<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>frajersko &amp;mdash; Pańska Skórka</title>
    <link>https://paper.wf/panskaskorka/tag:frajersko</link>
    <description>Archiwum subiektywnego bloga o Warszawie</description>
    <pubDate>Tue, 26 May 2026 15:32:48 +0000</pubDate>
    <item>
      <title>DRESARIUSZ WARSZAWSKI</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/dresariusz-warszawski</link>
      <description>&lt;![CDATA[dresariusz&#xA;&#xA;Maciek Organiściak&#xA;&#xA;4 lutego 2014&#xA;&#xA;Po krótkim opisie Warszawskich Jaćwingów, zdecydowałem się sięgnąć po kolejną ważną dla tożsamości Stolicy grupę. Dresiarzy. Kim jest dresiarz? Czy tylko miłośnikiem tzw. szelestu? Konsumpcjonistą idealnym (wyznawcą największych marek tekstylnych)? Bandziorem? Sportowcem? Jedno jest pewne, dresiarska brać to nie monolit jak mogłoby się wydawać. Od jakiego dresa dostaniesz w nos, który Cię okradnie, a który postawi Ci taniego browarka – w tym rozróżnieniu ten artykuł, drogi czytelniku, może Ci pomóc.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;dres&#xA;&#xA;1. Dres oldskulowy&#xA;Poznasz go po grzywce na czubku wygolonej głowy, złotym łancuchu na nadgarstku i oczywiście oldskulowym dresie – który dla niego samego oldskulowym nie jest, tylko właśnie tym właściwym. Gatunek w zasadzie już nie spotykany, kiedyś często widywany na zakupach w okolicach stadionu X-lecia, albo bardziej swojsko “Jarmarku Europa”. To oni najprawdopodobniej wylansowali klapki Kubota noszone z beżowymi skarpetami frotte. Bądźmy im za to wdzięczni. Oldskulowy dres słucha disco-polo, tego najbardziej progresywnego, o mocnym zabarwieniu erotycznym (disco-polo truskulowego?).&#xA; &#xA;2. Dres hiphopowy&#xA;Niby ziomal, a jednak nie do końca, niby spodnie luźne, ale dresy. Pod koniec lat 90tych nadeszły czasy, w których dresiarze oldskulowi przestali gnębić ludzi z “krokiem w kolanach”. Nadszedł rozejm. Owocem tego rozejmu jest hybryda hiphopowca z dresem. Hybryda ta nosi luźne dresy, czapki z daszkiem, czasami buty na deskorolkę. Z biegiem lat styl dresa hiphopowego upodobnił się trochę do tego z paryskich banlieux (być może na fali kolaboracji polskich ulicznych raperów z francuskimi). Niestety, ten gatunek także często pokątnie słucha disco-polo.&#xA; &#xA;3. Dres młody&#xA;To ten dres, od którego dostaniesz z tzw. liścia pod sklepem nocnym. To ten dres, który zachowuje się głośno i agresywnie. To ten dres, który wyzywa starsze panie. To ten dres, któremu masz ochotę przywalić i nie byłoby to zbyt niebezpieczne, ponieważ zazwyczaj to młody, bardzo chudy osobnik, który nadrabia brak tężyzny fizycznej agresją i butą. Uczestnik zarówno Marszu Wyzwolenia Konopi jak i Marszu Niepodległości. Wyżywa się na drzewkach. Nie ma hamulców, ideałów, śmierdzi potem i słucha hiphopu (lub hardbassu) z komórki w autobusie.&#xA; &#xA;4. Złota dresiara&#xA;Podobno nie wszystko złoto, co się świeci, ale z drugiej strony czystego złota rdza się nie ima. W ciągu dnia złota dresiara misternie klei tipsy. W nocy przeistacza się w imprezową bestię, skąpaną w złocie. Jej pikowana kurtka odsłaniająca pępek, z futerkiem okalającym kaptur, zawstydziła by samego króla Midasa. Kiedyś tleniła włosy na blond, od kilku lat farbuje na kruczoczarny. Szpachluje samoopalaczem areały gdzie promienie solarium działają słabiej. Kiedyś nosiła białe kozaki, teraz rzadziej, bo w internecie się z niej wyśmiewali. Czasami nosi małego, białego pieska w torebce Lois Viton. Chciałaby być w następnej edycji Warsaw Shore.&#xA;&#xA;dres&#xA;&#xA;5. Dres półmenel&#xA;Po strzępkach dresu widać dawny splendor. Raczej gawędziarz niż agresor. Poprosi cię szczerze o dorzucenie się do browara. Uspokoi ewentualnych młodych dresów, w razie sytuacji zapalnej. Pomoże starszej pani przejść przez ulicę. Opowie historię lub dowcip. Zdolny do udzielenia fangi w nos w wypadku niekulturalnego zachowania. Jest nostalgiczny. Niezbyt wybredny w kwestii muzyki.&#xA; &#xA;6. Dres przyjacielski&#xA;Dres przyjacielski to sympatyczny, często pulchny człowiek, o twarzy dziecka. Wychował się w okolicy gdzie byli tylko dresiarze; musiał się dostosować. Pomaga mamie w pracach domowych, marzy o swojej rodzinie. Czasami występuje w wersji bardzo muskularnej i wielkogabarytowej (wtedy zazwyczaj zdrabnia twoje imię). Poczciwy, choć czasem stara się utrzymać pozory rozrabiaki.&#xA; &#xA;7. Dres hipster&#xA;Masz vintage bluzę z trzema paskami, albo dzikim kotem? Słuchasz Fisza? Masz czapkę truckerkę? Z pewnością jesteś dresem-hipsterem. Pijesz czeskie piwo i masz brodę a la Abraham Lincoln, jeśli jesteś kolesiem. Jeśli jesteś kolesiówą to zapewne nosisz kolczyki “duże koła”, twoją soulową siostrą jest Erykah Badu i nosisz superstary. Gatunek ostatnio rzadko spotykany, ale to może się zmienić, welurowe dresy ponoć wracają. Missy Elliot.&#xA;&#xA;dres&#xA;&#xA;8. Dres metroseksualny&#xA;Kto powiedział, że dresiarz ma być niezadbany? Żeby być dresiarzem, nie musisz być lujem rodem z książek Witkowskiego. Dres metroseksualny ma wyregulowane brwi, cerę śniadą niczym saracen (chociaż z solarium) i fryzurę na “wyspę”. Nosi opięte kurtki, dresy wpuszczone w nienagannie białe podciągnięte skarpetki wystające z czystych sportowych butów do biegania (zazwyczaj z jakimś mocnym akcentem, np. srebrnymi fragmentami). Jest wysportowany, ale nie napakowany, robi “na rzeźbę”. Styl ubierania podgapiał na saksach w Londynie. Słucha popu, lajtowego techno i Skrillexa.&#xA; &#xA;9. Dresiara hardkorowa&#xA;W Europie od dłuższego czasu obserwuje się wzrastającą agresję wśród kobiet, a my, Polacy jak to my, depczemy reszcie Europy po piętach. Dresiara hardkorowa, to przeciwieństwo dresa metroseksualnego pod względem ubioru. Da Ci w zęby przy najbliższej okazji. Mimo że często nie jest młoda, agresją dorównuje młodemu dresiarzowi. Potrąca ludzi z bara. Ma podkrążone oczy bo pali za dużo papierosów.&#xA; &#xA;10. Dres elegant&#xA;Elegancja wiele ma imion. Dresa eleganta zobaczysz w klubie Capitol, gdzie nie będzie miał na sobie dresu. Zazwyczaj ma krótkie włosy postawione na żel, koszulę w prążki rozpiętą do czwartego guzika, “wycierane” dżinsowe spodnie i skórzane buty z pokaźnym czubem. Jest zazwyczaj słusznej postury bo pije dużo browarów i zjada dużo kebabów. Jeśli jesteś innej płci niż on, będzie Cię nachalnie podrywał i stawiał Ci drinki. Udaje przedsiębiorcę. Oprócz niezdrowo wysokiego libido, sprośnych żartów i frykcyjnych ruchów na parkiecie, to czasami sympatyczny typ.&#xA;Które typy dresiarzy są wam znajome? Które ulubione? Może o jakimś zapomniałem?&#xA;&#xA;#elegancko #frajersko&#xA;&#xA;aut. #maciekorganiściak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/h2QtkgSRtIVk/TANmhKyxYIFvTyDdFXKuQol1hP42qY45qswIv87W.png" alt="dresariusz"></p>

<p>Maciek Organiściak</p>

<p>4 lutego 2014</p>

<p>Po krótkim opisie Warszawskich Jaćwingów, zdecydowałem się sięgnąć po kolejną ważną dla tożsamości Stolicy grupę. Dresiarzy. Kim jest dresiarz? Czy tylko miłośnikiem tzw. szelestu? Konsumpcjonistą idealnym (wyznawcą największych marek tekstylnych)? Bandziorem? Sportowcem? Jedno jest pewne, dresiarska brać to nie monolit jak mogłoby się wydawać. Od jakiego dresa dostaniesz w nos, który Cię okradnie, a który postawi Ci taniego browarka – w tym rozróżnieniu ten artykuł, drogi czytelniku, może Ci pomóc.</p>



<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/7Q2071FE5gM3/rL0RcKpKJHB7KZGn1BDZn90fPfRCo1afwWTuBiyz.webp" alt="dres"></p>

<p><strong>1. Dres oldskulowy</strong>
Poznasz go po grzywce na czubku wygolonej głowy, złotym łancuchu na nadgarstku i oczywiście oldskulowym dresie – który dla niego samego oldskulowym nie jest, tylko właśnie tym właściwym. Gatunek w zasadzie już nie spotykany, kiedyś często widywany na zakupach w okolicach stadionu X-lecia, albo bardziej swojsko “Jarmarku Europa”. To oni najprawdopodobniej wylansowali klapki Kubota noszone z beżowymi skarpetami frotte. Bądźmy im za to wdzięczni. Oldskulowy dres słucha disco-polo, tego najbardziej progresywnego, o mocnym zabarwieniu erotycznym (disco-polo truskulowego?).</p>

<p><strong>2. Dres hiphopowy</strong>
Niby ziomal, a jednak nie do końca, niby spodnie luźne, ale dresy. Pod koniec lat 90tych nadeszły czasy, w których dresiarze oldskulowi przestali gnębić ludzi z “krokiem w kolanach”. Nadszedł rozejm. Owocem tego rozejmu jest hybryda hiphopowca z dresem. Hybryda ta nosi luźne dresy, czapki z daszkiem, czasami buty na deskorolkę. Z biegiem lat styl dresa hiphopowego upodobnił się trochę do tego z paryskich banlieux (być może na fali kolaboracji polskich ulicznych raperów z francuskimi). Niestety, ten gatunek także często pokątnie słucha disco-polo.</p>

<p><strong>3. Dres młody</strong>
To ten dres, od którego dostaniesz z tzw. liścia pod sklepem nocnym. To ten dres, który zachowuje się głośno i agresywnie. To ten dres, który wyzywa starsze panie. To ten dres, któremu masz ochotę przywalić i nie byłoby to zbyt niebezpieczne, ponieważ zazwyczaj to młody, bardzo chudy osobnik, który nadrabia brak tężyzny fizycznej agresją i butą. Uczestnik zarówno Marszu Wyzwolenia Konopi jak i Marszu Niepodległości. Wyżywa się na drzewkach. Nie ma hamulców, ideałów, śmierdzi potem i słucha hiphopu (lub hardbassu) z komórki w autobusie.</p>

<p><strong>4. Złota dresiara</strong>
Podobno nie wszystko złoto, co się świeci, ale z drugiej strony czystego złota rdza się nie ima. W ciągu dnia złota dresiara misternie klei tipsy. W nocy przeistacza się w imprezową bestię, skąpaną w złocie. Jej pikowana kurtka odsłaniająca pępek, z futerkiem okalającym kaptur, zawstydziła by samego króla Midasa. Kiedyś tleniła włosy na blond, od kilku lat farbuje na kruczoczarny. Szpachluje samoopalaczem areały gdzie promienie solarium działają słabiej. Kiedyś nosiła białe kozaki, teraz rzadziej, bo w internecie się z niej wyśmiewali. Czasami nosi małego, białego pieska w torebce Lois Viton. Chciałaby być w następnej edycji Warsaw Shore.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/llZTmnEgixaY/lRsXm41hryl1xKxkzh5ptz0F478vw7Wee66Vy5TA.webp" alt="dres"></p>

<p><strong>5. Dres półmenel</strong>
Po strzępkach dresu widać dawny splendor. Raczej gawędziarz niż agresor. Poprosi cię szczerze o dorzucenie się do browara. Uspokoi ewentualnych młodych dresów, w razie sytuacji zapalnej. Pomoże starszej pani przejść przez ulicę. Opowie historię lub dowcip. Zdolny do udzielenia fangi w nos w wypadku niekulturalnego zachowania. Jest nostalgiczny. Niezbyt wybredny w kwestii muzyki.</p>

<p><strong>6. Dres przyjacielski</strong>
Dres przyjacielski to sympatyczny, często pulchny człowiek, o twarzy dziecka. Wychował się w okolicy gdzie byli tylko dresiarze; musiał się dostosować. Pomaga mamie w pracach domowych, marzy o swojej rodzinie. Czasami występuje w wersji bardzo muskularnej i wielkogabarytowej (wtedy zazwyczaj zdrabnia twoje imię). Poczciwy, choć czasem stara się utrzymać pozory rozrabiaki.</p>

<p><strong>7. Dres hipster</strong>
Masz vintage bluzę z trzema paskami, albo dzikim kotem? Słuchasz Fisza? Masz czapkę truckerkę? Z pewnością jesteś dresem-hipsterem. Pijesz czeskie piwo i masz brodę a la Abraham Lincoln, jeśli jesteś kolesiem. Jeśli jesteś kolesiówą to zapewne nosisz kolczyki “duże koła”, twoją soulową siostrą jest Erykah Badu i nosisz superstary. Gatunek ostatnio rzadko spotykany, ale to może się zmienić, welurowe dresy ponoć wracają. Missy Elliot.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/dslIag2JpyDm/sPr1TRCDymNh4aT88wzaNWkmfVp6isPUmRF0ZVLM.webp" alt="dres"></p>

<p><strong>8. Dres metroseksualny</strong>
Kto powiedział, że dresiarz ma być niezadbany? Żeby być dresiarzem, nie musisz być lujem rodem z książek Witkowskiego. Dres metroseksualny ma wyregulowane brwi, cerę śniadą niczym saracen (chociaż z solarium) i fryzurę na “wyspę”. Nosi opięte kurtki, dresy wpuszczone w nienagannie białe podciągnięte skarpetki wystające z czystych sportowych butów do biegania (zazwyczaj z jakimś mocnym akcentem, np. srebrnymi fragmentami). Jest wysportowany, ale nie napakowany, robi “na rzeźbę”. Styl ubierania podgapiał na saksach w Londynie. Słucha popu, lajtowego techno i Skrillexa.</p>

<p><strong>9. Dresiara hardkorowa</strong>
W Europie od dłuższego czasu obserwuje się wzrastającą agresję wśród kobiet, a my, Polacy jak to my, depczemy reszcie Europy po piętach. Dresiara hardkorowa, to przeciwieństwo dresa metroseksualnego pod względem ubioru. Da Ci w zęby przy najbliższej okazji. Mimo że często nie jest młoda, agresją dorównuje młodemu dresiarzowi. Potrąca ludzi z bara. Ma podkrążone oczy bo pali za dużo papierosów.</p>

