ROZMOWY O LEGII – CZĘŚĆ DRUGA

legia2

Andrzej Jędrzejczak

20 lutego 2014

O tym, czy miasto powinno inwestować w Pepsi Arenę, i czy Legia jest dobrą wizytówką Warszawy. O stratyfikacji i gentryfikacji trybun. O pikolach, Januszach, grupach kibicowskich, Powstaniu Warszawskim i nacjonalizmie. Wszystko to w drugiej i ostatniej części rozmowy z Redaktorem, Prawnikiem i Inżynierem.

Jak wam się podoba nazwa Pepsi Arena?

Wszyscy: To nie ma znaczenia.

Czy prywatny klub powinien dostać od miasta 400 mln złotych na nowy stadion?

Inżynier: Chwileczkę, ale stadion jest miejski.

Redaktor: Każdy klub sportowy z jakąś tam renomą, a Legia jest takim klubem, jest wizytówką miasta. I nie widzę problemu w tym, że z pieniędzy podatników Warszawskich, z miejskiego budżetu został wybudowany stadion. Kartę kibica Legii ma pewnie około 300 000 osób.

A ile chodzi na mecze?

Redaktor: ok. 20 000

W Warszawie zameldowanych jest ponad 1,7 mln osób, mieszka koło 2,1 mln. Czyli przy ostrożnych szacunkach mamy 1,1 % mieszkańców korzystających regularnie ze stadionu. To chyba nie była najpotrzebniejsza miejska inwestycja?

**Redaktor:V Tak, jak znam tę tezę. Dogadała się HGW z TVN. Bzdura. Dobra, nawet jeśli to nie jest bzdura, to stadion jest ciągle miejski. ITI jest dzierżawcą na 20 lat.

To może ustalmy jak wygląda to rozliczenie.

Prawnik: Miasto wyłożyło ok. 340, 350 mln netto. Co roku za dzierżawę miasto dostaje 4 mln. Czyli po 10 latach ponad 10% się zwróci, tylko z tytułem dzierżawy. I oczywiście miasto ma prawo do kilkukrotnego roku skorzystania ze stadionu.

Inżynier: Lech płaci bodajże 0,5 mln za większy stadion..

Czy dla miasta to był dobry interes, finansowanie budowy tego stadionu?

Redaktor: Tego nie można rozpatrywać w kwestiach czysto biznesowych, bo nie o to chodzi. Miasto od 20 lat się dynamicznie rozwija. Jednym z pól, które wymagały poprawy, była infrastruktura sportowa i szerzej widowiskowa. Jesteśmy ponad dwumilionową europejską stolicą. Powinniśmy mieć taki stadion i nie widzę problemu w tym, że miasto się do niego dołożyło. Na nowym stadionie na meczu było już 350 000 osób. Na stadionie odbywa się Orange Festiwal, firmy wynajmują stadion na różnego rodzaju imprezy. W końcu w Warszawie jest takie miejsce, a trzeba powiedzieć, że Warszawa jest pod tym względem strasznie uboga. Stadion służy mieszkańcom tak samo jak nowy tramwaj.

Legia | Pańska Skórka Legia | Pańska Skórka

A za jaką kwotę ITI sprzedało prawo do nazwy tego „miejskiego” stadionu Pepsi?

Redaktor: Koło 5 milionów, rocznie.

Czyli to jest 5 mln straty dla miasta?

Redaktor: Dlaczego?

Skoro na prawach do nazwy miejskiego stadionu zarabia prywatna spółka?

Prawnik: A czy wolałbyś, żeby Legią zarządzała miejska spółka, i miasto dokładało do utrzymania klubu? Wiesz ile kosztuje utrzymanie Legii? Obecnie zadłużenie Legii jest na poziomie ok. 180 mln złotych. ITI dokładało rok rocznie kilka mln złotych. Chyba lepiej, żeby te pieniądze wykładała prywatna spółka, a nie miasto.

Koszt utrzymania klubu to był problem ITI, teraz nowych właścicieli, a nie miejskiego podatnika.

Redaktor: HGW miałaby dużo większe problemy, gdyby Legia była miejska i padała, i miasto musiałoby do tego dokładać. Tak jak we Wrocławiu.

Inżynier: We Wrocławiu, gdzie właścicielem Śląska jest miasto. Tam są teraz olbrzymie problemy finansowe, a jest to klub z czołówki ligi.

