<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>śródmieście &amp;mdash; Pańska Skórka</title>
    <link>https://paper.wf/panskaskorka/tag:śródmieście</link>
    <description>Archiwum subiektywnego bloga o Warszawie</description>
    <pubDate>Tue, 26 May 2026 15:31:02 +0000</pubDate>
    <item>
      <title>BYŁ TAKI PĄCZEK, JEST TAKA CUKIERNIA</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/byl-taki-paczek-jest-taka-cukiernia</link>
      <description>&lt;![CDATA[pączek1&#xA;&#xA;Dr Kunalski&#xA;&#xA;27 lutego 2014&#xA;&#xA;Polski pączek już nie cieszy, jak kiedyś. Nawet nadzienie było banalne i nie kręciło mnie.  Może jestem nienormalny? Za dużo pysznych pączków jadłem w czasach dzieciństwa. Może dziś w tłusty czwartek jakiś cukiernik pysznego pączka sprzeda mi?&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Mój pączkowy rekord ustanowiony jeszcze za czasów liceum to 8 sztuk. Od tego czasu minęło ok. 10 lat, a parę tłustych czwartków przeszło bez echa. Dawnej rozkoszy pączków rozpływających się w ustach, z cudownym nadzieniem lub bez, szukałem już wszędzie. Były pączki z supermarketów, od Bliklego, z ulicy, z podziemi za 50 gr. przy pl. na Rozdrożu, z nieistniejącego już Dunkin’ Donuts na Kruczej 51 (obecnie chyba Kebab Sahara czy inne uliczne jedzenie) i nic. Dziś postanowiłem poświęcić się dla dobra tłustego czwartku oraz Pańskiej Skórki.&#xA;&#xA;Cukiernia Zawiślaków – ul. Hoża 3&#xA;&#xA;Udałem się w podróż sentymentalną w poszukiwaniu straconego smaku mitycznego pączka. Najpierw szybkim krokiem dotarłem do Cukierni Hoża 3.&#xA;&#xA;Wyroby cukiernicze sprzedawane są tutaj od 1947 roku. Cukiernię założył Kazimierz i Teodora Zawiślak, a ich motto żywieniowe jest podobnie do mojego: „tam gdzie pojawia się chemia, kończy się dobre jedzenie”. Z tym miejscem łączy mnie masa wspomnień, gdyż umiejscowione jest na spacerowej trasie pokonywanej przeze mnie setki razy z mojego rodzinnego mieszkania do mieszkania mojej babci i z powrotem. Od 1947 roku pączki kupowała tu moja babcia, później moja mama i ja. Pewnie zaglądał tu również Tyrmand, który mieszkał nieopodal.&#xA;&#xA;Gdy w drodze do Zawiślaków szedłem przez podwórka między Wspólną a Hożą obok MIRu we wspomnieniach przed oczami mignął mi dawny neon tymczasowej siedziby kina Iluzjon, które czasowo mieściło się dawnym Kinie Śląsk. Przez chwilę poczułem się, jakbym przeniósł się w czasie i znów był dzieckiem. Kolejka na szczęście nie była zbyt duża, dzięki czemu stosunkowo szybko kupiłem tradycyjne pączki z różą za 2,90 zł sztuka, ale niestety nie było moich ulubionych małych pączków na wagę, gdyż teraz wypiekane są wyłącznie na zamówienie. Pierwszy kęs i czar prysł. Pączek był zbyt słodki, za dużo lukru zmieszanego z mieniącymi się kryształkami w kolorze nadzienia, przez co nie byłem w stanie ocenić smaku ciasta, który został przytłoczony ociekającym cukrem zmieszanym z wodą. Moja mama miała rację. Odkąd firmę przejął syn, wyroby cukiernicze Jerzego Zawiślaka wciąż są znacznie lepsze niż te sieciowe, ale już nie są tak dobre, jak jego rodziców, którzy osobiście robili swoje wypieki. Być może przepis jest ten sam, ale smak już nie. Duży minus również za brak małych pączków.&#xA;&#xA;Cukiernia Zawiślaków – ul. Hoża 3 |Pańska Skórka&#xA;Cukiernia Zawiślaków – ul. Hoża 3 |Pańska Skórka&#xA;&#xA;Warszawska Cukiernia W. Gieryszewski – ul. Piękna 7/9&#xA;&#xA;Niezniechęcony przygodą w kultowej dla mnie cukierni Państwa Zawiślaków udałem się z placu Trzech Krzyży, wzdłuż Mokotowskiej do Cukierni W. Gieryszewski na Pięknej 7/9. Miejsce istnieje tam od ponad 50 lat, więc również jest znane w mojej rodzinie od trzech pokoleń. Cukiernia rozrosła się na całą Warszawę i posiada kilka swoich pracowni oraz współpracuje z różnymi większymi sklepami. W mojej świadomości zawsze funkcjonowała jako ta, która ma najlepsze pączki z ajerkoniakiem, którymi zajadałem się, gdy wiele lat temu byłem zaciągany obietnicą wstąpienia na „ajerpączka” w drodze powrotnej do domu z przychodni przy ulicy Pięknej 21. Był to również stały punkt spacerów po Alei Róż, Mokotowskiej czy Dolince Szwajcarskiej. Niestety dziś obszedłem się jedynie smakiem tych wspomnień, gdyż w południe kolejka wychodziła poza lokal i łącznie z klientami w środku liczyła ok.30 osób. Mimo że dziś nie było mi dane zweryfikować tego, czy w tajemniczych recepturach zaszły jakieś zmiany, to pogoda w ostatnich dniach oraz wspomnienia zachęcają do powrotu w bliskie mi strony miasta i odwiedziny dawnych powojennych cukierni, które w dzieciństwie były dla mnie niczym gra w słoneczko dla dzisiejszej gimbazy.&#xA;&#xA;Warszawska Cukiernia W. Gieryszewski – ul. Piękna 7/9 |Pańska Skórka&#xA;Warszawska Cukiernia W. Gieryszewski – ul. Piękna 7/9 |Pańska Skórka&#xA;&#xA;A co o pączkach sądzi reszta z nas?&#xA;&#xA;Franciszek Szprot: Kiedyś moje ulubione pączki sprzedawała cukiernia na Przemysłowej, robione na miejscu, więc zawsze ciepłe. Ulubione bo chrupiące, nierówne i rumiane, solidne pączki dla klasy pracującej. Teraz natykam się głównie na pączki napompowane spulchniaczami, bez chrupiącej skórki, dlatego jadam je niestety, z rzadka. Mimo to, jak co roku, zapewne dam porwać się rozpasanemu obżarstwu tłustego czwartku. Smacznego!&#xA;&#xA;Adam Barański: Blikle, Górczewska, Lukullus – każdy ma swoją ulubioną cukiernię, w której serwują najlepsze pączki. Ocena najczęściej polega na walorach smakowych – który pączek ma więcej lukru, bardziej chrupiącą skórkę i lepsze nadzienie. Być może to zabrzmi pretensjonalnie, ale ja zamiast tego uwielbiam dwie cukiernie, które poza tym że serwują fenomenalne słodkości po prostu przywodzą mi na myśl wspomnienia z dzieciństwa.&#xA;&#xA;Pierwsza cukiernia to mały punkt na Przemysłowej, o którym wspomina Franciszek Szprot. Nieopodal chodziliśmy obaj do przedszkola. Kiedy babcia odbierała mnie z niego często zabierała mnie właśnie tam i mogłem wybierać i przebierać w ciastkach.&#xA;&#xA;Druga cukiernia również jest związana z moją babcią. Mieści się wciąż w al. Niepodległości niedaleko skrzyżowania w Racławickiej. Jadłem tam ciastka jak miałem kilka lat. Kiedy moja babcia zmarła nie zapuszczałem się w tamte okolice przez kilkanaście lat. Aż wreszcie wróciłem, w cukierni zamówiłem wszystkie możliwe ciastka, w tym pączki. I to był właśnie ten nieuchwytny smak dzieciństwa.&#xA;&#xA;Andrzej Jędrzejczak: Dyskusja “gdzie są najlepsze pączki” jest z gruntu jałowa, tak samo jak dyskusja „która rzeka w Azji jest najdłuższa”, czy który szczyt w Europie najwyższy. Z pewnymi faktami się nie dyskutuje. Odpowiedź może być tylko jedna: Pracownia Cukiernicza przy ul. Górczewskiej.&#xA;&#xA;Nie będę to przekonywał do walorów smakowych, świeżości, tradycyjności receptury. Zwrócę uwagę tylko na jeden fakt. Właściciele to mistrzowie cukierniczy, którzy SIĘ SZANUJĄ. Po pierwsze mają jedną lokalizację. Z taki produktem spokojnie mogliby zalać Warszawę i całą Polskę, puszczając z torbami Bliklego, Sowę a nawet biedronkę (w tym roku pączki w Biedrze po 0,79pln). Po drugie robią tylko pączki, demonstracyjnie olewając inne wynalazki typu kremówka papieska czy zygmuntówka (ktoś to w ogóle jada?). Po trzecie robią tych pączków powiedzmy 1000. I jak ten tysiąc sprzedadzą to… zamykają interes! I nie ważne, że jest godzina 15.30 albo 13.15. Pączki były, ale się skończyły. Żegnamy. I ja to rozumiem. Więc jak chcecie szamać #elegancko, to proponuję wstać rano i się grzecznie w kolejce ustawić na Górczewskiej. Ale jak wolicie ten przemysłowy szitex od Bliklego, co go znów Wyborcza okrzyknie pączkiem roku, to zapraszam na Nowy Świat. I najlepiej jeszcze popijcie imitacją kawy ze starbuksa.&#xA;&#xA;Joanna Tołanda Paluch: Jeszcze ciepły, chrupiący z zewnątrz i mięciutki w środku, obsypany cukrem pudrem. Taki właśnie był mój dzisiejszy, pachnący drożdżami, wegański pączek ze śródmiejskiego baru Vega. Trudno byłoby go nazwać imitacją „prawdziwego” pączka. Zgadzał się smak, struktura i konsystencja oraz oczywiście obowiązkowa tłustość. Do ulokowanego na uboczu baru, konsumenci stawili się tłumnie, niezrażeni zdecydowanie słoną ceną (4,50) i ograniczoną ilością wypieków. Warto było po raz kolejny przekonać się, że nie należy obawiać się wegańskich słodyczy, należy je zjadać.&#xA;&#xA;Pączki wegańskie | Pańska Skórka&#xA;Pączki wegańskie | Pańska Skórka&#xA;&#xA;Natalia Grądzka: Nie jem pączków. Podobnież faworków. Ale jeśli jadłabym to nie cukierniowe lecz tylko babcine.&#xA;&#xA;featured image: Piotr W. Bartoszek&#xA;&#xA;#elegancko #śródmieście&#xA;&#xA;aut. #drkunalski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/3Kzt8eg1LpeQ/KsEyRntAal2RVfXsvvNMou8hUQkXPMlP6TNDjBc0.jpg" alt="pączek1"></p>

<p>Dr Kunalski</p>

<p>27 lutego 2014</p>

<p>Polski pączek już nie cieszy, jak kiedyś. Nawet nadzienie było banalne i nie kręciło mnie.  Może jestem nienormalny? Za dużo pysznych pączków jadłem w czasach dzieciństwa. Może dziś w tłusty czwartek jakiś cukiernik pysznego pączka sprzeda mi?</p>



<p>Mój pączkowy rekord ustanowiony jeszcze za czasów liceum to 8 sztuk. Od tego czasu minęło ok. 10 lat, a parę tłustych czwartków przeszło bez echa. Dawnej rozkoszy pączków rozpływających się w ustach, z cudownym nadzieniem lub bez, szukałem już wszędzie. Były pączki z supermarketów, od Bliklego, z ulicy, z podziemi za 50 gr. przy pl. na Rozdrożu, z nieistniejącego już Dunkin’ Donuts na Kruczej 51 (obecnie chyba Kebab Sahara czy inne uliczne jedzenie) i nic. Dziś postanowiłem poświęcić się dla dobra tłustego czwartku oraz Pańskiej Skórki.</p>

<p><strong>Cukiernia Zawiślaków – ul. Hoża 3</strong></p>

<p>Udałem się w podróż sentymentalną w poszukiwaniu straconego smaku mitycznego pączka. Najpierw szybkim krokiem dotarłem do Cukierni Hoża 3.</p>

<p>Wyroby cukiernicze sprzedawane są tutaj od 1947 roku. Cukiernię założył Kazimierz i Teodora Zawiślak, a ich motto żywieniowe jest podobnie do mojego: <strong>„tam gdzie pojawia się chemia, kończy się dobre jedzenie”</strong>. Z tym miejscem łączy mnie masa wspomnień, gdyż umiejscowione jest na spacerowej trasie pokonywanej przeze mnie setki razy z mojego rodzinnego mieszkania do mieszkania mojej babci i z powrotem. Od 1947 roku pączki kupowała tu moja babcia, później moja mama i ja. Pewnie zaglądał tu również Tyrmand, który mieszkał nieopodal.</p>

<p>Gdy w drodze do Zawiślaków szedłem przez podwórka między Wspólną a Hożą obok MIRu we wspomnieniach przed oczami mignął mi dawny neon tymczasowej siedziby kina Iluzjon, które czasowo mieściło się dawnym Kinie Śląsk. Przez chwilę poczułem się, jakbym przeniósł się w czasie i znów był dzieckiem. Kolejka na szczęście nie była zbyt duża, dzięki czemu stosunkowo szybko kupiłem tradycyjne pączki z różą za 2,90 zł sztuka, ale niestety nie było moich ulubionych małych pączków na wagę, gdyż teraz wypiekane są wyłącznie na zamówienie. Pierwszy kęs i czar prysł. Pączek był zbyt słodki, za dużo lukru zmieszanego z mieniącymi się kryształkami w kolorze nadzienia, przez co nie byłem w stanie ocenić smaku ciasta, który został przytłoczony ociekającym cukrem zmieszanym z wodą. Moja mama miała rację. Odkąd firmę przejął syn, wyroby cukiernicze Jerzego Zawiślaka wciąż są znacznie lepsze niż te sieciowe, ale już nie są tak dobre, jak jego rodziców, którzy osobiście robili swoje wypieki. Być może przepis jest ten sam, ale smak już nie. Duży minus również za brak małych pączków.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/mopc2FmSMNfu/tVp7nzSryV1TplfojC8lMYzrMD82mCC5r5RemkCA.webp" alt="Cukiernia Zawiślaków – ul. Hoża 3 |Pańska Skórka">
<em>Cukiernia Zawiślaków – ul. Hoża 3 |Pańska Skórka</em></p>

<p><strong>Warszawska Cukiernia W. Gieryszewski – ul. Piękna 7/9</strong></p>

<p>Niezniechęcony przygodą w kultowej dla mnie cukierni Państwa Zawiślaków udałem się z placu Trzech Krzyży, wzdłuż Mokotowskiej do Cukierni W. Gieryszewski na Pięknej 7/9. Miejsce istnieje tam od ponad 50 lat, więc również jest znane w mojej rodzinie od trzech pokoleń. Cukiernia rozrosła się na całą Warszawę i posiada kilka swoich pracowni oraz współpracuje z różnymi większymi sklepami. W mojej świadomości zawsze funkcjonowała jako ta, która ma najlepsze pączki z ajerkoniakiem, którymi zajadałem się, gdy wiele lat temu byłem zaciągany obietnicą wstąpienia na „ajerpączka” w drodze powrotnej do domu z przychodni przy ulicy Pięknej 21. Był to również stały punkt spacerów po Alei Róż, Mokotowskiej czy Dolince Szwajcarskiej. Niestety dziś obszedłem się jedynie smakiem tych wspomnień, gdyż w południe kolejka wychodziła poza lokal i łącznie z klientami w środku liczyła ok.30 osób. Mimo że dziś nie było mi dane zweryfikować tego, czy w tajemniczych recepturach zaszły jakieś zmiany, to pogoda w ostatnich dniach oraz wspomnienia zachęcają do powrotu w bliskie mi strony miasta i odwiedziny dawnych powojennych cukierni, które w dzieciństwie były dla mnie niczym gra w słoneczko dla dzisiejszej gimbazy.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/ySxswrYTIsrX/yEq8RpVQ2Wnqg5pGNugH2kytw1keTJl07nK9XGlW.webp" alt="Warszawska Cukiernia W. Gieryszewski – ul. Piękna 7/9 |Pańska Skórka">
<em>Warszawska Cukiernia W. Gieryszewski – ul. Piękna 7/9 |Pańska Skórka</em></p>

<p><strong>A co o pączkach sądzi reszta z nas?</strong></p>

<p><strong>Franciszek Szprot:</strong> Kiedyś moje ulubione pączki sprzedawała cukiernia na Przemysłowej, robione na miejscu, więc zawsze ciepłe. Ulubione bo chrupiące, nierówne i rumiane, solidne pączki dla klasy pracującej. Teraz natykam się głównie na pączki napompowane spulchniaczami, bez chrupiącej skórki, dlatego jadam je niestety, z rzadka. Mimo to, jak co roku, zapewne dam porwać się rozpasanemu obżarstwu tłustego czwartku. Smacznego!</p>

<p><strong>Adam Barański:</strong> Blikle, Górczewska, Lukullus – każdy ma swoją ulubioną cukiernię, w której serwują najlepsze pączki. Ocena najczęściej polega na walorach smakowych – który pączek ma więcej lukru, bardziej chrupiącą skórkę i lepsze nadzienie. Być może to zabrzmi pretensjonalnie, ale ja zamiast tego uwielbiam dwie cukiernie, które poza tym że serwują fenomenalne słodkości po prostu przywodzą mi na myśl wspomnienia z dzieciństwa.</p>

<p>Pierwsza cukiernia to mały punkt na Przemysłowej, o którym wspomina Franciszek Szprot. Nieopodal chodziliśmy obaj do przedszkola. Kiedy babcia odbierała mnie z niego często zabierała mnie właśnie tam i mogłem wybierać i przebierać w ciastkach.</p>

<p>Druga cukiernia również jest związana z moją babcią. Mieści się wciąż w al. Niepodległości niedaleko skrzyżowania w Racławickiej. Jadłem tam ciastka jak miałem kilka lat. Kiedy moja babcia zmarła nie zapuszczałem się w tamte okolice przez kilkanaście lat. Aż wreszcie wróciłem, w cukierni zamówiłem wszystkie możliwe ciastka, w tym pączki. I to był właśnie ten nieuchwytny smak dzieciństwa.</p>

<p><strong>Andrzej Jędrzejczak:</strong> Dyskusja “gdzie są najlepsze pączki” jest z gruntu jałowa, tak samo jak dyskusja „która rzeka w Azji jest najdłuższa”, czy który szczyt w Europie najwyższy. Z pewnymi faktami się nie dyskutuje. Odpowiedź może być tylko jedna: Pracownia Cukiernicza przy ul. Górczewskiej.</p>

<p>Nie będę to przekonywał do walorów smakowych, świeżości, tradycyjności receptury. Zwrócę uwagę tylko na jeden fakt. Właściciele to mistrzowie cukierniczy, którzy SIĘ SZANUJĄ. Po pierwsze mają jedną lokalizację. Z taki produktem spokojnie mogliby zalać Warszawę i całą Polskę, puszczając z torbami Bliklego, Sowę a nawet biedronkę (w tym roku pączki w Biedrze po 0,79pln). Po drugie robią tylko pączki, demonstracyjnie olewając inne wynalazki typu kremówka papieska czy zygmuntówka (ktoś to w ogóle jada?). Po trzecie robią tych pączków powiedzmy 1000. I jak ten tysiąc sprzedadzą to… zamykają interes! I nie ważne, że jest godzina 15.30 albo 13.15. Pączki były, ale się skończyły. Żegnamy. I ja to rozumiem. Więc jak chcecie szamać <a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a>, to proponuję wstać rano i się grzecznie w kolejce ustawić na Górczewskiej. Ale jak wolicie ten przemysłowy szitex od Bliklego, co go znów Wyborcza okrzyknie pączkiem roku, to zapraszam na Nowy Świat. I najlepiej jeszcze popijcie imitacją kawy ze starbuksa.</p>

<p><strong>Joanna Tołanda Paluch:</strong> Jeszcze ciepły, chrupiący z zewnątrz i mięciutki w środku, obsypany cukrem pudrem. Taki właśnie był mój dzisiejszy, pachnący drożdżami, wegański pączek ze śródmiejskiego baru Vega. Trudno byłoby go nazwać imitacją „prawdziwego” pączka. Zgadzał się smak, struktura i konsystencja oraz oczywiście obowiązkowa tłustość. Do ulokowanego na uboczu baru, konsumenci stawili się tłumnie, niezrażeni zdecydowanie słoną ceną (4,50) i ograniczoną ilością wypieków. Warto było po raz kolejny przekonać się, że nie należy obawiać się wegańskich słodyczy, należy je zjadać.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/VavR8uG7EdEY/pgjSDAOt7NJQtW8gYCo6pI1IN9iRJVUql4SJvSq0.webp" alt="Pączki wegańskie | Pańska Skórka">
<em>Pączki wegańskie | Pańska Skórka</em></p>

<p><strong>Natalia Grądzka:</strong> Nie jem pączków. Podobnież faworków. Ale jeśli jadłabym to nie cukierniowe lecz tylko babcine.</p>