<p><strong>10. Dres elegant</strong>
Elegancja wiele ma imion. Dresa eleganta zobaczysz w klubie Capitol, gdzie nie będzie miał na sobie dresu. Zazwyczaj ma krótkie włosy postawione na żel, koszulę w prążki rozpiętą do czwartego guzika, “wycierane” dżinsowe spodnie i skórzane buty z pokaźnym czubem. Jest zazwyczaj słusznej postury bo pije dużo browarów i zjada dużo kebabów. Jeśli jesteś innej płci niż on, będzie Cię nachalnie podrywał i stawiał Ci drinki. Udaje przedsiębiorcę. Oprócz niezdrowo wysokiego libido, sprośnych żartów i frykcyjnych ruchów na parkiecie, to czasami sympatyczny typ.
Które typy dresiarzy są wam znajome? Które ulubione? Może o jakimś zapomniałem?</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/dresariusz-warszawski</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 11:40:33 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>WARSZAWA KLATKA PO KLATCE</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/warszawa-klatka-po-klatce</link>
      <description>&lt;![CDATA[klatka1&#xA;&#xA;Adam Barański&#xA;&#xA;29 stycznia 2014&#xA;&#xA;Majestatyczny Pałac Kultury ciasno otoczony wianuszkiem wieżowców. Trotuary Starego Miasta zapełnione pieszymi. Tętniące życiem centrum miasta rozświetlone barwnymi neonami. Światła na ostatnich piętrach warszawskiego Manhattanu. Stadion Narodowy, Muzeum Historii Żydów Polskich, nowe inwestycje. Ściemnia się. Przejście – widzimy iskry samochodowych świateł na rondach i głównych arteriach miasta.  Panorama Warszawy w oddali. Cięcie. Mamy przepis na warszawski timelapse.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/H-q1wZcUHhk&#34; width=&#34;560&#34; height=&#34;315&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Z Warszawą pokazywaną w animacjach poklatkowych jest jak z kolorowymi katalogami, które możemy znaleźć w biurach podróży. Bierzemy je do ręki, otwieramy na pierwszej stronie i dzięki oszałamiającym zdjęciom zanurzamy się w cudowny świat fantazji. Patrzymy na kuszące zdjęcia drinków z palemkami, lazurowe morze, piaszczyste plaże i błękitne niebo, na którego tle można dostrzec czerwony latawiec. Woda zawsze ma dwadzieścia kilka stopni, plaża jest zamknięta, a nasz kurort sąsiaduje z tętniącą życiem ulicą pełną knajpek serwujących lokalne smakowitości. Skuszeni zdjęciami, oszołomieni kupujemy wycieczkę. Ale już w samolocie, kiedy zostajemy usadzeni między spoconym panem, którego brzucha nie jest w stanie utrzymać w ryzach żadna koszula i niesfornym chłopcem, który złośliwie kopie nas w kostkę, lazur naszych wyobrażeń zaczyna blaknąć. Docieramy na miejsce i okazuje się, że w naszym kilku gwiazdkowym apartamencie nie działa klimatyzacja, polscy sąsiedzi „tańczą dla mnie”, do morza ze skrawkiem przeludnionej i kamienistej plaży jest pięć kilometrów, tętniąca życiem uliczka składa się z dwóch barów i jednego sklepu (pod którym stoją swojsko wyglądający panowie), a w all inclusive zamiast Coca-Coli podają ciepłą Pepsi.&#xA;&#xA;Zapytam zupełnie szczerze – czy mieszkamy w mieście wieżowców, a nasze centrum to Manhattan? Czy nasza Starówka tętni życiem, chodzimy tam aby w jednej z licznych kafejek pić kawę i chroniąc się pod parasolem delektować się piękną pogodą i czytać książkę Rolanda Barthesa? Czy Trasa Łazienkowska kojarzy się nam z tryumfem nowoczesności? Każdy kolejny timelapse tak właśnie pokazuje Warszawę. Otwieram link do YouTube, który ktoś mi podesłał na fejsie i głośno ziewam. Bo to nie jest moje miasto.&#xA;&#xA;Większość z nas mieszka w blokach, siarczyście klnie kiedy stoi w korkach, z biurowcami znamy się tylko z widzenia. Po zakupy idziemy do Biedronki, na piwo – w plener. Walczymy z brakiem kasy, wkurwiamy się na śmieci, dzikie reklamy, odrapane kamienice i ulice, których remonty nigdy się nie kończą. Tego wszystkiego dziwnym trafem w takich filmach nigdy nie ma. Z filmami o Warszawie jest jak z pierwszymi dziełami Mélièsa. Pozwalają wierzyć i marzyć o czymś wielkim. Śnimy jednak sen o Warszawie, która nie istnieje. Otrzepmy się wreszcie z naszej piany złudzeń. W teledyskowych kadrach serwują nam Warszawę jako powidok oślepiających świateł Manhattanu. Dajmy odpocząć oczom i jeszcze raz wyostrzmy wzrok na prawdziwe miasto z cegły i smogu.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/-WiyotLHL8&#34; width=&#34;560&#34; height=&#34;315&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;W ciągu ostatnich lat tylko jeden film sprawił, że zakochałem się w Warszawie na ekranie. Była to stolica sportretowana w „Drogówce” Smarzowskiego. Policjanci stołujący się w barze Dudu, praskie bloki o cienkich ścianach, rozkopane ulice przy rondzie ONZ, korki, ucieczka po dachach prawdziwej Pragi etc. Warszawa taka jaka jest, bez żadnego udawania. Na taki timelapse właśnie czekam, ale nie mogę się doczekać. Dajcie mi Warszawę nie z pocztówki, dajcie mi stolicę z całym dobrodziejstwem inwentarza.&#xA;&#xA;Zdjęcie główne to fotos z umieszczonego powyżej filmu „The Capital [Bonobo – Transits ft. Szjerdene]”&#xA;&#xA;frajersko&#xA;&#xA;aut. #adambarański&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/n21rDk7ZsGsY/LhGk8yy3NPaDwc1O6n9fPWTidbiLSCd6xAyCfltA.jpg" alt="klatka1"></p>

<p>Adam Barański</p>

<p>29 stycznia 2014</p>

<p>Majestatyczny Pałac Kultury ciasno otoczony wianuszkiem wieżowców. Trotuary Starego Miasta zapełnione pieszymi. Tętniące życiem centrum miasta rozświetlone barwnymi neonami. Światła na ostatnich piętrach warszawskiego Manhattanu. Stadion Narodowy, Muzeum Historii Żydów Polskich, nowe inwestycje. Ściemnia się. Przejście – widzimy iskry samochodowych świateł na rondach i głównych arteriach miasta.  Panorama Warszawy w oddali. Cięcie. Mamy przepis na warszawski timelapse.</p>



<iframe src="//www.youtube.com/embed/H-q1wZcUHhk" width="560" height="315" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p>Z Warszawą pokazywaną w animacjach poklatkowych jest jak z kolorowymi katalogami, które możemy znaleźć w biurach podróży. Bierzemy je do ręki, otwieramy na pierwszej stronie i dzięki oszałamiającym zdjęciom zanurzamy się w cudowny świat fantazji. Patrzymy na kuszące zdjęcia drinków z palemkami, lazurowe morze, piaszczyste plaże i błękitne niebo, na którego tle można dostrzec czerwony latawiec. Woda zawsze ma dwadzieścia kilka stopni, plaża jest zamknięta, a nasz kurort sąsiaduje z tętniącą życiem ulicą pełną knajpek serwujących lokalne smakowitości. Skuszeni zdjęciami, oszołomieni kupujemy wycieczkę. Ale już w samolocie, kiedy zostajemy usadzeni między spoconym panem, którego brzucha nie jest w stanie utrzymać w ryzach żadna koszula i niesfornym chłopcem, który złośliwie kopie nas w kostkę, lazur naszych wyobrażeń zaczyna blaknąć. Docieramy na miejsce i okazuje się, że w naszym kilku gwiazdkowym apartamencie nie działa klimatyzacja, polscy sąsiedzi „tańczą dla mnie”, do morza ze skrawkiem przeludnionej i kamienistej plaży jest pięć kilometrów, tętniąca życiem uliczka składa się z dwóch barów i jednego sklepu (pod którym stoją swojsko wyglądający panowie), a w all inclusive zamiast Coca-Coli podają ciepłą Pepsi.</p>

<p>Zapytam zupełnie szczerze – czy mieszkamy w mieście wieżowców, a nasze centrum to Manhattan? Czy nasza Starówka tętni życiem, chodzimy tam aby w jednej z licznych kafejek pić kawę i chroniąc się pod parasolem delektować się piękną pogodą i czytać książkę Rolanda Barthesa? Czy Trasa Łazienkowska kojarzy się nam z tryumfem nowoczesności? Każdy kolejny timelapse tak właśnie pokazuje Warszawę. Otwieram link do YouTube, który ktoś mi podesłał na fejsie i głośno ziewam. Bo to nie jest moje miasto.</p>

<p>Większość z nas mieszka w blokach, siarczyście klnie kiedy stoi w korkach, z biurowcami znamy się tylko z widzenia. Po zakupy idziemy do Biedronki, na piwo – w plener. Walczymy z brakiem kasy, wkurwiamy się na śmieci, dzikie reklamy, odrapane kamienice i ulice, których remonty nigdy się nie kończą. Tego wszystkiego dziwnym trafem w takich filmach nigdy nie ma. Z filmami o Warszawie jest jak z pierwszymi dziełami Mélièsa. Pozwalają wierzyć i marzyć o czymś wielkim. Śnimy jednak sen o Warszawie, która nie istnieje. Otrzepmy się wreszcie z naszej piany złudzeń. W teledyskowych kadrach serwują nam Warszawę jako powidok oślepiających świateł Manhattanu. Dajmy odpocząć oczom i jeszcze raz wyostrzmy wzrok na prawdziwe miasto z cegły i smogu.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/-WiyotL_HL8" width="560" height="315" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p>W ciągu ostatnich lat tylko jeden film sprawił, że zakochałem się w Warszawie na ekranie. Była to stolica sportretowana w „Drogówce” Smarzowskiego. Policjanci stołujący się w barze Dudu, praskie bloki o cienkich ścianach, rozkopane ulice przy rondzie ONZ, korki, ucieczka po dachach prawdziwej Pragi etc. Warszawa taka jaka jest, bez żadnego udawania. Na taki timelapse właśnie czekam, ale nie mogę się doczekać. Dajcie mi Warszawę nie z pocztówki, dajcie mi stolicę z całym dobrodziejstwem inwentarza.</p>

<p>Zdjęcie główne to fotos z umieszczonego powyżej filmu „The Capital [Bonobo – Transits ft. Szjerdene]”</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adambara%C5%84ski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adambarański</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/warszawa-klatka-po-klatce</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 11:36:21 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>CHŁOPCY Z PL. PIŁSUDSKIEGO</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/chlopcy-z-pl</link>
      <description>&lt;![CDATA[plac1&#xA;&#xA;Adam Barański&#xA;&#xA;15 stycznia 2014&#xA;&#xA;Na początku zawsze jest plac. Czasami przybiera on formę małej parceli, gdzieś pomiędzy dwiema odrapanymi kamienicami i tartakiem. Pilnuje go stary dozorca, który zazwyczaj przesiaduje w zardzewiałej, blaszanej budce i tylko czasem wyrusza na obchód, żeby przegonić bawiących się tam podrostków.&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Zdarza się również, że plac jest wielki tak, że trudno objąć go wzrokiem. Z racji swojego zabytkowego charakteru najczęściej można na nim spotkać japońskich turystów, trzymających w rękach miniaturowe aparaty i nieliczne grupki hałaśliwych dzieci prowadzonych w parach przez nauczycieli. Plac pełni również pewne ważne funkcje państwowe. Dni, w których odbywają się na placu okolicznościowe parady i wiece, są jednymi z niewielu podczas których zwykli mieszkańcy przypominają sobie o jego istnieniu. Nim jednak jeszcze tego samego dnia zmierzch zapadnie na idealnie kwadratowym skwerze – ludzie wracają do swoich domów, wąsaci dygnitarze wsiadają do rządowych limuzyn – a na horyzoncie niczym statek pijany, pojawia się samotna postać, która zmagając się z hulającym wiatrem lub z zawianiem, chyłkiem przemyka zmierzając z klubu do klubu.&#xA;&#xA;Co łączy oba place? Poza pustką i jałowością swojego istnienia mają jeszcze jedną cechę wspólną – każdy plac wcześniej czy później próbują podbić członkowie bandy Janosza Boki i Feriego Acza – znani inaczej jako chłopcy z Placu Broni.&#xA;&#xA;Kim są chłopcy z Placu Broni?&#xA;&#xA;Chłopcy z placu Broni uważają plac za wartość nadrzędną. Ten teren jest dla nich „honorową przestrzenią”, o którą są oni w stanie walczyć z poświęceniem życia (najlepiej czyjegoś, ale być może małego chłopca z zapaleniem płuc). Walka o plac to tak naprawdę walka o „przestrzeń wartości” (symboli, wyobraźni), o sprawowanie władzy i nadanie mu sensu. Nie jest to broń Panie Boże walka o „plac o określonej wartości”, gdyby tak było decyzje byłyby o wiele prostsze.&#xA;&#xA;Wydawać by się mogło, że historia „Chłopców z Placu Broni” jest czymś zupełnie odległym, nieprzystającym do współczesnych czasów. A jednak przypomniałem sobie o niej, gdy jakiś czas temu uczestniczyłem w „debacie” organizowanej przez czasopismo Arche, Koło Krytyki Oddziału Warszawskiego SARP i Akademię Sztuki Architektury Krajobrazu. Spotkanie zostało zatytułowane „Przestrzeń – pamięci, wyobraźni, wolności” i dotyczyło koncepcji urbanistycznych związanych z pl. Piłsudskiego oraz jego okolicami.  Uczestnikami „debaty” byli: Grzegorz Buczek, Marek Budzyński, Andrzej Chołdzyński, Barbara Jezierska i Jeremi T. Królikowski.&#xA;&#xA;Nie bez powodu słowo „debata” okalam cudzysłowem. Bo tak naprawdę sama teza postawiona została w tytule debaty – plac to nie tylko „zwykła” przestrzeń wyznaczona geometrycznie – ma on mieć charakter symboliczny głównie ze względu na pielgrzymkę Jana Pawła II, Grób Nieznanego Żołnierza, miejsce przeżywania żałoby po śmierci papieża. Ma on być przestrzenią sacrum, świadectwem wojny, wymagającym szczególnego, „konserwatywnego” traktowania. Biorący udział w debacie proponują zatem pozostawienie „symbolicznej” pustki i wyraźniejsze upamiętnienie ważnych wydarzeń. O odbudowie przedwojennej zabudowy (m.in. zachodniej pierzei i Pałacu Saskiego) niestety nie może być mowy.&#xA;&#xA;Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka&#xA;Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka&#xA;&#xA;Warszawscy pogromcy mitów&#xA;&#xA;W czasie debaty, w mocno zresztą impertynencki sposób moderowanej przez Jeremiego Królikowskiego,  padały głównie następujące argumenty:&#xA;&#xA;1. Plac Piłsudskiego to plac symboli – przestrzeń powinna „mieć znaczenie”, przestrzeń powinna „zachować pamięć”, mieć charakter „metafizyczny”&#xA;&#xA;To był jeden z dominujących argumentów w dyskusji. Plac ma „upamiętniać”, musi mieć „znaczenie”. Prowadzenie inwestycji na placu mających na celu przywrócenie go mieszkańcom (np. odbudowa Pałacu Saskiego) odbierze „sacrum” placu Piłsudskiego.&#xA;&#xA;Tak naprawdę postawienie takiej tezy tworzy fałszywą alternatywę. Bo dlaczego rekonstrukcja zabytkowego pałacu miałaby ujmować temu miejscu cokolwiek z sacrum? Czy odbudowa Pałacu Saskiego sprawi, że plac na którym Jan Paweł II wygłosił słynną homilię przestanie istnieć? Czy sprawi, że ludzi zapomną o żałobie po śmierci papieża? Czy ktoś zamierza zabrać z placu krzyż? Grobu Nieznanego Żołnierza też nikt nie zamierza przenosić – warto przypomnieć, że znajduje się on w tym samym miejscu od 1925 r. – wcześniej również ulokowany był pod kolumnadą Pałacu Saskiego.&#xA;&#xA;I jeszcze jedna kwestia – czy pusty plac będzie odpowiednim otoczeniem dla tych symboli? Jeśli uznamy, że miejsce ma mieć właśnie taki charakter, miasto powinno zachęcać mieszkańców do egzystowania między nimi. A jak to zrobić skoro głównymi bywalcami placu bywają turyści, klubowicze z platyny czy biznesmeni? Symbole powinny żyć pomiędzy ludźmi, a nie martwe leżeć w oczekiwaniu na pustelników, którzy podążają tam by szybko zrobić zdjęcie i zniknąć za moment.&#xA;&#xA;2. Odbudowa zachodniej pierzei zabierze Warszawie plac, a placów w Warszawie jest przecież mało&#xA;&#xA;Przed wojną na placu Piłsudskiego stała gigantyczna cerkiew, a po jej zburzeniu odbywały się na nim defilady. Zdjęcia również pokazują wielką przestrzeń w tamtym miejscu. Obecnie fundamenty przedwojennej zabudowy i tak w większości znajdują się pod zwykłym trawnikiem koło Grobu Nieznanego Żołnierza.&#xA;&#xA;Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka&#xA;Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka&#xA;&#xA;3. Warszawa i warszawiacy potrzebują zabytku upamiętniającego wojnę, symbolu zniszczeń&#xA;&#xA;Mamy bardzo dużo świadectw wojny w Warszawie – zarówno w postaci pomników (Nike, Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego Armii Krajowej, Pawiak, liczne tablice upamiętniające miejsca mordów), dziur po kulach, które są specjalnie konserwowane i przede wszystkim – w tym jak Warszawa obecnie wygląda. Czy potrzebujemy „martwego” pomnika-symbolu skoro Warszawa sama w sobie jest pomnikiem-symbolem?&#xA;&#xA;Ile mamy w Warszawie reprezentacyjnych placów? Plac Zamkowy, Konstytucji, Narutowicza, Teatralny, Bankowy, Trzech Krzyży i Defilad. Który z nich moglibyście określić funkcjonalnym – pełniącym funkcję dla mieszkańców, będącym miejscem ich spotkań, odpowiadającym na konkretne potrzeby? Moim zdaniem żaden. Większość z nich jest miejscem przesiadek. Marzą mi się place na kształt tych w Rzymie i Barcelonie ogniskujące aktywność lokalnych społeczności, na których często się jest i się na nich bywa (jakże dalekie jest takie funkcjonalne podejście od propozycji chłopców z Placu Broni).&#xA;&#xA;Na marginesie – wiecie ile było koncepcji na to, co zrobić z Pałacem Saskim? Siedem – w tym takie, które zakładały modernistyczne lub socrealistyczne adaptacje. Taka liczba koncepcji pokazuje, że architekci od lat myślą o placu w perspektywie urbanistycznej, zmianie przestrzeni, która posłuży ożywieniu placu.&#xA;&#xA;4. Pałac nie będzie miał żadnej wartości architektonicznej, będzie atrapą, a w dodatku Oś Saska już nie istnieje&#xA;&#xA;Ten argument oczywiście jest prawdziwy – Pałac Saski i zachodnia pierzeja nie będą zabytkami – będą historyczną rekonstrukcją. A jednak trudno mi się oprzeć wrażeniu, że odbudowa jednej z pierzei pl. Teatralnego, w tym Pałacu Jabłonowskich, była świetnym pomysłem (inna sprawa czy z korzyścią dla mieszkańców, bo ulokowane zostały tam banki). Myślę, że mimo swojego fasadowego charakteru większość z warszawiaków nie wyobraża sobie już placu bez tej inwestycji. Odbudowa zachodniej pierzei będzie idealnym domknięciem placu, który wyznaczają obecnie istniejące zabudowania.&#xA;&#xA;5. Sam Pałac Saski nie miał sam w sobie wystarczającej wartości architektonicznej i nie był „warszawski”&#xA;&#xA;Pałac Saski był oczywiście warszawski, niezależnie od wpływów architektonicznych, tego czy był barokowy czy klasycystyczny – był na tyle warszawski na ile znajdował się w Warszawie i był przed wojną jednym z jej najbardziej charakterystycznych, „pocztówkowych” budynków. Pałac w kształcie, który nadał mu Adam Idźkowski, był jak na swoje czasu jedną z najciekawszych koncepcji łączących miejską zabudowę z przestrzenią zieleni.&#xA;&#xA;pl. Piłsudskiego | Pańska Skórka&#xA;pl. Piłsudskiego | Pańska Skórka&#xA;&#xA;W stolicy AD 2014 każdy tego typu, nawet rekonstruowany, zabytek jest na wagę złota. Szczególnie w takim miejscu – tuż obok Traktu Królewskiego. Odbudowa zachodniej pierzei placu dopełniałaby tę zabytkową przestrzeń.&#xA;&#xA;Dalsze losy placu i… warszawskiej architektury&#xA;Racjonalne kontrargumenty nie trafiają jednak zbytnio do chłopców z Placu Broni. Pochłonięci bezsensowną walką o symbole i wartości, których nikt nie zamierza im odebrać, konstruując fałszywe alternatywy i strasząc, że plac zniknie, faktycznie przypominają małych, umorusanych chłopców z piaskowymi bombami w ręku. Mam wrażenie, że ta sprawa jest szersza i ogniskuje w sobie wiele innych konfliktów, np. czy stawiać na Krakowskim Przedmieściu pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej? Czy wyburzać PKiN i zrobić na jego miejscu jezioro? Wciąż brakuje nam myślenia – co będzie nie tylko symboliczne, ale dobre dla mieszkańców?&#xA;&#xA;No właśnie – odbudowa zachodniej pierzei to jedynie pierwszy krok. Bo sama odbudowa nie będzie oznaczała korzyści dla mieszkańców. Kwestia równie istotna, o której powinniśmy myśleć już w tym momencie, to przeznaczenie nowych budynków. W pierwotnym planie zakładano, że znajdą się w nich urzędy… W takim układzie plac pozostanie tak samo martwy jak i jest teraz.&#xA;&#xA;No dobrze – ale co możemy zrobić aby tak się stało? Rada m.st. Warszawy podjęła uchwałę w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Osi Saskiej. Obszar projektowanego planu obejmuje nieistniejącą obecnie zachodnią pierzeję pl. Piłsudskiego oraz północną pierzeję placu Małachowskiego.&#xA;Każdy zainteresowany może złożyć wnioski do planu do 30 stycznia 2014 roku. Stowarzyszenie Saski2018 prowadzi akcję zbierania wniosków, które wskazują na chęć odbudowy historycznej zabudowy. Więcej informacji znajdziecie tutaj.&#xA;&#xA;Wróćmy jeszcze raz do książki Molnara. Pamiętacie jakie jest jej zakończenie? Kompania Boki („dobrzy”) wygrywa bój o Plac. Mały Nemeczek umiera, a my ronimy nad tą śmiercią łzę. Na samym końcu okazuje się, że… plac zostanie zabudowany, a na jego miejscu stanie czynszówka, w której zamieszkają ludzie. Walka chłopców, okupiona śmiercią, pozbawiona była sensu. Zwycięża tak naprawdę budynek, który przysłuży się mieszkańcom i miastu. I mam nadzieję, że tak zakończy się bój o plac Piłsudskiego.&#xA;&#xA;—&#xA;&#xA;Źródła zdjęć:&#xA;&#xA;\ http://czarnota.org/gallery/albums/warszawa/zmiany/__Srodmiescie/PalacSaski/001-Warszawa-PlacPilsudskiego-zdjeciezinternetu.jpg&#xA;\ http://pl.wikipedia.org/wiki/Placmarsz.J%C3%B3zefaPi%C5%82sudskiegowWarszawie&#xA;\* http://warszawa.wikia.com/wiki/Plac_Pi%C5%82sudskiego&#xA;http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/64271/612277d61de46915d90ec4549ed6ea1a/&#xA;&#xA;#frajersko #śródmieście&#xA;&#xA;aut. #adambarański&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/FCYd0mvSnGtP/eqb8WhIjTz7QyMUWRAMAoeHRIkil1Wbiin341OQj.jpg" alt="plac1"></p>