Czy Legia jest dobrą wizytówką miasta, sposobem na jego promocję?

Inżynier: Oczywiście.

Czy dobrą? Czy te hordy kibiców dobrze promują miasto? Czy demolowanie Wilna zachęci jego mieszkańców do odwiedzenia Warszawy?

Redaktor: Chyba musimy się chwile zadumać nad tym pytaniem, bo mam wątpliwości, przyznaję. Wizytówka jest na pewno, i dzięki Legii rozpoznawalność Warszawy w Europie na pewno wzrasta, tu nie mam wątpliwości. Czy to jest dobra wizytówka, hmmm…

Inżynier: To jest kwestia obrazu piłki nożnej w Polsce, jaki kreują media. W uproszczeniu, sama piłka nożna to słaba jakość, a kibice to bandyci.

Redaktor: Ja się pewnie nie zgodzę, żebyś to puścił, ale wiesz jaki jest obraz kibiców Legii w Europie? Jeszcze w Rzymie [wyjazdowy mecz z Lazio -AJ], przerzucałem europejskie fora kibicowskie. I my jesteśmy słynni wśród kibiców. Że jesteśmy najtwardsi z najtwardszych. I że zawsze race będziemy odpalać, bo pierdolimy UEFA … Cóż, ja bym nie chciał, żeby to w takiej formie poszło, ale faktycznie to jest niewygodne pytanie. Ale też faktem jest, że w mediach jest przerysowany wizerunek kibiców, szczególnie teraz w Polsce. Żeby była jasność, to nie są aniołki.

Ale jeśli jedzie tysiąc osób do Wilna i podpalają miasto…

Redaktor: Nie tysiąc a jakieś 3-4 tysiące, i nikt nie podpalił miasta… Oczywiście, tam się dużo złych rzeczy działo, ale wizerunek w mediach jest przesadzony.

Prawnik: To jest tak, jak media przedstawiają cztery pory roku w Polsce. Jesień to zatrucia grzybami, zima to zamarznięcia, wiosna to powodzie, a lato to utonięcia. I tak jest z kibicami. Jeśli się ich pokazuje, to znaczy, że była jakaś zadyma. W Wilnie było jak był, jasne, było skandalicznie. Mówimy o sytuacji z przed 7 lat. Ostatnio zadymę na Legii to widziałem z GKSem, chyba w [19]94. Następna była z Polonią chyba w [19]96.

Inżynier: Potem też kilka zadymek było, widzieliśmy palenie stadionu, widzieliśmy na Wiśle jakieś palenie krzesełek…

Redaktor: I niestety wszyscy wiedzieliśmy Bydgoszcz [Podczas finału Pucharu Polski w Bydgoszczy na murawę stadionu wtargnęli kibice Legii, m.in. Staruch, który miał wówczas tzw. zakaz stadionowy – AJ]

Prawnik: Ale mówimy o wydarzeniach naprawdę marginalnych w odniesieniu do ogromu różnych imprez sportowych w Polsce, przy innych okazjach też się dzieją różne rzeczy. Nie można parzyć na kilka wydarzeń sprzed kilkunastu lat i uogólniać.

Inżynier: A ja dam świeży przykład. Wszyscy byliśmy w Lizbonie. Było nas dwa tysiące. I jedyne doniesienie medialne dotyczyło 10 kibiców, którzy chcieli ukraść coś w sklepie i zostało zatrzymanych. Ponad dwa tysiące kibiców Legii przyjechało do Lizbony, wszyscy z emblematami Legii, i nic się nie działo, nie było żadnej zadymy, ludzie byli zadowoleni, przybijali z nami piątki, było naprawdę pozytywnie.

Redaktor: [śmiech] trochę przesadzasz.

Inżynier: I jaki obraz był tego w mediach? Nie było mowy o tych pozytywnych obrazkach.

Prawnik: W Wilnie policja litewska była kompletnie zszokowana i nieprzygotowana na przyjęcie takiej liczby ludzi. Tam ludzie wchodzili na murawę boiska i robili sobie zdjęcia z policjantami. Jak im na to pozwolono, to sobie zaczęli pozwalać na więcej.

Redaktor: Ale to nie jest wytłumaczenie.