<p>featured image: Piotr W. Bartoszek</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/byl-taki-paczek-jest-taka-cukiernia</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 12:40:31 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>ROZMOWY O LEGII - CZĘŚĆ DRUGA</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/rozmowy-o-legii-czesc-druga</link>
      <description>&lt;![CDATA[legia2&#xA;&#xA;Andrzej Jędrzejczak&#xA;&#xA;20 lutego 2014&#xA;&#xA;O tym, czy miasto powinno inwestować w Pepsi Arenę, i czy Legia jest dobrą wizytówką Warszawy. O stratyfikacji i gentryfikacji trybun. O pikolach, Januszach, grupach kibicowskich, Powstaniu Warszawskim i nacjonalizmie. Wszystko to w drugiej i ostatniej części rozmowy z Redaktorem, Prawnikiem i Inżynierem.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Jak wam się podoba nazwa Pepsi Arena?&#xA;&#xA;Wszyscy: To nie ma znaczenia.&#xA;&#xA;Czy prywatny klub powinien dostać od miasta 400 mln złotych na nowy stadion?&#xA;&#xA;Inżynier: Chwileczkę, ale stadion jest miejski.&#xA;&#xA;Redaktor: Każdy klub sportowy z jakąś tam renomą, a Legia jest takim klubem, jest wizytówką miasta. I nie widzę problemu w tym, że z pieniędzy podatników Warszawskich, z miejskiego budżetu został wybudowany stadion. Kartę kibica Legii ma pewnie około 300 000 osób.&#xA;&#xA;A ile chodzi na mecze?&#xA;&#xA;Redaktor: ok. 20 000&#xA;&#xA;W Warszawie zameldowanych jest ponad 1,7 mln osób, mieszka koło 2,1 mln. Czyli przy ostrożnych szacunkach mamy 1,1 % mieszkańców korzystających regularnie ze stadionu. To chyba nie była najpotrzebniejsza miejska inwestycja?&#xA;&#xA;Redaktor:V Tak, jak znam tę tezę. Dogadała się HGW z TVN. Bzdura. Dobra, nawet jeśli to nie jest bzdura, to stadion jest ciągle miejski. ITI jest dzierżawcą na 20 lat.&#xA;&#xA;To może ustalmy jak wygląda to rozliczenie.&#xA;&#xA;Prawnik: Miasto wyłożyło ok. 340, 350 mln netto. Co roku za dzierżawę miasto dostaje 4 mln. Czyli po 10 latach ponad 10% się zwróci, tylko z tytułem dzierżawy. I oczywiście miasto ma prawo do kilkukrotnego roku  skorzystania ze stadionu.&#xA;&#xA;Inżynier: Lech płaci bodajże 0,5 mln za większy stadion..&#xA;&#xA;Czy dla miasta to był dobry interes, finansowanie budowy tego stadionu?&#xA;&#xA;Redaktor:* Tego nie można rozpatrywać w kwestiach czysto biznesowych, bo nie o to chodzi. Miasto od 20 lat się dynamicznie rozwija. Jednym z pól, które wymagały poprawy, była infrastruktura sportowa i szerzej widowiskowa. Jesteśmy ponad dwumilionową europejską stolicą. Powinniśmy mieć taki stadion i nie widzę problemu w tym, że miasto się do niego dołożyło. Na nowym stadionie na meczu było już 350 000 osób. Na stadionie odbywa się Orange Festiwal, firmy wynajmują stadion na różnego rodzaju imprezy. W końcu w Warszawie jest takie miejsce, a trzeba powiedzieć, że Warszawa jest pod tym względem strasznie uboga. Stadion służy mieszkańcom tak samo jak nowy tramwaj.&#xA;&#xA;Legia | Pańska Skórka&#xA;Legia | Pańska Skórka*&#xA;&#xA;A za jaką kwotę ITI sprzedało prawo do nazwy tego „miejskiego” stadionu Pepsi?&#xA;&#xA;Redaktor: Koło 5 milionów, rocznie.&#xA;&#xA;Czyli to jest 5 mln straty dla miasta?&#xA;&#xA;Redaktor: Dlaczego?&#xA;&#xA;Skoro na prawach do nazwy miejskiego stadionu zarabia prywatna spółka?&#xA;&#xA;Prawnik: A czy wolałbyś, żeby Legią zarządzała miejska spółka, i miasto dokładało do utrzymania klubu? Wiesz ile kosztuje utrzymanie Legii? Obecnie zadłużenie Legii jest na poziomie ok. 180 mln złotych. ITI dokładało rok rocznie kilka mln złotych. Chyba lepiej, żeby te pieniądze wykładała prywatna spółka, a nie miasto.&#xA;&#xA;Koszt utrzymania klubu to był problem ITI, teraz nowych właścicieli, a nie miejskiego podatnika.&#xA;&#xA;Redaktor: HGW miałaby dużo większe problemy, gdyby Legia była miejska i padała, i miasto musiałoby do tego dokładać. Tak jak we Wrocławiu.&#xA;&#xA;Inżynier: We Wrocławiu, gdzie właścicielem Śląska jest miasto. Tam są teraz olbrzymie problemy finansowe, a jest to klub z czołówki ligi.&#xA;&#xA;Czy Legia jest dobrą wizytówką miasta, sposobem na jego promocję?&#xA;&#xA;Inżynier: Oczywiście.&#xA;&#xA;Czy dobrą? Czy te hordy kibiców dobrze promują miasto? Czy demolowanie Wilna zachęci jego mieszkańców do odwiedzenia Warszawy?&#xA;&#xA;Redaktor: Chyba musimy się chwile zadumać nad tym pytaniem, bo mam wątpliwości, przyznaję. Wizytówka jest na pewno, i dzięki Legii rozpoznawalność Warszawy w Europie na pewno wzrasta, tu nie mam wątpliwości. Czy to jest dobra wizytówka, hmmm…&#xA;&#xA;Inżynier: To jest kwestia obrazu piłki nożnej w Polsce, jaki kreują media. W uproszczeniu, sama piłka nożna to słaba jakość, a kibice to bandyci.&#xA;&#xA;Redaktor: Ja się pewnie nie zgodzę, żebyś to puścił, ale wiesz jaki jest obraz kibiców Legii w Europie? Jeszcze w Rzymie [wyjazdowy mecz z Lazio -AJ], przerzucałem europejskie fora kibicowskie. I my jesteśmy słynni wśród kibiców. Że jesteśmy najtwardsi z najtwardszych. I że zawsze race będziemy odpalać, bo pierdolimy UEFA … Cóż, ja bym nie chciał, żeby to w takiej formie poszło, ale faktycznie to jest niewygodne pytanie. Ale też faktem jest, że w mediach jest przerysowany wizerunek kibiców, szczególnie teraz w Polsce. Żeby była jasność, to nie są aniołki.&#xA;&#xA;Ale jeśli jedzie  tysiąc osób do Wilna i podpalają miasto…&#xA;&#xA;Redaktor: Nie tysiąc a jakieś 3-4 tysiące, i nikt nie podpalił miasta… Oczywiście, tam się dużo złych rzeczy działo, ale wizerunek w mediach jest przesadzony.&#xA;&#xA;Prawnik: To jest tak, jak media przedstawiają cztery pory roku w Polsce. Jesień to zatrucia grzybami, zima to zamarznięcia, wiosna to powodzie, a lato to utonięcia. I tak jest z kibicami. Jeśli się ich pokazuje, to znaczy, że była jakaś zadyma. W Wilnie było jak był, jasne, było skandalicznie. Mówimy o sytuacji z przed 7 lat. Ostatnio zadymę na Legii to widziałem z GKSem, chyba w [19]94. Następna była z Polonią chyba w [19]96.&#xA;&#xA;Inżynier: Potem też kilka zadymek było, widzieliśmy palenie stadionu, widzieliśmy na Wiśle jakieś palenie krzesełek…&#xA;&#xA;Redaktor: I niestety wszyscy wiedzieliśmy Bydgoszcz [Podczas finału Pucharu Polski w Bydgoszczy na murawę stadionu wtargnęli kibice Legii, m.in. Staruch, który miał wówczas tzw. zakaz stadionowy – AJ]&#xA;&#xA;Prawnik: Ale mówimy o wydarzeniach naprawdę marginalnych w odniesieniu do ogromu różnych imprez sportowych w Polsce, przy innych okazjach też się dzieją różne rzeczy. Nie można parzyć na kilka wydarzeń sprzed kilkunastu lat i uogólniać.&#xA;&#xA;Inżynier: A ja dam świeży przykład. Wszyscy byliśmy w Lizbonie. Było nas dwa tysiące. I jedyne doniesienie medialne dotyczyło 10 kibiców, którzy chcieli ukraść coś w sklepie i zostało zatrzymanych. Ponad dwa tysiące kibiców Legii przyjechało do Lizbony, wszyscy z emblematami Legii, i nic się nie działo, nie było żadnej zadymy, ludzie byli zadowoleni, przybijali z nami piątki, było naprawdę pozytywnie.&#xA;&#xA;Redaktor: [śmiech] trochę przesadzasz.&#xA;&#xA;Inżynier: I jaki obraz był tego w mediach? Nie było mowy o tych pozytywnych obrazkach.&#xA;&#xA;Prawnik: W Wilnie policja litewska była kompletnie zszokowana i nieprzygotowana na przyjęcie takiej liczby ludzi. Tam ludzie wchodzili na murawę boiska i robili sobie zdjęcia z policjantami. Jak im na to pozwolono, to sobie zaczęli pozwalać na więcej.&#xA;&#xA;Redaktor: Ale to nie jest wytłumaczenie.&#xA;&#xA;Czyli było tak, że barbarzyńcy przyjechali do cywilizowanego miasta, gdzie policja nawet się nie spodziewała, że takie rzeczy mogą się wydarzyć. Zrobili rozróbę i jeszcze sobie robili zdjęcia.&#xA;&#xA;Inżynier: Barbarzyńcy przyjechali do cywilizowanego miasta, Lizbony, i nic się nie stało.&#xA;&#xA;Prawnik: Wystarczyło, żeby była normalna ochrona.&#xA;&#xA;Redaktor: Dobra, panowie… to ja mówiłem, że lubię rywalizację, i tej Polonii na drugim miejscu wcale chętnie bym nie widział, ale kurwa, nie udawajmy. W Wilnie był skandal. Prawniku, przecież byliśmy tam, bydło zjechało w tysiącach, bo było blisko, i było ich na to stać.  Na Lizbonę nie było ich stać, dlatego pojechali ludzie troszeczkę inni.&#xA;&#xA;Inżynier: Ale to jest zupełnie co innego. Ja mówiłem o przekazie…&#xA;&#xA;A wiecie, jak to przekazują zagraniczne media?&#xA;&#xA;Redaktor: Jasne, są przedruki. Hunowie. Nie będę bronił Wilna.&#xA;&#xA;Inżynier: Nie wiem, czy te pozytywne obrazki, jak te z Lizbony są pokazywane w zagranicznych mediach, ale może ludzie to pamiętają. Jak wracaliśmy z Rzymu, pan z obsługi lotniska, który był na meczu jako kibic Lazio, klepał nas po plecach wychwalając za fantastyczny doping.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/pQ1sImxLUfI&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;360&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Jaki jest wasz stosunek do zmian na Legii od czasu ITI. I szerzej do zjawiska modern football? [W uproszczeniu, chodzi o komercjalizację futbolu, przekształcanie klubów w spółki sportowe, odchodzenie od robotniczych korzeni futbolu i zwracanie się do zamożniejszej klasy średniej, skłonnej więcej wydawać na bilety, koszulki, szaliki i kiełbaski na stadionie. Zwykle taka komercjalizacja podnosi poziom widowiska sportowego, bo umożliwia zakup lepszych piłkarzy. Z drugiej strony, zatraca lokalny charakter drużyny. Jest też odwróceniem się od tego tradycyjnego zaplecza kibicowskiego, którego już nie stać na drogie karnety.]&#xA;&#xA;Redaktor: To co się dzieje na Legii obecnie, to nie do końca modern futbol. Najwyżej namiastka.&#xA;&#xA;Ale wpisuje się w to zjawisko, powiedzmy w taki nasz polski sposób?&#xA;&#xA;Redaktor: I tak, i nie. Pomysł klubu i zarządu na pewno tak, choć nie w tak skrajnej formie jak w przypadku brytyjskich klubów, czy Austrii/ Redbull Salzburg. U nich to poszło do ściany. Ja mam wrażenie, że u nas nie, choć i tak Legia jest pewnie prekursorem tego typu zmian. Powstał nowy stadion z trzydziestoma lożami biznesowymi i trybuną zachodnią, nazwijmy to biznesową. Stadion stał się miejscem modnym na spotkania biznesowe. Tam przychodzi kupa ludzi, którzy nie kibicują Legii, żeby była jasność, ale tam się warto pokazać.&#xA;&#xA;Jeśli spojrzeć na trybunę, na której my siedzimy, to też się zmieniło. Bilety kosztują sporo, moim zdaniem za dużo.  I to był pewnie zamysł klubu, aby cenzus finansowy decydował kto tam siedzi. Natomiast mam wrażenie, że to uwypukliło to, co dzieje się na Żylecie. Te słynne race odpalane z pełną świadomością, że będą za to kary. To też jest bronienie się rękami i nogami przed zmianami, o których mówimy, przed tym brytyjskim modelem… W Wielkiej Brytanie był ogromny problem z kibolstwem, które jest teraz poza stadionem. Albo dostali bany (zakazy stadionowe) albo ich nie stać.&#xA;&#xA;Inżynier: w Anglii to było bardziej systemowe, tam rząd zaangażował się w walkę z chuligaństwem stadionowym. Oni zostali wypchnięci ze stadionów, ale nie zniknęli. Siedzą w pubach i tam się napieprzają.&#xA;&#xA;A na Legii? Czy udało sie wypchnąć biedny, niedochodowy plebs ze stadionu i wprowadzić skorą do konsumpcji, kupowania gadżetów i kiełbasek klasę średnią?&#xA;&#xA;Redaktor: Nie. Są jedni i drudzy.&#xA;&#xA;Prawnik: Wszędzie w Europie jest trochę inaczej. Inaczej jest w Anglii, gdzie futbol wyrasta z tradycji robotniczej, tam każda przemysłowa dziura lub najmniejsza dzielnica Londynu miała swoją drużynę. Inne jest kibicowanie włoskie, takie rozgadane, wielopokoleniowe. Inne jest kibicowanie hiszpańskie, czy niemieckie, usystematyzowane, mocno związane z władzami klubu. I na tym tle kibicowanie polskie, czy też legijne, jest dziwaczne. Z jednej strony mamy Żyletę, na którą bilety są w miarę tanie.  Zresztą bardzo fajnie. Ludzie z Żylety o te bilety walczyli. I oni robią show. Z drugiej strony masz mega drogą trybunę zachodnią, stricte biznesową. I ci ludzie tak naprawdę chcą, żeby ta Żyleta była, te oprawy, ten kocioł…&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/NpVmTkVk1Ow&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;360&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Mają posmak przygody?&#xA;&#xA;Prawnik: Tak.&#xA;&#xA;Redaktor: Do tego dochodzą dwie trybuny klasy średniej, czyli nas. Wszyscy są na tym stadionie.&#xA;&#xA;Prawnik: To, co się widzi na trybunach odzwierciedla to, co się dzieje w Polsce. Czyli powstawanie klasy średniej i zmieniającą się stratyfikację społeczną. Zresztą sama Żyleta się zmienia. Dzisiejsza Żyleta przy tej sprzed piętnastu lat, to aniołki.&#xA;&#xA;A jaki model jest wam bliższy. Wolelibyście, żeby na Legię przychodzili fanatycy, ludzie, którzy się podniecają i chodzą na stadion od lat, czy ta zamożniejsza klasa średnia, gwarantująca klubowi wyższy dochód, ale tak naprawdę Legią średnio zainteresowana, przypadkowa, traktująca mecz jak każde inne widowisko? Wolicie fanatyzm czy pikników?&#xA;&#xA;Redaktor: Ja bym szukał równowagi między dochodowością, a za tym wysokim poziomem sportowym, a żywiołowością trybun. Nie zazdroszczę anglikom tego, co się u nich dzieje w tym momencie. Oni mieli trybuny bardzo żywiołowe, blisko murawy, kibice śpiewali, dopingowali. Teraz jest cisza i co najwyżej oklaski po dobrych zagraniach. Jak mówiłem, ja teatru nie szukam na trybunach. Nie idę na Legie po to by w marynarce rozkoszować się świetną gra piłkarzy i bić im brawo. Dlatego nie wyrzucałbym Żylety. Wyrzucenie Żylety ze stadionu, ponieważ przynosi mniejsze dochody? W życiu nie. Ja się w wielu sprawach z nimi nie zgadzam, ale chciałbym, żeby byli.&#xA;&#xA;Inżynier: Żyleta buduje atmosferę.&#xA;&#xA;Redaktor: Jeśli spytałbyś, czy zgodzilibyśmy się na zmianę nazwy na Redbull Warszawa [Klub Austria Salzburg zmienił nazwę na Redbull Salzburg po wykupieniu przez wiadomego producenta napojów energetyzujących – AJ], w zamian za udział w półfinale Ligi Mistrzów, moja odpowiedź jest nie.&#xA;&#xA;Inżynier: Oczywiście, że nie.&#xA;&#xA;Co to są pikniki/ pikole&#xA;&#xA;Prawnik: Ktoś, kto jest takim „niedzielnym kibicem” , kto raz od wielkiego dzwonu idzie na stadion, i ogląda sobie mecz.&#xA;&#xA;Inżynier: Dla gości Żylety to my jesteśmy piknikami.&#xA;&#xA;Redaktor: Ktoś, kto nie jeździ na wyjazdy i się nie napierdala. I nie siedzi na Żylecie.&#xA;&#xA;Inżynier: Myślę, że kwestia identyfikacji w konflikcie z ITI jest też ważna. Na zasadzie: kto nie jest przeciw ITI ten pikol.&#xA;&#xA;Kim są Andrzeje i Janusze?&#xA;&#xA;Inżynier: Andrzeje? To w Poznaniu chyba?&#xA;&#xA;Redaktor: Janusze to są na kadrze. Taki starszy facet, czapka wariatka, wóda, wąs i najebany idzie na mecz.&#xA;&#xA;Kim są Teddy Boys?&#xA;&#xA;Redaktor: To jest stara ekipa, która obecnie siedzi w więzieniu w większości. Grupa ludzi z miasta, gangsterka warszawska. Wymuszenia, rozboje, dragi.&#xA;&#xA;Prawni: Teddy boys’i, to jest nabojka. To jest grupa bandytów, którzy terroryzują całą Żyletą. Oni nie są żadną grupą kibicowską, nie zajmują się prowadzeniem ani organizowaniem dopingu.&#xA;&#xA;Kto rządzi Żyletą?&#xA;&#xA;Inżynier: Nie wiem, nie pytaj mnie.&#xA;&#xA;Prawnik: To nie są ludzie, którzy by byli na świeczniku.&#xA;&#xA;Redaktor: Na pewno nie Staruch.&#xA;&#xA;Inżynier: Ale tymi nastolatkami na Żylecie faktycznie rządzi Staruch.&#xA;&#xA;Redaktor: Tak, dla nich Staruch jest bogiem. I on dobry jest w tym.&#xA;&#xA;Inżynier: Staruch to jest zwyczajny zapiewajło. Prowadzi doping.&#xA;&#xA;Redaktor: Co innego jest gimbaza na Żylecie, a co innego są wyjazdy. To nie są chłopcy co się jeszcze nie golą, tylko tacy co mają nadmiar umięśnienia. Myślisz, że taki Staruch może im coś powiedzieć? Oni mają go w dupie. Nimi nie rządzi nikt. Jak byliśmy w Rzymie, i byliśmy zamknięci z nimi w kotle, to ja nigdy w życiu nie widziałem takiego nagromadzenia mięśni. Tam na ponad dwa tysiące osób ludzi wyglądających normalnie było może 200, 300. Dwa tysiące napompowanych debili. Czy myślicie, ze taki Staruch może im coś powiedzieć, coś im kazać? W dupie go mają.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/AmGksj9GHBQ&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;360&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Chciałem zapytać jeszcze o dwa zjawiska, które ja lokuję w pojęciu „prawicowości”. Pierwsze to rasizm, antysemityzm, nacjonalizm – w przekazie medialnym bardzo widoczne. Obrażanie czarnoskórych piłkarzy, antysemickie przyśpiewki, homofoniczna (zakaz pedałowania) czy neofaszystowska symbolika... (SS, krzyże celtyckie, flaga white legion).&#xA;&#xA;Redaktor: To jest problem ogólnoeuropejski. Polska piłka jest na tym tle wręcz umiarkowana (zwłaszcza ekstraklasa), a Legia w szczególności. Ostatni raz antysemickie przyśpiewki na Ł3 słyszałem podczas niechlubnego meczu w Widzewem, będzie z 12 lat temu. Lata 90 były pod tym względem w ogóle znacznie gorsze, nie tylko na trybunach. Pamiętasz juwenalia czy jakieś koncerty? Bandy łysych polujące na anarchistów i na odwrót. Cała żyleta chodziła wtedy w odwróconych flyersach, na trybunach było sporo łysych. Większość to chciała być skinheadami, zwykle to byli dresiarze. Ale od lat 2000 na trybunach naprawdę tego nie ma.&#xA;&#xA;Inżynier: W Legii grało i gra mnóstwo obcokrajowców, również czarnych, i nigdy nie mieli żadnych problemów. Ba, byli/są nawet bardzo lubiani (skandowanie nazwiska przez Żyletę etc.). Od wielu lat nie został zaatakowany słownie żaden „kolorowy” piłkarz rywali.&#xA;&#xA;Redaktor: Wspomniane flagi są obecne od wielu lat. To są grupy (White Legion, Teddy Boys 95), które powstały już w latach 90. To są skrajne przypadki, a grupy niezbyt liczne, mocne głównie na polu chuligańskim. Czy mają poglądy nacjonalistyczne? Mają. Neofaszystowskie? Może jednostki. Śmiem twierdzić, że za swastykę na Legii można by dostać niezły łomot. Czy „najważniejsi” kibice na Żylecie mają poglądy, delikatnie mówiąc, konserwatywno-narodowe? Pewnie tak, wystarczy poczytać jaką delegację wystawia „Legia” na Marsz Niepodległości. Czy ma to realny wpływ na to co się dzieje na trybunach? Nie ma. Trybuny Legii przyciągają bardzo różnych ludzi, o bardzo różnych poglądach, od lewa do prawa. Tzw. ekipa Legii jest oczywiście nastawiona mocno prawicowo, ale akurat na trybunach specjalnie tego nie manifestuje. A poza Żyletą to już w ogóle możesz spotkać najróżniejsze wynalazki, hipsterkę etc.&#xA;&#xA;Prawnik: Przede wszystkim rozróżnijmy dwie rzeczy: ekstremę i bieżącą politykę. Ekstrema ideologiczne są obecnie praktycznie nieobecne. Naprawdę, przez te 20 lat dokonał się przewrót niemalże kopernikański pod tym względem! Podobnie, o czym wspomniał Redaktor, jak na ulicach Warszawy. To co dzieje się na mieście ma po prostu odzwierciedlenie na stadionie. Natomiast co do bieżącej polityki… ja bym nie nazwał tego „prawicowością”. Puszczający oko do kiboli PiS nie jest wcale partią prawicową. Jak  niewielki wpływ na politykę mają kibice pokazała akcja z „Tóskobusem” i hasłem „Tusku matole, twój rząd obalą kibole”. Gówno obalili. Kompromitacja, która obnażyła kompletną ignorancję organizatorów i brak wyczucia nastrojów społecznych. Jednym słowem, nie widzę spójnego przekazu ideologicznego, raczej bieżącą politykę i to na poziomie wymachiwania drewnianą szabelką. Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie na Legii takiego transparentu jak na Lechii (wiszący na drzewie m.in. Mazowiecki). U nas by to nie przeszło absolutnie.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/B-ttzk96PSs&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;360&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Drugie zjawisko to specyficznie pojęty „patriotyzm kibicowski”. Odwoływanie się do tradycji żołnierzy wyklętych, Powstania Warszawskiego, wręcz swego rodzaju uzurpacja tej tradycji, porównywanie się do powstańców, obrońców ojczyzny.&#xA;&#xA;Kibice robią również wiele innych rzeczy, ale o tych już się nie pisze. Akcje charytatywne, pomoc przedszkolom, schroniskom dla zwierząt etc. Robią to na pokaz? Może, acz nie mamy prawa tego oceniać. A dla ludzi i zwierząt, którym pomogli, nie ma to chyba najmniejszego znaczenia.&#xA;&#xA;Ad rem. Odwoływanie się do tradycji patriotycznych, o ile ma się takie poglądy, nie jest niczym złym. Znam(y) osobiście chłopaków z Legii, z Żylety, o poglądach mocno konserwatywnych (broń boże nie nacjonalistycznych), którzy są wręcz współorganizatorami tych obchodów (m.in. rocznic Powstania Warszawskiego). Dla mnie to jest w porządku . Nie jest w porządku kiedy podpinają się pod to bandy szczurków, którzy chcą być dzięki temu szanowani w swoich środowiskach, a którzy faktycznie robią to kompletnie bezideowo. Pójdzie taki pod kopiec PW, odpali racę, potem się najebie, rozwali przystanek i taki z niego wielki patriota (lokalny, polski, nieważne jaki).&#xA;&#xA;Prawnik: A mnie akurat mierzi ten cały przemysł stworzony wokół Powstania. Ale znów: to co dzieje się na stadionie jest tylko emanacją rzeczywistości warszawskich ulic, gdzie PW jest obecne teraz na każdym kroku. Koncerty, rekonstrukcje, płyty, książki. Tego nie wymyślili i nie zawłaszczyli kibole tylko politycy. Poza tym myślę, że jest to tylko powierzchowna fascynacja historią dziarskich chłopaków biegających po lasach czy po mieście z karabinami.&#xA;&#xA;Redaktor: Podsumowując – to jest ogólny problem z oceną wszystkiego co mówimy o trybunach/kibicach. Bardzo upraszczając: na Żylecie siedzi ok. 7 tys. osób. 90 procent z nich to licealiści, studenci etc. Pozostali to tzw. ekipa. I to ci ludzie decydują, co śpiewa cały stadion. Pozostałe trybuny mogą śpiewać lub nie, na Żylecie demokracji nie ma he he. Jeżeli przykładowy Staruch jest nacjonalistą i zaśpiewa jakąś głupią piosenkę, a te pelikany/lemingi to automatycznie podchwytują i też śpiewają, to są nacjonalistami czy nie? I czy to oznacza, że KIBICE LEGII są nacjonalistami, czy nie? Dlatego przeokrutnie wkurwia mnie generalizowanie i wrzucanie wszystkich do jednego worka, co notorycznie robią media (kibole Legii to faszyści, dealerzy i bóg wie co jeszcze). Oczywiście na Legii możesz spotkać skończonych idiotów o poglądach wręcz neofaszystowskich (jednostki), ale jeżeli mówimy o kibicach Legii (powiedzmy nawet tylko o tych 250 tys. osób, które wyrobiły sobie KK), to daję sobie palec uciąć że ZDECYDOWANA większość ma poglądy umiarkowane (prawicowe, centrowe, lewicowe), takie jak ja, Inżynier, Ty, czy Prawnik.&#xA;&#xA;—&#xA;&#xA;Źródła zdjęć: Wikipedia.org&#xA;&#xA;#elegancko #śródmieście&#xA;&#xA;aut. #andrzejjędrzejczak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/iVdWWrYT3gnJ/AVANCywmBwaONF2DUM362SEqz1QRp0sCBbIbv0vf.jpg" alt="legia2"></p>