<p>Adam Barański</p>

<p>15 stycznia 2014</p>

<p>Na początku zawsze jest plac. Czasami przybiera on formę małej parceli, gdzieś pomiędzy dwiema odrapanymi kamienicami i tartakiem. Pilnuje go stary dozorca, który zazwyczaj przesiaduje w zardzewiałej, blaszanej budce i tylko czasem wyrusza na obchód, żeby przegonić bawiących się tam podrostków.
</p>

<p>Zdarza się również, że plac jest wielki tak, że trudno objąć go wzrokiem. Z racji swojego zabytkowego charakteru najczęściej można na nim spotkać japońskich turystów, trzymających w rękach miniaturowe aparaty i nieliczne grupki hałaśliwych dzieci prowadzonych w parach przez nauczycieli. Plac pełni również pewne ważne funkcje państwowe. Dni, w których odbywają się na placu okolicznościowe parady i wiece, są jednymi z niewielu podczas których zwykli mieszkańcy przypominają sobie o jego istnieniu. Nim jednak jeszcze tego samego dnia zmierzch zapadnie na idealnie kwadratowym skwerze – ludzie wracają do swoich domów, wąsaci dygnitarze wsiadają do rządowych limuzyn – a na horyzoncie niczym statek pijany, pojawia się samotna postać, która zmagając się z hulającym wiatrem lub z zawianiem, chyłkiem przemyka zmierzając z klubu do klubu.</p>

<p>Co łączy oba place? Poza pustką i jałowością swojego istnienia mają jeszcze jedną cechę wspólną – każdy plac wcześniej czy później próbują podbić członkowie bandy Janosza Boki i Feriego Acza – znani inaczej jako chłopcy z Placu Broni.</p>

<p><strong>Kim są chłopcy z Placu Broni?</strong></p>

<p>Chłopcy z placu Broni uważają plac za wartość nadrzędną. Ten teren jest dla nich „honorową przestrzenią”, o którą są oni w stanie walczyć z poświęceniem życia (najlepiej czyjegoś, ale być może małego chłopca z zapaleniem płuc). Walka o plac to tak naprawdę walka o „przestrzeń wartości” (symboli, wyobraźni), o sprawowanie władzy i nadanie mu sensu. Nie jest to broń Panie Boże walka o „plac o określonej wartości”, gdyby tak było decyzje byłyby o wiele prostsze.</p>

<p>Wydawać by się mogło, że historia „Chłopców z Placu Broni” jest czymś zupełnie odległym, nieprzystającym do współczesnych czasów. A jednak przypomniałem sobie o niej, gdy jakiś czas temu uczestniczyłem w „debacie” organizowanej przez czasopismo Arche, Koło Krytyki Oddziału Warszawskiego SARP i Akademię Sztuki Architektury Krajobrazu. Spotkanie zostało zatytułowane <a href="https://www.facebook.com/events/176944615829050/?source=1" rel="nofollow">„Przestrzeń – pamięci, wyobraźni, wolności”</a> i dotyczyło koncepcji urbanistycznych związanych z pl. Piłsudskiego oraz jego okolicami.  Uczestnikami „debaty” byli: Grzegorz Buczek, Marek Budzyński, Andrzej Chołdzyński, Barbara Jezierska i Jeremi T. Królikowski.</p>

<p>Nie bez powodu słowo „debata” okalam cudzysłowem. Bo tak naprawdę sama teza postawiona została w tytule debaty – plac to nie tylko „zwykła” przestrzeń wyznaczona geometrycznie – ma on mieć charakter symboliczny głównie ze względu na pielgrzymkę Jana Pawła II, Grób Nieznanego Żołnierza, miejsce przeżywania żałoby po śmierci papieża. Ma on być przestrzenią sacrum, świadectwem wojny, wymagającym szczególnego, „konserwatywnego” traktowania. Biorący udział w debacie proponują zatem pozostawienie „symbolicznej” pustki i wyraźniejsze upamiętnienie ważnych wydarzeń. O odbudowie przedwojennej zabudowy (m.in. zachodniej pierzei i Pałacu Saskiego) niestety nie może być mowy.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/UlRrqG0gpyRe/qPLiPGwHXMLNM3ClAASdvLTvOYK3Cb0ndLzhL5sP.webp" alt="Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka">
<em>Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka</em></p>

<p><strong>Warszawscy pogromcy mitów</strong></p>

<p>W czasie debaty, w mocno zresztą impertynencki sposób moderowanej przez Jeremiego Królikowskiego,  padały głównie następujące argumenty:</p>

<p><strong>1. Plac Piłsudskiego to plac symboli – przestrzeń powinna „mieć znaczenie”, przestrzeń powinna „zachować pamięć”, mieć charakter „metafizyczny”</strong></p>

<p>To był jeden z dominujących argumentów w dyskusji. Plac ma „upamiętniać”, musi mieć „znaczenie”. Prowadzenie inwestycji na placu mających na celu przywrócenie go mieszkańcom (np. odbudowa Pałacu Saskiego) odbierze „sacrum” placu Piłsudskiego.</p>

<p>Tak naprawdę postawienie takiej tezy tworzy fałszywą alternatywę. Bo dlaczego rekonstrukcja zabytkowego pałacu miałaby ujmować temu miejscu cokolwiek z sacrum? Czy odbudowa Pałacu Saskiego sprawi, że plac na którym Jan Paweł II wygłosił słynną homilię przestanie istnieć? Czy sprawi, że ludzi zapomną o żałobie po śmierci papieża? Czy ktoś zamierza zabrać z placu krzyż? Grobu Nieznanego Żołnierza też nikt nie zamierza przenosić – warto przypomnieć, że znajduje się on w tym samym miejscu od 1925 r. – wcześniej również ulokowany był pod kolumnadą Pałacu Saskiego.</p>

<p>I jeszcze jedna kwestia – czy pusty plac będzie odpowiednim otoczeniem dla tych symboli? Jeśli uznamy, że miejsce ma mieć właśnie taki charakter, miasto powinno zachęcać mieszkańców do egzystowania między nimi. A jak to zrobić skoro głównymi bywalcami placu bywają turyści, klubowicze z platyny czy biznesmeni? Symbole powinny żyć pomiędzy ludźmi, a nie martwe leżeć w oczekiwaniu na pustelników, którzy podążają tam by szybko zrobić zdjęcie i zniknąć za moment.</p>

<p><strong>2. Odbudowa zachodniej pierzei zabierze Warszawie plac, a placów w Warszawie jest przecież mało</strong></p>

<p>Przed wojną na placu Piłsudskiego stała gigantyczna cerkiew, a po jej zburzeniu odbywały się na nim defilady. Zdjęcia również pokazują wielką przestrzeń w tamtym miejscu. Obecnie fundamenty przedwojennej zabudowy i tak w większości znajdują się pod zwykłym trawnikiem koło Grobu Nieznanego Żołnierza.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/SyURqYVP3I9q/wCYfRdCW1eLX2KGgvvvWjKttyAGGCv6A9D6TGfqQ.webp" alt="Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka">
<em>Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka</em></p>

<p><strong>3. Warszawa i warszawiacy potrzebują zabytku upamiętniającego wojnę, symbolu zniszczeń</strong></p>

<p>Mamy bardzo dużo świadectw wojny w Warszawie – zarówno w postaci pomników (Nike, Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego Armii Krajowej, Pawiak, liczne tablice upamiętniające miejsca mordów), dziur po kulach, które są specjalnie konserwowane i przede wszystkim – w tym jak Warszawa obecnie wygląda. Czy potrzebujemy „martwego” pomnika-symbolu skoro Warszawa sama w sobie jest pomnikiem-symbolem?</p>

<p>Ile mamy w Warszawie reprezentacyjnych placów? Plac Zamkowy, Konstytucji, Narutowicza, Teatralny, Bankowy, Trzech Krzyży i Defilad. Który z nich moglibyście określić funkcjonalnym – pełniącym funkcję dla mieszkańców, będącym miejscem ich spotkań, odpowiadającym na konkretne potrzeby? Moim zdaniem żaden. Większość z nich jest miejscem przesiadek. Marzą mi się place na kształt tych w Rzymie i Barcelonie ogniskujące aktywność lokalnych społeczności, na których często się jest i się na nich bywa (jakże dalekie jest takie funkcjonalne podejście od propozycji chłopców z Placu Broni).</p>

<p>Na marginesie – wiecie ile było koncepcji na to, co zrobić z Pałacem Saskim? Siedem – w tym takie, które zakładały modernistyczne lub socrealistyczne adaptacje. Taka liczba koncepcji pokazuje, że architekci od lat myślą o placu w perspektywie urbanistycznej, zmianie przestrzeni, która posłuży ożywieniu placu.</p>

<p><strong>4. Pałac nie będzie miał żadnej wartości architektonicznej, będzie atrapą, a w dodatku Oś Saska już nie istnieje</strong></p>

<p>Ten argument oczywiście jest prawdziwy – Pałac Saski i zachodnia pierzeja nie będą zabytkami – będą historyczną rekonstrukcją. A jednak trudno mi się oprzeć wrażeniu, że odbudowa jednej z pierzei pl. Teatralnego, w tym Pałacu Jabłonowskich, była świetnym pomysłem (inna sprawa czy z korzyścią dla mieszkańców, bo ulokowane zostały tam banki). Myślę, że mimo swojego fasadowego charakteru większość z warszawiaków nie wyobraża sobie już placu bez tej inwestycji. Odbudowa zachodniej pierzei będzie idealnym domknięciem placu, który wyznaczają obecnie istniejące zabudowania.</p>

<p><strong>5. Sam Pałac Saski nie miał sam w sobie wystarczającej wartości architektonicznej i nie był „warszawski”</strong></p>

<p>Pałac Saski był oczywiście warszawski, niezależnie od wpływów architektonicznych, tego czy był barokowy czy klasycystyczny – był na tyle warszawski na ile znajdował się w Warszawie i był przed wojną jednym z jej najbardziej charakterystycznych, „pocztówkowych” budynków. Pałac w kształcie, który nadał mu Adam Idźkowski, był jak na swoje czasu jedną z najciekawszych koncepcji łączących miejską zabudowę z przestrzenią zieleni.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/Dyj7cvZmRRGm/mNTDCSPgJZ7ObBBLh5AzdeifcopRoWJE7Eku66ZS.webp" alt="pl. Piłsudskiego | Pańska Skórka">
<em>pl. Piłsudskiego | Pańska Skórka</em></p>

<p>W stolicy AD 2014 każdy tego typu, nawet rekonstruowany, zabytek jest na wagę złota. Szczególnie w takim miejscu – tuż obok Traktu Królewskiego. Odbudowa zachodniej pierzei placu dopełniałaby tę zabytkową przestrzeń.</p>

<p>Dalsze losy placu i… warszawskiej architektury
Racjonalne kontrargumenty nie trafiają jednak zbytnio do chłopców z Placu Broni. Pochłonięci bezsensowną walką o symbole i wartości, których nikt nie zamierza im odebrać, konstruując fałszywe alternatywy i strasząc, że plac zniknie, faktycznie przypominają małych, umorusanych chłopców z piaskowymi bombami w ręku. Mam wrażenie, że ta sprawa jest szersza i ogniskuje w sobie wiele innych konfliktów, np. czy stawiać na Krakowskim Przedmieściu pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej? Czy wyburzać PKiN i zrobić na jego miejscu jezioro? Wciąż brakuje nam myślenia – co będzie nie tylko symboliczne, ale dobre dla mieszkańców?</p>

<p>No właśnie – odbudowa zachodniej pierzei to jedynie pierwszy krok. Bo sama odbudowa nie będzie oznaczała korzyści dla mieszkańców. Kwestia równie istotna, o której powinniśmy myśleć już w tym momencie, to przeznaczenie nowych budynków. W pierwotnym planie zakładano, że znajdą się w nich urzędy… W takim układzie plac pozostanie tak samo martwy jak i jest teraz.</p>

<p>No dobrze – ale co możemy zrobić aby tak się stało? Rada m.st. Warszawy podjęła uchwałę w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Osi Saskiej. Obszar projektowanego planu obejmuje nieistniejącą obecnie zachodnią pierzeję pl. Piłsudskiego oraz północną pierzeję placu Małachowskiego.
Każdy zainteresowany może złożyć wnioski do planu do 30 stycznia 2014 roku. Stowarzyszenie Saski2018 prowadzi akcję zbierania wniosków, które wskazują na chęć odbudowy historycznej zabudowy. Więcej informacji znajdziecie <a href="http://saski2018.pl/wnioski-do-planu-miejscowego-osi-saskiej-nowy-termin/" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>

<p>Wróćmy jeszcze raz do książki Molnara. Pamiętacie jakie jest jej zakończenie? Kompania Boki („dobrzy”) wygrywa bój o Plac. Mały Nemeczek umiera, a my ronimy nad tą śmiercią łzę. Na samym końcu okazuje się, że… plac zostanie zabudowany, a na jego miejscu stanie czynszówka, w której zamieszkają ludzie. Walka chłopców, okupiona śmiercią, pozbawiona była sensu. Zwycięża tak naprawdę budynek, który przysłuży się mieszkańcom i miastu. I mam nadzieję, że tak zakończy się bój o plac Piłsudskiego.</p>