Czyli było tak, że barbarzyńcy przyjechali do cywilizowanego miasta, gdzie policja nawet się nie spodziewała, że takie rzeczy mogą się wydarzyć. Zrobili rozróbę i jeszcze sobie robili zdjęcia.

Inżynier: Barbarzyńcy przyjechali do cywilizowanego miasta, Lizbony, i nic się nie stało.

Prawnik: Wystarczyło, żeby była normalna ochrona.

Redaktor: Dobra, panowie… to ja mówiłem, że lubię rywalizację, i tej Polonii na drugim miejscu wcale chętnie bym nie widział, ale kurwa, nie udawajmy. W Wilnie był skandal. Prawniku, przecież byliśmy tam, bydło zjechało w tysiącach, bo było blisko, i było ich na to stać. Na Lizbonę nie było ich stać, dlatego pojechali ludzie troszeczkę inni.

Inżynier: Ale to jest zupełnie co innego. Ja mówiłem o przekazie…

A wiecie, jak to przekazują zagraniczne media?

Redaktor: Jasne, są przedruki. Hunowie. Nie będę bronił Wilna.

Inżynier: Nie wiem, czy te pozytywne obrazki, jak te z Lizbony są pokazywane w zagranicznych mediach, ale może ludzie to pamiętają. Jak wracaliśmy z Rzymu, pan z obsługi lotniska, który był na meczu jako kibic Lazio, klepał nas po plecach wychwalając za fantastyczny doping.

Jaki jest wasz stosunek do zmian na Legii od czasu ITI. I szerzej do zjawiska modern football? [W uproszczeniu, chodzi o komercjalizację futbolu, przekształcanie klubów w spółki sportowe, odchodzenie od robotniczych korzeni futbolu i zwracanie się do zamożniejszej klasy średniej, skłonnej więcej wydawać na bilety, koszulki, szaliki i kiełbaski na stadionie. Zwykle taka komercjalizacja podnosi poziom widowiska sportowego, bo umożliwia zakup lepszych piłkarzy. Z drugiej strony, zatraca lokalny charakter drużyny. Jest też odwróceniem się od tego tradycyjnego zaplecza kibicowskiego, którego już nie stać na drogie karnety.]

Redaktor: To co się dzieje na Legii obecnie, to nie do końca modern futbol. Najwyżej namiastka.

Ale wpisuje się w to zjawisko, powiedzmy w taki nasz polski sposób?

Redaktor: I tak, i nie. Pomysł klubu i zarządu na pewno tak, choć nie w tak skrajnej formie jak w przypadku brytyjskich klubów, czy Austrii/ Redbull Salzburg. U nich to poszło do ściany. Ja mam wrażenie, że u nas nie, choć i tak Legia jest pewnie prekursorem tego typu zmian. Powstał nowy stadion z trzydziestoma lożami biznesowymi i trybuną zachodnią, nazwijmy to biznesową. Stadion stał się miejscem modnym na spotkania biznesowe. Tam przychodzi kupa ludzi, którzy nie kibicują Legii, żeby była jasność, ale tam się warto pokazać.

Jeśli spojrzeć na trybunę, na której my siedzimy, to też się zmieniło. Bilety kosztują sporo, moim zdaniem za dużo. I to był pewnie zamysł klubu, aby cenzus finansowy decydował kto tam siedzi. Natomiast mam wrażenie, że to uwypukliło to, co dzieje się na Żylecie. Te słynne race odpalane z pełną świadomością, że będą za to kary. To też jest bronienie się rękami i nogami przed zmianami, o których mówimy, przed tym brytyjskim modelem… W Wielkiej Brytanie był ogromny problem z kibolstwem, które jest teraz poza stadionem. Albo dostali bany (zakazy stadionowe) albo ich nie stać.

Inżynier: w Anglii to było bardziej systemowe, tam rząd zaangażował się w walkę z chuligaństwem stadionowym. Oni zostali wypchnięci ze stadionów, ale nie zniknęli. Siedzą w pubach i tam się napieprzają.

A na Legii? Czy udało sie wypchnąć biedny, niedochodowy plebs ze stadionu i wprowadzić skorą do konsumpcji, kupowania gadżetów i kiełbasek klasę średnią?

Redaktor: Nie. Są jedni i drudzy.

