WARSZAWA LUMPEKSOWYM EL DORADO?

lumpeksy

Panna Meluzyna

3 września 2013

Na początku mojego związku z S., zainspirowana jakimś kobiecym pismem, zadałam mu pytanie: „Kochanie jak byś mnie opisał jednym słowem?”. Spodziewałam się że powie coś w stylu ładna, urocza albo chociaż fajna, a on, po namyśle powiedział >>lumpeksiara<<.

Lumpeks. Szmateks. Second hand. Ciuchland. Sklep z tanią odzieżą lub, bardziej elegancko, odzieżą vintage. Czasem jeszcze, choć rzadko, klientów nęci się “odzieżą zachodnią” lub “ubraniami ze Skandynawii”.

Lumpeksy nie są zupełnie nowym zjawiskiem. To, co się zmieniło na przełomie ostatnich paru lat to ich odbiór społeczny. Sklep z tanią odzieżą kojarzył się z zatęchłym, ciasnym miejscem pełnym lichego towaru. Czarny PR robiły też miejskie legendy o tym, że ubrania trafiają tam prosto z szaf (a nawet trumien!) nieboszczyków.

pan z lumpeksu Pańska Skórka | Warszawa lumpeksowym El Dorado? – Pan z lumpeksu

Jeszcze kilka sezonów temu chodzenie do ciuchlandów stanowiło obciach, praktykę, do której nie wypadało przyznawać się wśród znajomych… do czasu, gdy wpadało się na nich nie gdzie indziej jak w pobliskim lumpeksie, gdzie z wypiekami na twarzy przerzucali sterty ubrań. Nie zapomnę sytuacji, gdy “na ciuchy” wybrałam się z moją mamą. W najlepsze oddawałyśmy się polowaniom, gdy w którymś momencie zbladła i zaczęła ciągnąć mnie do drzwi: “Musimy stąd uciekać! Tam, przy płaszczach, stoi pani sędzia, nie może mnie tu zobaczyć!”. Nie zdziwiłabym się gdyby to sama pomyślała sobie wysoko postawiona persona i widząc moją mamę, puściła się w płaszcze, gdzie łatwiej o ukrycie.

Kiepskie notowania nie mogą przesłonić faktu, że w latach dziewięćdziesiątych sklepy z używaną odzieżą były jedyną możliwością ubrania się w markowe, niepodrabiane ciuchy. Ta tendencja wciąż jest obecna, choć nie tak jak u zarania systemu demokratycznego w Polsce. Spoglądając na okres po 1989 roku można pomyśleć jako o czasie symbolizowanym przez podróbkę[1]. Z jednej strony, nasza rzeczywistość w obliczu zmiany systemowej musiała “podrobić” zwyczajny, kapitalistyczny świat, od którego dotychczas dzielił nas Mur Berliński. Z drugiej, zapatrzenie na Zachód spowodowało chęć otoczenia się towarami i przedmiotami – symbolami wolnej, demokratycznej rzeczywistości. Za symbole jednak trzeba było płacić. Podróbki, np. buty dadisy(sic!) kupowane na Stadionie (R.I.P.) były tańsze od adidasów w sklepie. Przy szczęściu i cierpliwości oryginalne, markowe ciuchy można było złowić w używańcu.

stworek Pańska Skórka | Warszawa lumpeksowym El Dorado? – Illuminujący stworek

Z badań HBI Polska wynika, że w 2011 roku w Polsce działało 23,6 tysięcy lumpeksów[2]. Obecnie mamy do czynienia z ciągłą popularnością sklepów z tanią odzieżą (zyskuje to odzwierciedlenie również w filmie, patrz film “Kret” Rafaela Lewandowskiego z 2010 roku) – zarówno od strony konsumentów, jak i właścicieli (na internecie natrafimy np. na mnogość wątków na forach dyskusyjnych zachęcających do założenia własnego, secondohandowe biznesu i podpowiadających jak to zrobić). Wydawałoby się, że Warszawa, w której wszystkiego pełno, to swoiste lumpeksowe ElDorado. Czy aby na pewno?

Doświadczona w wyprawach do podstołecznych ciuchlandów lecz ze średniozaawansowym warszawskim cv w tej materii, zwróciłam się o pytaniem o szmateksową scenę w Warszawie do lepiej zorientowanych – osób, które kłusują regularnie w lumpach. Poza paroma adresami (zupełnie nie pokrywającymi się z secondhandowymi trasami, które dotąd przebyłam), spotkałam się z narzekaniem na stan stołecznych przybytków. Warszawski lump jest drogi i nieciekawy – w przeciwieństwie do tańszego i pełnego unikatów szmateksa na prowincji, w którym znajdziemy nie tylko ciuchy, ale przedmioty, także te bardzo dziwne (np. niżej podpisana kupiła za groszę hulajnogę (podświetlaną!), a jedna z rozmówczyń “głowę konia na urodziny kolegi”). W rozmowach padały takie miasto jak Pułtusk, Grójec, Ełk, Wałbrzych, Giżycko & Mikołajki, Otwock, Pruszków, Piaseczno…

batman Pańska Skórka | Warszawa lumpeksowym El Dorado? – Batman z drugiej ręki

Stąd pomysł by podrążyć kwestię warszawskich lumpeksów z Waszą pomocą: czy naprawdę jest tak słabo? Czy jesteśmy skazani na warszawską posuchę? Jak WY poruszacie się po szmateksowej Warszawie? Czy istnieje możliwość fajnego, oryginalnego i taniego, atrakcyjnego wizualnie ubrania się w szaty pochodzące z lumpa, które nie tylko “zdobią człowieka”, ale także ulice Warszawy, który ów człowiek przemierza?

Piszcie, piszcie, piszcie. Prywatną wiadomością, na fanpejdżu i blogu – wspomoże to szmateksowy raport, którego ten tekst jest zapowiedzią.

[1] Por. Magda Szcześniak, Od Umy do Pumy – o roli podróbki w polskiej transformacji, http://widok.ibl.waw.pl/index.php/one/article/view/13/30, data dostępu 1.09.2013.

[2] Polacy kochają lumpeksy, http://www.salesnews.pl/Article.aspx?id=708, data dostępu 1.09.2013.

#elegancko

aut. #pannameluzyna

— to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021 nadal działamy w social mediach :)

indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.