<p>—</p>

<p>Źródła zdjęć:</p>

<p>* <a href="http://czarnota.org/gallery/albums/warszawa/zmiany/___Srodmiescie/Palac_Saski/001_-_Warszawa_-_Plac_Pilsudskiego_-_zdjecie_z_internetu.jpg" rel="nofollow">http://czarnota.org/gallery/albums/warszawa/zmiany/___Srodmiescie/Palac_Saski/001_-_Warszawa_-_Plac_Pilsudskiego_-_zdjecie_z_internetu.jpg</a>
* <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Plac_marsz._J%C3%B3zefa_Pi%C5%82sudskiego_w_Warszawie" rel="nofollow">http://pl.wikipedia.org/wiki/Plac_marsz._J%C3%B3zefa_Pi%C5%82sudskiego_w_Warszawie</a>
* <a href="http://warszawa.wikia.com/wiki/Plac_Pi%C5%82sudskiego" rel="nofollow">http://warszawa.wikia.com/wiki/Plac_Pi%C5%82sudskiego</a>
<a href="http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/64271/612277d61de46915d90ec4549ed6ea1a/" rel="nofollow">http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/64271/612277d61de46915d90ec4549ed6ea1a/</a></p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adambara%C5%84ski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adambarański</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/chlopcy-z-pl</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 11:32:48 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>FRAJERSKO | SUBIEKTYWNE PODSUMOWANIE ROKU 2013 CZ. 1 Z 2</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/frajersko-subiektywne-podsumowanie-roku-2013-cz</link>
      <description>&lt;![CDATA[pods&#xA;&#xA;Pańska Skórka&#xA;&#xA;2 stycznia 2014&#xA;&#xA;Rok 2013 za nami…&#xA;&#xA;Co było w nim frajerskiego, wyjaśniają blogerzy Pańskiej Skórki.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;frajersko&#xA;&#xA;Adam Kaliszewski&#xA;Inwestycja przy Podwalu – przykład ignorowania dziedzictwa materialnego, układu urbanistycznego, braku poszanowania dla wszystkich i wszystkiego, symbol niejasnych powiązań biznesowych i tego, co najgorsze w relacjach deweloper-miasto-mieszkańcy.&#xA;Referendum prezydenckie – niepotrzebny cyrk na kółkach, w którym zarówno ratusz, jak i jego oponenci pokazali się z jak najgorszej strony. Zaangażowanie najwyższych władz państwowych – wstyd i kpina z demokracji i obywateli.&#xA;Wycofanie ikarusów – kiedyś musiało nastąpić, ale i tak żal.&#xA;Podpalenia tęczy – przykład brunatnego ponuractwa, braku tolerancji dla czegokolwiek i kogokolwiek, ulica vs sztuka, 1:0 dla ulicy.&#xA;Dalsza ekspansja reklamy wielkoformatowej – która będzie trwać i trwać przez kolejne lata, aż płachty przykryją całe miasto.&#xA;&#xA;Panna Meluzyna&#xA;Brak zakrojonej na szeroką skalę strategii pomocy zwierzętom bezdomnym. Bo wiadomo, zwierzęta nie głosują. A te bez meldunku – jeszcze bardziej.&#xA;Marsz Niepodległości – znów chuligany opanowują stolicę, media robią wokół tego teatrzyk. Dużego zaskoczenia nie ma. Jest cyrk, przemoc, spalona tęcza. Są narodowcy atakujący squaty i wyrywający drzewka (bo drzewka były bardzo agresywne?).&#xA;Wystrzałowy Sylwester – rustykalny (czyli czerstwy) gust władz miasta i brandzlowanie się fajerwerkami, których nienawidzą koty, psy i ich właściciele (nie wiadomo kto bardziej). Czynienie cierpienia odbyło się zapewne przy radosnych piosenkach występujących gwiazd. Z playbacku.&#xA;&#xA;Adam Barański&#xA;Kolejne wyburzenia zabytków i bezradność konserwatora – w tym koronny przykład – wyburzenie budynku przy Zajęczej. Nic mi nie wiadomo o pociągnięciu do odpowiedzialności dewelopera.&#xA;Burdy i kolejny rok bezradności miasta/policji oraz zastraszania mieszkańców Warszawy w czasie Marszu Niepodległości.W przyszłym roku zapraszamy na marsz do lasu, choć i tam nie objedzie się pewnie bez zniszczeń.&#xA;Komunikacja – próba skasowania linii 175, zmiana częstotliwości w rozkładach jazdy, podwyżki biletów za czym nie idzie poprawa jakości usług, płonące Inspiro&#xA;Senatorska i nieliczenie się z mieszkańcami, UNESCO. Oczywiście wszystko zgodnie z przepisami, więc #frajersko wędruje dla miasta.&#xA;Dalsze zaniedbania – śmierć Starówki, Pragi, brak pomysłu na politykę kulturalną miasta, ciągle brak pomysłu na to jak walczyć z reklamą wielkoformatową&#xA;Muzeum Historii Żydów Polskich – otwarcie Muzeum bez wystawy.&#xA;&#xA;Romuald Brüdke&#xA;Tęcza – za zainstalowanie 4 olbrzymich latarni podświetlających tęczę na Zbawiksie, a przede wszystkim za brak umiejętności rozwiązywania problemów i konfliktów przez władze miasta.&#xA;Inspiro – za wprowadzenie bez testów – żeby zdążyć przed referendum – i szybkie wycofanie, bo pociągi same w sobie całkiem ok.&#xA;Kebab Sąsiad – likwidacja legandarnej kebabiarni związana m.in. z enigmatyczną nową inwestycją na Słodowcu.&#xA;Złota 44, pseudonim Żagiel – bo ma nieładną elewację.&#xA;Stadion Narodowy – poza dużymi eventami sprawia wrażenie wydzielonej i opustoszałej części miasta.&#xA;&#xA;Piotr W. Bartoszek&#xA;Podpalenie klubu Sen Pszczoły.&#xA;Straszenie warszawiaków likwidacją nocnych kursów metra.&#xA;Śnieg w kwietniu.&#xA;Reklamy wielkoformatowe i w ogóle zalew nielegalnych reklamopodobnych tworów na elewacjach i ogrodzeniach.&#xA;Buc ze Złotej 44 (Roger Black – dyr. kreatywny) – “Jak dla mnie tego budynku nie musi kochać cała Warszawa. Wystarczy, że znajdę 266 osób, którym się spodoba” [źródło cytatu: wywiad dla gazeta.pl z 23.07.2013]&#xA;Ignorancja, zarozumialstwo, dyletanctwo, pycha i poczucie nietykalności władz – niemal na każdym szczeblu.&#xA;Wysokie ceny płyt cd i kaset magnetofonowych.&#xA;Opóźniona budowa II linii metra.&#xA;Basen na Trasie AK.&#xA;10. Kocioł przy rzekomej chęci wyrzucenia Kulturalnej z dotychczasowego miejsca.&#xA;11. Powołanie Grzegorza Piątka na stanowisko Naczelnika Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej – nadzieje z tym związane a przede wszystkim jego odejście (posłużył jako osoba mająca ocieplić wizerunek Ratusza przed referendum, machina urzędnicza, która wiązała mu ręce).&#xA;12. Wszechobecne burgery…&#xA;13. Politycy zniechęcający do udziału w warszawskim referendum (Tusk, Komorowski), oraz ludzie z Warszawą niespecjalnie związani (Wałęsa).&#xA;14. Robienie sobie żartów z mieszkańców Warszawy przez Prezesa Rady Ministrów – nawet jeśli HGW zostanie odwołana to i tak powoła ją na stanowisko komisarza.&#xA;15. Wyrzucanie pieniędzy na laurki dla Ratusza (np. http://zmieniamywarszawe.pl).&#xA;16. Nie idę DO referendum – czyli ‘oddolna obywatelska akcja społeczna’ finansowana przez PO.&#xA;17. Rozgrzebany Prudential.&#xA;18. Miejsca w Warszawie, o których nie miałeś pojęcia, że istnieją – czyli farma fejsbukowych lajków dla naiwnych klikaczy, a tam takie kwiatki, jak wiadukt na Karowej albo pijalnia czekolady Wedla – Takie WOW.&#xA;19. Podwale 1 – czyli istna opera mydlana – kłamstwa dewelopera, że inwestycja była konsultowana ‘z wszystkimi świętymi’ w mieście i w UNESCO, pozwolenie na budowę wydane przez Jolantę Zdziech-Naperty, a jednym z autorów projektu jest jej syn Bartosz Naperty, wydana przez HGW pod naciskiem opinii publicznej decyzja o wstrzymaniu budowy, która później przez wojewodę została uchylona (deweloper przez ten czas budowy nie wstrzymał, a właściwie nie wstrzymał rozbiórki kamienicy).&#xA;20. Niewłaściwe zabezpieczenie przez policję Marszu Niepodległości, opieszałość policji. W rezultacie bitwa kiboli z anarchistami na ul. Skorupki i po raz setny spalona tęcza.&#xA;21. Wybrukowanie kostką Bauma ścieżki leśnej wzdłuż ulicy Dewajtis w rezerwacie Las Bielański, mimo iż Zielone Mazowsze przedstawiło inne możliwości budowy chodnika.&#xA;22. Eventy z śledzikiem w nazwie, na których nie spotkałem nawet grama śledzika&#xA;&#xA;ps&#xA;&#xA;A jutro zapraszamy na podsumowanie tego, co w 2013 roku było #elegancko.&#xA;&#xA;frajersko&#xA;&#xA;aut. #pańskaskórka&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/dWeWXOG2e2hr/THqbx7wGd7mOWwFBIhhSSzl0E98EvGhwcMiMnjNQ.jpg" alt="pods"></p>

<p>Pańska Skórka</p>

<p>2 stycznia 2014</p>

<p>Rok 2013 za nami…</p>

<p>Co było w nim frajerskiego, wyjaśniają blogerzy Pańskiej Skórki.</p>



<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/pyYePTvuMWqB/XXtxY5biAMR4FVKIsCUL49hwEDX3X3EE8bciCUq9.webp" alt="frajersko"></p>

<p><strong>Adam Kaliszewski</strong>
1. Inwestycja przy Podwalu – przykład ignorowania dziedzictwa materialnego, układu urbanistycznego, braku poszanowania dla wszystkich i wszystkiego, symbol niejasnych powiązań biznesowych i tego, co najgorsze w relacjach deweloper-miasto-mieszkańcy.
2. Referendum prezydenckie – niepotrzebny cyrk na kółkach, w którym zarówno ratusz, jak i jego oponenci pokazali się z jak najgorszej strony. Zaangażowanie najwyższych władz państwowych – wstyd i kpina z demokracji i obywateli.
3. Wycofanie ikarusów – kiedyś musiało nastąpić, ale i tak żal.
4. Podpalenia tęczy – przykład brunatnego ponuractwa, braku tolerancji dla czegokolwiek i kogokolwiek, ulica vs sztuka, 1:0 dla ulicy.
5. Dalsza ekspansja reklamy wielkoformatowej – która będzie trwać i trwać przez kolejne lata, aż płachty przykryją całe miasto.</p>

<p><strong>Panna Meluzyna</strong>
1. Brak zakrojonej na szeroką skalę strategii pomocy zwierzętom bezdomnym. Bo wiadomo, zwierzęta nie głosują. A te bez meldunku – jeszcze bardziej.
2. Marsz Niepodległości – znów chuligany opanowują stolicę, media robią wokół tego teatrzyk. Dużego zaskoczenia nie ma. Jest cyrk, przemoc, spalona tęcza. Są narodowcy atakujący squaty i wyrywający drzewka (bo drzewka były bardzo agresywne?).
3. Wystrzałowy Sylwester – rustykalny (czyli czerstwy) gust władz miasta i brandzlowanie się fajerwerkami, których nienawidzą koty, psy i ich właściciele (nie wiadomo kto bardziej). Czynienie cierpienia odbyło się zapewne przy radosnych piosenkach występujących gwiazd. Z playbacku.</p>

<p><strong>Adam Barański</strong>
1. Kolejne wyburzenia zabytków i bezradność konserwatora – w tym koronny przykład – wyburzenie budynku przy Zajęczej. Nic mi nie wiadomo o pociągnięciu do odpowiedzialności dewelopera.
2. Burdy i kolejny rok bezradności miasta/policji oraz zastraszania mieszkańców Warszawy w czasie Marszu Niepodległości.W przyszłym roku zapraszamy na marsz do lasu, choć i tam nie objedzie się pewnie bez zniszczeń.
3. Komunikacja – próba skasowania linii 175, zmiana częstotliwości w rozkładach jazdy, podwyżki biletów za czym nie idzie poprawa jakości usług, płonące Inspiro
4. Senatorska i nieliczenie się z mieszkańcami, UNESCO. Oczywiście wszystko zgodnie z przepisami, więc <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> wędruje dla miasta.
5. Dalsze zaniedbania – śmierć Starówki, Pragi, brak pomysłu na politykę kulturalną miasta, ciągle brak pomysłu na to jak walczyć z reklamą wielkoformatową
6. Muzeum Historii Żydów Polskich – otwarcie Muzeum bez wystawy.</p>

<p><strong>Romuald Brüdke</strong>
1. Tęcza – za zainstalowanie 4 olbrzymich latarni podświetlających tęczę na Zbawiksie, a przede wszystkim za brak umiejętności rozwiązywania problemów i konfliktów przez władze miasta.
2. Inspiro – za wprowadzenie bez testów – żeby zdążyć przed referendum – i szybkie wycofanie, bo pociągi same w sobie całkiem ok.
3. Kebab Sąsiad – likwidacja legandarnej kebabiarni związana m.in. z enigmatyczną nową inwestycją na Słodowcu.
4. Złota 44, pseudonim Żagiel – bo ma nieładną elewację.
5. Stadion Narodowy – poza dużymi eventami sprawia wrażenie wydzielonej i opustoszałej części miasta.</p>

<p><strong>Piotr W. Bartoszek</strong>
1. Podpalenie klubu Sen Pszczoły.
2. Straszenie warszawiaków likwidacją nocnych kursów metra.
3. Śnieg w kwietniu.
4. Reklamy wielkoformatowe i w ogóle zalew nielegalnych reklamopodobnych tworów na elewacjach i ogrodzeniach.
5. Buc ze Złotej 44 (Roger Black – dyr. kreatywny) – “Jak dla mnie tego budynku nie musi kochać cała Warszawa. Wystarczy, że znajdę 266 osób, którym się spodoba” [źródło cytatu: wywiad dla gazeta.pl z 23.07.2013]
6. Ignorancja, zarozumialstwo, dyletanctwo, pycha i poczucie nietykalności władz – niemal na każdym szczeblu.
7. Wysokie ceny płyt cd i kaset magnetofonowych.
8. Opóźniona budowa II linii metra.
9. Basen na Trasie AK.
10. Kocioł przy rzekomej chęci wyrzucenia Kulturalnej z dotychczasowego miejsca.
11. Powołanie Grzegorza Piątka na stanowisko Naczelnika Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej – nadzieje z tym związane a przede wszystkim jego odejście (posłużył jako osoba mająca ocieplić wizerunek Ratusza przed referendum, machina urzędnicza, która wiązała mu ręce).
12. Wszechobecne burgery…
13. Politycy zniechęcający do udziału w warszawskim referendum (Tusk, Komorowski), oraz ludzie z Warszawą niespecjalnie związani (Wałęsa).
14. Robienie sobie żartów z mieszkańców Warszawy przez Prezesa Rady Ministrów – nawet jeśli HGW zostanie odwołana to i tak powoła ją na stanowisko komisarza.
15. Wyrzucanie pieniędzy na laurki dla Ratusza (np. <a href="http://zmieniamywarszawe.pl" rel="nofollow">http://zmieniamywarszawe.pl</a>).
16. Nie idę DO referendum – czyli ‘oddolna obywatelska akcja społeczna’ finansowana przez PO.
17. Rozgrzebany Prudential.
18. Miejsca w Warszawie, o których nie miałeś pojęcia, że istnieją – czyli farma fejsbukowych lajków dla naiwnych klikaczy, a tam takie kwiatki, jak wiadukt na Karowej albo pijalnia czekolady Wedla – Takie WOW.
19. Podwale 1 – czyli istna opera mydlana – kłamstwa dewelopera, że inwestycja była konsultowana ‘z wszystkimi świętymi’ w mieście i w UNESCO, pozwolenie na budowę wydane przez Jolantę Zdziech-Naperty, a jednym z autorów projektu jest jej syn Bartosz Naperty, wydana przez HGW pod naciskiem opinii publicznej decyzja o wstrzymaniu budowy, która później przez wojewodę została uchylona (deweloper przez ten czas budowy nie wstrzymał, a właściwie nie wstrzymał rozbiórki kamienicy).
20. Niewłaściwe zabezpieczenie przez policję Marszu Niepodległości, opieszałość policji. W rezultacie bitwa kiboli z anarchistami na ul. Skorupki i po raz setny spalona tęcza.
21. Wybrukowanie kostką Bauma ścieżki leśnej wzdłuż ulicy Dewajtis w rezerwacie Las Bielański, mimo iż Zielone Mazowsze przedstawiło inne możliwości budowy chodnika.
22. Eventy z śledzikiem w nazwie, na których nie spotkałem nawet grama śledzika</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/9deLMLyTl1fD/5UKRYvr5TIu3QveKDZj37cHc9outegwOiBhQiguY.webp" alt="ps"></p>