<p>Andrzej Jędrzejczak</p>

<p>20 lutego 2014</p>

<p>O tym, czy miasto powinno inwestować w Pepsi Arenę, i czy Legia jest dobrą wizytówką Warszawy. O stratyfikacji i gentryfikacji trybun. O pikolach, Januszach, grupach kibicowskich, Powstaniu Warszawskim i nacjonalizmie. Wszystko to w drugiej i ostatniej części rozmowy z Redaktorem, Prawnikiem i Inżynierem.</p>



<p><strong>Jak wam się podoba nazwa Pepsi Arena?</strong></p>

<p><strong>Wszyscy:</strong> To nie ma znaczenia.</p>

<p><strong>Czy prywatny klub powinien dostać od miasta 400 mln złotych na nowy stadion?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Chwileczkę, ale stadion jest miejski.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Każdy klub sportowy z jakąś tam renomą, a Legia jest takim klubem, jest wizytówką miasta. I nie widzę problemu w tym, że z pieniędzy podatników Warszawskich, z miejskiego budżetu został wybudowany stadion. Kartę kibica Legii ma pewnie około 300 000 osób.</p>

<p><strong>A ile chodzi na mecze?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> ok. 20 000</p>

<p><strong>W Warszawie zameldowanych jest ponad 1,7 mln osób, mieszka koło 2,1 mln. Czyli przy ostrożnych szacunkach mamy 1,1 % mieszkańców korzystających regularnie ze stadionu. To chyba nie była najpotrzebniejsza miejska inwestycja?</strong></p>

<p>**Redaktor:V Tak, jak znam tę tezę. Dogadała się HGW z TVN. Bzdura. Dobra, nawet jeśli to nie jest bzdura, to stadion jest ciągle miejski. ITI jest dzierżawcą na 20 lat.</p>

<p><strong>To może ustalmy jak wygląda to rozliczenie.</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Miasto wyłożyło ok. 340, 350 mln netto. Co roku za dzierżawę miasto dostaje 4 mln. Czyli po 10 latach ponad 10% się zwróci, tylko z tytułem dzierżawy. I oczywiście miasto ma prawo do kilkukrotnego roku  skorzystania ze stadionu.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Lech płaci bodajże 0,5 mln za większy stadion..</p>

<p><strong>Czy dla miasta to był dobry interes, finansowanie budowy tego stadionu?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Tego nie można rozpatrywać w kwestiach czysto biznesowych, bo nie o to chodzi. Miasto od 20 lat się dynamicznie rozwija. Jednym z pól, które wymagały poprawy, była infrastruktura sportowa i szerzej widowiskowa. Jesteśmy ponad dwumilionową europejską stolicą. Powinniśmy mieć taki stadion i nie widzę problemu w tym, że miasto się do niego dołożyło. Na nowym stadionie na meczu było już 350 000 osób. Na stadionie odbywa się Orange Festiwal, firmy wynajmują stadion na różnego rodzaju imprezy. W końcu w Warszawie jest takie miejsce, a trzeba powiedzieć, że Warszawa jest pod tym względem strasznie uboga. Stadion służy mieszkańcom tak samo jak nowy tramwaj.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/iVdWWrYT3gnJ/AVANCywmBwaONF2DUM362SEqz1QRp0sCBbIbv0vf.jpg" alt="Legia | Pańska Skórka">
<em>Legia | Pańska Skórka</em></p>

<p><strong>A za jaką kwotę ITI sprzedało prawo do nazwy tego „miejskiego” stadionu Pepsi?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Koło 5 milionów, rocznie.</p>

<p><strong>Czyli to jest 5 mln straty dla miasta?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Dlaczego?</p>

<p><strong>Skoro na prawach do nazwy miejskiego stadionu zarabia prywatna spółka?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> A czy wolałbyś, żeby Legią zarządzała miejska spółka, i miasto dokładało do utrzymania klubu? Wiesz ile kosztuje utrzymanie Legii? Obecnie zadłużenie Legii jest na poziomie ok. 180 mln złotych. ITI dokładało rok rocznie kilka mln złotych. Chyba lepiej, żeby te pieniądze wykładała prywatna spółka, a nie miasto.</p>

<p><strong>Koszt utrzymania klubu to był problem ITI, teraz nowych właścicieli, a nie miejskiego podatnika.</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> HGW miałaby dużo większe problemy, gdyby Legia była miejska i padała, i miasto musiałoby do tego dokładać. Tak jak we Wrocławiu.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> We Wrocławiu, gdzie właścicielem Śląska jest miasto. Tam są teraz olbrzymie problemy finansowe, a jest to klub z czołówki ligi.</p>

<p><strong>Czy Legia jest dobrą wizytówką miasta, sposobem na jego promocję?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Oczywiście.</p>

<p><strong>Czy dobrą? Czy te hordy kibiców dobrze promują miasto? Czy demolowanie Wilna zachęci jego mieszkańców do odwiedzenia Warszawy?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Chyba musimy się chwile zadumać nad tym pytaniem, bo mam wątpliwości, przyznaję. Wizytówka jest na pewno, i dzięki Legii rozpoznawalność Warszawy w Europie na pewno wzrasta, tu nie mam wątpliwości. Czy to jest dobra wizytówka, hmmm…</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> To jest kwestia obrazu piłki nożnej w Polsce, jaki kreują media. W uproszczeniu, sama piłka nożna to słaba jakość, a kibice to bandyci.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ja się pewnie nie zgodzę, żebyś to puścił, ale wiesz jaki jest obraz kibiców Legii w Europie? Jeszcze w Rzymie [wyjazdowy mecz z Lazio -AJ], przerzucałem europejskie fora kibicowskie. I my jesteśmy słynni wśród kibiców. Że jesteśmy najtwardsi z najtwardszych. I że zawsze race będziemy odpalać, bo pierdolimy UEFA … Cóż, ja bym nie chciał, żeby to w takiej formie poszło, ale faktycznie to jest niewygodne pytanie. Ale też faktem jest, że w mediach jest przerysowany wizerunek kibiców, szczególnie teraz w Polsce. Żeby była jasność, to nie są aniołki.</p>

<p><strong>Ale jeśli jedzie  tysiąc osób do Wilna i podpalają miasto…</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Nie tysiąc a jakieś 3-4 tysiące, i nikt nie podpalił miasta… Oczywiście, tam się dużo złych rzeczy działo, ale wizerunek w mediach jest przesadzony.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> To jest tak, jak media przedstawiają cztery pory roku w Polsce. Jesień to zatrucia grzybami, zima to zamarznięcia, wiosna to powodzie, a lato to utonięcia. I tak jest z kibicami. Jeśli się ich pokazuje, to znaczy, że była jakaś zadyma. W Wilnie było jak był, jasne, było skandalicznie. Mówimy o sytuacji z przed 7 lat. Ostatnio zadymę na Legii to widziałem z GKSem, chyba w [19]94. Następna była z Polonią chyba w [19]96.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Potem też kilka zadymek było, widzieliśmy palenie stadionu, widzieliśmy na Wiśle jakieś palenie krzesełek…</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> I niestety wszyscy wiedzieliśmy Bydgoszcz [Podczas finału Pucharu Polski w Bydgoszczy na murawę stadionu wtargnęli kibice Legii, m.in. Staruch, który miał wówczas tzw. zakaz stadionowy – AJ]</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Ale mówimy o wydarzeniach naprawdę marginalnych w odniesieniu do ogromu różnych imprez sportowych w Polsce, przy innych okazjach też się dzieją różne rzeczy. Nie można parzyć na kilka wydarzeń sprzed kilkunastu lat i uogólniać.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> A ja dam świeży przykład. Wszyscy byliśmy w Lizbonie. Było nas dwa tysiące. I jedyne doniesienie medialne dotyczyło 10 kibiców, którzy chcieli ukraść coś w sklepie i zostało zatrzymanych. Ponad dwa tysiące kibiców Legii przyjechało do Lizbony, wszyscy z emblematami Legii, i nic się nie działo, nie było żadnej zadymy, ludzie byli zadowoleni, przybijali z nami piątki, było naprawdę pozytywnie.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> [śmiech] trochę przesadzasz.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> I jaki obraz był tego w mediach? Nie było mowy o tych pozytywnych obrazkach.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> W Wilnie policja litewska była kompletnie zszokowana i nieprzygotowana na przyjęcie takiej liczby ludzi. Tam ludzie wchodzili na murawę boiska i robili sobie zdjęcia z policjantami. Jak im na to pozwolono, to sobie zaczęli pozwalać na więcej.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ale to nie jest wytłumaczenie.</p>

<p><strong>Czyli było tak, że barbarzyńcy przyjechali do cywilizowanego miasta, gdzie policja nawet się nie spodziewała, że takie rzeczy mogą się wydarzyć. Zrobili rozróbę i jeszcze sobie robili zdjęcia.</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Barbarzyńcy przyjechali do cywilizowanego miasta, Lizbony, i nic się nie stało.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Wystarczyło, żeby była normalna ochrona.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Dobra, panowie… to ja mówiłem, że lubię rywalizację, i tej Polonii na drugim miejscu wcale chętnie bym nie widział, ale kurwa, nie udawajmy. W Wilnie był skandal. Prawniku, przecież byliśmy tam, bydło zjechało w tysiącach, bo było blisko, i było ich na to stać.  Na Lizbonę nie było ich stać, dlatego pojechali ludzie troszeczkę inni.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ale to jest zupełnie co innego. Ja mówiłem o przekazie…</p>

<p><strong>A wiecie, jak to przekazują zagraniczne media?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Jasne, są przedruki. Hunowie. Nie będę bronił Wilna.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Nie wiem, czy te pozytywne obrazki, jak te z Lizbony są pokazywane w zagranicznych mediach, ale może ludzie to pamiętają. Jak wracaliśmy z Rzymu, pan z obsługi lotniska, który był na meczu jako kibic Lazio, klepał nas po plecach wychwalając za fantastyczny doping.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/pQ1sImxLUfI" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Jaki jest wasz stosunek do zmian na Legii od czasu ITI. I szerzej do zjawiska modern football? [W uproszczeniu, chodzi o komercjalizację futbolu, przekształcanie klubów w spółki sportowe, odchodzenie od robotniczych korzeni futbolu i zwracanie się do zamożniejszej klasy średniej, skłonnej więcej wydawać na bilety, koszulki, szaliki i kiełbaski na stadionie. Zwykle taka komercjalizacja podnosi poziom widowiska sportowego, bo umożliwia zakup lepszych piłkarzy. Z drugiej strony, zatraca lokalny charakter drużyny. Jest też odwróceniem się od tego tradycyjnego zaplecza kibicowskiego, którego już nie stać na drogie karnety.]</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> To co się dzieje na Legii obecnie, to nie do końca modern futbol. Najwyżej namiastka.</p>

<p><strong>Ale wpisuje się w to zjawisko, powiedzmy w taki nasz polski sposób?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> I tak, i nie. Pomysł klubu i zarządu na pewno tak, choć nie w tak skrajnej formie jak w przypadku brytyjskich klubów, czy Austrii/ Redbull Salzburg. U nich to poszło do ściany. Ja mam wrażenie, że u nas nie, choć i tak Legia jest pewnie prekursorem tego typu zmian. Powstał nowy stadion z trzydziestoma lożami biznesowymi i trybuną zachodnią, nazwijmy to biznesową. Stadion stał się miejscem modnym na spotkania biznesowe. Tam przychodzi kupa ludzi, którzy nie kibicują Legii, żeby była jasność, ale tam się warto pokazać.</p>

<p><strong>Jeśli spojrzeć na trybunę, na której my siedzimy, to też się zmieniło. Bilety kosztują sporo, moim zdaniem za dużo.  I to był pewnie zamysł klubu, aby cenzus finansowy decydował kto tam siedzi. Natomiast mam wrażenie, że to uwypukliło to, co dzieje się na Żylecie. Te słynne race odpalane z pełną świadomością, że będą za to kary. To też jest bronienie się rękami i nogami przed zmianami, o których mówimy, przed tym brytyjskim modelem… W Wielkiej Brytanie był ogromny problem z kibolstwem, które jest teraz poza stadionem. Albo dostali bany (zakazy stadionowe) albo ich nie stać.</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> w Anglii to było bardziej systemowe, tam rząd zaangażował się w walkę z chuligaństwem stadionowym. Oni zostali wypchnięci ze stadionów, ale nie zniknęli. Siedzą w pubach i tam się napieprzają.</p>

<p><strong>A na Legii? Czy udało sie wypchnąć biedny, niedochodowy plebs ze stadionu i wprowadzić skorą do konsumpcji, kupowania gadżetów i kiełbasek klasę średnią?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Nie. Są jedni i drudzy.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Wszędzie w Europie jest trochę inaczej. Inaczej jest w Anglii, gdzie futbol wyrasta z tradycji robotniczej, tam każda przemysłowa dziura lub najmniejsza dzielnica Londynu miała swoją drużynę. Inne jest kibicowanie włoskie, takie rozgadane, wielopokoleniowe. Inne jest kibicowanie hiszpańskie, czy niemieckie, usystematyzowane, mocno związane z władzami klubu. I na tym tle kibicowanie polskie, czy też legijne, jest dziwaczne. Z jednej strony mamy Żyletę, na którą bilety są w miarę tanie.  Zresztą bardzo fajnie. Ludzie z Żylety o te bilety walczyli. I oni robią show. Z drugiej strony masz mega drogą trybunę zachodnią, stricte biznesową. I ci ludzie tak naprawdę chcą, żeby ta Żyleta była, te oprawy, ten kocioł…</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/NpVmTkVk1Ow" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Mają posmak przygody?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Tak.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Do tego dochodzą dwie trybuny klasy średniej, czyli nas. Wszyscy są na tym stadionie.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> To, co się widzi na trybunach odzwierciedla to, co się dzieje w Polsce. Czyli powstawanie klasy średniej i zmieniającą się stratyfikację społeczną. Zresztą sama Żyleta się zmienia. Dzisiejsza Żyleta przy tej sprzed piętnastu lat, to aniołki.</p>

<p><strong>A jaki model jest wam bliższy. Wolelibyście, żeby na Legię przychodzili fanatycy, ludzie, którzy się podniecają i chodzą na stadion od lat, czy ta zamożniejsza klasa średnia, gwarantująca klubowi wyższy dochód, ale tak naprawdę Legią średnio zainteresowana, przypadkowa, traktująca mecz jak każde inne widowisko? Wolicie fanatyzm czy pikników?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ja bym szukał równowagi między dochodowością, a za tym wysokim poziomem sportowym, a żywiołowością trybun. Nie zazdroszczę anglikom tego, co się u nich dzieje w tym momencie. Oni mieli trybuny bardzo żywiołowe, blisko murawy, kibice śpiewali, dopingowali. Teraz jest cisza i co najwyżej oklaski po dobrych zagraniach. Jak mówiłem, ja teatru nie szukam na trybunach. Nie idę na Legie po to by w marynarce rozkoszować się świetną gra piłkarzy i bić im brawo. Dlatego nie wyrzucałbym Żylety. Wyrzucenie Żylety ze stadionu, ponieważ przynosi mniejsze dochody? W życiu nie. Ja się w wielu sprawach z nimi nie zgadzam, ale chciałbym, żeby byli.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Żyleta buduje atmosferę.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Jeśli spytałbyś, czy zgodzilibyśmy się na zmianę nazwy na Redbull Warszawa [Klub Austria Salzburg zmienił nazwę na Redbull Salzburg po wykupieniu przez wiadomego producenta napojów energetyzujących – AJ], w zamian za udział w półfinale Ligi Mistrzów, moja odpowiedź jest nie.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Oczywiście, że nie.</p>

<p><strong>Co to są pikniki/ pikole</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Ktoś, kto jest takim „niedzielnym kibicem” , kto raz od wielkiego dzwonu idzie na stadion, i ogląda sobie mecz.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Dla gości Żylety to my jesteśmy piknikami.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ktoś, kto nie jeździ na wyjazdy i się nie napierdala. I nie siedzi na Żylecie.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Myślę, że kwestia identyfikacji w konflikcie z ITI jest też ważna. Na zasadzie: kto nie jest przeciw ITI ten pikol.</p>

<p><strong>Kim są Andrzeje i Janusze?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Andrzeje? To w Poznaniu chyba?</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Janusze to są na kadrze. Taki starszy facet, czapka wariatka, wóda, wąs i najebany idzie na mecz.</p>

