OBUDŹMY MURANÓW

Adam Barański
17 sierpnia 2013
To było lato płonących sukienek. Było tak gorąco, że na ulicy topniał asfalt i można było na nim zostawiać ślady jak na plaży. Kto tylko mógł, chował się przed słońcem, a z ulic zniknęli nawet menele, u których stężenie alkoholu mogło w tej temperaturze wywołać samozapłon. Szedłem przez Muranów od strony Cmentarza Żydowskiego w kierunku centrum, uciekło mi 180. Chciało mi się pić i za nic nie mogłem znaleźć chociaż jednego czynnego sklepu, żeby kupić colę. Pomyślałem sobie wtedy, że za nic na świecie nie chciałbym tu zamieszkać.