<p>A jutro zapraszamy na podsumowanie tego, co w 2013 roku było <a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a>.</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/frajersko-subiektywne-podsumowanie-roku-2013-cz</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 11:04:47 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>O WROTACH BIELAN I CHIŃCZYKU-TUŁACZU</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/o-wrotach-bielan-i-chinczyku-tulaczu</link>
      <description>&lt;![CDATA[wrota1&#xA;&#xA;Adam Kaliszewski&#xA;&#xA;17 grudnia 2013&#xA;&#xA;Nie tak dawno w jednym z wpisów na łamach Pańskiej Skórki zagościł temat tzw. Serka Bielańskiego. Snułem wtedy rozważania na temat planów socjalistycznych architektów, nad planowaną „eksponowaną wystawą” oraz nad mizerią bud gastronomicznych na terenie dawnego PKS Marymont. Od tej pory sytuacja nabrała tempa. Bud nie ma (bar „Hami” nostalgiczny bywalec uhonorował nawet zapalając w jego miejscu znicz), deweloper ochoczo przygotowuje się do rozpoczęcia w ich miejscu inwestycji na 777 (sic!) mieszkań, a przy ul. Sacharowa powstała baza dzielnych pionierów, których zadaniem jest dociągnięcie tej bielańskiej arterii aż do Marymonckiej. Ale to nie koniec dojrzewania Serka. Dzielnica, miasto i inwestorzy szykują w tej części Bielan prawdziwą rewolucję.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;W Urzędzie Dzielnicy Bielany odbyło się spotkanie, podczas którego mieszkańcy mogli bliżej zapoznać się z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego (rocznik 2002) i poznać sprzedażowo-zakupowo-inwestycyjne nowinki. Jak to często z tego rodzaju spotkaniami bywa, od początku trwała gorąca dyskusja z mieszkańcami, których bardziej od całościowej koncepcji rozwoju tego kawałka Bielan interesowało to, czy np. od iście autostradowego zapewne ruchu na wydłużonej o 200 m. ul. Sacharowa nie rozpadnie się aby ich blok. No bo to przecież pięć pasów – autostrada! I na nic tłumaczenia naczelnika dzielnicowego wydziału architektury, że z tych pięciu trzy to lewo- i prawoskręty. Przy okazji smutna refleksja: oprócz dwuosobowej reprezentacji naszego bloga i jeszcze jednego młodego mężczyzny średnia wieku uczestników spotkania wynosiła co najmniej 65 lat. Dlaczego osoby młodsze, które w wielu przypadkach spędzą w danej okolicy kolejne dziesięciolecia swojego życia, nie przejawiają praktycznie żadnego zainteresowania trwałymi miejskimi przeobrażeniami w swoim sąsiedztwie – trudno powiedzieć ale na pewno nie napawa to optymizmem.&#xA;&#xA;Hołd bywalców baru &#34;Hami&#34;&#xA;Hołd bywalców baru „Hami”&#xA;&#xA;Przedstawiciele bielańskiego ratusza, pomiędzy odpowiedziami na nie zawsze adekwatne pytania, skupili się na dwóch głównych obszarach: realnych w najbliższych miesiącach inwestycjach oraz dalekosiężnych planach i ambicjach, wynikających z przyjętego w 2002 MPZP (choć podkreślając co chwila, że plan zagospodarowania to „spadek po poprzednim układzie”, a ich ręce i sumienia są czyste jak łza).&#xA;&#xA;Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego - mapa zbiorcza&#xA;Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego - mapa zbiorcza&#xA;&#xA;Jaka jest ta dalekosiężna wizja? Otóż Serek, po likwidacji odcinka ul. Kasprowicza od Żeromskiego do Duracza, ma stać się obszarem intensywnej zabudowy o charakterze miejskim, sercem dzielnicy, czy – obrazowo – „wrotami Bielan”. O ile wizja przesunięcia serca (serk-ca?) Bielan w stronę Żoliborza może być dobrą prognozą także na gruncie symbolicznym, to prawdziwe wrzenie na sali wywołała wizja witającej wjeżdżających na Bielany dominanty w postaci nawet 100-metrowego wieżowca u zbiegu Żeromskiego i Marymonckiej. Reszta serkowej zabudowy ma być znacznie niższa – od 25 do 37 metrów (miejscami punktowo do 55), ale faktycznie porównując skalę dopuszczalną w planie zagospodarowania, zapowiada się kawał wielkiej inwestycji.&#xA;&#xA;Niestety może być tak...&#xA;Niestety może być tak…&#xA;&#xA;Czy i kiedy takie przeobrażenie Serka w bielańskie city (jako punkt odniesienia przytoczono przykład nowej zabudowy pl. Unii Lubelskiej) nastąpi – nie wiadomo. Miasto, wedle zapewnień bielańskich urzędników, czeka prawdopodobnie na kolejną „górkę” na rynku gruntów, aby tanio skóry na Serku nie sprzedać. Ale jaki będzie efekt końcowy – trudno niestety przewidzieć. Może to być względnie reprezentacyjna zabudowa, ale też równie dobrze peryferyjne centrum biurowo-handlowo-mieszkaniowe, godne pierwszej połowy lat 90. ubiegłej dekady. Władze dzielnicy najchętniej widziałyby inwestycję „na bogato”, w idealnej sytuacji łączącej funkcje komercyjne z kulturalnymi (np. dzielnicowe kino), ale urzędnicy sami przyznawali, że w gruncie rzeczy, oprócz „pilnowania” planu zagospodarowania przestrzennego, niewiele mają do gadania wobec polityki i decyzji ratusza m. st. A po co to wszystko? Dzielnica nie ukrywa, że liczy na napływ nowych, młodych mieszkańców, chętnie rozliczających PIT-y w miejscu zamieszkania. Oby się nie przeliczyła…&#xA;&#xA;...albo nawet tak&#xA;…albo nawet tak&#xA;&#xA;Na osłodę po zaoranym skwerku-serku mieszkańcy okolic mają dostać nowy park po drugiej stronie Marymonckiej, w miejscu nieco zapomnianej, acz uroczej, doliny nieopodal Stawów Kellera. Kiedy jednak to nastąpi – również nie wiadomo, władze dzielnicy czekają na nowe rozdanie z unijnego worka, z – podobno – pięknym i gotowym już projektem.&#xA;&#xA;Znacznie bardziej konkretne są natomiast plany dotyczące bezpośredniego otoczenia Serka. Już trwają prace nad ostatecznym przebiciem ciągu Duracza-Sacharowa do Marymonckiej, aby następnie zlikwidować początkowy fragment Kasprowicza. Działka przy Sacharowa, obecnie zajmowana przez parking, została wystawiona na sprzedaż, a rozstrzygnięcie przetargu ma nastąpić w najbliższych dniach. Plan zagospodarowania dopuszcza w tym miejscu zabudowę do 8 kondygnacji z parkingiem podziemnym. Kolejny przetarg dotyczy pawilonów przy Kasprowicza. Ta wiadomość zapewne zmartwi bywalców baru „Hami”, tzw. „najlepszego Chińczyka w mieście”, który przez długi czas dzielnie bronił się w pawilonie na rogu Żeromskiego i Sadowskiej, aby finalnie trafić na Kasprowicza właśnie… Los Chińczyka-tułacza wydaje się być przypieczętowany, nowy inwestor ma bowiem – zgodnie z lokalnym planem zagospodarowania – zrównać z ziemią stare pawilony i… postawić nowe. Błyszczące i śliczne, z drogeriami i eko-piekarniami. Gdzie (i czy) tym razem los rzuci azjatycką załogę – zobaczymy. Ja tęsknić nie będę.&#xA;&#xA;PS to chyba pierwszy post w historii Pańskiej Skórki, otagowany jednocześnie „Elegancko” i „Frajersko”. Jako bezpośredni sąsiad Serka liczę na kawałek dobrej, wielkomiejskiej architektury, ale obawa, że wyjdzie tak jak na zamieszczonych w tekście fotomontażach jest niestety silna i niepozbawiona podstaw.&#xA;&#xA;Źródła:&#xA;&#xA;Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i mapa zbiorcza: Wydział Architektury i Budownictwa dla Dzielnicy Bielany. Uprzejmie dziękuję p. Tomaszowi Dąbkowskiemu, Naczelnikowi Wydziału, za udostępnienie materiałów.&#xA;Fotomontaże: Piotr W. Bartoszek&#xA;&#xA;#elegancko #frajersko #bielany&#xA;&#xA;aut. #adamkaliszewski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/tURk7voZKUPx/bQ07d2CbLd8dwaqOjMOT84zyq7X4SYZvYIfXIDLB.jpg" alt="wrota1"></p>

<p>Adam Kaliszewski</p>

<p>17 grudnia 2013</p>

<p>Nie tak dawno w jednym z wpisów na łamach Pańskiej Skórki zagościł temat tzw. Serka Bielańskiego. Snułem wtedy rozważania na temat planów socjalistycznych architektów, nad planowaną „eksponowaną wystawą” oraz nad mizerią bud gastronomicznych na terenie dawnego PKS Marymont. Od tej pory sytuacja nabrała tempa. Bud nie ma (bar „Hami” nostalgiczny bywalec uhonorował nawet zapalając w jego miejscu znicz), deweloper ochoczo przygotowuje się do rozpoczęcia w ich miejscu inwestycji na 777 (sic!) mieszkań, a przy ul. Sacharowa powstała baza dzielnych pionierów, których zadaniem jest dociągnięcie tej bielańskiej arterii aż do Marymonckiej. Ale to nie koniec dojrzewania Serka. Dzielnica, miasto i inwestorzy szykują w tej części Bielan prawdziwą rewolucję.</p>



<p>W Urzędzie Dzielnicy Bielany odbyło się spotkanie, podczas którego mieszkańcy mogli bliżej zapoznać się z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego (rocznik 2002) i poznać sprzedażowo-zakupowo-inwestycyjne nowinki. Jak to często z tego rodzaju spotkaniami bywa, od początku trwała gorąca dyskusja z mieszkańcami, których bardziej od całościowej koncepcji rozwoju tego kawałka Bielan interesowało to, czy np. od iście autostradowego zapewne ruchu na wydłużonej o 200 m. ul. Sacharowa nie rozpadnie się aby ich blok. No bo to przecież pięć pasów – autostrada! I na nic tłumaczenia naczelnika dzielnicowego wydziału architektury, że z tych pięciu trzy to lewo- i prawoskręty. Przy okazji smutna refleksja: oprócz dwuosobowej reprezentacji naszego bloga i jeszcze jednego młodego mężczyzny średnia wieku uczestników spotkania wynosiła co najmniej 65 lat. Dlaczego osoby młodsze, które w wielu przypadkach spędzą w danej okolicy kolejne dziesięciolecia swojego życia, nie przejawiają praktycznie żadnego zainteresowania trwałymi miejskimi przeobrażeniami w swoim sąsiedztwie – trudno powiedzieć ale na pewno nie napawa to optymizmem.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/kfILT9oSpeSn/8DXWZaVGErJllNcrnVM6WTpIznlw5iYoozl9BOvl.webp" alt="Hołd bywalców baru &#34;Hami&#34;">
<em>Hołd bywalców baru „Hami”</em></p>

<p>Przedstawiciele bielańskiego ratusza, pomiędzy odpowiedziami na nie zawsze adekwatne pytania, skupili się na dwóch głównych obszarach: realnych w najbliższych miesiącach inwestycjach oraz dalekosiężnych planach i ambicjach, wynikających z przyjętego w 2002 MPZP (choć podkreślając co chwila, że plan zagospodarowania to „spadek po poprzednim układzie”, a ich ręce i sumienia są czyste jak łza).</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/ZKeMvXCouCj8/BDOxkYuXul6EiDEB8QOpnYBLUQrh2q8zgmfrnzFc.webp" alt="Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego - mapa zbiorcza">
<em>Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – mapa zbiorcza</em></p>

<p>Jaka jest ta dalekosiężna wizja? Otóż Serek, po likwidacji odcinka ul. Kasprowicza od Żeromskiego do Duracza, ma stać się obszarem intensywnej zabudowy o charakterze miejskim, sercem dzielnicy, czy – obrazowo – „wrotami Bielan”. O ile wizja przesunięcia serca (serk-ca?) Bielan w stronę Żoliborza może być dobrą prognozą także na gruncie symbolicznym, to prawdziwe wrzenie na sali wywołała wizja witającej wjeżdżających na Bielany dominanty w postaci nawet 100-metrowego wieżowca u zbiegu Żeromskiego i Marymonckiej. Reszta serkowej zabudowy ma być znacznie niższa – od 25 do 37 metrów (miejscami punktowo do 55), ale faktycznie porównując skalę dopuszczalną w planie zagospodarowania, zapowiada się kawał wielkiej inwestycji.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/QVCSYckpL0M6/ledQ7elU2NSpvgKiH7U38AV74RspA1UguC5aTl4n.webp" alt="Niestety może być tak...">
<em>Niestety może być tak…</em></p>

<p>Czy i kiedy takie przeobrażenie Serka w bielańskie city (jako punkt odniesienia przytoczono przykład nowej zabudowy pl. Unii Lubelskiej) nastąpi – nie wiadomo. Miasto, wedle zapewnień bielańskich urzędników, czeka prawdopodobnie na kolejną „górkę” na rynku gruntów, aby tanio skóry na Serku nie sprzedać. Ale jaki będzie efekt końcowy – trudno niestety przewidzieć. Może to być względnie reprezentacyjna zabudowa, ale też równie dobrze peryferyjne centrum biurowo-handlowo-mieszkaniowe, godne pierwszej połowy lat 90. ubiegłej dekady. Władze dzielnicy najchętniej widziałyby inwestycję „na bogato”, w idealnej sytuacji łączącej funkcje komercyjne z kulturalnymi (np. dzielnicowe kino), ale urzędnicy sami przyznawali, że w gruncie rzeczy, oprócz „pilnowania” planu zagospodarowania przestrzennego, niewiele mają do gadania wobec polityki i decyzji ratusza m. st. A po co to wszystko? Dzielnica nie ukrywa, że liczy na napływ nowych, młodych mieszkańców, chętnie rozliczających PIT-y w miejscu zamieszkania. Oby się nie przeliczyła…</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/ylDkQRKe9Tov/Zfozj3QyrYhQVJO2PpilnCESxwtMTnYoYMCRv1Dl.webp" alt="...albo nawet tak">
<em>…albo nawet tak</em></p>

<p>Na osłodę po zaoranym skwerku-serku mieszkańcy okolic mają dostać nowy park po drugiej stronie Marymonckiej, w miejscu nieco zapomnianej, acz uroczej, doliny nieopodal Stawów Kellera. Kiedy jednak to nastąpi – również nie wiadomo, władze dzielnicy czekają na nowe rozdanie z unijnego worka, z – podobno – pięknym i gotowym już projektem.</p>

<p>Znacznie bardziej konkretne są natomiast plany dotyczące bezpośredniego otoczenia Serka. Już trwają prace nad ostatecznym przebiciem ciągu Duracza-Sacharowa do Marymonckiej, aby następnie zlikwidować początkowy fragment Kasprowicza. Działka przy Sacharowa, obecnie zajmowana przez parking, została wystawiona na sprzedaż, a rozstrzygnięcie przetargu ma nastąpić w najbliższych dniach. Plan zagospodarowania dopuszcza w tym miejscu zabudowę do 8 kondygnacji z parkingiem podziemnym. Kolejny przetarg dotyczy pawilonów przy Kasprowicza. Ta wiadomość zapewne zmartwi bywalców baru „Hami”, tzw. „najlepszego Chińczyka w mieście”, który przez długi czas dzielnie bronił się w pawilonie na rogu Żeromskiego i Sadowskiej, aby finalnie trafić na Kasprowicza właśnie… Los Chińczyka-tułacza wydaje się być przypieczętowany, nowy inwestor ma bowiem – zgodnie z lokalnym planem zagospodarowania – zrównać z ziemią stare pawilony i… postawić nowe. Błyszczące i śliczne, z drogeriami i eko-piekarniami. Gdzie (i czy) tym razem los rzuci azjatycką załogę – zobaczymy. Ja tęsknić nie będę.</p>

<p>PS to chyba pierwszy post w historii Pańskiej Skórki, otagowany jednocześnie „Elegancko” i „Frajersko”. Jako bezpośredni sąsiad Serka liczę na kawałek dobrej, wielkomiejskiej architektury, ale obawa, że wyjdzie tak jak na zamieszczonych w tekście fotomontażach jest niestety silna i niepozbawiona podstaw.</p>

<p>Źródła:</p>

<p>Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i mapa zbiorcza: Wydział Architektury i Budownictwa dla Dzielnicy Bielany. Uprzejmie dziękuję p. Tomaszowi Dąbkowskiemu, Naczelnikowi Wydziału, za udostępnienie materiałów.
Fotomontaże: Piotr W. Bartoszek</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:bielany" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">bielany</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/o-wrotach-bielan-i-chinczyku-tulaczu</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 10:43:30 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>1978-2013: KONIEC ERY IKARUSA</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/1978-2013-koniec-ery-ikarusa</link>
      <description>&lt;![CDATA[ikarus1&#xA;&#xA;Adam Kaliszewski&#xA;&#xA;27 listopada 2013&#xA;&#xA;Z początkiem grudnia zakończy się bardzo długa i bardzo ciekawa epoka w warszawskiej komunikacji – ZTM zadecydował o wycofaniu wysłużonych (i zasłużonych) ikarusów, które dla wielu były symbolem Warszawy, porównywalnym z również niedawno wycofanymi „parówkami” 13N. Niestety, w przeciwieństwie do dnia wycofania tramwajów, uroczysta parada ikarusów przez Warszawę nie jest na razie przewidziana.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;ikarus2&#xA;&#xA;Dla mnie ikarus (zwłaszcza w klasycznych i najpopularniejszych w latach 80. i 90. wersjach 260 i 280) to – wraz z jelczem PR110U – wspomnienie dzieciństwa, ale nie tylko. Harmonijkowe drzwi, zapach spalin (z czasem wsiąkający w tapicerkę siedzeń) i podnoszący adrenalinę przegub, na którego poręczy można było siedzieć najwygodniej (i oczywiście było to o wiele fajniejsze niż zajęcie zwykłych siedzeń). Ale – co przyzna chyba każdy pasażer, mający okazję dłużej pojeździć węgierskimi autobusami – najlepsze w ikarusach były okna. Wielkie, „normalnie” otwierane, zapewniające lepszy od jakiejkolwiek klimatyzacji komfort termiczny latem (nad klimatyzacją miały jeszcze tę zaletę, że niwelowały letnio-miejskie zapachy współpasażerów), a także umożliwiające – zwłaszcza młodszym – jazdę autobusem z zimnym łokciem. Ileż razy byłem świadkiem jak kierowca, wychylając się przez swoje okno, wrzeszczał na jednego z drugim: „Gówniarzu, nie wychylaj się!”. Spróbujcie wychylić się z solarisa :)&#xA;&#xA;ikarus3&#xA;&#xA;W późniejszych latach ikarus był dla mnie nieodłącznym towarzyszem nocnych powrotów z wszelkiego rodzaju baletów. 604 i 607 – najbardziej imprezowe trasy stolicy: ktoś śpi na schodach, ktoś inny zwisa ze wspomnianej poręczy „na kole”, ktoś wystaje za okno, łapiąc we włosy pęd powietrza.&#xA;&#xA;I jeszcze jedno wspomnienie – ikarusy w żadnym innym kolorze nie wyglądały tak pięknie, jak w klasycznych czerwono-białych barwach MZK z czasów słusznie minionych. Nieobyty z ich charakterem przybysz mógłby nawet pomylić takiego ikarusa z wozem strażackim – również z racji wydawanego przez niego dźwięku. Żadne inne malowanie nie było tak dobre dla tych kanciastych pudełek, a już chyba najbrzydsze ikarusy w życiu widziałem bodajże w Dreźnie, na przełomie lat 80. i 90. Ikarus w kolorze – jako żywo – sraczkowatym, to jedna z czarnych kart w historii motoryzacji w ogóle.&#xA;&#xA;ikarus4&#xA;&#xA;Kiedy na ulicach Warszawy pojawiły się nowoczesne MANy, solarisy, jelcze nowej generacji, a ikarusy stopniowo zaczęły znikać najpierw z tras najbardziej reprezentacyjnych, później także z peryferyjnych, aby w końcu wstydliwie opuszczać także linie nocne, ogarnął mnie pewien rodzaj komunikacyjnego smutku, który trwa do dziś. Siedzenia z czerwonym pluszem wcale nie są wygodniejsze od „wygryzionej dermy”, klimatyzacja nie zastąpi (zwłaszcza latem) wielkich, otwieranych okien, a braku superwygodnego (oczywiście dla osobników w wieku 7-12 lat) „kółka” na przegubie nie powetuje nic. Co z tego, że zimą w ikarusie na szybach wykwitał szron, a temperatura wewnątrz była niższa niż wokół autobusu (choć w srogie zimy „Berliety” zamarzały, a ikarusy parły dalej przez wydmy i breję)? Co z tego, że w czasie deszczu uszczelki ikarusowych okien przepuszczały wodę do środka, a brudny płyn sączył się po ścianach (mina pasażera, który zauważył to za późno – bezcenna)? Stare ikarusy, wraz z tramwajami-parówkami i wiatami przystankowymi typu „Ł” pozostaną dla mnie zawsze symbolem dzieciństwa i dorastania w Warszawie i najlepszym wyrazem hasła „Polak – Węgier – dwa bratanki”.&#xA;&#xA;Źródła zdjęć:&#xA;&#xA;Wikipedia&#xA;Wikipedia&#xA;Ikarusbus.cz&#xA;&#xA;frajersko&#xA;&#xA;aut. #adamkaliszewski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/ih3trX1adl5E/njek8DWtWgSO3zscrIsvtOv82kwAsNaswaoVEpxv.jpg" alt="ikarus1"></p>