<p><strong>Kim są Teddy Boys?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> To jest stara ekipa, która obecnie siedzi w więzieniu w większości. Grupa ludzi z miasta, gangsterka warszawska. Wymuszenia, rozboje, dragi.</p>

<p><strong>Prawni:</strong> Teddy boys’i, to jest nabojka. To jest grupa bandytów, którzy terroryzują całą Żyletą. Oni nie są żadną grupą kibicowską, nie zajmują się prowadzeniem ani organizowaniem dopingu.</p>

<p><strong>Kto rządzi Żyletą?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Nie wiem, nie pytaj mnie.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> To nie są ludzie, którzy by byli na świeczniku.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Na pewno nie Staruch.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ale tymi nastolatkami na Żylecie faktycznie rządzi Staruch.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Tak, dla nich Staruch jest bogiem. I on dobry jest w tym.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Staruch to jest zwyczajny zapiewajło. Prowadzi doping.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Co innego jest gimbaza na Żylecie, a co innego są wyjazdy. To nie są chłopcy co się jeszcze nie golą, tylko tacy co mają nadmiar umięśnienia. Myślisz, że taki Staruch może im coś powiedzieć? Oni mają go w dupie. Nimi nie rządzi nikt. Jak byliśmy w Rzymie, i byliśmy zamknięci z nimi w kotle, to ja nigdy w życiu nie widziałem takiego nagromadzenia mięśni. Tam na ponad dwa tysiące osób ludzi wyglądających normalnie było może 200, 300. Dwa tysiące napompowanych debili. Czy myślicie, ze taki Staruch może im coś powiedzieć, coś im kazać? W dupie go mają.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/AmGksj9GHBQ" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Chciałem zapytać jeszcze o dwa zjawiska, które ja lokuję w pojęciu „prawicowości”. Pierwsze to rasizm, antysemityzm, nacjonalizm – w przekazie medialnym bardzo widoczne. Obrażanie czarnoskórych piłkarzy, antysemickie przyśpiewki, homofoniczna (zakaz pedałowania) czy neofaszystowska symbolika... (SS, krzyże celtyckie, flaga white legion).</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> To jest problem ogólnoeuropejski. Polska piłka jest na tym tle wręcz umiarkowana (zwłaszcza ekstraklasa), a Legia w szczególności. Ostatni raz antysemickie przyśpiewki na Ł3 słyszałem podczas niechlubnego meczu w Widzewem, będzie z 12 lat temu. Lata 90 były pod tym względem w ogóle znacznie gorsze, nie tylko na trybunach. Pamiętasz juwenalia czy jakieś koncerty? Bandy łysych polujące na anarchistów i na odwrót. Cała żyleta chodziła wtedy w odwróconych flyersach, na trybunach było sporo łysych. Większość to chciała być skinheadami, zwykle to byli dresiarze. Ale od lat 2000 na trybunach naprawdę tego nie ma.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> W Legii grało i gra mnóstwo obcokrajowców, również czarnych, i nigdy nie mieli żadnych problemów. Ba, byli/są nawet bardzo lubiani (skandowanie nazwiska przez Żyletę etc.). Od wielu lat nie został zaatakowany słownie żaden „kolorowy” piłkarz rywali.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Wspomniane flagi są obecne od wielu lat. To są grupy (White Legion, Teddy Boys 95), które powstały już w latach 90. To są skrajne przypadki, a grupy niezbyt liczne, mocne głównie na polu chuligańskim. Czy mają poglądy nacjonalistyczne? Mają. Neofaszystowskie? Może jednostki. Śmiem twierdzić, że za swastykę na Legii można by dostać niezły łomot. Czy „najważniejsi” kibice na Żylecie mają poglądy, delikatnie mówiąc, konserwatywno-narodowe? Pewnie tak, wystarczy poczytać jaką delegację wystawia „Legia” na Marsz Niepodległości. Czy ma to realny wpływ na to co się dzieje na trybunach? Nie ma. Trybuny Legii przyciągają bardzo różnych ludzi, o bardzo różnych poglądach, od lewa do prawa. Tzw. ekipa Legii jest oczywiście nastawiona mocno prawicowo, ale akurat na trybunach specjalnie tego nie manifestuje. A poza Żyletą to już w ogóle możesz spotkać najróżniejsze wynalazki, hipsterkę etc.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Przede wszystkim rozróżnijmy dwie rzeczy: ekstremę i bieżącą politykę. Ekstrema ideologiczne są obecnie praktycznie nieobecne. Naprawdę, przez te 20 lat dokonał się przewrót niemalże kopernikański pod tym względem! Podobnie, o czym wspomniał Redaktor, jak na ulicach Warszawy. To co dzieje się na mieście ma po prostu odzwierciedlenie na stadionie. Natomiast co do bieżącej polityki… ja bym nie nazwał tego „prawicowością”. Puszczający oko do kiboli PiS nie jest wcale partią prawicową. Jak  niewielki wpływ na politykę mają kibice pokazała akcja z „Tóskobusem” i hasłem „Tusku matole, twój rząd obalą kibole”. Gówno obalili. Kompromitacja, która obnażyła kompletną ignorancję organizatorów i brak wyczucia nastrojów społecznych. Jednym słowem, nie widzę spójnego przekazu ideologicznego, raczej bieżącą politykę i to na poziomie wymachiwania drewnianą szabelką. Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie na Legii takiego transparentu jak na Lechii (wiszący na drzewie m.in. Mazowiecki). U nas by to nie przeszło absolutnie.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/B-ttzk96PSs" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Drugie zjawisko to specyficznie pojęty „patriotyzm kibicowski”. Odwoływanie się do tradycji żołnierzy wyklętych, Powstania Warszawskiego, wręcz swego rodzaju uzurpacja tej tradycji, porównywanie się do powstańców, obrońców ojczyzny.</strong></p>

<p>Kibice robią również wiele innych rzeczy, ale o tych już się nie pisze. Akcje charytatywne, pomoc przedszkolom, schroniskom dla zwierząt etc. Robią to na pokaz? Może, acz nie mamy prawa tego oceniać. A dla ludzi i zwierząt, którym pomogli, nie ma to chyba najmniejszego znaczenia.</p>

<p>Ad rem. Odwoływanie się do tradycji patriotycznych, o ile ma się takie poglądy, nie jest niczym złym. Znam(y) osobiście chłopaków z Legii, z Żylety, o poglądach mocno konserwatywnych (broń boże nie nacjonalistycznych), którzy są wręcz współorganizatorami tych obchodów (m.in. rocznic Powstania Warszawskiego). Dla mnie to jest w porządku . Nie jest w porządku kiedy podpinają się pod to bandy szczurków, którzy chcą być dzięki temu szanowani w swoich środowiskach, a którzy faktycznie robią to kompletnie bezideowo. Pójdzie taki pod kopiec PW, odpali racę, potem się najebie, rozwali przystanek i taki z niego wielki patriota (lokalny, polski, nieważne jaki).</p>

<p><strong>Prawnik: A mnie akurat mierzi ten cały przemysł stworzony wokół Powstania. Ale znów: to co dzieje się na stadionie jest tylko emanacją rzeczywistości warszawskich ulic, gdzie PW jest obecne teraz na każdym kroku. Koncerty, rekonstrukcje, płyty, książki. Tego nie wymyślili i nie zawłaszczyli kibole tylko politycy. Poza tym myślę, że jest to tylko powierzchowna fascynacja historią dziarskich chłopaków biegających po lasach czy po mieście z karabinami.</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Podsumowując – to jest ogólny problem z oceną wszystkiego co mówimy o trybunach/kibicach. Bardzo upraszczając: na Żylecie siedzi ok. 7 tys. osób. 90 procent z nich to licealiści, studenci etc. Pozostali to tzw. ekipa. I to ci ludzie decydują, co śpiewa cały stadion. Pozostałe trybuny mogą śpiewać lub nie, na Żylecie demokracji nie ma he he. Jeżeli przykładowy Staruch jest nacjonalistą i zaśpiewa jakąś głupią piosenkę, a te pelikany/lemingi to automatycznie podchwytują i też śpiewają, to są nacjonalistami czy nie? I czy to oznacza, że KIBICE LEGII są nacjonalistami, czy nie? Dlatego przeokrutnie wkurwia mnie generalizowanie i wrzucanie wszystkich do jednego worka, co notorycznie robią media (kibole Legii to faszyści, dealerzy i bóg wie co jeszcze). Oczywiście na Legii możesz spotkać skończonych idiotów o poglądach wręcz neofaszystowskich (jednostki), ale jeżeli mówimy o kibicach Legii (powiedzmy nawet tylko o tych 250 tys. osób, które wyrobiły sobie KK), to daję sobie palec uciąć że ZDECYDOWANA większość ma poglądy umiarkowane (prawicowe, centrowe, lewicowe), takie jak ja, Inżynier, Ty, czy Prawnik.</p>

<p>—</p>

<p>Źródła zdjęć: Wikipedia.org</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/rozmowy-o-legii-czesc-druga</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 12:35:03 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>ROZMOWY O LEGII - CZĘŚĆ PIERWSZA</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/rozmowy-o-legii-czesc-pierwsza</link>
      <description>&lt;![CDATA[legia1&#xA;&#xA;Andrzej Jędrzejczak&#xA;&#xA;7 lutego 2014&#xA;&#xA;Spotykamy się w mieszkaniu na ostatnim piętrze punktowca na Powiślu. Widok z balkonu wybitnie wielkomiejski – światła ulic, linia średnicowa, rozświetlony Stadion Narodowy. Rozmawiamy na temat arcywarszawski – o Legii Warszawa. O tym, jak zostaje się kibicem i czy Polonia powinna być zawsze druga. O fanatykach i chuliganach. O warszawskości, grzybobraniu i niekibicowaniu piłkarzom. Moimi rozmówcami są inżynier, redaktor oraz prawnik prowadzący własne przedsiębiorstwo.  Ludzie światli, wykształceni i w świecie bywali.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Co to jest grzybobranie?&#xA;&#xA;Prawnik: Żeby nie wyszło, że jesteśmy specjalistami w tym zakresie, bo jesteśmy z dala od tych klimatów.&#xA;&#xA;Redaktor: To jest ustawka w lesie. Tak jest to nazywane na forach internetowych.&#xA;&#xA;Przed tym wywiadem padało takie hasło: jesteśmy fanatykami.&#xA;&#xA;Redaktor: Ja się czuję fanatykiem. Nieważne co piszą gazety, jak opisują „fanatyków”. Nieważne, że fanatykami nazywają się chłopcy z Żylety, którzy jeżdżą na wszystkie wyjazdy i piorą się po mordach…&#xA;&#xA;Inżynier: Z perspektywy chłopców z Żylety to my nie jesteśmy żadnymi fanatykami, tylko popcornami. [Popcorn, pikol, piknik – kibic niedzielny, nie darzony specjalnym szacunkiem- AJ] Gdy nasi znajomi, którzy nie mają kompletnie nic wspólnego z Legią, usłyszą że chodzę na każdy mecz, i jeszcze zabieram syna, to już to dla nich jest dziwne i fanatyczne. Fanatyzm chyba zależy od tego, ile jesteś w stanie poświęcić, żeby na meczu się pojawić.&#xA;&#xA;Jak zostaje się kibicem Legii?&#xA;&#xA;Prawnik: Pamiętam jak byłem na stadionie z ojcem w [19]95 roku, czyli niedługo minie dwadzieścia lat. To było coś nieuchronnego, prędzej czy później to się musiało stać. Nie znam nikogo, kto by ot tak przyszedł na Łazienkowską, bo nagle poczuł sam z siebie wielką potrzebę zobaczenia meczu Legii. Dla młodych chłopaków, 13-sto, 14-stoletnich to była swego rodzaju presja środowiska. I tak było w moim przypadku. Oczywiście wiedziałem wcześniej co to jest Legia, wszyscy na podwórku o tym mówili, tylko to były dla mnie jakieś opowieści z dalekich krajów, Karol May po prostu.&#xA;&#xA;Redaktor: Ja bardzo źle trafiłem. Pierwszy mecz, porażka, pamiętam do dzisiaj, sezon 91/92 albo 93, mecz ze Śląskiem Wrocław, przegraliśmy 0:2. Wszystko to co mówi Prawnik jest prawdą, ale jednak ten pierwszy przebłysk był przed telewizorem. Słynne mecze z Samptodorią i z Manchesterem, ostatnie wielkie podrygi Legii w Pucharach. Wtedy padło hasło do ojca: zabierz mnie na mecz! Pierwsze dwa, trzy mecze na stadionie widziałem z ojcem. Dość szybko rodzice pozwolili mi chodzić z kolegami. Mama się oczywiście bała, natomiast tata jest z Mokotowa, z Czerniakowa, wychowany na Legii, czuł klimat.&#xA;&#xA;Inżynier: Mój Tata nie interesował się piłką. Mecze z Sampdorią i Manchesterem oglądałem na małym czarno-białym telewizorku turystycznym… tak naprawdę jako dzieciak zaczynając „przygodę z Legią”, miałem przede wszystkim przygodę z piłką nożną, w podstawówce głównie w nią grałem…&#xA;&#xA;Podobno byłeś wschodzącą gwiazdą Poloneza Warszawa…&#xA;&#xA;Inżynier: Podobno… niestety, kontuzja przerwała tę wspaniale zapowiadającą się karierę (śmiech)… ale Legia zawsze była gdzieś blisko, a na mecze zacząłem chodzić w liceum.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/vfjhhPT2Uq8&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Podsumowując, 1993 – 95 rok, chodzicie na Legię koło 20 lat.&#xA;&#xA;Redaktor: I to bardzo regularnie&#xA;&#xA;Prawnik: Widzieliśmy prawie wszystko na Legii. I to najlepsze i to najgorsze. Choć nie jesteśmy wyjazdowcami.&#xA;&#xA;Ale byliście w Wilnie, Bukareszcie, w Rzymie…&#xA;&#xA;Redaktor: To są raczej takie wycieczki. Nie jeździmy za Legią na mecze do Wodzisławia, ani nawet do Łodzi.&#xA;&#xA;Jesteście warszawiakami. Na ile jest to element waszej tożsamości?&#xA;&#xA;Prawnik: Każdy z nas jest warszawiakiem. Jako ludzie dorośli, wykształceni i w cudzysłowie „oświeceni” interesujemy się miejscem, w którym mieszkamy. W sensie bardzo małej społeczności i trochę większej. Warszawa mnie ukształtowała.&#xA;&#xA;Redaktor: W momentach, kiedy coś się dzieje w Polsce w sensie społecznym, politycznym, co mi bardzo nie odpowiada, chciałbym mówić, że jestem warszawiakiem i europejczykiem. Nawet omijając polskość w swoim o sobie myśleniu. Bardziej czuję się związany z małą ojczyzną niż z całym narodem.&#xA;&#xA;Inżynier: Ja urodziłem się w Warszawie, mam korzenie rodzinne w Warszawie. Podpisuję się pod tym, co powiedział Prawnik.&#xA;&#xA;Czy kibicowanie Legii kojarzycie z warszawskością? Piłka piłką, ale Legia to jest klub warszawski…&#xA;&#xA;Inżynier: Ja zawsze kojarzyłem klub z miejscem zamieszkania i miejscem urodzenia. Warszawa – Legia to było jednoznaczne.&#xA;&#xA;Prawnik: Moi rodzice nie pochodzą z Warszawy, są z kresów, nie mieli nigdy z Warszawą związków. I ja, przynajmniej na początku, nie postrzegałem tej warszawskości. Teraz dopiero bardzo mocno się podkreśla identyfikację Legii z Warszawą, z etosem Powstania Warszawskiego, ten cały smrodek został doklejony. Kiedyś nie śpiewało się „Snu o Warszawie”. Nie wiązało się tak mocno klubu z miastem, Legia zawsze była trochę obok.&#xA;&#xA;legia2&#xA;&#xA;Redaktor: Ja mam jednak wrażenie, że nie możemy tego jednoznacznie stwierdzić w tym momencie. Nie wiem, czy jako 12sto-, 13stolatki mieliśmy tego świadomość. Ja jako warszawiak zawsze się identyfikowałem.&#xA;&#xA;Prawnik: U mnie byli np. kibice Widzewa na podwórku, i z tego co wiem na Ursynowie nie było to odosobnione. Jasne, ja nie mam takiego stosunku do kibicowania jak mój brat, który kibicuje Barcelonie… On się interesuje Barceloną, bo Barcelona fajnie gra. Dla mnie nie ma znaczenia jak Legia akurat gra, czy gra piach, czy spadnie do piątej ligi, bo i tak będę jej kibicem. Piłka nie stanowi dla mnie clue.&#xA;&#xA;Redaktor: Zwróć uwagę, że Legia jest być może najpopularniejszym klubem w Polsce. Mówimy o utożsamianiu Legii z Warszawą, a jest kupa ludzi, którzy przyjeżdżają na mecz powiedzmy 400 km z jakiegoś Kołobrzegu. Zobacz ile jest flag na trybunach, fanklubów, ile jest ludzi z różnych stron Polski na forach. My oczywiście utożsamiamy Legię z Warszawą, tu się wychowaliśmy, wśród ludzi, którzy też są stąd. Natomiast nie chciałbym tego tak ograniczać, bo szanuję ludzi, którzy przyjeżdżają z wielu zakątków kraju i też się pewnie czują zaangażowanymi kibicami Legii. I ja bym im tego w życiu nie odbierał.&#xA;&#xA;Prawnik: Pytanie, czy Legia zawsze była frontem do Warszawy? Czy przez to, że była klubem wojskowym, i klubem „centralnym”, czy siłą rzeczy nie była klubem wrogim dla całego społeczeństwa?&#xA;&#xA;Inżynier: Z tego też wynika nienawiść do Legii w całej Polsce. I ludzie z poza Warszawy ziejący nienawiścią do Legii często używają tego argumentu, że Legia za komuny ściągała piłkarzy z innych klubów wcielając ich do wojska.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/-HVwsHDFRCo&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;360&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Czy stojąc na trybunie i śpiewając Niemena macie takie poczucie, że „to jest Warszawa!”?&#xA;&#xA;Prawnik: Wydaje mi się, że na takie sentymenty raczej młodsi ludzie są podatni. Mi to już wywietrzało trochę. Ale pamiętam, że jak zaczynałem chodzić na Legię to na mnie to bardzo działało. Jak byłem szczeniakiem to mnie podniecało to, że wchodzę ten dziki świat, podniecała mnie dzikość&#xA;&#xA;Żylety. Bo na początku chodziliśmy na Żyletę…&#xA;&#xA;Redaktor: I to wiele lat! Oczywiście jak byliśmy dzieciakami to bardziej chłonęliśmy klimaty, których teraz byśmy się nawet wstydzili. Nie mówię o zadymach, bo w nich nie uczestniczyliśmy, ale te różne przyśpiewki… ja mam wrażenie, że za dziesięć lat 90 procent tych ludzi, którzy uważają się teraz za wielkich, ostrych fanatyków, dojrzeje. Pojawią się rodziny, zaczną pracować, coś im się w głowach pozmienia. Mi marzy się taki włoski styl kibicowania, gdzie wszyscy się po prostu interesują, rozmawiają o swojej drużynie, omawiają skład w pracy. Gdzie dziadek lat siedemdziesiąt pójdzie ze swoim kumplem w niedzielę na piwko a potem na mecz. Żeby to nie było tak jednoznacznie kojarzone z tymi małolatami, którzy machają szalikami i odpalają race, a potem zakładają rodzinę i koniec kibicowania. Dla mnie to nie jest żaden fanatyzm. Dla mnie fanatyzm to jest to, że przez życie z tą drużyną idziesz.&#xA;&#xA;No to teraz podchwytliwe pytanie prowadzącego: ilu jest piłkarzy z Warszawy w Legii?&#xA;&#xA;Inżynier: Słabe. Przygotowałeś się, ale słabo.&#xA;&#xA;Prawnik: To nie jest jakaś specjalność warszawska. W większości klubów piłkarze są skądś…&#xA;&#xA;Inżynier: To jest trend ogólnoświatowy. I nie dotyczy to tylko miast, ale i reprezentacji narodowych.&#xA;&#xA;No właśnie, czy możecie to wyjaśnić. Jak można kibicować drużynie, którą uważa się za warszawską, i tę warszawskość ceni, jako tę małą ojczyznę, być może istotniejszą niż wspólnotę narodową, kiedy tak naprawdę jest to zbieranina piłkarzy, którzy z Warszawą nie mają nic wspólnego. Ciężko jest powiedzieć o nich „nasi chłopcy”?&#xA;&#xA;Inżynier: Ale my się nie wiążemy i nie identyfikujemy z piłkarzami! My nie kibicujemy piłkarzom!&#xA;&#xA;Prawnik: Moim zdaniem w Legii i w innych klubach panuje trójpodział. Tak jak w państwie masz władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.&#xA;&#xA;Kibice Legii dopingują swoją drużynę, w centrum flaga Żylety.&#xA;&#xA;Redaktor: Prawnik mówi!&#xA;&#xA;Prawnik: … Masz zarząd klubu, piłkarzy i kibiców. I wszyscy działają trochę obok siebie. Wszyscy są od siebie zależni i nawzajem się kontrolują. Tak jak w państwie. I trudno powiedzieć, że kibicujemy drużynie. Kibic kibicuje abstraktowi, czemuś idealnemu i wyobrażonemu. Klubowi z jego historią, z tym wszystkim, czym chciałby, aby ten klub był. Stąd przyśpiewka „Chuj z piłkarzami, hej Legia jesteśmy z wami”.&#xA;&#xA;Inżynier: „Chuj z wynikami…”&#xA;&#xA;Redaktor: Z piłkarzami też bywało, hehehe.&#xA;&#xA;Inżynier: „Legia to my”, tu mi bardziej pasuje.&#xA;&#xA;Prawnik: To jest wszystko taka gra pozorów. Niby piłkarze pokazują „elki” [ułożenie palców dłoni  w literę L – AJ], całują herb… ale mogliby grać gdzie indziej. Tak samo działacze, menadżerowie. To są ludzie najęci. A kibice też są trochę obok, chociaż mają wpływ na losy klubu, zdarzało się, że doprowadzali do zmian. Piłkarze w tym wszystkim to w sumie mają najmniej do powiedzenia. Legia, której my kibicujemy, to jest taki byt niematerialny, amalgamat historii, znaczeń, wydarzeń, przeżyć i emocji, i tego, co my niesiemy ze sobą, co zapisujemy na tej karcie od piętnastu lat. A piłkarze byli, są teraz tacy, potem będą inni… Jest takie powiedzenie: jakbym się interesował piłką nożną, to bym został piłkarzem, hahaha.&#xA;&#xA;Redaktor: [śmiech] ale to takie chuligańskie powiedzenie….&#xA;&#xA;A dlaczego Legia a nie Polonia?&#xA;&#xA;Redaktor: Wypluj to słowo!&#xA;&#xA;Wyplułem. Widzę, że się Inżynier krzywi, ale to jednak ciekawe.&#xA;&#xA;Inżynier: Może dla części fanatyków to jest nie do przyjęcia, ale to komu kibicujemy jest trochę kwestią przypadku. Zaczęliśmy rozmowę od tego, że pierwszy raz na Legię poszliśmy albo z ojcami, albo z kumplami. Jesteśmy w Warszawie, a tu Legia jest w zdecydowanej większości…&#xA;&#xA;Redaktor: Wychowałem się na Muranowie [niedaleko Konwiktorskiej]. Gdybym chodził do podstawówki 500 metrów dalej to niewykluczone, że nie byłbym kibicem Legii… kurwa, ja to autoryzuję! [śmiech]&#xA;&#xA;Prawnik: Nie to, że Legia jest w większości i poszliśmy na łatwiznę. W wieku 10 lat to nikt o tym po prostu nie myśli. Pójście na Legię było w pewien sposób naturalne.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/Yo7kHyjgWiw&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;360&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;A czy Polonia wam przeszkadza?&#xA;&#xA;Inżynier: Mi nie przeszkadza.&#xA;&#xA;Prawnik: Dla mnie to nawet mogłaby być zgoda z Polonią.&#xA;&#xA;Nienawiść kibiców klubów z jednego miasta jest wszędzie. To co dzieje się np. w Krakowie to jest skandaliczne. Ja tego nie rozumiem. Czy możecie mi to jak laikowi wytłumaczyć?&#xA;&#xA;Inżynier: Wydaje mi się, ze nie jesteśmy tego w stanie wytłumaczyć… Akurat w Warszawie struktura kibicowska jest specyficzna, bo Polonia prawie nie istnieje… W większości miast tzw. derbowych, przykładowo w Krakowie w Łodzi czy w Rzymie, jest bardziej równomierny podział wśród kibiców poszczególnych drużyn, tam jest rywalizacja. U nas tak naprawdę tego nie ma…&#xA;&#xA;No dobra, ale jest wojna, czy nie? Napierdalają się, czy nie?&#xA;&#xA;Redaktor: Napierdalają się.&#xA;&#xA;Czy wy, jako inteligenci, nie macie jakiegoś tu dysonansu… Że uczestniczycie w czymś, co u każdego z nas jak tu siedzimy powoduje pewien zgrzyt? Mamy dwa kluby warszawskie. Jednemu kibicujesz, jesteś z nim związany. Drugiemu nie kibicujesz, i niby ok. Ale jednak wojna jest, i że „Polonia to kurwa” można przeczytać na każdym murze… Czy nie razi was taka prymitywna, plemienna wojna?&#xA;&#xA;Prawnik: Ja mam dysonans ogromny.&#xA;&#xA;Redaktor: Wracając na chwile do wcześniejszego pytania – słowo „przeszkadza” może nie jest tu najtrafniejsze. Tu mógłbym przytoczyć to banalne może powiedzenie, że stadion to nie teatr i ja nie widzę powodów, żeby oklaskiwać przeciwników Legii. Jest w tym pewna magia, i trzeba znać granice, i te granice każdy stawia sobie niestety sam… w życiu bym nie powiedział, że nienawidzę Polonii, czy nie daj boże nie chciałbym, by ktoś kibiców Polonii bił. Natomiast taka rywalizacja, również ze złośliwościami , i również z pewnym poziomem agresji, dotyczącej i boiska, i trybun, mi nie przeszkadza. I wcale bym nie chciał, żeby Polonia była nawet druga.&#xA;&#xA;Inżynier: Rywalizacja, złośliwość… to jednak jest coś innego.&#xA;&#xA;Prawnik: Ja kibicuję Legii, a Polonia to jest dla mnie takie samo towarzystwo sportowe jak i Legia. Dla mnie Polonia może być i przed Legią, i może wygrać z nią dziesięć kolejnych meczów. Jaki ja mam stosunek do Polonii?? Żaden! Ja nie mogę jej ani nienawidzić, ani kochać. Czy jak Górnik Zabrze będzie przed Legią, to jest inaczej, niż jak Polonia będzie przed Legią?&#xA;&#xA;Inżynier: Oczywiście, że tak!&#xA;&#xA;Prawnik: Oczywiście, że nie!&#xA;&#xA;Inżynier: Mówisz, że Polonia mogłaby być przed Legią? No nie, bo dla Ciebie, jako kibica Legii, Legia powinna być zawsze na pierwszym miejscu!&#xA;&#xA;Jak rozumiem dla Prawnika nie ma różnicy między Górnikiem a Polonią, bo to jest po prostu inny klub, nie-Legia.&#xA;&#xA;Prawnik: Tak. Jeszcze do kwestii tego dysonansu wrócę. To się u nas wszystko bardzo zmieniło. Jak zacząłem chodzić na Legię, chodziliśmy na Żyletę… Nie pamiętam do końca co myśmy tam śpiewali, czy syczeli, ale to były straszne rzeczy. Ziałem nienawiścią, byłem młody głupi, i strasznie się tego wstydzę. To mi oczywiście wywietrzało z głowy. Być może trzeba to było przeżyć, żeby człowiek wiedział jaki był za młodu głupi, spojrzeć z perspektywy czasu i coś zrozumieć. Ja uważam, że to co robiliśmy było czasami haniebne. I teraz wiem, że to co kiedyś mówiłem na inne kluby nie ma żadnego sensu.&#xA;&#xA;Redaktor: Wydaje mi się, że zbyt dużą wagę przywiązujecie do tego co się dzieje na trybunach… ja nie mówię nawet o katowaniu ludzi na mieście, bo kibicują komuś innemu. To jest bandytyzm.&#xA;&#xA;Ale to się dzieje, i to ma podłoże kibicowskie.&#xA;&#xA;Zdjęcie kibiców Legii Warszawa dopingujących swój klub na stadionie przy Łazienkowskiej 3.&#xA;&#xA;Inżynier: Ale to też nie jest tak powszechne.&#xA;&#xA;Redaktor: Ale to jest norma, niestety. Tak, to prawda, to jest bandytyzm, i ludzie powinni za to do więzienia iść…&#xA;&#xA;Prawnik: Ale też ta drobna chuliganka, takie zaczepianie na mieście, takie wypisywanie tych głupot, te przyśpiewki…&#xA;&#xA;Redaktor: Tak, i też trzeba wspomnieć o tym najsłynniejszym antysemickim wybryku. Ja mam nadzieję, że już wtedy byliśmy na tyle dorośli, że tego nie krzyczeliśmy. To było syczenie, udawanie wpuszczanego gazu na meczu z Widzewem, przy wielkim transparencie „arbeit mach frei”. Natomiast ja pamiętam też bójki na podwórku. Pięciu stoi, kumple tego silniejszego, silniejszy katuje kolegę, wszyscy stoją zachwyceni. To nie jest tak, że te dzieciaki na stadionie zachowują się dużo gorzej niż poza stadionem. I nie chodzi o mecz czy kibicowanie, tylko zwyczajnie 7b bije się z 7c.&#xA;&#xA;Czyli uważasz, że fakt kibicowania jakiejś drużynie jest tylko pretekstem dla przemocy, która i tak by się wydarzyła?&#xA;&#xA;Redaktor: Nie chciałbym po prostu, aby te chamskie okrzyki, które nie mają najmniejszego znaczenia, kształtowały obraz kibiców i kibicowania.&#xA;&#xA;Prawnik: Tak, bo to odwraca Warszawę od Legii. Ten wylewający się prymitywizm, takie wylewające się prostactwo, niestety z większości kiboli…&#xA;&#xA;Inżynier: Ludzie z naszego środowiska dziwią się dlaczego chodzimy na Legię. Ale to też jest kwestia przekazu mediów. Przekaz jest taki, że kibic to jest bandyta.&#xA;&#xA;Redaktor: Ale też przyznajmy, że jest mega chamstwo. Choć dużo mniejsze niż było. Nas to bardziej razi teraz, bo jesteśmy starsi i bardziej dojrzali, a mimo to chodzimy. O tym też rozmawialiśmy ze sobą niejednokrotnie, jeszcze za czasów protestu, że temu chamstwu trzeba się przeciwstawiać.  Tu też warto przytoczyć akcję, jak Prawnik wisiał na płocie.&#xA;&#xA;O co chodziło w tym proteście?&#xA;&#xA;Prawnik: To było na początku obecności ITI, kiedy klub nie chciał się zgodzić na warunki stawiane przez grupy kibiców. My nawet nie wiemy do końca jakie były przyczyny i jakie to były żądania. Do nas docierały tylko takie oficjalne formułki, że klub nie chce działać z kibicami. Generalnie Żyleta za tzw. ochronę meczy oczekiwała konkretnych korzyści, swobodnego przemieszczania się po stadionie, pomieszczeń do przechowywania opraw, darmowych wejściówek i czego tam jeszcze, zresztą nie wiem tego dokładnie. Wraz z wejściem ITI zakończyło się to zblatowanie władz klubu i piłkarzy z wierchuszką stadionową. I to się wierchuszce nie podobało.&#xA;&#xA;A o co chodziło z płotem?&#xA;&#xA;Prawnik: Zaraz po śmierci Wejcherta, po „minucie ciszy” na stadionie Staruch zaintonował słynne: „Jeszcze jeden!” [w ówczesnym kontekście było to życzenie śmierci drugiej najważniejszej figurze w ITI, czyli Mariuszowi Walterowi – AJ]. Wyraziłem wówczas swoją dezaprobatę w kierunku Żylety, kierując ostre słowa w ich stronę, hehe.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/2UpycvTebSY&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Inżynier: Prawnik to dość skromnie przedstawia. A wyglądało to tak, że rzucił się na płot i nieźle tym baranom nawrzucał. Wtedy akurat był remont stadionu, i wszyscy, łącznie z Żyletą, upchnięci byli na jednej trybunie. Zresztą koło nas też siedzieli goście z „ITI spierdalaj” na ustach.&#xA;&#xA;Redaktor: Warto pokazać, że na mecze chodzą tacy też ludzie jak my. Dlatego właśnie ja chodzę po mieście w szaliku Legii. Jeżeli my odpuścimy, i odpuszczą tacy jak my, to ten stadion jeszcze bardziej schamieje. A mam wrażenie, że na nowym stadionie, na naszej trybunie są ludzie, za których nie muszę się wstydzić.&#xA;&#xA;Inżynier: Ale my chodzimy na inną trybunę i za inne pieniądze.&#xA;&#xA;Redaktor: Niby tak, ale czy mogę wbić szpilę Lechowi? Byliśmy na podobnej trybunie na Lechu w Poznaniu, jak grał z Widzewem Łódź, dwa, trzy lata temu. I te chłopki za nami przecież wyli o Żydach. Trzy lata temu, na bogatej trybunie! U nas coś takiego jednak jest nie do pomyślenia!&#xA;&#xA;CDN! Już niebawem na naszych łamach druga część wywiadu. A w niej m.in. o nowym stadionie, promocji miasta przez klub, modern football,  gentryfikacji i stratyfikacji trybun, zadymach, Żylecie, wizerunku kibiców, patriotyzmie i nacjonalizmie.&#xA;&#xA;Wszystkie zdjęcia w tej publikacji pochodzą z legia.com i zostały wykorzystane za zgodą klubu.&#xA;&#xA;#elegancko #śródmieście&#xA;&#xA;aut. #andrzejjędrzejczak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/cHNPuiemCK1R/NZ82eyYaGZHYzw3wUCatYdSjuC7q9JfwT06h3qO9.jpg" alt="legia1"></p>