Prawnik: Wszędzie w Europie jest trochę inaczej. Inaczej jest w Anglii, gdzie futbol wyrasta z tradycji robotniczej, tam każda przemysłowa dziura lub najmniejsza dzielnica Londynu miała swoją drużynę. Inne jest kibicowanie włoskie, takie rozgadane, wielopokoleniowe. Inne jest kibicowanie hiszpańskie, czy niemieckie, usystematyzowane, mocno związane z władzami klubu. I na tym tle kibicowanie polskie, czy też legijne, jest dziwaczne. Z jednej strony mamy Żyletę, na którą bilety są w miarę tanie. Zresztą bardzo fajnie. Ludzie z Żylety o te bilety walczyli. I oni robią show. Z drugiej strony masz mega drogą trybunę zachodnią, stricte biznesową. I ci ludzie tak naprawdę chcą, żeby ta Żyleta była, te oprawy, ten kocioł…

Mają posmak przygody?

Prawnik: Tak.

Redaktor: Do tego dochodzą dwie trybuny klasy średniej, czyli nas. Wszyscy są na tym stadionie.

Prawnik: To, co się widzi na trybunach odzwierciedla to, co się dzieje w Polsce. Czyli powstawanie klasy średniej i zmieniającą się stratyfikację społeczną. Zresztą sama Żyleta się zmienia. Dzisiejsza Żyleta przy tej sprzed piętnastu lat, to aniołki.

A jaki model jest wam bliższy. Wolelibyście, żeby na Legię przychodzili fanatycy, ludzie, którzy się podniecają i chodzą na stadion od lat, czy ta zamożniejsza klasa średnia, gwarantująca klubowi wyższy dochód, ale tak naprawdę Legią średnio zainteresowana, przypadkowa, traktująca mecz jak każde inne widowisko? Wolicie fanatyzm czy pikników?

Redaktor: Ja bym szukał równowagi między dochodowością, a za tym wysokim poziomem sportowym, a żywiołowością trybun. Nie zazdroszczę anglikom tego, co się u nich dzieje w tym momencie. Oni mieli trybuny bardzo żywiołowe, blisko murawy, kibice śpiewali, dopingowali. Teraz jest cisza i co najwyżej oklaski po dobrych zagraniach. Jak mówiłem, ja teatru nie szukam na trybunach. Nie idę na Legie po to by w marynarce rozkoszować się świetną gra piłkarzy i bić im brawo. Dlatego nie wyrzucałbym Żylety. Wyrzucenie Żylety ze stadionu, ponieważ przynosi mniejsze dochody? W życiu nie. Ja się w wielu sprawach z nimi nie zgadzam, ale chciałbym, żeby byli.

Inżynier: Żyleta buduje atmosferę.

Redaktor: Jeśli spytałbyś, czy zgodzilibyśmy się na zmianę nazwy na Redbull Warszawa [Klub Austria Salzburg zmienił nazwę na Redbull Salzburg po wykupieniu przez wiadomego producenta napojów energetyzujących – AJ], w zamian za udział w półfinale Ligi Mistrzów, moja odpowiedź jest nie.

Inżynier: Oczywiście, że nie.

Co to są pikniki/ pikole

Prawnik: Ktoś, kto jest takim „niedzielnym kibicem” , kto raz od wielkiego dzwonu idzie na stadion, i ogląda sobie mecz.

Inżynier: Dla gości Żylety to my jesteśmy piknikami.

Redaktor: Ktoś, kto nie jeździ na wyjazdy i się nie napierdala. I nie siedzi na Żylecie.

Inżynier: Myślę, że kwestia identyfikacji w konflikcie z ITI jest też ważna. Na zasadzie: kto nie jest przeciw ITI ten pikol.

Kim są Andrzeje i Janusze?

Inżynier: Andrzeje? To w Poznaniu chyba?

Redaktor: Janusze to są na kadrze. Taki starszy facet, czapka wariatka, wóda, wąs i najebany idzie na mecz.

Kim są Teddy Boys?

Redaktor: To jest stara ekipa, która obecnie siedzi w więzieniu w większości. Grupa ludzi z miasta, gangsterka warszawska. Wymuszenia, rozboje, dragi.

Prawni: Teddy boys’i, to jest nabojka. To jest grupa bandytów, którzy terroryzują całą Żyletą. Oni nie są żadną grupą kibicowską, nie zajmują się prowadzeniem ani organizowaniem dopingu.

Kto rządzi Żyletą?