<p>Adam Kaliszewski</p>

<p>27 listopada 2013</p>

<p>Z początkiem grudnia zakończy się bardzo długa i bardzo ciekawa epoka w warszawskiej komunikacji – ZTM zadecydował o wycofaniu wysłużonych (i zasłużonych) ikarusów, które dla wielu były symbolem Warszawy, porównywalnym z również niedawno wycofanymi „parówkami” 13N. Niestety, w przeciwieństwie do dnia wycofania tramwajów, uroczysta parada ikarusów przez Warszawę nie jest na razie przewidziana.</p>



<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/gsd2QKMBT92X/VUtk78bcfxCHy7x116L9eLFZfTkccrZjigxbttf4.webp" alt="ikarus2"></p>

<p>Dla mnie ikarus (zwłaszcza w klasycznych i najpopularniejszych w latach 80. i 90. wersjach 260 i 280) to – wraz z jelczem PR110U – wspomnienie dzieciństwa, ale nie tylko. Harmonijkowe drzwi, zapach spalin (z czasem wsiąkający w tapicerkę siedzeń) i podnoszący adrenalinę przegub, na którego poręczy można było siedzieć najwygodniej (i oczywiście było to o wiele fajniejsze niż zajęcie zwykłych siedzeń). Ale – co przyzna chyba każdy pasażer, mający okazję dłużej pojeździć węgierskimi autobusami – najlepsze w ikarusach były okna. Wielkie, „normalnie” otwierane, zapewniające lepszy od jakiejkolwiek klimatyzacji komfort termiczny latem (nad klimatyzacją miały jeszcze tę zaletę, że niwelowały letnio-miejskie zapachy współpasażerów), a także umożliwiające – zwłaszcza młodszym – jazdę autobusem z zimnym łokciem. Ileż razy byłem świadkiem jak kierowca, wychylając się przez swoje okno, wrzeszczał na jednego z drugim: „Gówniarzu, nie wychylaj się!”. Spróbujcie wychylić się z solarisa :)</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/dKfrWRbyQye6/wH3f74H3dNggG6rqtFlEtan3q1SY8htEv5928sWZ.webp" alt="ikarus3"></p>

<p>W późniejszych latach ikarus był dla mnie nieodłącznym towarzyszem nocnych powrotów z wszelkiego rodzaju baletów. 604 i 607 – najbardziej imprezowe trasy stolicy: ktoś śpi na schodach, ktoś inny zwisa ze wspomnianej poręczy „na kole”, ktoś wystaje za okno, łapiąc we włosy pęd powietrza.</p>

<p>I jeszcze jedno wspomnienie – ikarusy w żadnym innym kolorze nie wyglądały tak pięknie, <a href="https://kmkm.waw.pl/wp-content/uploads/2018/11/1258-722-1.jpg" rel="nofollow">jak w klasycznych czerwono-białych barwach MZK</a> z czasów słusznie minionych. Nieobyty z ich charakterem przybysz mógłby nawet pomylić takiego ikarusa z wozem strażackim – również z racji wydawanego przez niego dźwięku. Żadne inne malowanie nie było tak dobre dla tych kanciastych pudełek, a już chyba najbrzydsze ikarusy w życiu widziałem bodajże w Dreźnie, na przełomie lat 80. i 90. Ikarus w kolorze – jako żywo – sraczkowatym, to jedna z czarnych kart w historii motoryzacji w ogóle.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/sXfTGkY9H94M/YIr16vWGanQEoBMG4K6mGy3hB9BVZz21QAC0NyvM.webp" alt="ikarus4"></p>

<p>Kiedy na ulicach Warszawy pojawiły się nowoczesne MANy, solarisy, jelcze nowej generacji, a ikarusy stopniowo zaczęły znikać najpierw z tras najbardziej reprezentacyjnych, później także z peryferyjnych, aby w końcu wstydliwie opuszczać także linie nocne, ogarnął mnie pewien rodzaj komunikacyjnego smutku, który trwa do dziś. Siedzenia z czerwonym pluszem wcale nie są wygodniejsze od „wygryzionej dermy”, klimatyzacja nie zastąpi (zwłaszcza latem) wielkich, otwieranych okien, a braku superwygodnego (oczywiście dla osobników w wieku 7-12 lat) „kółka” na przegubie nie powetuje nic. Co z tego, że zimą w ikarusie na szybach wykwitał szron, a temperatura wewnątrz była niższa niż wokół autobusu (choć w srogie zimy „Berliety” zamarzały, a ikarusy parły dalej przez wydmy i breję)? Co z tego, że w czasie deszczu uszczelki ikarusowych okien przepuszczały wodę do środka, a brudny płyn sączył się po ścianach (mina pasażera, który zauważył to za późno – bezcenna)? Stare ikarusy, wraz z tramwajami-parówkami i wiatami przystankowymi typu „Ł” pozostaną dla mnie zawsze symbolem dzieciństwa i dorastania w Warszawie i najlepszym wyrazem hasła „Polak – Węgier – dwa bratanki”.</p>

<p>Źródła zdjęć:</p>
<ol><li><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:POL_warsaw_chrzanowskiego_street_14.JPG" rel="nofollow">Wikipedia</a></li>
<li><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Ikarus_260.04.jpg" rel="nofollow">Wikipedia</a></li>
<li><a href="http://www.ikarusbus.cz/historie/ik260a.jpg" rel="nofollow">Ikarusbus.cz</a></li></ol>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/1978-2013-koniec-ery-ikarusa</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 10:33:32 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>WYBRANO PROJEKT PRZEBUDOWY STAREGO MIASTA</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/wybrano-projekt-przebudowy-starego-miasta</link>
      <description>&lt;![CDATA[przebudowa&#xA;&#xA;Dr Kunalski&#xA;&#xA;25 października 2013&#xA;&#xA;Udało nam się jako pierwszym dotrzeć do, ukrywanego przez dłuższy czas w największej tajemnicy, projektu przebudowy Starego Miasta w Warszawie. Prezydent Warszawy, pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, przyznała w wywiadzie, że ten doskonały projekt ożywi warszawski rynek i przyciągnie warszawiaków, oraz że dzięki wypędzeniu wszystkich instytucji publicznych z rejonu Starówki i wyprzedaniu majątku Warszawy znajdą się pieniądze na załatanie dziury budżetowej powstałej w wyniku corocznego janosikowego oraz pokrycia kosztów naprawy tunelu wzdłuż Wisłostrady i historycznie wysokich kosztów budowy 7 (słownie: siedmiu) stacji drugiej linii metra.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;przebudowa&#xA;Przebudowa Starego Miasta | Pańska Skórka | Autor grafiki: dr Kunalski&#xA;&#xA;Pani Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków, pod kierownictwem której starano się wiernie odzwierciedlić przedwojenny charakter rejonu historycznej części miasta, dodała, że jest to jej dzieło życia. W miejsce martwego punktu miasta i przestarzałych budynków, które są od dłuższego czasu zaniedbywane, powstanie tętniące życiem miejsce w stolicy. Zamiast Zamku Królewskiego zbudowane zostanie gargantuiczne, największe na świecie centrum handlowe wraz z fitness klubem, do którego będzie można wejść tylko za okazaniem karty Warszawiaka. Natomiast wokół Rynku Starego Miasta powstaną kolejne biurowce z najwyższymi czynszami w Europie, tak aby żadnej polskiej firmy nie było stać na wynajem tych powierzchni biurowych. – Marzy mi się, aby wszystkie polskie przedsiębiorstwa przeniosły się do resztek mieszkań znajdujących się w kamienicach, które już prawie udało nam się wyburzyć, choć zrównanie z ziemią wszystkich zabytkowych budynków dopiero przed nami. – Moi zagraniczni znajomi – kontynuuje wypowiedź pani Ewa- utwierdzili mnie w przekonaniu, że Paryż, Rzym, Wiedeń denerwują nas wszystkich, bo są stare, a Warszawa dzięki tej inwestycji będzie nowoczesna. W dodatku, według badań przeprowadzonych przez OBOP 99% mieszkańców nie ma pożytku ze Starego Miasta, a dzięki modernizacji będą mieli gdzie chodzić na siłownie i zakupy jednocześnie, prawie tak jak w Arkadii. Na zarzuty mieszkańców Pani Prezydent odpowiada, że są to głównie osoby, których nie udało się przepytać podczas zleconego badania za 100 milionów złotych i że jeśli są przeciwko niej, to na pewno muszą popierać PIS.&#xA;&#xA;Premier przyznał, że marzy mu się wielka, nowoczesna stolica i że to jest najlepszy projekt, jaki kiedykolwiek widział. Opozycja natomiast zdradziła, że w zamian za poparcie tego niezwykłego projektu, w miejsce Pałacu Prezydenckiego powstanie wielka betonowa konstrukcja (upamiętniająca Smoleńsk) na wzór niedoszłego muzeum z pl. Defilad, która zostanie nieregularnie podziurkowana, tak by do środka wpadały tańczące płomienie światła dziennego, odziane w szafranowe szaty.&#xA;&#xA;przebudowa&#xA;Przebudowa Starego Miasta | Pańska Skórka | Autor grafiki: dr Kunalski&#xA;&#xA;Nie jest to prima aprilis, a jedynie porcja czarnego humoru, która prezentuje mocno przerysowaną rzeczywistość. Jednak gdy się głębiej zastanawiam nad problemem, wiem, że jest w tym ziarnko prawdy i że powyższa wizja oddaje obecny stan planu zagospodarowania przestrzennego w Warszawie.&#xA;&#xA;Skąd pomysł na taką prowokację? Właśnie mijałem Stare Miasto, porównując klimatyczne kamieniczki z nowo powstałym „Supersamem” na pl. Unii Lubelskiej, i zacząłem się zastanawiać, jaka jest współczesna architektura. Czy Warszawa w ogóle posiada swoją kreskę architektoniczną? Nie musiałem długo się namyślać, aby dojść do wniosku, że warszawska myśl architektoniczna nie istnieje, a poziom współczesnej architektury w stolicy jest mniej więcej taki sam, jaki jest poziom Polskiej reprezentacji piłki nożnej. Projektanci mają wymówkę, że tylko takie projekty się sprzedają i to nie oni są zamawiającymi. Niestety, naczelny architekt miasta już tej wymówki nie ma, bo odpowiada za to, żeby w miejscach wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO oraz tych uznanych za zabytkowe pewnych granic nie przekraczać (vide casus planów budowy nowego biurowca na ul. Miodowej oraz wielu innych miejsc w Warszawie).&#xA;&#xA;#frajersko #śródmieście&#xA;&#xA;aut. #drkunalski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/ZcoVZUnVaTbk/fXbJ9ltyrDWAekrjC7pn6751AiiFBbvr9wzCU8IO.jpg" alt="przebudowa"></p>

<p>Dr Kunalski</p>

<p>25 października 2013</p>

<p>Udało nam się jako pierwszym dotrzeć do, ukrywanego przez dłuższy czas w największej tajemnicy, projektu przebudowy Starego Miasta w Warszawie. Prezydent Warszawy, pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, przyznała w wywiadzie, że ten doskonały projekt ożywi warszawski rynek i przyciągnie warszawiaków, oraz że dzięki wypędzeniu wszystkich instytucji publicznych z rejonu Starówki i wyprzedaniu majątku Warszawy znajdą się pieniądze na załatanie dziury budżetowej powstałej w wyniku corocznego janosikowego oraz pokrycia kosztów naprawy tunelu wzdłuż Wisłostrady i historycznie wysokich kosztów budowy 7 (słownie: siedmiu) stacji drugiej linii metra.</p>



<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/mBsvnCerENNb/ZD6fckqTuFB5K1nZt34PTvDTM2VUCwpgp7cvbKcb.webp" alt="przebudowa">
<em>Przebudowa Starego Miasta | Pańska Skórka | Autor grafiki: dr Kunalski</em></p>

<p>Pani Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków, pod kierownictwem której starano się wiernie odzwierciedlić przedwojenny charakter rejonu historycznej części miasta, dodała, że jest to jej dzieło życia. W miejsce martwego punktu miasta i przestarzałych budynków, które są od dłuższego czasu zaniedbywane, powstanie tętniące życiem miejsce w stolicy. Zamiast Zamku Królewskiego zbudowane zostanie gargantuiczne, największe na świecie centrum handlowe wraz z fitness klubem, do którego będzie można wejść tylko za okazaniem karty Warszawiaka. Natomiast wokół Rynku Starego Miasta powstaną kolejne biurowce z najwyższymi czynszami w Europie, tak aby żadnej polskiej firmy nie było stać na wynajem tych powierzchni biurowych. – Marzy mi się, aby wszystkie polskie przedsiębiorstwa przeniosły się do resztek mieszkań znajdujących się w kamienicach, które już prawie udało nam się wyburzyć, choć zrównanie z ziemią wszystkich zabytkowych budynków dopiero przed nami. – Moi zagraniczni znajomi – kontynuuje wypowiedź pani Ewa- utwierdzili mnie w przekonaniu, że Paryż, Rzym, Wiedeń denerwują nas wszystkich, bo są stare, a Warszawa dzięki tej inwestycji będzie nowoczesna. W dodatku, według badań przeprowadzonych przez OBOP 99% mieszkańców nie ma pożytku ze Starego Miasta, a dzięki modernizacji będą mieli gdzie chodzić na siłownie i zakupy jednocześnie, prawie tak jak w Arkadii. Na zarzuty mieszkańców Pani Prezydent odpowiada, że są to głównie osoby, których nie udało się przepytać podczas zleconego badania za 100 milionów złotych i że jeśli są przeciwko niej, to na pewno muszą popierać PIS.</p>

<p>Premier przyznał, że marzy mu się wielka, nowoczesna stolica i że to jest najlepszy projekt, jaki kiedykolwiek widział. Opozycja natomiast zdradziła, że w zamian za poparcie tego niezwykłego projektu, w miejsce Pałacu Prezydenckiego powstanie wielka betonowa konstrukcja (upamiętniająca Smoleńsk) na wzór niedoszłego muzeum z pl. Defilad, która zostanie nieregularnie podziurkowana, tak by do środka wpadały tańczące płomienie światła dziennego, odziane w szafranowe szaty.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/5lahZCbot5h0/bRab2VlFyYY6JWk3btPuuGpEi4xmjsHNVOYR6L87.webp" alt="przebudowa">
<em>Przebudowa Starego Miasta | Pańska Skórka | Autor grafiki: dr Kunalski</em></p>

<p>Nie jest to prima aprilis, a jedynie porcja czarnego humoru, która prezentuje mocno przerysowaną rzeczywistość. Jednak gdy się głębiej zastanawiam nad problemem, wiem, że jest w tym ziarnko prawdy i że powyższa wizja oddaje obecny stan planu zagospodarowania przestrzennego w Warszawie.</p>