<p>Andrzej Jędrzejczak</p>

<p>7 lutego 2014</p>

<p>Spotykamy się w mieszkaniu na ostatnim piętrze punktowca na Powiślu. Widok z balkonu wybitnie wielkomiejski – światła ulic, linia średnicowa, rozświetlony Stadion Narodowy. Rozmawiamy na temat arcywarszawski – o Legii Warszawa. O tym, jak zostaje się kibicem i czy Polonia powinna być zawsze druga. O fanatykach i chuliganach. O warszawskości, grzybobraniu i niekibicowaniu piłkarzom. Moimi rozmówcami są inżynier, redaktor oraz prawnik prowadzący własne przedsiębiorstwo.  Ludzie światli, wykształceni i w świecie bywali.</p>



<p><strong>Co to jest grzybobranie?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Żeby nie wyszło, że jesteśmy specjalistami w tym zakresie, bo jesteśmy z dala od tych klimatów.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> To jest ustawka w lesie. Tak jest to nazywane na forach internetowych.</p>

<p><strong>Przed tym wywiadem padało takie hasło: jesteśmy fanatykami.</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ja się czuję fanatykiem. Nieważne co piszą gazety, jak opisują „fanatyków”. Nieważne, że fanatykami nazywają się chłopcy z Żylety, którzy jeżdżą na wszystkie wyjazdy i piorą się po mordach…</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Z perspektywy chłopców z Żylety to my nie jesteśmy żadnymi fanatykami, tylko popcornami. [Popcorn, pikol, piknik – kibic niedzielny, nie darzony specjalnym szacunkiem- AJ] Gdy nasi znajomi, którzy nie mają kompletnie nic wspólnego z Legią, usłyszą że chodzę na każdy mecz, i jeszcze zabieram syna, to już to dla nich jest dziwne i fanatyczne. Fanatyzm chyba zależy od tego, ile jesteś w stanie poświęcić, żeby na meczu się pojawić.</p>

<p><strong>Jak zostaje się kibicem Legii?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Pamiętam jak byłem na stadionie z ojcem w [19]95 roku, czyli niedługo minie dwadzieścia lat. To było coś nieuchronnego, prędzej czy później to się musiało stać. Nie znam nikogo, kto by ot tak przyszedł na Łazienkowską, bo nagle poczuł sam z siebie wielką potrzebę zobaczenia meczu Legii. Dla młodych chłopaków, 13-sto, 14-stoletnich to była swego rodzaju presja środowiska. I tak było w moim przypadku. Oczywiście wiedziałem wcześniej co to jest Legia, wszyscy na podwórku o tym mówili, tylko to były dla mnie jakieś opowieści z dalekich krajów, Karol May po prostu.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ja bardzo źle trafiłem. Pierwszy mecz, porażka, pamiętam do dzisiaj, sezon 91/92 albo 93, mecz ze Śląskiem Wrocław, przegraliśmy 0:2. Wszystko to co mówi Prawnik jest prawdą, ale jednak ten pierwszy przebłysk był przed telewizorem. Słynne mecze z Samptodorią i z Manchesterem, ostatnie wielkie podrygi Legii w Pucharach. Wtedy padło hasło do ojca: zabierz mnie na mecz! Pierwsze dwa, trzy mecze na stadionie widziałem z ojcem. Dość szybko rodzice pozwolili mi chodzić z kolegami. Mama się oczywiście bała, natomiast tata jest z Mokotowa, z Czerniakowa, wychowany na Legii, czuł klimat.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Mój Tata nie interesował się piłką. Mecze z Sampdorią i Manchesterem oglądałem na małym czarno-białym telewizorku turystycznym… tak naprawdę jako dzieciak zaczynając „przygodę z Legią”, miałem przede wszystkim przygodę z piłką nożną, w podstawówce głównie w nią grałem…</p>

<p><strong>Podobno byłeś wschodzącą gwiazdą Poloneza Warszawa…</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Podobno… niestety, kontuzja przerwała tę wspaniale zapowiadającą się karierę (śmiech)… ale Legia zawsze była gdzieś blisko, a na mecze zacząłem chodzić w liceum.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/vfjhhPT2Uq8" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Podsumowując, 1993 – 95 rok, chodzicie na Legię koło 20 lat.</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> I to bardzo regularnie</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Widzieliśmy prawie wszystko na Legii. I to najlepsze i to najgorsze. Choć nie jesteśmy wyjazdowcami.</p>

<p><strong>Ale byliście w Wilnie, Bukareszcie, w Rzymie…</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> To są raczej takie wycieczki. Nie jeździmy za Legią na mecze do Wodzisławia, ani nawet do Łodzi.</p>

<p><strong>Jesteście warszawiakami. Na ile jest to element waszej tożsamości?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Każdy z nas jest warszawiakiem. Jako ludzie dorośli, wykształceni i w cudzysłowie „oświeceni” interesujemy się miejscem, w którym mieszkamy. W sensie bardzo małej społeczności i trochę większej. Warszawa mnie ukształtowała.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> W momentach, kiedy coś się dzieje w Polsce w sensie społecznym, politycznym, co mi bardzo nie odpowiada, chciałbym mówić, że jestem warszawiakiem i europejczykiem. Nawet omijając polskość w swoim o sobie myśleniu. Bardziej czuję się związany z małą ojczyzną niż z całym narodem.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ja urodziłem się w Warszawie, mam korzenie rodzinne w Warszawie. Podpisuję się pod tym, co powiedział Prawnik.</p>

<p><strong>Czy kibicowanie Legii kojarzycie z warszawskością? Piłka piłką, ale Legia to jest klub warszawski…</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ja zawsze kojarzyłem klub z miejscem zamieszkania i miejscem urodzenia. Warszawa – Legia to było jednoznaczne.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Moi rodzice nie pochodzą z Warszawy, są z kresów, nie mieli nigdy z Warszawą związków. I ja, przynajmniej na początku, nie postrzegałem tej warszawskości. Teraz dopiero bardzo mocno się podkreśla identyfikację Legii z Warszawą, z etosem Powstania Warszawskiego, ten cały smrodek został doklejony. Kiedyś nie śpiewało się „Snu o Warszawie”. Nie wiązało się tak mocno klubu z miastem, Legia zawsze była trochę obok.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/8xdoicPWCHwm/CSkCDOLrWBnhot5dC7Q6gjzWPc0bbg6mu1sSttnX.webp" alt="legia2"></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ja mam jednak wrażenie, że nie możemy tego jednoznacznie stwierdzić w tym momencie. Nie wiem, czy jako 12sto-, 13stolatki mieliśmy tego świadomość. Ja jako warszawiak zawsze się identyfikowałem.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> U mnie byli np. kibice Widzewa na podwórku, i z tego co wiem na Ursynowie nie było to odosobnione. Jasne, ja nie mam takiego stosunku do kibicowania jak mój brat, który kibicuje Barcelonie… On się interesuje Barceloną, bo Barcelona fajnie gra. Dla mnie nie ma znaczenia jak Legia akurat gra, czy gra piach, czy spadnie do piątej ligi, bo i tak będę jej kibicem. Piłka nie stanowi dla mnie clue.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Zwróć uwagę, że Legia jest być może najpopularniejszym klubem w Polsce. Mówimy o utożsamianiu Legii z Warszawą, a jest kupa ludzi, którzy przyjeżdżają na mecz powiedzmy 400 km z jakiegoś Kołobrzegu. Zobacz ile jest flag na trybunach, fanklubów, ile jest ludzi z różnych stron Polski na forach. My oczywiście utożsamiamy Legię z Warszawą, tu się wychowaliśmy, wśród ludzi, którzy też są stąd. Natomiast nie chciałbym tego tak ograniczać, bo szanuję ludzi, którzy przyjeżdżają z wielu zakątków kraju i też się pewnie czują zaangażowanymi kibicami Legii. I ja bym im tego w życiu nie odbierał.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Pytanie, czy Legia zawsze była frontem do Warszawy? Czy przez to, że była klubem wojskowym, i klubem „centralnym”, czy siłą rzeczy nie była klubem wrogim dla całego społeczeństwa?</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Z tego też wynika nienawiść do Legii w całej Polsce. I ludzie z poza Warszawy ziejący nienawiścią do Legii często używają tego argumentu, że Legia za komuny ściągała piłkarzy z innych klubów wcielając ich do wojska.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/-HVwsHDFRCo" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Czy stojąc na trybunie i śpiewając Niemena macie takie poczucie, że „to jest Warszawa!”?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Wydaje mi się, że na takie sentymenty raczej młodsi ludzie są podatni. Mi to już wywietrzało trochę. Ale pamiętam, że jak zaczynałem chodzić na Legię to na mnie to bardzo działało. Jak byłem szczeniakiem to mnie podniecało to, że wchodzę ten dziki świat, podniecała mnie dzikość</p>

<p><strong>Żylety. Bo na początku chodziliśmy na Żyletę…</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> I to wiele lat! Oczywiście jak byliśmy dzieciakami to bardziej chłonęliśmy klimaty, których teraz byśmy się nawet wstydzili. Nie mówię o zadymach, bo w nich nie uczestniczyliśmy, ale te różne przyśpiewki… ja mam wrażenie, że za dziesięć lat 90 procent tych ludzi, którzy uważają się teraz za wielkich, ostrych fanatyków, dojrzeje. Pojawią się rodziny, zaczną pracować, coś im się w głowach pozmienia. Mi marzy się taki włoski styl kibicowania, gdzie wszyscy się po prostu interesują, rozmawiają o swojej drużynie, omawiają skład w pracy. Gdzie dziadek lat siedemdziesiąt pójdzie ze swoim kumplem w niedzielę na piwko a potem na mecz. Żeby to nie było tak jednoznacznie kojarzone z tymi małolatami, którzy machają szalikami i odpalają race, a potem zakładają rodzinę i koniec kibicowania. Dla mnie to nie jest żaden fanatyzm. Dla mnie fanatyzm to jest to, że przez życie z tą drużyną idziesz.</p>