Inżynier: Nie wiem, nie pytaj mnie.

Prawnik: To nie są ludzie, którzy by byli na świeczniku.

Redaktor: Na pewno nie Staruch.

Inżynier: Ale tymi nastolatkami na Żylecie faktycznie rządzi Staruch.

Redaktor: Tak, dla nich Staruch jest bogiem. I on dobry jest w tym.

Inżynier: Staruch to jest zwyczajny zapiewajło. Prowadzi doping.

Redaktor: Co innego jest gimbaza na Żylecie, a co innego są wyjazdy. To nie są chłopcy co się jeszcze nie golą, tylko tacy co mają nadmiar umięśnienia. Myślisz, że taki Staruch może im coś powiedzieć? Oni mają go w dupie. Nimi nie rządzi nikt. Jak byliśmy w Rzymie, i byliśmy zamknięci z nimi w kotle, to ja nigdy w życiu nie widziałem takiego nagromadzenia mięśni. Tam na ponad dwa tysiące osób ludzi wyglądających normalnie było może 200, 300. Dwa tysiące napompowanych debili. Czy myślicie, ze taki Staruch może im coś powiedzieć, coś im kazać? W dupie go mają.

Chciałem zapytać jeszcze o dwa zjawiska, które ja lokuję w pojęciu „prawicowości”. Pierwsze to rasizm, antysemityzm, nacjonalizm – w przekazie medialnym bardzo widoczne. Obrażanie czarnoskórych piłkarzy, antysemickie przyśpiewki, homofoniczna (zakaz pedałowania) czy neofaszystowska symbolika... (SS, krzyże celtyckie, flaga white legion).

Redaktor: To jest problem ogólnoeuropejski. Polska piłka jest na tym tle wręcz umiarkowana (zwłaszcza ekstraklasa), a Legia w szczególności. Ostatni raz antysemickie przyśpiewki na Ł3 słyszałem podczas niechlubnego meczu w Widzewem, będzie z 12 lat temu. Lata 90 były pod tym względem w ogóle znacznie gorsze, nie tylko na trybunach. Pamiętasz juwenalia czy jakieś koncerty? Bandy łysych polujące na anarchistów i na odwrót. Cała żyleta chodziła wtedy w odwróconych flyersach, na trybunach było sporo łysych. Większość to chciała być skinheadami, zwykle to byli dresiarze. Ale od lat 2000 na trybunach naprawdę tego nie ma.

Inżynier: W Legii grało i gra mnóstwo obcokrajowców, również czarnych, i nigdy nie mieli żadnych problemów. Ba, byli/są nawet bardzo lubiani (skandowanie nazwiska przez Żyletę etc.). Od wielu lat nie został zaatakowany słownie żaden „kolorowy” piłkarz rywali.

Redaktor: Wspomniane flagi są obecne od wielu lat. To są grupy (White Legion, Teddy Boys 95), które powstały już w latach 90. To są skrajne przypadki, a grupy niezbyt liczne, mocne głównie na polu chuligańskim. Czy mają poglądy nacjonalistyczne? Mają. Neofaszystowskie? Może jednostki. Śmiem twierdzić, że za swastykę na Legii można by dostać niezły łomot. Czy „najważniejsi” kibice na Żylecie mają poglądy, delikatnie mówiąc, konserwatywno-narodowe? Pewnie tak, wystarczy poczytać jaką delegację wystawia „Legia” na Marsz Niepodległości. Czy ma to realny wpływ na to co się dzieje na trybunach? Nie ma. Trybuny Legii przyciągają bardzo różnych ludzi, o bardzo różnych poglądach, od lewa do prawa. Tzw. ekipa Legii jest oczywiście nastawiona mocno prawicowo, ale akurat na trybunach specjalnie tego nie manifestuje. A poza Żyletą to już w ogóle możesz spotkać najróżniejsze wynalazki, hipsterkę etc.