<p>Skąd pomysł na taką prowokację? Właśnie mijałem Stare Miasto, porównując klimatyczne kamieniczki z nowo powstałym „Supersamem” na pl. Unii Lubelskiej, i zacząłem się zastanawiać, jaka jest współczesna architektura. Czy Warszawa w ogóle posiada swoją kreskę architektoniczną? Nie musiałem długo się namyślać, aby dojść do wniosku, że warszawska myśl architektoniczna nie istnieje, a poziom współczesnej architektury w stolicy jest mniej więcej taki sam, jaki jest poziom Polskiej reprezentacji piłki nożnej. Projektanci mają wymówkę, że tylko takie projekty się sprzedają i to nie oni są zamawiającymi. Niestety, naczelny architekt miasta już tej wymówki nie ma, bo odpowiada za to, żeby w miejscach wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO oraz tych uznanych za zabytkowe pewnych granic nie przekraczać (vide casus planów budowy nowego biurowca na ul. Miodowej oraz wielu innych miejsc w Warszawie).</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/wybrano-projekt-przebudowy-starego-miasta</guid>
      <pubDate>Fri, 24 Feb 2023 10:52:45 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>NEON DLA WARSZAWY - KRÓTKI KOMENTARZ</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/neon-dla-warszawy-krotki-komentarz</link>
      <description>&lt;![CDATA[neon&#xA;&#xA;Andrzej Jędrzejczak&#xA;&#xA;24 października 2013&#xA;&#xA;Pomijając cały niesmak związany z kupowaniem głosów (tak, przypomnijmy i nie zapominajmy, zrobili to pani Magdalena Czapiewska i pan Karol Murlak) trochę żal mi, że projekt ze słoikami przepadł. Jest to projekt odważny, ironiczny, prowokujący. Zrealizowany mógłby świadczyć o zdrowym dystansie do siebie Warszawiaków i sam w sobie mieć wymiar, powiedzmy, po czesku terapeutyczny.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Propozycja, aby zrobić słoik symbolem Warszawy, a dokładniej negatywne reakcje na nią, obnażyły bowiem kompleksy zarówno przyjezdnych jak i rodowitych Warszawiaków. Dla przyjezdnych słoik bywa symbolem wstydliwej wioskowatości, której wielu ciągle się wstydzi, i której wielu pragnie się wyrzec. Dla rodowitych – słoik na warszawskim piedestale to policzek wymierzony w dumne stołeczne lico, symbol nieprzystający do wyobrażeń o własnej światowości i tym wyobrażeniom zagrażający. Co w kategoriach psychologicznych świadczy o niepewności co do własnej wielkomiejskiej tożsamości i o strachu przed jej podkopywaniem. Nawet (a może szczególnie) na poziomie symboliki.&#xA;&#xA;Tymczasem, śmiem twierdzić, słoik jest idealnym symbolem dzisiejszej Warszawy. Warszawy takiej, jaką ona jest. To energia przyjezdnych w dużej mierze wpływa na charakter tego miasta. To z jej spiętrzania wynikają wszystkie jego błogosławieństwa i przekleństwa. Jeśli powiemy dziś, że Warszawa to miasto dynamiczne, młode, liberalne, anonimowe i anomiczne, że to miasto bogate, dające pracę i dające tzw. możliwości, miasto zakorkowane, szybkie, męczące, chaotyczne, rozłażące się i rozlewające, że to miasto piękne i brzydkie zarazem, to w dużej mierze charakter ten kształtują kolejne fale migracyjne szukające tu swojego szczęścia.&#xA;&#xA;Słoik lepiej oddaje ducha dzisiejszej Warszawy niż król Zygmunt III Waza na kolumnie, Chopin w Łazienkach czy Warszawska Syrenka, o której normalny Warszawiak nawet nie pamięta, bo po cholerę miałby tam niby chodzić? A zwycięski projekt? No cóż, może mnie ktoś oświeci, ale ja tego nie rozumiem. Świetny na tagline jakiejś korporacji. Sympatyczny, pozytywny, bezpieczny. Nuda.&#xA;&#xA;#elegancko #frajersko&#xA;&#xA;aut. #andrzejjędrzejczak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/eTjqgVkMdDKY/v9yPS3WxrG7uMcwb8API94uWh7btwAuTs5RXKprZ.jpg" alt="neon"></p>

<p>Andrzej Jędrzejczak</p>

<p>24 października 2013</p>

<p>Pomijając cały niesmak związany z kupowaniem głosów (tak, przypomnijmy i nie zapominajmy, zrobili to pani Magdalena Czapiewska i pan Karol Murlak) trochę żal mi, że projekt ze słoikami przepadł. Jest to projekt odważny, ironiczny, prowokujący. Zrealizowany mógłby świadczyć o zdrowym dystansie do siebie Warszawiaków i sam w sobie mieć wymiar, powiedzmy, po czesku terapeutyczny.</p>



<p>Propozycja, aby zrobić słoik symbolem Warszawy, a dokładniej negatywne reakcje na nią, obnażyły bowiem kompleksy zarówno przyjezdnych jak i rodowitych Warszawiaków. Dla przyjezdnych słoik bywa symbolem wstydliwej wioskowatości, której wielu ciągle się wstydzi, i której wielu pragnie się wyrzec. Dla rodowitych – słoik na warszawskim piedestale to policzek wymierzony w dumne stołeczne lico, symbol nieprzystający do wyobrażeń o własnej światowości i tym wyobrażeniom zagrażający. Co w kategoriach psychologicznych świadczy o niepewności co do własnej wielkomiejskiej tożsamości i o strachu przed jej podkopywaniem. Nawet (a może szczególnie) na poziomie symboliki.</p>

<p>Tymczasem, śmiem twierdzić, słoik jest idealnym symbolem dzisiejszej Warszawy. Warszawy takiej, jaką ona jest. To energia przyjezdnych w dużej mierze wpływa na charakter tego miasta. To z jej spiętrzania wynikają wszystkie jego błogosławieństwa i przekleństwa. Jeśli powiemy dziś, że Warszawa to miasto dynamiczne, młode, liberalne, anonimowe i anomiczne, że to miasto bogate, dające pracę i dające tzw. możliwości, miasto zakorkowane, szybkie, męczące, chaotyczne, rozłażące się i rozlewające, że to miasto piękne i brzydkie zarazem, to w dużej mierze charakter ten kształtują kolejne fale migracyjne szukające tu swojego szczęścia.</p>

<p>Słoik lepiej oddaje ducha dzisiejszej Warszawy niż król Zygmunt III Waza na kolumnie, Chopin w Łazienkach czy Warszawska Syrenka, o której normalny Warszawiak nawet nie pamięta, bo po cholerę miałby tam niby chodzić? A zwycięski projekt? No cóż, może mnie ktoś oświeci, ale ja tego nie rozumiem. Świetny na tagline jakiejś korporacji. Sympatyczny, pozytywny, bezpieczny. Nuda.</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/neon-dla-warszawy-krotki-komentarz</guid>
      <pubDate>Fri, 24 Feb 2023 10:49:50 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>WSZYSTKO ŹLE</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/wszystko-zle</link>
      <description>&lt;![CDATA[wszystko&#xA;&#xA;Adam Kaliszewski&#xA;&#xA;15 października 2013&#xA;&#xA;Referendum już za nami. Choć zwolennicy i przeciwnicy bardzo się starali, ostatecznie szala przeważyła na stronę tej grupy, która zniechęcała do udziału. Warszawiacy w większości zignorowali więc całe zamieszanie i w rezultacie Hanna Gronkiewicz-Waltz prawdopodobnie spokojnie dotrwa na stanowisku do kolejnych wyborów. Jako widz tego spektaklu czułem jednak niesmak po każdym jego akcie, niezależnie od tego, kto w danym momencie grał pierwsze skrzypce.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Chronologicznie – akcję rozpoczął w kwietniu burmistrz Guział i Warszawska Wspólnota Samorządowa. Akcję wówczas – przynajmniej w założeniach – oddolną, społeczną, obywatelską i samorządową właśnie. Na tym etapie, niezależnie od tego, kto i jak oceniał wcześniejsze działania burmistrza Ursynowa (oraz od stopnia, w jakim pomysł był autorstwa WWS, a w jakim Artura Dębskiego z Ruchu Palikota), sprawa nie nosiła jeszcze wyraźnych znamion “wielkiej polityki”, zaś wszelkie oddolne inicjatywy samorządowe są zawsze na propsie. Podobnie uważało wielu społeczników, którzy włączyli się w akcję zbierania podpisów (patrz: PS 2) - wśród nich byli nawet listonosze (sic!). Minęły jednak raptem dwa miesiące, a politycy z różnych stron sceny szybko zwęszyli jednak łatwy łup – w końcu odwołanie prezydent Warszawy (i przy okazji jednej z najważniejszych osób w rządzącej partii) to większy “deal” niż przegonienie choćby głównodowodzącego w Elblągu – i zabawa zaczęła się na całego. Początkowo od lepiej lub gorzej ukrywanych przed opinią publiczną przepychanek między poszczególnymi partyjnymi liderami (nawzajem i z inicjatorami referendum), a potem - już otwarcie - w ramach wyjątkowo gorącej kampanii.&#xA;&#xA;Od tej pory niesmak budziła postawa obu stron. Jako obywatel szanujący demokrację i uważający, że skoro &#34;lud&#34; zdecydował, że z takich, czy innych powodów chce spróbować odwołać miejskiego urzędnika, to jego wolę należy spełnić. I w tym momencie głosy najważniejszych osób w państwie wprost namawiających obywateli do zignorowania referendum były dla mnie - mimo wszystko - sporym zaskoczeniem. No bo komu jak komu, ale politykom partii ze słowem &#34;obywatelska&#34; w nazwie, piastującym najwyższe demokratyczne urzędy, jakoś tak chyba po prostu nie przystoi. Nie popisała się też sama HGW, której komunikację z mieszkańcami w ostatnich tygodniach trudno było w tym zakresie (i w większości innych) nazwać choćby poprawną. A że wcześniej PO do udziału w referendach zwykle namawiała, nic dziwnego, że została za tę niekonsekwencję spunktowana dość brutalnie.&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;Do tego doszła wyjątkowo słaba historia z fanpage&#34;em &#34;Wybieram za rok, nie idę na referendum&#34; w tle. Rzekomo oddolny ruch okazał się, co każdy dociekliwy internauta bez trudu mógł sprawdzić w rejestrze NASK, nie do końca oddolnym, zaś domenę, pod którą widniała witryna akcji, zarejestrowała... Platforma Obywatelska Rzeczpospolitej Polskiej z siedzibą przy ul. Wiejskiej 12A w Warszawie. Oczywiście dociekliwych było wielu, więc błyskotliwy plan komunikowania &#34;oddolnego ruchu internautów&#34; spalił na panewce. Administratorzy strony szybko zresztą przestali kryć się ze swoją tożsamością, umieszczając liczne oficjalne materiały wspierające urzędującą panią prezydent.&#xA;&#xA;Druga strona natomiast zaskakiwała inwencją twórczą. Pal licho ulotki &#34;merytoryczne&#34; dwojga głównych adwersarzy - Guziała i Gronkiewicz-Waltz - utrzymane w niemal identycznej konwencji plastycznej. Bezrobotnych grafików na rynku sporo, pracujących za &#34;pan sobie wpisze do portfolio&#34; też. Im bliżej referendum, tym więcej pojawiało się jednak kuriozalnych pomysłów kreatywnych, godnych notki na blogu &#34;Słaba Reklama&#34;. Ot, choćby słynne &#34;W&#34; PiSu, które wywołało oburzenie m.in. środowisk Powstańców Warszawskich.&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;Nieco później, w zmodyfikowanej formie, trafiło ono na rozkładaną partyjną ulotkę, gdzie z jednej strony na czytelnika spoglądał zatroskany Stefan Starzyński w towarzystwie dzielnego murarza, z drugiej trzy pokolenia, z niezbyt szczęśliwie skomponowanym graficznie hasłem, które można było odczytać jako &#34;Woni marzyli o wielkiej Warszawie&#34;, zaś w środku znajdował się dość osobisty w tonie list prezesa Kaczyńskiego, któremu to listowi, oprócz pewnej dozy populizmu, można było zarzucić z pewnością to, że odpowiedzialny za niego ghostwriter był nieco na bakier z zasadami polskiej pisowni, a szczególnie interpunkcji.&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;Trzeba jednak przyznać, że nie tylko PiS sięgał w przedreferendalnej walce po ważne dla wielu Polaków symbole. I nie tylko PiSowi się za to oberwało.&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;Jeszcze ciekawsze &#34;dzieła&#34; miały charakter mniej lub bardziej anonimowy. Można było na przykład spotkać referendalne memy, które, pomijając słuszność merytoryczną lub jej brak, niezależnie od poglądów politycznych czytelnika i stosunku do urzędującej prezydent, musiały budzić niesmak w każdym osobniku o elementarnej wrażliwości w obszarze kultury politycznej, czy po prostu osobistej. Memy trafiły też do czterostronicowej ulotki, którą mieszkańcy Ursynowa i Mokotowa mogli znaleźć w skrzynkach pocztowych.&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;Gdzieniegdzie na mieście można też było zobaczyć kreatywne przykłady &#34;oddolnego&#34; street-artu.&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;I to chyba ta twórczość nieudolnych copywriterów, opłacanych słabo (lub wcale) grafików i politycznych kreatywnych od siedmiu boleści sprawiła, że choć rządowa kampania zniechęcająca do udziału w referendum napawała mnie demokratycznym obrzydzeniem, ostatecznie zamiast pójścia do referendalnej urny zdecydowałem się na niedzielny wyjazd za miasto.&#xA;&#xA;PS Nie sposób nie dostrzec pewnego przedreferendalnego przyspieszenia niektórych miejskich inwestycji (czy spisać je na karb wyborczej kiełbasy, czy nie) oraz - oby trwałej - poprawy jakości komunikacji prezydent Warszawy z mieszkańcami. Jeśli burmistrz Guział przypisuje sobie (i osobom, które zaangażowały się w referendum, niezależnie od ich opcji politycznej) te zasługi, to niech mu to będzie zapisane na plus, choćby w charakterze spiritus movens. Ale uczciwie - wraz z jego adwersarzami. Z referendalnego zamieszania wynikło więc na szczęście, oprócz niesmaku, także coś praktycznego i dobrego.&#xA;&#xA;PS 2 Na szczęście w akcje proreferendalne zaangażowanych było wiele osób mniej lub bardziej apolitycznych - takich, którym faktycznie zależało na aspekcie samorządowym i oddolnym.  I dla tych osób i organizacji, które wierzyły, że - jak wieszczył to poeta czasów słusznie minionych - &#34;lud wejdzie do Śródmieścia&#34;, za krzewienie obywatelskich postaw i walkę z nieelegancką antyreferendalną propagandą, duży ukłon.&#xA;&#xA;PS 3 Zaczynając przygodę z Pańską Skórką nie zakładałem, że będę tu pisał o polityce. I zamierzam się tego trzymać. Mam nadzieję, że więcej okoliczności przyrody nie skłonią mnie do podobnych wywodów w tym miejscu :)&#xA;&#xA;materiały źródłowe: zdjęcie główne: DrabikPany /Flickr /CC, kolaż ulotek: 300polityka.pl, materiały informacyjne Prawa i Sprawiedliwości, mem i zdjęcie śmietnika znalezione w kilku miejscach sieci (autorów proszę o ewentualny kontakt).&#xA;&#xA;frajersko&#xA;&#xA;aut. #adamkaliszewski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/QeMFP5tz3zXR/UTd2wZKodZkvHf0n99sSi8hciVwgSFCt833ixtEi.jpg" alt="wszystko"></p>

<p>Adam Kaliszewski</p>

<p>15 października 2013</p>

<p>Referendum już za nami. Choć zwolennicy i przeciwnicy bardzo się starali, ostatecznie szala przeważyła na stronę tej grupy, która zniechęcała do udziału. Warszawiacy w większości zignorowali więc całe zamieszanie i w rezultacie Hanna Gronkiewicz-Waltz prawdopodobnie spokojnie dotrwa na stanowisku do kolejnych wyborów. Jako widz tego spektaklu czułem jednak niesmak po każdym jego akcie, niezależnie od tego, kto w danym momencie grał pierwsze skrzypce.</p>



<p>Chronologicznie – akcję rozpoczął w kwietniu burmistrz Guział i Warszawska Wspólnota Samorządowa. Akcję wówczas – przynajmniej w założeniach – oddolną, społeczną, obywatelską i samorządową właśnie. Na tym etapie, niezależnie od tego, kto i jak oceniał wcześniejsze działania burmistrza Ursynowa (oraz od stopnia, w jakim pomysł był autorstwa WWS, a w jakim Artura Dębskiego z Ruchu Palikota), sprawa nie nosiła jeszcze wyraźnych znamion “wielkiej polityki”, zaś wszelkie oddolne inicjatywy samorządowe są zawsze na propsie. Podobnie uważało wielu społeczników, którzy włączyli się w akcję zbierania podpisów (patrz: PS 2) – wśród nich byli nawet listonosze (sic!). Minęły jednak raptem dwa miesiące, a politycy z różnych stron sceny szybko zwęszyli jednak łatwy łup – w końcu odwołanie prezydent Warszawy (i przy okazji jednej z najważniejszych osób w rządzącej partii) to większy “deal” niż przegonienie choćby głównodowodzącego w Elblągu – i zabawa zaczęła się na całego. Początkowo od lepiej lub gorzej ukrywanych przed opinią publiczną przepychanek między poszczególnymi partyjnymi liderami (nawzajem i z inicjatorami referendum), a potem – już otwarcie – w ramach wyjątkowo gorącej kampanii.</p>

<p>Od tej pory niesmak budziła postawa obu stron. Jako obywatel szanujący demokrację i uważający, że skoro “lud” zdecydował, że z takich, czy innych powodów chce spróbować odwołać miejskiego urzędnika, to jego wolę należy spełnić. I w tym momencie głosy najważniejszych osób w państwie wprost namawiających obywateli do zignorowania referendum były dla mnie – mimo wszystko – sporym zaskoczeniem. No bo komu jak komu, ale politykom partii ze słowem “obywatelska” w nazwie, piastującym najwyższe demokratyczne urzędy, jakoś tak chyba po prostu nie przystoi. Nie popisała się też sama HGW, której komunikację z mieszkańcami w ostatnich tygodniach trudno było w tym zakresie (i w większości innych) nazwać choćby poprawną. A że wcześniej PO do udziału w referendach zwykle namawiała, nic dziwnego, że została za tę niekonsekwencję spunktowana dość brutalnie.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/SVl7hkKHtl82/YGko4RJcBnHBZUTXgK88M6aERMc9CxUvGKAelCHc.webp" alt="wszystko"></p>

<p>Do tego doszła wyjątkowo słaba historia z fanpage”em “Wybieram za rok, nie idę na referendum” w tle. Rzekomo oddolny ruch okazał się, co każdy dociekliwy internauta bez trudu mógł sprawdzić w rejestrze NASK, nie do końca oddolnym, zaś domenę, pod którą widniała witryna akcji, zarejestrowała... Platforma Obywatelska Rzeczpospolitej Polskiej z siedzibą przy ul. Wiejskiej 12A w Warszawie. Oczywiście dociekliwych było wielu, więc błyskotliwy plan komunikowania “oddolnego ruchu internautów” spalił na panewce. Administratorzy strony szybko zresztą przestali kryć się ze swoją tożsamością, umieszczając liczne oficjalne materiały wspierające urzędującą panią prezydent.</p>