<p><strong>No to teraz podchwytliwe pytanie prowadzącego: ilu jest piłkarzy z Warszawy w Legii?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Słabe. Przygotowałeś się, ale słabo.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> To nie jest jakaś specjalność warszawska. W większości klubów piłkarze są skądś…</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> To jest trend ogólnoświatowy. I nie dotyczy to tylko miast, ale i reprezentacji narodowych.</p>

<p><strong>No właśnie, czy możecie to wyjaśnić. Jak można kibicować drużynie, którą uważa się za warszawską, i tę warszawskość ceni, jako tę małą ojczyznę, być może istotniejszą niż wspólnotę narodową, kiedy tak naprawdę jest to zbieranina piłkarzy, którzy z Warszawą nie mają nic wspólnego. Ciężko jest powiedzieć o nich „nasi chłopcy”?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ale my się nie wiążemy i nie identyfikujemy z piłkarzami! My nie kibicujemy piłkarzom!</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Moim zdaniem w Legii i w innych klubach panuje trójpodział. Tak jak w państwie masz władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/yqgNJIbthFFo/OvI9NHITmt5YuiZJGyX0Oz3GXoFoGqE7gRu6Ce88.webp" alt="Kibice Legii dopingują swoją drużynę, w centrum flaga Żylety."></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Prawnik mówi!</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> … Masz zarząd klubu, piłkarzy i kibiców. I wszyscy działają trochę obok siebie. Wszyscy są od siebie zależni i nawzajem się kontrolują. Tak jak w państwie. I trudno powiedzieć, że kibicujemy drużynie. Kibic kibicuje abstraktowi, czemuś idealnemu i wyobrażonemu. Klubowi z jego historią, z tym wszystkim, czym chciałby, aby ten klub był. Stąd przyśpiewka „Chuj z piłkarzami, hej Legia jesteśmy z wami”.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> „Chuj z wynikami…”</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Z piłkarzami też bywało, hehehe.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> „Legia to my”, tu mi bardziej pasuje.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> To jest wszystko taka gra pozorów. Niby piłkarze pokazują „elki” [ułożenie palców dłoni  w literę L – AJ], całują herb… ale mogliby grać gdzie indziej. Tak samo działacze, menadżerowie. To są ludzie najęci. A kibice też są trochę obok, chociaż mają wpływ na losy klubu, zdarzało się, że doprowadzali do zmian. Piłkarze w tym wszystkim to w sumie mają najmniej do powiedzenia. Legia, której my kibicujemy, to jest taki byt niematerialny, amalgamat historii, znaczeń, wydarzeń, przeżyć i emocji, i tego, co my niesiemy ze sobą, co zapisujemy na tej karcie od piętnastu lat. A piłkarze byli, są teraz tacy, potem będą inni… Jest takie powiedzenie: jakbym się interesował piłką nożną, to bym został piłkarzem, hahaha.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> [śmiech] ale to takie chuligańskie powiedzenie….</p>

<p><strong>A dlaczego Legia a nie Polonia?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Wypluj to słowo!</p>

<p><strong>Wyplułem. Widzę, że się Inżynier krzywi, ale to jednak ciekawe.</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Może dla części fanatyków to jest nie do przyjęcia, ale to komu kibicujemy jest trochę kwestią przypadku. Zaczęliśmy rozmowę od tego, że pierwszy raz na Legię poszliśmy albo z ojcami, albo z kumplami. Jesteśmy w Warszawie, a tu Legia jest w zdecydowanej większości…</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Wychowałem się na Muranowie [niedaleko Konwiktorskiej]. Gdybym chodził do podstawówki 500 metrów dalej to niewykluczone, że nie byłbym kibicem Legii… kurwa, ja to autoryzuję! [śmiech]</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Nie to, że Legia jest w większości i poszliśmy na łatwiznę. W wieku 10 lat to nikt o tym po prostu nie myśli. Pójście na Legię było w pewien sposób naturalne.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/Yo7kHyjgWiw" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>A czy Polonia wam przeszkadza?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Mi nie przeszkadza.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Dla mnie to nawet mogłaby być zgoda z Polonią.</p>

<p><strong>Nienawiść kibiców klubów z jednego miasta jest wszędzie. To co dzieje się np. w Krakowie to jest skandaliczne. Ja tego nie rozumiem. Czy możecie mi to jak laikowi wytłumaczyć?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Wydaje mi się, ze nie jesteśmy tego w stanie wytłumaczyć… Akurat w Warszawie struktura kibicowska jest specyficzna, bo Polonia prawie nie istnieje… W większości miast tzw. derbowych, przykładowo w Krakowie w Łodzi czy w Rzymie, jest bardziej równomierny podział wśród kibiców poszczególnych drużyn, tam jest rywalizacja. U nas tak naprawdę tego nie ma…</p>

<p><strong>No dobra, ale jest wojna, czy nie? Napierdalają się, czy nie?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Napierdalają się.</p>

<p><strong>Czy wy, jako inteligenci, nie macie jakiegoś tu dysonansu… Że uczestniczycie w czymś, co u każdego z nas jak tu siedzimy powoduje pewien zgrzyt? Mamy dwa kluby warszawskie. Jednemu kibicujesz, jesteś z nim związany. Drugiemu nie kibicujesz, i niby ok. Ale jednak wojna jest, i że „Polonia to kurwa” można przeczytać na każdym murze… Czy nie razi was taka prymitywna, plemienna wojna?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Ja mam dysonans ogromny.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Wracając na chwile do wcześniejszego pytania – słowo „przeszkadza” może nie jest tu najtrafniejsze. Tu mógłbym przytoczyć to banalne może powiedzenie, że stadion to nie teatr i ja nie widzę powodów, żeby oklaskiwać przeciwników Legii. Jest w tym pewna magia, i trzeba znać granice, i te granice każdy stawia sobie niestety sam… w życiu bym nie powiedział, że nienawidzę Polonii, czy nie daj boże nie chciałbym, by ktoś kibiców Polonii bił. Natomiast taka rywalizacja, również ze złośliwościami , i również z pewnym poziomem agresji, dotyczącej i boiska, i trybun, mi nie przeszkadza. I wcale bym nie chciał, żeby Polonia była nawet druga.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Rywalizacja, złośliwość… to jednak jest coś innego.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Ja kibicuję Legii, a Polonia to jest dla mnie takie samo towarzystwo sportowe jak i Legia. Dla mnie Polonia może być i przed Legią, i może wygrać z nią dziesięć kolejnych meczów. Jaki ja mam stosunek do Polonii?? Żaden! Ja nie mogę jej ani nienawidzić, ani kochać. Czy jak Górnik Zabrze będzie przed Legią, to jest inaczej, niż jak Polonia będzie przed Legią?</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Oczywiście, że tak!</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Oczywiście, że nie!</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Mówisz, że Polonia mogłaby być przed Legią? No nie, bo dla Ciebie, jako kibica Legii, Legia powinna być zawsze na pierwszym miejscu!</p>

<p><strong>Jak rozumiem dla Prawnika nie ma różnicy między Górnikiem a Polonią, bo to jest po prostu inny klub, nie-Legia.</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Tak. Jeszcze do kwestii tego dysonansu wrócę. To się u nas wszystko bardzo zmieniło. Jak zacząłem chodzić na Legię, chodziliśmy na Żyletę… Nie pamiętam do końca co myśmy tam śpiewali, czy syczeli, ale to były straszne rzeczy. Ziałem nienawiścią, byłem młody głupi, i strasznie się tego wstydzę. To mi oczywiście wywietrzało z głowy. Być może trzeba to było przeżyć, żeby człowiek wiedział jaki był za młodu głupi, spojrzeć z perspektywy czasu i coś zrozumieć. Ja uważam, że to co robiliśmy było czasami haniebne. I teraz wiem, że to co kiedyś mówiłem na inne kluby nie ma żadnego sensu.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Wydaje mi się, że zbyt dużą wagę przywiązujecie do tego co się dzieje na trybunach… ja nie mówię nawet o katowaniu ludzi na mieście, bo kibicują komuś innemu. To jest bandytyzm.</p>

<p><strong>Ale to się dzieje, i to ma podłoże kibicowskie.</strong></p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/edEB1Fii2Shj/X6rwO7lkwbzAcTYxBgrQ4jZs6j9hTBFi0Axu6SIV.webp" alt="Zdjęcie kibiców Legii Warszawa dopingujących swój klub na stadionie przy Łazienkowskiej 3."></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ale to też nie jest tak powszechne.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ale to jest norma, niestety. Tak, to prawda, to jest bandytyzm, i ludzie powinni za to do więzienia iść…</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Ale też ta drobna chuliganka, takie zaczepianie na mieście, takie wypisywanie tych głupot, te przyśpiewki…</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Tak, i też trzeba wspomnieć o tym najsłynniejszym antysemickim wybryku. Ja mam nadzieję, że już wtedy byliśmy na tyle dorośli, że tego nie krzyczeliśmy. To było syczenie, udawanie wpuszczanego gazu na meczu z Widzewem, przy wielkim transparencie „arbeit mach frei”. Natomiast ja pamiętam też bójki na podwórku. Pięciu stoi, kumple tego silniejszego, silniejszy katuje kolegę, wszyscy stoją zachwyceni. To nie jest tak, że te dzieciaki na stadionie zachowują się dużo gorzej niż poza stadionem. I nie chodzi o mecz czy kibicowanie, tylko zwyczajnie 7b bije się z 7c.</p>

<p><strong>Czyli uważasz, że fakt kibicowania jakiejś drużynie jest tylko pretekstem dla przemocy, która i tak by się wydarzyła?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Nie chciałbym po prostu, aby te chamskie okrzyki, które nie mają najmniejszego znaczenia, kształtowały obraz kibiców i kibicowania.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Tak, bo to odwraca Warszawę od Legii. Ten wylewający się prymitywizm, takie wylewające się prostactwo, niestety z większości kiboli…</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ludzie z naszego środowiska dziwią się dlaczego chodzimy na Legię. Ale to też jest kwestia przekazu mediów. Przekaz jest taki, że kibic to jest bandyta.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ale też przyznajmy, że jest mega chamstwo. Choć dużo mniejsze niż było. Nas to bardziej razi teraz, bo jesteśmy starsi i bardziej dojrzali, a mimo to chodzimy. O tym też rozmawialiśmy ze sobą niejednokrotnie, jeszcze za czasów protestu, że temu chamstwu trzeba się przeciwstawiać.  Tu też warto przytoczyć akcję, jak Prawnik wisiał na płocie.</p>

<p><strong>O co chodziło w tym proteście?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> To było na początku obecności ITI, kiedy klub nie chciał się zgodzić na warunki stawiane przez grupy kibiców. My nawet nie wiemy do końca jakie były przyczyny i jakie to były żądania. Do nas docierały tylko takie oficjalne formułki, że klub nie chce działać z kibicami. Generalnie Żyleta za tzw. ochronę meczy oczekiwała konkretnych korzyści, swobodnego przemieszczania się po stadionie, pomieszczeń do przechowywania opraw, darmowych wejściówek i czego tam jeszcze, zresztą nie wiem tego dokładnie. Wraz z wejściem ITI zakończyło się to zblatowanie władz klubu i piłkarzy z wierchuszką stadionową. I to się wierchuszce nie podobało.</p>

<p><strong>A o co chodziło z płotem?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Zaraz po śmierci Wejcherta, po „minucie ciszy” na stadionie Staruch zaintonował słynne: „Jeszcze jeden!” [w ówczesnym kontekście było to życzenie śmierci drugiej najważniejszej figurze w ITI, czyli Mariuszowi Walterowi – AJ]. Wyraziłem wówczas swoją dezaprobatę w kierunku Żylety, kierując ostre słowa w ich stronę, hehe.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/2UpycvTebSY" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Inżynier:</strong> Prawnik to dość skromnie przedstawia. A wyglądało to tak, że rzucił się na płot i nieźle tym baranom nawrzucał. Wtedy akurat był remont stadionu, i wszyscy, łącznie z Żyletą, upchnięci byli na jednej trybunie. Zresztą koło nas też siedzieli goście z „ITI spierdalaj” na ustach.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Warto pokazać, że na mecze chodzą tacy też ludzie jak my. Dlatego właśnie ja chodzę po mieście w szaliku Legii. Jeżeli my odpuścimy, i odpuszczą tacy jak my, to ten stadion jeszcze bardziej schamieje. A mam wrażenie, że na nowym stadionie, na naszej trybunie są ludzie, za których nie muszę się wstydzić.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ale my chodzimy na inną trybunę i za inne pieniądze.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Niby tak, ale czy mogę wbić szpilę Lechowi? Byliśmy na podobnej trybunie na Lechu w Poznaniu, jak grał z Widzewem Łódź, dwa, trzy lata temu. I te chłopki za nami przecież wyli o Żydach. Trzy lata temu, na bogatej trybunie! U nas coś takiego jednak jest nie do pomyślenia!</p>

<p>CDN! Już niebawem na naszych łamach druga część wywiadu. A w niej m.in. o nowym stadionie, promocji miasta przez klub, modern football,  gentryfikacji i stratyfikacji trybun, zadymach, Żylecie, wizerunku kibiców, patriotyzmie i nacjonalizmie.</p>

<p>Wszystkie zdjęcia w tej publikacji pochodzą z legia.com i zostały wykorzystane za zgodą klubu.</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/rozmowy-o-legii-czesc-pierwsza</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 11:59:48 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>CHŁOPCY Z PL. PIŁSUDSKIEGO</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/chlopcy-z-pl</link>
      <description>&lt;![CDATA[plac1&#xA;&#xA;Adam Barański&#xA;&#xA;15 stycznia 2014&#xA;&#xA;Na początku zawsze jest plac. Czasami przybiera on formę małej parceli, gdzieś pomiędzy dwiema odrapanymi kamienicami i tartakiem. Pilnuje go stary dozorca, który zazwyczaj przesiaduje w zardzewiałej, blaszanej budce i tylko czasem wyrusza na obchód, żeby przegonić bawiących się tam podrostków.&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Zdarza się również, że plac jest wielki tak, że trudno objąć go wzrokiem. Z racji swojego zabytkowego charakteru najczęściej można na nim spotkać japońskich turystów, trzymających w rękach miniaturowe aparaty i nieliczne grupki hałaśliwych dzieci prowadzonych w parach przez nauczycieli. Plac pełni również pewne ważne funkcje państwowe. Dni, w których odbywają się na placu okolicznościowe parady i wiece, są jednymi z niewielu podczas których zwykli mieszkańcy przypominają sobie o jego istnieniu. Nim jednak jeszcze tego samego dnia zmierzch zapadnie na idealnie kwadratowym skwerze – ludzie wracają do swoich domów, wąsaci dygnitarze wsiadają do rządowych limuzyn – a na horyzoncie niczym statek pijany, pojawia się samotna postać, która zmagając się z hulającym wiatrem lub z zawianiem, chyłkiem przemyka zmierzając z klubu do klubu.&#xA;&#xA;Co łączy oba place? Poza pustką i jałowością swojego istnienia mają jeszcze jedną cechę wspólną – każdy plac wcześniej czy później próbują podbić członkowie bandy Janosza Boki i Feriego Acza – znani inaczej jako chłopcy z Placu Broni.&#xA;&#xA;Kim są chłopcy z Placu Broni?&#xA;&#xA;Chłopcy z placu Broni uważają plac za wartość nadrzędną. Ten teren jest dla nich „honorową przestrzenią”, o którą są oni w stanie walczyć z poświęceniem życia (najlepiej czyjegoś, ale być może małego chłopca z zapaleniem płuc). Walka o plac to tak naprawdę walka o „przestrzeń wartości” (symboli, wyobraźni), o sprawowanie władzy i nadanie mu sensu. Nie jest to broń Panie Boże walka o „plac o określonej wartości”, gdyby tak było decyzje byłyby o wiele prostsze.&#xA;&#xA;Wydawać by się mogło, że historia „Chłopców z Placu Broni” jest czymś zupełnie odległym, nieprzystającym do współczesnych czasów. A jednak przypomniałem sobie o niej, gdy jakiś czas temu uczestniczyłem w „debacie” organizowanej przez czasopismo Arche, Koło Krytyki Oddziału Warszawskiego SARP i Akademię Sztuki Architektury Krajobrazu. Spotkanie zostało zatytułowane „Przestrzeń – pamięci, wyobraźni, wolności” i dotyczyło koncepcji urbanistycznych związanych z pl. Piłsudskiego oraz jego okolicami.  Uczestnikami „debaty” byli: Grzegorz Buczek, Marek Budzyński, Andrzej Chołdzyński, Barbara Jezierska i Jeremi T. Królikowski.&#xA;&#xA;Nie bez powodu słowo „debata” okalam cudzysłowem. Bo tak naprawdę sama teza postawiona została w tytule debaty – plac to nie tylko „zwykła” przestrzeń wyznaczona geometrycznie – ma on mieć charakter symboliczny głównie ze względu na pielgrzymkę Jana Pawła II, Grób Nieznanego Żołnierza, miejsce przeżywania żałoby po śmierci papieża. Ma on być przestrzenią sacrum, świadectwem wojny, wymagającym szczególnego, „konserwatywnego” traktowania. Biorący udział w debacie proponują zatem pozostawienie „symbolicznej” pustki i wyraźniejsze upamiętnienie ważnych wydarzeń. O odbudowie przedwojennej zabudowy (m.in. zachodniej pierzei i Pałacu Saskiego) niestety nie może być mowy.&#xA;&#xA;Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka&#xA;Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka&#xA;&#xA;Warszawscy pogromcy mitów&#xA;&#xA;W czasie debaty, w mocno zresztą impertynencki sposób moderowanej przez Jeremiego Królikowskiego,  padały głównie następujące argumenty:&#xA;&#xA;1. Plac Piłsudskiego to plac symboli – przestrzeń powinna „mieć znaczenie”, przestrzeń powinna „zachować pamięć”, mieć charakter „metafizyczny”&#xA;&#xA;To był jeden z dominujących argumentów w dyskusji. Plac ma „upamiętniać”, musi mieć „znaczenie”. Prowadzenie inwestycji na placu mających na celu przywrócenie go mieszkańcom (np. odbudowa Pałacu Saskiego) odbierze „sacrum” placu Piłsudskiego.&#xA;&#xA;Tak naprawdę postawienie takiej tezy tworzy fałszywą alternatywę. Bo dlaczego rekonstrukcja zabytkowego pałacu miałaby ujmować temu miejscu cokolwiek z sacrum? Czy odbudowa Pałacu Saskiego sprawi, że plac na którym Jan Paweł II wygłosił słynną homilię przestanie istnieć? Czy sprawi, że ludzi zapomną o żałobie po śmierci papieża? Czy ktoś zamierza zabrać z placu krzyż? Grobu Nieznanego Żołnierza też nikt nie zamierza przenosić – warto przypomnieć, że znajduje się on w tym samym miejscu od 1925 r. – wcześniej również ulokowany był pod kolumnadą Pałacu Saskiego.&#xA;&#xA;I jeszcze jedna kwestia – czy pusty plac będzie odpowiednim otoczeniem dla tych symboli? Jeśli uznamy, że miejsce ma mieć właśnie taki charakter, miasto powinno zachęcać mieszkańców do egzystowania między nimi. A jak to zrobić skoro głównymi bywalcami placu bywają turyści, klubowicze z platyny czy biznesmeni? Symbole powinny żyć pomiędzy ludźmi, a nie martwe leżeć w oczekiwaniu na pustelników, którzy podążają tam by szybko zrobić zdjęcie i zniknąć za moment.&#xA;&#xA;2. Odbudowa zachodniej pierzei zabierze Warszawie plac, a placów w Warszawie jest przecież mało&#xA;&#xA;Przed wojną na placu Piłsudskiego stała gigantyczna cerkiew, a po jej zburzeniu odbywały się na nim defilady. Zdjęcia również pokazują wielką przestrzeń w tamtym miejscu. Obecnie fundamenty przedwojennej zabudowy i tak w większości znajdują się pod zwykłym trawnikiem koło Grobu Nieznanego Żołnierza.&#xA;&#xA;Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka&#xA;Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka&#xA;&#xA;3. Warszawa i warszawiacy potrzebują zabytku upamiętniającego wojnę, symbolu zniszczeń&#xA;&#xA;Mamy bardzo dużo świadectw wojny w Warszawie – zarówno w postaci pomników (Nike, Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego Armii Krajowej, Pawiak, liczne tablice upamiętniające miejsca mordów), dziur po kulach, które są specjalnie konserwowane i przede wszystkim – w tym jak Warszawa obecnie wygląda. Czy potrzebujemy „martwego” pomnika-symbolu skoro Warszawa sama w sobie jest pomnikiem-symbolem?&#xA;&#xA;Ile mamy w Warszawie reprezentacyjnych placów? Plac Zamkowy, Konstytucji, Narutowicza, Teatralny, Bankowy, Trzech Krzyży i Defilad. Który z nich moglibyście określić funkcjonalnym – pełniącym funkcję dla mieszkańców, będącym miejscem ich spotkań, odpowiadającym na konkretne potrzeby? Moim zdaniem żaden. Większość z nich jest miejscem przesiadek. Marzą mi się place na kształt tych w Rzymie i Barcelonie ogniskujące aktywność lokalnych społeczności, na których często się jest i się na nich bywa (jakże dalekie jest takie funkcjonalne podejście od propozycji chłopców z Placu Broni).&#xA;&#xA;Na marginesie – wiecie ile było koncepcji na to, co zrobić z Pałacem Saskim? Siedem – w tym takie, które zakładały modernistyczne lub socrealistyczne adaptacje. Taka liczba koncepcji pokazuje, że architekci od lat myślą o placu w perspektywie urbanistycznej, zmianie przestrzeni, która posłuży ożywieniu placu.&#xA;&#xA;4. Pałac nie będzie miał żadnej wartości architektonicznej, będzie atrapą, a w dodatku Oś Saska już nie istnieje&#xA;&#xA;Ten argument oczywiście jest prawdziwy – Pałac Saski i zachodnia pierzeja nie będą zabytkami – będą historyczną rekonstrukcją. A jednak trudno mi się oprzeć wrażeniu, że odbudowa jednej z pierzei pl. Teatralnego, w tym Pałacu Jabłonowskich, była świetnym pomysłem (inna sprawa czy z korzyścią dla mieszkańców, bo ulokowane zostały tam banki). Myślę, że mimo swojego fasadowego charakteru większość z warszawiaków nie wyobraża sobie już placu bez tej inwestycji. Odbudowa zachodniej pierzei będzie idealnym domknięciem placu, który wyznaczają obecnie istniejące zabudowania.&#xA;&#xA;5. Sam Pałac Saski nie miał sam w sobie wystarczającej wartości architektonicznej i nie był „warszawski”&#xA;&#xA;Pałac Saski był oczywiście warszawski, niezależnie od wpływów architektonicznych, tego czy był barokowy czy klasycystyczny – był na tyle warszawski na ile znajdował się w Warszawie i był przed wojną jednym z jej najbardziej charakterystycznych, „pocztówkowych” budynków. Pałac w kształcie, który nadał mu Adam Idźkowski, był jak na swoje czasu jedną z najciekawszych koncepcji łączących miejską zabudowę z przestrzenią zieleni.&#xA;&#xA;pl. Piłsudskiego | Pańska Skórka&#xA;pl. Piłsudskiego | Pańska Skórka&#xA;&#xA;W stolicy AD 2014 każdy tego typu, nawet rekonstruowany, zabytek jest na wagę złota. Szczególnie w takim miejscu – tuż obok Traktu Królewskiego. Odbudowa zachodniej pierzei placu dopełniałaby tę zabytkową przestrzeń.&#xA;&#xA;Dalsze losy placu i… warszawskiej architektury&#xA;Racjonalne kontrargumenty nie trafiają jednak zbytnio do chłopców z Placu Broni. Pochłonięci bezsensowną walką o symbole i wartości, których nikt nie zamierza im odebrać, konstruując fałszywe alternatywy i strasząc, że plac zniknie, faktycznie przypominają małych, umorusanych chłopców z piaskowymi bombami w ręku. Mam wrażenie, że ta sprawa jest szersza i ogniskuje w sobie wiele innych konfliktów, np. czy stawiać na Krakowskim Przedmieściu pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej? Czy wyburzać PKiN i zrobić na jego miejscu jezioro? Wciąż brakuje nam myślenia – co będzie nie tylko symboliczne, ale dobre dla mieszkańców?&#xA;&#xA;No właśnie – odbudowa zachodniej pierzei to jedynie pierwszy krok. Bo sama odbudowa nie będzie oznaczała korzyści dla mieszkańców. Kwestia równie istotna, o której powinniśmy myśleć już w tym momencie, to przeznaczenie nowych budynków. W pierwotnym planie zakładano, że znajdą się w nich urzędy… W takim układzie plac pozostanie tak samo martwy jak i jest teraz.&#xA;&#xA;No dobrze – ale co możemy zrobić aby tak się stało? Rada m.st. Warszawy podjęła uchwałę w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Osi Saskiej. Obszar projektowanego planu obejmuje nieistniejącą obecnie zachodnią pierzeję pl. Piłsudskiego oraz północną pierzeję placu Małachowskiego.&#xA;Każdy zainteresowany może złożyć wnioski do planu do 30 stycznia 2014 roku. Stowarzyszenie Saski2018 prowadzi akcję zbierania wniosków, które wskazują na chęć odbudowy historycznej zabudowy. Więcej informacji znajdziecie tutaj.&#xA;&#xA;Wróćmy jeszcze raz do książki Molnara. Pamiętacie jakie jest jej zakończenie? Kompania Boki („dobrzy”) wygrywa bój o Plac. Mały Nemeczek umiera, a my ronimy nad tą śmiercią łzę. Na samym końcu okazuje się, że… plac zostanie zabudowany, a na jego miejscu stanie czynszówka, w której zamieszkają ludzie. Walka chłopców, okupiona śmiercią, pozbawiona była sensu. Zwycięża tak naprawdę budynek, który przysłuży się mieszkańcom i miastu. I mam nadzieję, że tak zakończy się bój o plac Piłsudskiego.&#xA;&#xA;—&#xA;&#xA;Źródła zdjęć:&#xA;&#xA;\ http://czarnota.org/gallery/albums/warszawa/zmiany/__Srodmiescie/PalacSaski/001-Warszawa-PlacPilsudskiego-zdjeciezinternetu.jpg&#xA;\ http://pl.wikipedia.org/wiki/Placmarsz.J%C3%B3zefaPi%C5%82sudskiegowWarszawie&#xA;\* http://warszawa.wikia.com/wiki/Plac_Pi%C5%82sudskiego&#xA;http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/64271/612277d61de46915d90ec4549ed6ea1a/&#xA;&#xA;#frajersko #śródmieście&#xA;&#xA;aut. #adambarański&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/FCYd0mvSnGtP/eqb8WhIjTz7QyMUWRAMAoeHRIkil1Wbiin341OQj.jpg" alt="plac1"></p>