Prawnik: Przede wszystkim rozróżnijmy dwie rzeczy: ekstremę i bieżącą politykę. Ekstrema ideologiczne są obecnie praktycznie nieobecne. Naprawdę, przez te 20 lat dokonał się przewrót niemalże kopernikański pod tym względem! Podobnie, o czym wspomniał Redaktor, jak na ulicach Warszawy. To co dzieje się na mieście ma po prostu odzwierciedlenie na stadionie. Natomiast co do bieżącej polityki… ja bym nie nazwał tego „prawicowością”. Puszczający oko do kiboli PiS nie jest wcale partią prawicową. Jak niewielki wpływ na politykę mają kibice pokazała akcja z „Tóskobusem” i hasłem „Tusku matole, twój rząd obalą kibole”. Gówno obalili. Kompromitacja, która obnażyła kompletną ignorancję organizatorów i brak wyczucia nastrojów społecznych. Jednym słowem, nie widzę spójnego przekazu ideologicznego, raczej bieżącą politykę i to na poziomie wymachiwania drewnianą szabelką. Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie na Legii takiego transparentu jak na Lechii (wiszący na drzewie m.in. Mazowiecki). U nas by to nie przeszło absolutnie.

Drugie zjawisko to specyficznie pojęty „patriotyzm kibicowski”. Odwoływanie się do tradycji żołnierzy wyklętych, Powstania Warszawskiego, wręcz swego rodzaju uzurpacja tej tradycji, porównywanie się do powstańców, obrońców ojczyzny.

Kibice robią również wiele innych rzeczy, ale o tych już się nie pisze. Akcje charytatywne, pomoc przedszkolom, schroniskom dla zwierząt etc. Robią to na pokaz? Może, acz nie mamy prawa tego oceniać. A dla ludzi i zwierząt, którym pomogli, nie ma to chyba najmniejszego znaczenia.

Ad rem. Odwoływanie się do tradycji patriotycznych, o ile ma się takie poglądy, nie jest niczym złym. Znam(y) osobiście chłopaków z Legii, z Żylety, o poglądach mocno konserwatywnych (broń boże nie nacjonalistycznych), którzy są wręcz współorganizatorami tych obchodów (m.in. rocznic Powstania Warszawskiego). Dla mnie to jest w porządku . Nie jest w porządku kiedy podpinają się pod to bandy szczurków, którzy chcą być dzięki temu szanowani w swoich środowiskach, a którzy faktycznie robią to kompletnie bezideowo. Pójdzie taki pod kopiec PW, odpali racę, potem się najebie, rozwali przystanek i taki z niego wielki patriota (lokalny, polski, nieważne jaki).

Prawnik: A mnie akurat mierzi ten cały przemysł stworzony wokół Powstania. Ale znów: to co dzieje się na stadionie jest tylko emanacją rzeczywistości warszawskich ulic, gdzie PW jest obecne teraz na każdym kroku. Koncerty, rekonstrukcje, płyty, książki. Tego nie wymyślili i nie zawłaszczyli kibole tylko politycy. Poza tym myślę, że jest to tylko powierzchowna fascynacja historią dziarskich chłopaków biegających po lasach czy po mieście z karabinami.

Redaktor: Podsumowując – to jest ogólny problem z oceną wszystkiego co mówimy o trybunach/kibicach. Bardzo upraszczając: na Żylecie siedzi ok. 7 tys. osób. 90 procent z nich to licealiści, studenci etc. Pozostali to tzw. ekipa. I to ci ludzie decydują, co śpiewa cały stadion. Pozostałe trybuny mogą śpiewać lub nie, na Żylecie demokracji nie ma he he. Jeżeli przykładowy Staruch jest nacjonalistą i zaśpiewa jakąś głupią piosenkę, a te pelikany/lemingi to automatycznie podchwytują i też śpiewają, to są nacjonalistami czy nie? I czy to oznacza, że KIBICE LEGII są nacjonalistami, czy nie? Dlatego przeokrutnie wkurwia mnie generalizowanie i wrzucanie wszystkich do jednego worka, co notorycznie robią media (kibole Legii to faszyści, dealerzy i bóg wie co jeszcze). Oczywiście na Legii możesz spotkać skończonych idiotów o poglądach wręcz neofaszystowskich (jednostki), ale jeżeli mówimy o kibicach Legii (powiedzmy nawet tylko o tych 250 tys. osób, które wyrobiły sobie KK), to daję sobie palec uciąć że ZDECYDOWANA większość ma poglądy umiarkowane (prawicowe, centrowe, lewicowe), takie jak ja, Inżynier, Ty, czy Prawnik.

Źródła zdjęć: Wikipedia.org

#elegancko #śródmieście

aut. #andrzejjędrzejczak

— to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021 nadal działamy w social mediach :)

indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.