<p>Druga strona natomiast zaskakiwała inwencją twórczą. Pal licho ulotki “merytoryczne” dwojga głównych adwersarzy – Guziała i Gronkiewicz-Waltz – utrzymane w niemal identycznej konwencji plastycznej. Bezrobotnych grafików na rynku sporo, pracujących za “pan sobie wpisze do portfolio” też. Im bliżej referendum, tym więcej pojawiało się jednak kuriozalnych pomysłów kreatywnych, godnych notki na blogu “Słaba Reklama”. Ot, choćby słynne “W” PiSu, które wywołało oburzenie m.in. środowisk Powstańców Warszawskich.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/pJuUySDOYb0t/euPc8rwHiMAkuBwuMZYMdUZu3JS8OZf4it7ZczhU.webp" alt="wszystko"></p>

<p>Nieco później, w zmodyfikowanej formie, trafiło ono na rozkładaną partyjną ulotkę, gdzie z jednej strony na czytelnika spoglądał zatroskany Stefan Starzyński w towarzystwie dzielnego murarza, z drugiej trzy pokolenia, z niezbyt szczęśliwie skomponowanym graficznie hasłem, które można było odczytać jako “Woni marzyli o wielkiej Warszawie”, zaś w środku znajdował się dość osobisty w tonie list prezesa Kaczyńskiego, któremu to listowi, oprócz pewnej dozy populizmu, można było zarzucić z pewnością to, że odpowiedzialny za niego ghostwriter był nieco na bakier z zasadami polskiej pisowni, a szczególnie interpunkcji.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/yzslhfnYszts/bWM7PWc79Gh6XlMssrgIesd5QLeszoeEBhqH24hX.webp" alt="wszystko"></p>

<p>Trzeba jednak przyznać, że nie tylko PiS sięgał w przedreferendalnej walce po ważne dla wielu Polaków symbole. I nie tylko PiSowi się za to oberwało.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/234o2HQIfHzI/U2yPcE76dtjZxBJShtkfK9CjZ71yKMyyxBKjG6I2.webp" alt="wszystko"></p>

<p>Jeszcze ciekawsze “dzieła” miały charakter mniej lub bardziej anonimowy. Można było na przykład spotkać referendalne memy, które, pomijając słuszność merytoryczną lub jej brak, niezależnie od poglądów politycznych czytelnika i stosunku do urzędującej prezydent, musiały budzić niesmak w każdym osobniku o elementarnej wrażliwości w obszarze kultury politycznej, czy po prostu osobistej. Memy trafiły też do czterostronicowej ulotki, którą mieszkańcy Ursynowa i Mokotowa mogli znaleźć w skrzynkach pocztowych.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/q0iQ29uVOTpY/aKdOZXmu2DFBGKRhbT2Vc0h8xz5HGnFoUPo7b6gf.webp" alt="wszystko"></p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/WjKNZsgtc7rj/7Xz7vJTUCCnD231vvjt45qUdYmVgCLNghzk1gkal.webp" alt="wszystko"></p>

<p>Gdzieniegdzie na mieście można też było zobaczyć kreatywne przykłady “oddolnego” street-artu.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/05roMLWZXL89/FdWmGFUNpTHzjMEU5dpZhRLSmLzxXBDv2kIFA4WN.webp" alt="wszystko"></p>

<p>I to chyba ta twórczość nieudolnych copywriterów, opłacanych słabo (lub wcale) grafików i politycznych kreatywnych od siedmiu boleści sprawiła, że choć rządowa kampania zniechęcająca do udziału w referendum napawała mnie demokratycznym obrzydzeniem, ostatecznie zamiast pójścia do referendalnej urny zdecydowałem się na niedzielny wyjazd za miasto.</p>

<p>PS Nie sposób nie dostrzec pewnego przedreferendalnego przyspieszenia niektórych miejskich inwestycji (czy spisać je na karb wyborczej kiełbasy, czy nie) oraz – oby trwałej – poprawy jakości komunikacji prezydent Warszawy z mieszkańcami. Jeśli burmistrz Guział przypisuje sobie (i osobom, które zaangażowały się w referendum, niezależnie od ich opcji politycznej) te zasługi, to niech mu to będzie zapisane na plus, choćby w charakterze spiritus movens. Ale uczciwie – wraz z jego adwersarzami. Z referendalnego zamieszania wynikło więc na szczęście, oprócz niesmaku, także coś praktycznego i dobrego.</p>

<p>PS 2 Na szczęście w akcje proreferendalne zaangażowanych było wiele osób mniej lub bardziej apolitycznych – takich, którym faktycznie zależało na aspekcie samorządowym i oddolnym.  I dla tych osób i organizacji, które wierzyły, że – jak wieszczył to poeta czasów słusznie minionych – “lud wejdzie do Śródmieścia”, za krzewienie obywatelskich postaw i walkę z nieelegancką antyreferendalną propagandą, duży ukłon.</p>

<p>PS 3 Zaczynając przygodę z Pańską Skórką nie zakładałem, że będę tu pisał o polityce. I zamierzam się tego trzymać. Mam nadzieję, że więcej okoliczności przyrody nie skłonią mnie do podobnych wywodów w tym miejscu :)</p>

<p>materiały źródłowe: zdjęcie główne: DrabikPany /Flickr /CC, kolaż ulotek: 300polityka.pl, materiały informacyjne Prawa i Sprawiedliwości, mem i zdjęcie śmietnika znalezione w kilku miejscach sieci (autorów proszę o ewentualny kontakt).</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/wszystko-zle</guid>
      <pubDate>Thu, 23 Feb 2023 08:44:31 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>SEN O WARSZAWIE</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/sen-o-warszawie</link>
      <description>&lt;![CDATA[senowa1&#xA;&#xA;Maciek Organiściak&#xA;&#xA;9 października 2013&#xA;&#xA;Na początku był Okił. Okił Khamidov. Na jego “Świecie według Kiepskich” zerwało boki pół Polski. Kilka lat temu okazało się: mamy kryzys. Okił Khamidov kryzysu się nie przestraszył. Wprowadził pod polskie strzechy pierwowzór wszystkich niskobudżetowych seriali z amatorami zamiast aktorów, udający reality show, a jednak oparty na scenariuszu – powstało “Dlaczego Ja?”. To było istne trzęsienie ziemi. Powstało wiele klonów programu, zarówno w Polsacie jak i na innych komercyjnych kanałach. Niewiele osób wie że to właśnie Khamidov dał nam“mięsnego jeża”! Dzięki Okił!&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;senowa2&#xA;&#xA;Dzisiaj, ponoć, kryzysu już nie ma. Możemy powoli przestać kurczowo trzymać się portfeli i pogrążyć w utęsknionej rozrzutności. Widać to w telewizji, widać też w Warszawie. Dokańczane są zawieszone na czas kryzysu inwestycje. Mamy Liebeskinda. Warszawa znów może zacząć śnić o Nowym Jorku.&#xA;&#xA;Marcela jedzie do Warszawy&#xA;&#xA;Marcela pochodzi z Wałcza. Lubi kochać i być kochaną, uwielbia luksus. Jej facetem jest przystojny Jan – zadbany, ale męski. Marcela jest bohaterką “Miłości na bogato”. Serialu, wywołującego wśród internautów palpitacje serca, święte oburzenie oraz prześmiewczy rechot.&#xA;&#xA;Jaki obraz Warszawy i Warszawiaków prezentuje? Otóż: Ludzie w Warszawie są ponoć bogaci. Bajońsko. Ponoć mamy prestiżowe posady i równie prestiżowe pensje. W Warszawie jest łatwiej. Znajdziesz tu pracę w wymarzonym zawodzie! Jesteśmy salonowymi lwami oraz rekinami finansjery. Warszawa to nowe osiedla, pełne betonowych klocków, lśniące wieżowce, Nowy Świat i Złote Tarasy. Miejsc, które naprawdę w Warszawie ocierają się o luksus i hajlajf w serialu nie ma. Nie ma także kamienic, ani babć-kwiaciarek. Nie ma korków. Jest fasada. Jest picie szampana rano. Jest jeżdżenie kabrioletem (w naszej strefie klimatycznej to więcej niż szpan).&#xA;&#xA;senowa&#xA;Warty zapamiętania cytat: “Warszawa to miasto predyspozycji”&#xA;&#xA;Wawa, Wawka, Wawunia, Waweczka&#xA;&#xA;Młodzi i aktywni ludzie nie mieszkają w Warszawie. Mieszkają w Wawie. Już nie ma Warszawy, wszędzie jest Wawka. Wawa Non Stop. Pan spiker reklamując ów serial obiecywał że w programie zobaczę prawdziwego “słoika”. Chętnie – pomyślałem – jeszcze nigdy nie widziałem słoika!&#xA;&#xA;Wawa Non Stop oferuje nam wizję odmienną od tej ukazanej w “Miłości na bogato”. Względnie młodzi i względnie aktywni ludzie, przenoszą się z rodzinnej miejscowości do (powiedzmy) metropolii, aby złapać życie za przysłowiowe imponderabilia i osiągnąć sukces. Znów jest sen o Nowym Jorku, ale tym razem w wersji “od pucybuta do milionera”.&#xA;&#xA;Niby wszystko brzmi dość prawdopodobnie, a na pewno w kontekście Miłości na Bogato. Czy jednak oddaje rzeczywistości sprawiedliwość?&#xA;Przedstawia przyjezdnych jako schizoidalne ciamajdy, zagubione, bezwolne wobec biegu wydarzeń.&#xA;Stanowi to jednak wyraźny kontrast do założenia że oglądamy ludzi przebojowych i zdeterminowanych.&#xA;&#xA;senowa&#xA;&#xA;Ekipa z Warszawy&#xA;&#xA;MTV – kiedyś muzyczna telewizja, dziś trudno powiedzieć, ale najlepiej to to nie wygląda.&#xA;Po dość (powiedzmy sobie szczerze, z ręką na sercu, państwo realizatorzy) nieudanych polskich wersjach programów MTV, czas na kolejną próbę. Warsaw shore! Było Jersey shore, Geordie shore i The Valleys. Teraz czas na Warszawę i nasze własne Warsaw Shore!&#xA;&#xA;Jeśli wersja polska miałaby być wierna życiu, powinniśmy zobaczyć przynajmniej jednego prawdziwego dresiarza, przypuszczalnie noszącego imię dumnego słowiańskiego woja np. Dennis. Tymczasem prawdziwy dresiarz ustąpi miejsca najprawdziwszemu, autentycznemu, polskiemu niczym chleb, sól i buraki cukrowe – guido – odrodnemu potomkowi włoskich imigrantów przybywających na statkach w okolice Nowego Jorku…&#xA;&#xA;senowa&#xA;&#xA;Pobudka&#xA;&#xA;Wszystkie trzy seriale łączy to, że bohaterowie mieszkają w Warszawie, ale są przyjezdni oraz to, że mimo podszywania się pod reality-show, nie pokazują prawdziwej Warszawy.&#xA;Warszawa zasługuje na obraz bardziej zbliżony do rzeczywistości, razem ze swoimi dobrymi i złymi stronami. Według młodych, aktywnych i ambitnych twórców powyższych seriali najwyraźniej niekoniecznie.&#xA;Tak infantylne i trywialne potraktowanie tematu jest szkodliwe. Cierpi na tym wizerunek miasta. Utrwalane są mity, pogłębiające podziały polskiego społeczeństwa.&#xA;Sen o Nowym Jorku może być piękny, ale ja wolę Sen o Warszawie. Nie wiem po co widzowi produkt warszawsko-podobny, kiedy Stolica jest miastem naprawdę różnorodnym i pełnym swojego własnego kolorytu, choć może gorzej komponuje się w kadrze.&#xA;&#xA;frajersko&#xA;&#xA;aut. #maciekorganiściak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/rnMv7wvOr5Mt/dAbWdLtrusKDbAlLbkUIYgdguI6rMZa6dvyxgz2e.jpg" alt="senowa1"></p>

<p>Maciek Organiściak</p>

<p>9 października 2013</p>

<p>Na początku był Okił. Okił Khamidov. Na jego “Świecie według Kiepskich” zerwało boki pół Polski. Kilka lat temu okazało się: mamy kryzys. Okił Khamidov kryzysu się nie przestraszył. Wprowadził pod polskie strzechy pierwowzór wszystkich niskobudżetowych seriali z amatorami zamiast aktorów, udający reality show, a jednak oparty na scenariuszu – powstało “Dlaczego Ja?”. To było istne trzęsienie ziemi. Powstało wiele klonów programu, zarówno w Polsacie jak i na innych komercyjnych kanałach. Niewiele osób wie że to właśnie Khamidov dał nam“mięsnego jeża”! Dzięki Okił!</p>



<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/EXz8KT3W4Xaf/aUyrsOO7IFSwQtXRiS5EmLHsZmqfcZXAU7HZ9YV9.jpg" alt="senowa2"></p>

<p>Dzisiaj, ponoć, kryzysu już nie ma. Możemy powoli przestać kurczowo trzymać się portfeli i pogrążyć w utęsknionej rozrzutności. Widać to w telewizji, widać też w Warszawie. Dokańczane są zawieszone na czas kryzysu inwestycje. Mamy Liebeskinda. Warszawa znów może zacząć śnić o Nowym Jorku.</p>

<p><strong>Marcela jedzie do Warszawy</strong></p>

<p>Marcela pochodzi z Wałcza. Lubi kochać i być kochaną, uwielbia luksus. Jej facetem jest przystojny Jan – zadbany, ale męski. Marcela jest bohaterką “Miłości na bogato”. Serialu, wywołującego wśród internautów palpitacje serca, święte oburzenie oraz prześmiewczy rechot.</p>

<p>Jaki obraz Warszawy i Warszawiaków prezentuje? Otóż: Ludzie w Warszawie są ponoć bogaci. Bajońsko. Ponoć mamy prestiżowe posady i równie prestiżowe pensje. W Warszawie jest łatwiej. Znajdziesz tu pracę w wymarzonym zawodzie! Jesteśmy salonowymi lwami oraz rekinami finansjery. Warszawa to nowe osiedla, pełne betonowych klocków, lśniące wieżowce, Nowy Świat i Złote Tarasy. Miejsc, które naprawdę w Warszawie ocierają się o luksus i hajlajf w serialu nie ma. Nie ma także kamienic, ani babć-kwiaciarek. Nie ma korków. Jest fasada. Jest picie szampana rano. Jest jeżdżenie kabrioletem (w naszej strefie klimatycznej to więcej niż szpan).</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/uibopvnSlxww/QpHkV4tha4MuPtZ345wVnuRsI9aq0SRke5eNJVlF.webp" alt="senowa">
<em>Warty zapamiętania cytat: “Warszawa to miasto predyspozycji”</em></p>

<p><strong>Wawa, Wawka, Wawunia, Waweczka</strong></p>

<p>Młodzi i aktywni ludzie nie mieszkają w Warszawie. Mieszkają w Wawie. Już nie ma Warszawy, wszędzie jest Wawka. Wawa Non Stop. Pan spiker reklamując ów serial obiecywał że w programie zobaczę prawdziwego “słoika”. Chętnie – pomyślałem – jeszcze nigdy nie widziałem słoika!</p>

<p>Wawa Non Stop oferuje nam wizję odmienną od tej ukazanej w “Miłości na bogato”. Względnie młodzi i względnie aktywni ludzie, przenoszą się z rodzinnej miejscowości do (powiedzmy) metropolii, aby złapać życie za przysłowiowe imponderabilia i osiągnąć sukces. Znów jest sen o Nowym Jorku, ale tym razem w wersji “od pucybuta do milionera”.</p>

<p>Niby wszystko brzmi dość prawdopodobnie, a na pewno w kontekście Miłości na Bogato. Czy jednak oddaje rzeczywistości sprawiedliwość?
Przedstawia przyjezdnych jako schizoidalne ciamajdy, zagubione, bezwolne wobec biegu wydarzeń.
Stanowi to jednak wyraźny kontrast do założenia że oglądamy ludzi przebojowych i zdeterminowanych.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/qbyu5Cwoqhqu/xbFO1kLEIBQEmfZ7OBxFzH8MyYRx6DWGL7v8bSNE.webp" alt="senowa"></p>

<p><strong>Ekipa z Warszawy</strong></p>

<p>MTV – kiedyś muzyczna telewizja, dziś trudno powiedzieć, ale najlepiej to to nie wygląda.
Po dość (powiedzmy sobie szczerze, z ręką na sercu, państwo realizatorzy) nieudanych polskich wersjach programów MTV, czas na kolejną próbę. Warsaw shore! Było Jersey shore, Geordie shore i The Valleys. Teraz czas na Warszawę i nasze własne Warsaw Shore!</p>

<p>Jeśli wersja polska miałaby być wierna życiu, powinniśmy zobaczyć przynajmniej jednego prawdziwego dresiarza, przypuszczalnie noszącego imię dumnego słowiańskiego woja np. Dennis. Tymczasem prawdziwy dresiarz ustąpi miejsca najprawdziwszemu, autentycznemu, polskiemu niczym chleb, sól i buraki cukrowe – guido – odrodnemu potomkowi włoskich imigrantów przybywających na statkach w okolice Nowego Jorku…</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/nI7wOBWnNE5i/Ay90wwJGOYjOYXHXQGOzedcr7eqXG8FcxvMlymUl.webp" alt="senowa"></p>

<p><strong>Pobudka</strong></p>

<p>Wszystkie trzy seriale łączy to, że bohaterowie mieszkają w Warszawie, ale są przyjezdni oraz to, że mimo podszywania się pod reality-show, nie pokazują prawdziwej Warszawy.
Warszawa zasługuje na obraz bardziej zbliżony do rzeczywistości, razem ze swoimi dobrymi i złymi stronami. Według młodych, aktywnych i ambitnych twórców powyższych seriali najwyraźniej niekoniecznie.
Tak infantylne i trywialne potraktowanie tematu jest szkodliwe. Cierpi na tym wizerunek miasta. Utrwalane są mity, pogłębiające podziały polskiego społeczeństwa.
Sen o Nowym Jorku może być piękny, ale ja wolę Sen o Warszawie. Nie wiem po co widzowi produkt warszawsko-podobny, kiedy Stolica jest miastem naprawdę różnorodnym i pełnym swojego własnego kolorytu, choć może gorzej komponuje się w kadrze.</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/sen-o-warszawie</guid>
      <pubDate>Thu, 23 Feb 2023 08:39:00 +0000</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>