<p>Adam Barański</p>

<p>15 stycznia 2014</p>

<p>Na początku zawsze jest plac. Czasami przybiera on formę małej parceli, gdzieś pomiędzy dwiema odrapanymi kamienicami i tartakiem. Pilnuje go stary dozorca, który zazwyczaj przesiaduje w zardzewiałej, blaszanej budce i tylko czasem wyrusza na obchód, żeby przegonić bawiących się tam podrostków.
</p>

<p>Zdarza się również, że plac jest wielki tak, że trudno objąć go wzrokiem. Z racji swojego zabytkowego charakteru najczęściej można na nim spotkać japońskich turystów, trzymających w rękach miniaturowe aparaty i nieliczne grupki hałaśliwych dzieci prowadzonych w parach przez nauczycieli. Plac pełni również pewne ważne funkcje państwowe. Dni, w których odbywają się na placu okolicznościowe parady i wiece, są jednymi z niewielu podczas których zwykli mieszkańcy przypominają sobie o jego istnieniu. Nim jednak jeszcze tego samego dnia zmierzch zapadnie na idealnie kwadratowym skwerze – ludzie wracają do swoich domów, wąsaci dygnitarze wsiadają do rządowych limuzyn – a na horyzoncie niczym statek pijany, pojawia się samotna postać, która zmagając się z hulającym wiatrem lub z zawianiem, chyłkiem przemyka zmierzając z klubu do klubu.</p>

<p>Co łączy oba place? Poza pustką i jałowością swojego istnienia mają jeszcze jedną cechę wspólną – każdy plac wcześniej czy później próbują podbić członkowie bandy Janosza Boki i Feriego Acza – znani inaczej jako chłopcy z Placu Broni.</p>

<p><strong>Kim są chłopcy z Placu Broni?</strong></p>

<p>Chłopcy z placu Broni uważają plac za wartość nadrzędną. Ten teren jest dla nich „honorową przestrzenią”, o którą są oni w stanie walczyć z poświęceniem życia (najlepiej czyjegoś, ale być może małego chłopca z zapaleniem płuc). Walka o plac to tak naprawdę walka o „przestrzeń wartości” (symboli, wyobraźni), o sprawowanie władzy i nadanie mu sensu. Nie jest to broń Panie Boże walka o „plac o określonej wartości”, gdyby tak było decyzje byłyby o wiele prostsze.</p>

<p>Wydawać by się mogło, że historia „Chłopców z Placu Broni” jest czymś zupełnie odległym, nieprzystającym do współczesnych czasów. A jednak przypomniałem sobie o niej, gdy jakiś czas temu uczestniczyłem w „debacie” organizowanej przez czasopismo Arche, Koło Krytyki Oddziału Warszawskiego SARP i Akademię Sztuki Architektury Krajobrazu. Spotkanie zostało zatytułowane <a href="https://www.facebook.com/events/176944615829050/?source=1" rel="nofollow">„Przestrzeń – pamięci, wyobraźni, wolności”</a> i dotyczyło koncepcji urbanistycznych związanych z pl. Piłsudskiego oraz jego okolicami.  Uczestnikami „debaty” byli: Grzegorz Buczek, Marek Budzyński, Andrzej Chołdzyński, Barbara Jezierska i Jeremi T. Królikowski.</p>

<p>Nie bez powodu słowo „debata” okalam cudzysłowem. Bo tak naprawdę sama teza postawiona została w tytule debaty – plac to nie tylko „zwykła” przestrzeń wyznaczona geometrycznie – ma on mieć charakter symboliczny głównie ze względu na pielgrzymkę Jana Pawła II, Grób Nieznanego Żołnierza, miejsce przeżywania żałoby po śmierci papieża. Ma on być przestrzenią sacrum, świadectwem wojny, wymagającym szczególnego, „konserwatywnego” traktowania. Biorący udział w debacie proponują zatem pozostawienie „symbolicznej” pustki i wyraźniejsze upamiętnienie ważnych wydarzeń. O odbudowie przedwojennej zabudowy (m.in. zachodniej pierzei i Pałacu Saskiego) niestety nie może być mowy.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/UlRrqG0gpyRe/qPLiPGwHXMLNM3ClAASdvLTvOYK3Cb0ndLzhL5sP.webp" alt="Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka">
<em>Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka</em></p>

<p><strong>Warszawscy pogromcy mitów</strong></p>

<p>W czasie debaty, w mocno zresztą impertynencki sposób moderowanej przez Jeremiego Królikowskiego,  padały głównie następujące argumenty:</p>

<p><strong>1. Plac Piłsudskiego to plac symboli – przestrzeń powinna „mieć znaczenie”, przestrzeń powinna „zachować pamięć”, mieć charakter „metafizyczny”</strong></p>

<p>To był jeden z dominujących argumentów w dyskusji. Plac ma „upamiętniać”, musi mieć „znaczenie”. Prowadzenie inwestycji na placu mających na celu przywrócenie go mieszkańcom (np. odbudowa Pałacu Saskiego) odbierze „sacrum” placu Piłsudskiego.</p>

<p>Tak naprawdę postawienie takiej tezy tworzy fałszywą alternatywę. Bo dlaczego rekonstrukcja zabytkowego pałacu miałaby ujmować temu miejscu cokolwiek z sacrum? Czy odbudowa Pałacu Saskiego sprawi, że plac na którym Jan Paweł II wygłosił słynną homilię przestanie istnieć? Czy sprawi, że ludzi zapomną o żałobie po śmierci papieża? Czy ktoś zamierza zabrać z placu krzyż? Grobu Nieznanego Żołnierza też nikt nie zamierza przenosić – warto przypomnieć, że znajduje się on w tym samym miejscu od 1925 r. – wcześniej również ulokowany był pod kolumnadą Pałacu Saskiego.</p>

<p>I jeszcze jedna kwestia – czy pusty plac będzie odpowiednim otoczeniem dla tych symboli? Jeśli uznamy, że miejsce ma mieć właśnie taki charakter, miasto powinno zachęcać mieszkańców do egzystowania między nimi. A jak to zrobić skoro głównymi bywalcami placu bywają turyści, klubowicze z platyny czy biznesmeni? Symbole powinny żyć pomiędzy ludźmi, a nie martwe leżeć w oczekiwaniu na pustelników, którzy podążają tam by szybko zrobić zdjęcie i zniknąć za moment.</p>

<p><strong>2. Odbudowa zachodniej pierzei zabierze Warszawie plac, a placów w Warszawie jest przecież mało</strong></p>

<p>Przed wojną na placu Piłsudskiego stała gigantyczna cerkiew, a po jej zburzeniu odbywały się na nim defilady. Zdjęcia również pokazują wielką przestrzeń w tamtym miejscu. Obecnie fundamenty przedwojennej zabudowy i tak w większości znajdują się pod zwykłym trawnikiem koło Grobu Nieznanego Żołnierza.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/SyURqYVP3I9q/wCYfRdCW1eLX2KGgvvvWjKttyAGGCv6A9D6TGfqQ.webp" alt="Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka">
<em>Plac Piłsudskiego | Pańska Skórka</em></p>

<p><strong>3. Warszawa i warszawiacy potrzebują zabytku upamiętniającego wojnę, symbolu zniszczeń</strong></p>

<p>Mamy bardzo dużo świadectw wojny w Warszawie – zarówno w postaci pomników (Nike, Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego Armii Krajowej, Pawiak, liczne tablice upamiętniające miejsca mordów), dziur po kulach, które są specjalnie konserwowane i przede wszystkim – w tym jak Warszawa obecnie wygląda. Czy potrzebujemy „martwego” pomnika-symbolu skoro Warszawa sama w sobie jest pomnikiem-symbolem?</p>

<p>Ile mamy w Warszawie reprezentacyjnych placów? Plac Zamkowy, Konstytucji, Narutowicza, Teatralny, Bankowy, Trzech Krzyży i Defilad. Który z nich moglibyście określić funkcjonalnym – pełniącym funkcję dla mieszkańców, będącym miejscem ich spotkań, odpowiadającym na konkretne potrzeby? Moim zdaniem żaden. Większość z nich jest miejscem przesiadek. Marzą mi się place na kształt tych w Rzymie i Barcelonie ogniskujące aktywność lokalnych społeczności, na których często się jest i się na nich bywa (jakże dalekie jest takie funkcjonalne podejście od propozycji chłopców z Placu Broni).</p>

<p>Na marginesie – wiecie ile było koncepcji na to, co zrobić z Pałacem Saskim? Siedem – w tym takie, które zakładały modernistyczne lub socrealistyczne adaptacje. Taka liczba koncepcji pokazuje, że architekci od lat myślą o placu w perspektywie urbanistycznej, zmianie przestrzeni, która posłuży ożywieniu placu.</p>

<p><strong>4. Pałac nie będzie miał żadnej wartości architektonicznej, będzie atrapą, a w dodatku Oś Saska już nie istnieje</strong></p>

<p>Ten argument oczywiście jest prawdziwy – Pałac Saski i zachodnia pierzeja nie będą zabytkami – będą historyczną rekonstrukcją. A jednak trudno mi się oprzeć wrażeniu, że odbudowa jednej z pierzei pl. Teatralnego, w tym Pałacu Jabłonowskich, była świetnym pomysłem (inna sprawa czy z korzyścią dla mieszkańców, bo ulokowane zostały tam banki). Myślę, że mimo swojego fasadowego charakteru większość z warszawiaków nie wyobraża sobie już placu bez tej inwestycji. Odbudowa zachodniej pierzei będzie idealnym domknięciem placu, który wyznaczają obecnie istniejące zabudowania.</p>

<p><strong>5. Sam Pałac Saski nie miał sam w sobie wystarczającej wartości architektonicznej i nie był „warszawski”</strong></p>

<p>Pałac Saski był oczywiście warszawski, niezależnie od wpływów architektonicznych, tego czy był barokowy czy klasycystyczny – był na tyle warszawski na ile znajdował się w Warszawie i był przed wojną jednym z jej najbardziej charakterystycznych, „pocztówkowych” budynków. Pałac w kształcie, który nadał mu Adam Idźkowski, był jak na swoje czasu jedną z najciekawszych koncepcji łączących miejską zabudowę z przestrzenią zieleni.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/Dyj7cvZmRRGm/mNTDCSPgJZ7ObBBLh5AzdeifcopRoWJE7Eku66ZS.webp" alt="pl. Piłsudskiego | Pańska Skórka">
<em>pl. Piłsudskiego | Pańska Skórka</em></p>

<p>W stolicy AD 2014 każdy tego typu, nawet rekonstruowany, zabytek jest na wagę złota. Szczególnie w takim miejscu – tuż obok Traktu Królewskiego. Odbudowa zachodniej pierzei placu dopełniałaby tę zabytkową przestrzeń.</p>

<p>Dalsze losy placu i… warszawskiej architektury
Racjonalne kontrargumenty nie trafiają jednak zbytnio do chłopców z Placu Broni. Pochłonięci bezsensowną walką o symbole i wartości, których nikt nie zamierza im odebrać, konstruując fałszywe alternatywy i strasząc, że plac zniknie, faktycznie przypominają małych, umorusanych chłopców z piaskowymi bombami w ręku. Mam wrażenie, że ta sprawa jest szersza i ogniskuje w sobie wiele innych konfliktów, np. czy stawiać na Krakowskim Przedmieściu pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej? Czy wyburzać PKiN i zrobić na jego miejscu jezioro? Wciąż brakuje nam myślenia – co będzie nie tylko symboliczne, ale dobre dla mieszkańców?</p>

<p>No właśnie – odbudowa zachodniej pierzei to jedynie pierwszy krok. Bo sama odbudowa nie będzie oznaczała korzyści dla mieszkańców. Kwestia równie istotna, o której powinniśmy myśleć już w tym momencie, to przeznaczenie nowych budynków. W pierwotnym planie zakładano, że znajdą się w nich urzędy… W takim układzie plac pozostanie tak samo martwy jak i jest teraz.</p>

<p>No dobrze – ale co możemy zrobić aby tak się stało? Rada m.st. Warszawy podjęła uchwałę w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Osi Saskiej. Obszar projektowanego planu obejmuje nieistniejącą obecnie zachodnią pierzeję pl. Piłsudskiego oraz północną pierzeję placu Małachowskiego.
Każdy zainteresowany może złożyć wnioski do planu do 30 stycznia 2014 roku. Stowarzyszenie Saski2018 prowadzi akcję zbierania wniosków, które wskazują na chęć odbudowy historycznej zabudowy. Więcej informacji znajdziecie <a href="http://saski2018.pl/wnioski-do-planu-miejscowego-osi-saskiej-nowy-termin/" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>

<p>Wróćmy jeszcze raz do książki Molnara. Pamiętacie jakie jest jej zakończenie? Kompania Boki („dobrzy”) wygrywa bój o Plac. Mały Nemeczek umiera, a my ronimy nad tą śmiercią łzę. Na samym końcu okazuje się, że… plac zostanie zabudowany, a na jego miejscu stanie czynszówka, w której zamieszkają ludzie. Walka chłopców, okupiona śmiercią, pozbawiona była sensu. Zwycięża tak naprawdę budynek, który przysłuży się mieszkańcom i miastu. I mam nadzieję, że tak zakończy się bój o plac Piłsudskiego.</p>

<p>—</p>

<p>Źródła zdjęć:</p>

<p>* <a href="http://czarnota.org/gallery/albums/warszawa/zmiany/___Srodmiescie/Palac_Saski/001_-_Warszawa_-_Plac_Pilsudskiego_-_zdjecie_z_internetu.jpg" rel="nofollow">http://czarnota.org/gallery/albums/warszawa/zmiany/___Srodmiescie/Palac_Saski/001_-_Warszawa_-_Plac_Pilsudskiego_-_zdjecie_z_internetu.jpg</a>
* <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Plac_marsz._J%C3%B3zefa_Pi%C5%82sudskiego_w_Warszawie" rel="nofollow">http://pl.wikipedia.org/wiki/Plac_marsz._J%C3%B3zefa_Pi%C5%82sudskiego_w_Warszawie</a>
* <a href="http://warszawa.wikia.com/wiki/Plac_Pi%C5%82sudskiego" rel="nofollow">http://warszawa.wikia.com/wiki/Plac_Pi%C5%82sudskiego</a>
<a href="http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/64271/612277d61de46915d90ec4549ed6ea1a/" rel="nofollow">http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/64271/612277d61de46915d90ec4549ed6ea1a/</a></p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adambara%C5%84ski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adambarański</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/chlopcy-z-pl</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 11:32:48 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>WYBRANO PROJEKT PRZEBUDOWY STAREGO MIASTA</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/wybrano-projekt-przebudowy-starego-miasta</link>
      <description>&lt;![CDATA[przebudowa&#xA;&#xA;Dr Kunalski&#xA;&#xA;25 października 2013&#xA;&#xA;Udało nam się jako pierwszym dotrzeć do, ukrywanego przez dłuższy czas w największej tajemnicy, projektu przebudowy Starego Miasta w Warszawie. Prezydent Warszawy, pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, przyznała w wywiadzie, że ten doskonały projekt ożywi warszawski rynek i przyciągnie warszawiaków, oraz że dzięki wypędzeniu wszystkich instytucji publicznych z rejonu Starówki i wyprzedaniu majątku Warszawy znajdą się pieniądze na załatanie dziury budżetowej powstałej w wyniku corocznego janosikowego oraz pokrycia kosztów naprawy tunelu wzdłuż Wisłostrady i historycznie wysokich kosztów budowy 7 (słownie: siedmiu) stacji drugiej linii metra.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;przebudowa&#xA;Przebudowa Starego Miasta | Pańska Skórka | Autor grafiki: dr Kunalski&#xA;&#xA;Pani Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków, pod kierownictwem której starano się wiernie odzwierciedlić przedwojenny charakter rejonu historycznej części miasta, dodała, że jest to jej dzieło życia. W miejsce martwego punktu miasta i przestarzałych budynków, które są od dłuższego czasu zaniedbywane, powstanie tętniące życiem miejsce w stolicy. Zamiast Zamku Królewskiego zbudowane zostanie gargantuiczne, największe na świecie centrum handlowe wraz z fitness klubem, do którego będzie można wejść tylko za okazaniem karty Warszawiaka. Natomiast wokół Rynku Starego Miasta powstaną kolejne biurowce z najwyższymi czynszami w Europie, tak aby żadnej polskiej firmy nie było stać na wynajem tych powierzchni biurowych. – Marzy mi się, aby wszystkie polskie przedsiębiorstwa przeniosły się do resztek mieszkań znajdujących się w kamienicach, które już prawie udało nam się wyburzyć, choć zrównanie z ziemią wszystkich zabytkowych budynków dopiero przed nami. – Moi zagraniczni znajomi – kontynuuje wypowiedź pani Ewa- utwierdzili mnie w przekonaniu, że Paryż, Rzym, Wiedeń denerwują nas wszystkich, bo są stare, a Warszawa dzięki tej inwestycji będzie nowoczesna. W dodatku, według badań przeprowadzonych przez OBOP 99% mieszkańców nie ma pożytku ze Starego Miasta, a dzięki modernizacji będą mieli gdzie chodzić na siłownie i zakupy jednocześnie, prawie tak jak w Arkadii. Na zarzuty mieszkańców Pani Prezydent odpowiada, że są to głównie osoby, których nie udało się przepytać podczas zleconego badania za 100 milionów złotych i że jeśli są przeciwko niej, to na pewno muszą popierać PIS.&#xA;&#xA;Premier przyznał, że marzy mu się wielka, nowoczesna stolica i że to jest najlepszy projekt, jaki kiedykolwiek widział. Opozycja natomiast zdradziła, że w zamian za poparcie tego niezwykłego projektu, w miejsce Pałacu Prezydenckiego powstanie wielka betonowa konstrukcja (upamiętniająca Smoleńsk) na wzór niedoszłego muzeum z pl. Defilad, która zostanie nieregularnie podziurkowana, tak by do środka wpadały tańczące płomienie światła dziennego, odziane w szafranowe szaty.&#xA;&#xA;przebudowa&#xA;Przebudowa Starego Miasta | Pańska Skórka | Autor grafiki: dr Kunalski&#xA;&#xA;Nie jest to prima aprilis, a jedynie porcja czarnego humoru, która prezentuje mocno przerysowaną rzeczywistość. Jednak gdy się głębiej zastanawiam nad problemem, wiem, że jest w tym ziarnko prawdy i że powyższa wizja oddaje obecny stan planu zagospodarowania przestrzennego w Warszawie.&#xA;&#xA;Skąd pomysł na taką prowokację? Właśnie mijałem Stare Miasto, porównując klimatyczne kamieniczki z nowo powstałym „Supersamem” na pl. Unii Lubelskiej, i zacząłem się zastanawiać, jaka jest współczesna architektura. Czy Warszawa w ogóle posiada swoją kreskę architektoniczną? Nie musiałem długo się namyślać, aby dojść do wniosku, że warszawska myśl architektoniczna nie istnieje, a poziom współczesnej architektury w stolicy jest mniej więcej taki sam, jaki jest poziom Polskiej reprezentacji piłki nożnej. Projektanci mają wymówkę, że tylko takie projekty się sprzedają i to nie oni są zamawiającymi. Niestety, naczelny architekt miasta już tej wymówki nie ma, bo odpowiada za to, żeby w miejscach wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO oraz tych uznanych za zabytkowe pewnych granic nie przekraczać (vide casus planów budowy nowego biurowca na ul. Miodowej oraz wielu innych miejsc w Warszawie).&#xA;&#xA;#frajersko #śródmieście&#xA;&#xA;aut. #drkunalski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/ZcoVZUnVaTbk/fXbJ9ltyrDWAekrjC7pn6751AiiFBbvr9wzCU8IO.jpg" alt="przebudowa"></p>

<p>Dr Kunalski</p>

<p>25 października 2013</p>

<p>Udało nam się jako pierwszym dotrzeć do, ukrywanego przez dłuższy czas w największej tajemnicy, projektu przebudowy Starego Miasta w Warszawie. Prezydent Warszawy, pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, przyznała w wywiadzie, że ten doskonały projekt ożywi warszawski rynek i przyciągnie warszawiaków, oraz że dzięki wypędzeniu wszystkich instytucji publicznych z rejonu Starówki i wyprzedaniu majątku Warszawy znajdą się pieniądze na załatanie dziury budżetowej powstałej w wyniku corocznego janosikowego oraz pokrycia kosztów naprawy tunelu wzdłuż Wisłostrady i historycznie wysokich kosztów budowy 7 (słownie: siedmiu) stacji drugiej linii metra.</p>



<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/mBsvnCerENNb/ZD6fckqTuFB5K1nZt34PTvDTM2VUCwpgp7cvbKcb.webp" alt="przebudowa">
<em>Przebudowa Starego Miasta | Pańska Skórka | Autor grafiki: dr Kunalski</em></p>

<p>Pani Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków, pod kierownictwem której starano się wiernie odzwierciedlić przedwojenny charakter rejonu historycznej części miasta, dodała, że jest to jej dzieło życia. W miejsce martwego punktu miasta i przestarzałych budynków, które są od dłuższego czasu zaniedbywane, powstanie tętniące życiem miejsce w stolicy. Zamiast Zamku Królewskiego zbudowane zostanie gargantuiczne, największe na świecie centrum handlowe wraz z fitness klubem, do którego będzie można wejść tylko za okazaniem karty Warszawiaka. Natomiast wokół Rynku Starego Miasta powstaną kolejne biurowce z najwyższymi czynszami w Europie, tak aby żadnej polskiej firmy nie było stać na wynajem tych powierzchni biurowych. – Marzy mi się, aby wszystkie polskie przedsiębiorstwa przeniosły się do resztek mieszkań znajdujących się w kamienicach, które już prawie udało nam się wyburzyć, choć zrównanie z ziemią wszystkich zabytkowych budynków dopiero przed nami. – Moi zagraniczni znajomi – kontynuuje wypowiedź pani Ewa- utwierdzili mnie w przekonaniu, że Paryż, Rzym, Wiedeń denerwują nas wszystkich, bo są stare, a Warszawa dzięki tej inwestycji będzie nowoczesna. W dodatku, według badań przeprowadzonych przez OBOP 99% mieszkańców nie ma pożytku ze Starego Miasta, a dzięki modernizacji będą mieli gdzie chodzić na siłownie i zakupy jednocześnie, prawie tak jak w Arkadii. Na zarzuty mieszkańców Pani Prezydent odpowiada, że są to głównie osoby, których nie udało się przepytać podczas zleconego badania za 100 milionów złotych i że jeśli są przeciwko niej, to na pewno muszą popierać PIS.</p>

<p>Premier przyznał, że marzy mu się wielka, nowoczesna stolica i że to jest najlepszy projekt, jaki kiedykolwiek widział. Opozycja natomiast zdradziła, że w zamian za poparcie tego niezwykłego projektu, w miejsce Pałacu Prezydenckiego powstanie wielka betonowa konstrukcja (upamiętniająca Smoleńsk) na wzór niedoszłego muzeum z pl. Defilad, która zostanie nieregularnie podziurkowana, tak by do środka wpadały tańczące płomienie światła dziennego, odziane w szafranowe szaty.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/5lahZCbot5h0/bRab2VlFyYY6JWk3btPuuGpEi4xmjsHNVOYR6L87.webp" alt="przebudowa">
<em>Przebudowa Starego Miasta | Pańska Skórka | Autor grafiki: dr Kunalski</em></p>

<p>Nie jest to prima aprilis, a jedynie porcja czarnego humoru, która prezentuje mocno przerysowaną rzeczywistość. Jednak gdy się głębiej zastanawiam nad problemem, wiem, że jest w tym ziarnko prawdy i że powyższa wizja oddaje obecny stan planu zagospodarowania przestrzennego w Warszawie.</p>

<p>Skąd pomysł na taką prowokację? Właśnie mijałem Stare Miasto, porównując klimatyczne kamieniczki z nowo powstałym „Supersamem” na pl. Unii Lubelskiej, i zacząłem się zastanawiać, jaka jest współczesna architektura. Czy Warszawa w ogóle posiada swoją kreskę architektoniczną? Nie musiałem długo się namyślać, aby dojść do wniosku, że warszawska myśl architektoniczna nie istnieje, a poziom współczesnej architektury w stolicy jest mniej więcej taki sam, jaki jest poziom Polskiej reprezentacji piłki nożnej. Projektanci mają wymówkę, że tylko takie projekty się sprzedają i to nie oni są zamawiającymi. Niestety, naczelny architekt miasta już tej wymówki nie ma, bo odpowiada za to, żeby w miejscach wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO oraz tych uznanych za zabytkowe pewnych granic nie przekraczać (vide casus planów budowy nowego biurowca na ul. Miodowej oraz wielu innych miejsc w Warszawie).</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/wybrano-projekt-przebudowy-starego-miasta</guid>
      <pubDate>Fri, 24 Feb 2023 10:52:45 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>MUZEUM NA ULICACH</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/muzeum-na-ulicach</link>
      <description>&lt;![CDATA[muzeum1&#xA;&#xA;Dr Kunalski&#xA;&#xA;9 września 2013&#xA;&#xA;Na placu budowy&#xA;&#xA;To był jeden z tych długich spacerów, podczas których, błąkając się po ulicach Warszawy, wiedziałem, że czegoś szukam, ale nie wiedziałem czego. Chociaż przemierzyłem wiele przecznic, zrobiłem kilka zdjęć, a przez moje myśli przeszło kilkanaście dobrych pomysłów, tylko jeden zadomowił się w nich na dłużej. Tak oto zupełnie przypadkowo wpadłem na płot okalający plac budowy. W całości był pokryty graffiti. Przyznam się szczerze, że zrobiłem zdjęcie każdej jego części, bo żadnej nie chciałem przegapić ani zapomnieć.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;To był ten moment, gdy bez zawahania stwierdziłem, że to najlepsza symbioza sektora prywatnego, który kieruje się często bezwzględnymi zasadami rynku, z misją publiczną. Być może to dobrze przemyślana strategia marketingowa, być może tania kalkulacja, ale w bezpośrednim sąsiedztwie Muzeum Powstania Warszawskiego mamy okazję podziwiać namiastkę warszawskiego street artu, która pomimo mojej niezbyt pogłębionej wiedzy na temat tej formy sztuki, wzbudziła moje zainteresowanie niezależnie od motywu i historii jej powstania.&#xA;&#xA;muzeum2&#xA;&#xA;Graffiti Jam&#xA;&#xA;By wyjaśnić, skąd wziął się taki pomysł i w jaki sposób powstał  oraz kto jest jego autorem, przeprowadziłem małe śledztwo i wykonałem kilka telefonów.&#xA;&#xA;Dowiedziałem się, że projekt nazywa się  Graffiti Jam w In-City i wystartował pod nazwą  63 dni z życia Warszawy. Powstał z inicjatywy Grzegorza „Forina” Piwnickiego w wyniku współpracy Muzeum Powstania Warszawskiego z firmą deweloperską OKAM Capital w miejscu inwestycji pod nazwą In-City. OKAM podarowało farby, narzędzia i płot, a MPW zorganizowało konkurs, którego celem było stworzenie elementów tzw. powstańczego muralu prezentującego 63 niezwykłe postacie i ich niezwykłe historie. Po zebraniu zgłoszeń „Forin” wybrał najlepsze prace i zaprosił ich autorów do grupy, która stworzyła graffiti.&#xA;&#xA;muzeum3&#xA;&#xA;Uliczne ekspozycje&#xA;&#xA;Pierwsza moja myśl o tym, co zobaczyłem na płocie wokół budowy przy skrzyżowaniu ulicy Karolkowej z Siedmiogrodzką, brzmiała tak: skoro wygląda to bardzo dobrze, to czemu nie pójść o krok dalej i nie spróbować łączyć prywatnych i publicznych inwestycji z tego typu inicjatywami? Byłaby to nie tylko dobra reklama dla miejsca, w którym coś powstanie, ale również sposób, aby za pośrednictwem historii i sztuki przyciągać gapiów, ludzi szukających inspiracji, turystów itd.&#xA;&#xA;muzeum4&#xA;&#xA;Od tamtej pory za każdym razem, gdy mijam szary płot, jeden z wielu, które szpecą Warszawę swoją brzydotą, zastanawiam się, dlaczego nie upiększać tych miejsc tymczasową sztuką uliczną?! Dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, by podczas Euro 2012 w rozkopanym centrum Warszawy zaprezentować na tych wszystkich ogrodzeniach historię Warszawy, Polski, promować samą imprezę? Teraz wiem jedno: zaproponowana forma ingerencji w przestrzeń miejską w postaci murali na ogrodzeniach placu budowy byłaby w 100% trafionym pomysłem. Takie wystawy mogłyby pojawiać się czasowo, tak jak w muzeum. Poszczególne dzieła mogłyby być licytowane, wykorzystane ponownie czy nawet rozdawane pośród chętnych łowców sztuki! Ja z chęcią przyjąłbym jeden czy dwa wybrane elementy tej konstrukcji, bo wspomniany płot wzbudził we mnie zdecydowanie większy podziw niż ostatnie wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej.&#xA;&#xA;muzeum5&#xA;&#xA;Idąc dalej tym tropem, wzdłuż ogrodzenia na Świętokrzyskiej na odcinku pomiędzy Emilii Plater a Marszałkowską można by zorganizować uliczna wystawę zaproponowaną przez Muzeum Sztuki Współczesnej, gdzie docelowo ma powstać jego siedziba, podczas remontu na Starym Mieście – wystawa poświęcona Warszawie czy dedykowana wystawa zorganizowana przez Muzeum Historii Polski, podczas remontów na Powiślu – streetartowa wystawa nawiązująca do Muzeum Kopernika, na dworcu Wileńskim – wystawa pod patronatem Muzeum Pragi… Tak można by mnożyć tego typu pomysły, których doskonałym przykładem jest inwestycja In-City w parze z Muzeum Powstania Warszawskiego.&#xA;&#xA;muzeum6&#xA;&#xA;Dodatkowo o projekcie można poczytać na:&#xA;&#xA;http://wawalove.pl/63-dni-z-zycia-Warszawy-a5601&#xA;&#xA;http://designattack.pl/63-dni-z-zycia-warszawy-gra-miejska-i-graffiti-nabor/&#xA;&#xA;http://www.eastnews.pl/pictures/subject/id/01016361/section/news&#xA;&#xA;http://pl.wikinews.org/wiki/MuzeumPowstaniaWarszawskiego:63dniz%C5%BCyciaWarszawyiGraffitiJamwIn-City&#xA;&#xA;#elegancko #śródmieście&#xA;&#xA;aut. #drkunalski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/f9pe3f7flCnQ/dvSWhKeOl9ngobcxQwF3mKoKcS35PtYCLJ2iyqZO.jpg" alt="muzeum1"></p>

<p>Dr Kunalski</p>

<p>9 września 2013</p>

<p>Na placu budowy</p>

<p>To był jeden z tych długich spacerów, podczas których, błąkając się po ulicach Warszawy, wiedziałem, że czegoś szukam, ale nie wiedziałem czego. Chociaż przemierzyłem wiele przecznic, zrobiłem kilka zdjęć, a przez moje myśli przeszło kilkanaście dobrych pomysłów, tylko jeden zadomowił się w nich na dłużej. Tak oto zupełnie przypadkowo wpadłem na płot okalający plac budowy. W całości był pokryty graffiti. Przyznam się szczerze, że zrobiłem zdjęcie każdej jego części, bo żadnej nie chciałem przegapić ani zapomnieć.</p>



<p>To był ten moment, gdy bez zawahania stwierdziłem, że to najlepsza symbioza sektora prywatnego, który kieruje się często bezwzględnymi zasadami rynku, z misją publiczną. Być może to dobrze przemyślana strategia marketingowa, być może tania kalkulacja, ale w bezpośrednim sąsiedztwie Muzeum Powstania Warszawskiego mamy okazję podziwiać namiastkę warszawskiego street artu, która pomimo mojej niezbyt pogłębionej wiedzy na temat tej formy sztuki, wzbudziła moje zainteresowanie niezależnie od motywu i historii jej powstania.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/CrcLozTeBeeA/preRTTGBBxhuUkIg1zSruNC1x6Pjw3XJAxIajgzv.jpg" alt="muzeum2"></p>

<p><strong>Graffiti Jam</strong></p>

<p>By wyjaśnić, skąd wziął się taki pomysł i w jaki sposób powstał  oraz kto jest jego autorem, przeprowadziłem małe śledztwo i wykonałem kilka telefonów.</p>

<p>Dowiedziałem się, że projekt nazywa się  Graffiti Jam w In-City i wystartował pod nazwą  63 dni z życia Warszawy. Powstał z inicjatywy Grzegorza „Forina” Piwnickiego w wyniku współpracy Muzeum Powstania Warszawskiego z firmą deweloperską OKAM Capital w miejscu inwestycji pod nazwą In-City. OKAM podarowało farby, narzędzia i płot, a MPW zorganizowało konkurs, którego celem było stworzenie elementów tzw. powstańczego muralu prezentującego 63 niezwykłe postacie i ich niezwykłe historie. Po zebraniu zgłoszeń „Forin” wybrał najlepsze prace i zaprosił ich autorów do grupy, która stworzyła graffiti.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/sSOxWVcpo25u/nRDZU7rlh8TB8GqjWbSNxUtJKNbj4CMIKPKL9AUN.jpg" alt="muzeum3"></p>

<p><strong>Uliczne ekspozycje</strong></p>

<p>Pierwsza moja myśl o tym, co zobaczyłem na płocie wokół budowy przy skrzyżowaniu ulicy Karolkowej z Siedmiogrodzką, brzmiała tak: skoro wygląda to bardzo dobrze, to czemu nie pójść o krok dalej i nie spróbować łączyć prywatnych i publicznych inwestycji z tego typu inicjatywami? Byłaby to nie tylko dobra reklama dla miejsca, w którym coś powstanie, ale również sposób, aby za pośrednictwem historii i sztuki przyciągać gapiów, ludzi szukających inspiracji, turystów itd.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/eesR8MlHmM2D/SAZFfebJCJNg1mVvsjaxCeejI7gu0cNz0cdDftO6.jpg" alt="muzeum4"></p>

<p>Od tamtej pory za każdym razem, gdy mijam szary płot, jeden z wielu, które szpecą Warszawę swoją brzydotą, zastanawiam się, dlaczego nie upiększać tych miejsc tymczasową sztuką uliczną?! Dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, by podczas Euro 2012 w rozkopanym centrum Warszawy zaprezentować na tych wszystkich ogrodzeniach historię Warszawy, Polski, promować samą imprezę? Teraz wiem jedno: zaproponowana forma ingerencji w przestrzeń miejską w postaci murali na ogrodzeniach placu budowy byłaby w 100% trafionym pomysłem. Takie wystawy mogłyby pojawiać się czasowo, tak jak w muzeum. Poszczególne dzieła mogłyby być licytowane, wykorzystane ponownie czy nawet rozdawane pośród chętnych łowców sztuki! Ja z chęcią przyjąłbym jeden czy dwa wybrane elementy tej konstrukcji, bo wspomniany płot wzbudził we mnie zdecydowanie większy podziw niż ostatnie wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/i3OdUzCIXGfN/4vfZz8jtwbtJbN2QtjfJOo5TVAiCDczMZTTKIBz5.jpg" alt="muzeum5"></p>

<p>Idąc dalej tym tropem, wzdłuż ogrodzenia na Świętokrzyskiej na odcinku pomiędzy Emilii Plater a Marszałkowską można by zorganizować uliczna wystawę zaproponowaną przez Muzeum Sztuki Współczesnej, gdzie docelowo ma powstać jego siedziba, podczas remontu na Starym Mieście – wystawa poświęcona Warszawie czy dedykowana wystawa zorganizowana przez Muzeum Historii Polski, podczas remontów na Powiślu – streetartowa wystawa nawiązująca do Muzeum Kopernika, na dworcu Wileńskim – wystawa pod patronatem Muzeum Pragi… Tak można by mnożyć tego typu pomysły, których doskonałym przykładem jest inwestycja In-City w parze z Muzeum Powstania Warszawskiego.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/f62G600SsZSv/G5b9XENcf1wjWQKnhBcHchlXeMPzf36kQawwCLuW.jpg" alt="muzeum6"></p>

<p>Dodatkowo o projekcie można poczytać na:</p>

<p><a href="http://wawalove.pl/63-dni-z-zycia-Warszawy-a5601" rel="nofollow">http://wawalove.pl/63-dni-z-zycia-Warszawy-a5601</a></p>

<p><a href="http://designattack.pl/63-dni-z-zycia-warszawy-gra-miejska-i-graffiti-nabor/" rel="nofollow">http://designattack.pl/63-dni-z-zycia-warszawy-gra-miejska-i-graffiti-nabor/</a></p>

<p><a href="http://www.eastnews.pl/pictures/subject/id/01016361/section/news" rel="nofollow">http://www.eastnews.pl/pictures/subject/id/01016361/section/news</a></p>

<p><a href="http://pl.wikinews.org/wiki/Muzeum_Powstania_Warszawskiego:_63_dni_z_%C5%BCycia_Warszawy_i_Graffiti_Jam_w_In-City" rel="nofollow">http://pl.wikinews.org/wiki/Muzeum_Powstania_Warszawskiego:_63_dni_z_%C5%BCycia_Warszawy_i_Graffiti_Jam_w_In-City</a></p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/muzeum-na-ulicach</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 17:07:09 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>MÓWIĘ NIE PROJEKTOWI NOWEJ HALI KOSZYKI</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/mowie-nie-projektowi-nowej-hali-koszyki</link>
      <description>&lt;![CDATA[hala koszyki&#xA;&#xA;Dr Kunalski&#xA;&#xA;27 sierpnia 2013&#xA;&#xA;Pomysł na rewitalizację Hali Koszyki należy do tych pierwszorzędnych. Jednak w samym pomyśle ginie to, co najważniejsze. I tak, zgodnie z wizualizacjami prezentowanymi w mediach, które mieliśmy szanse zobaczyć i ocenić, nie zgadzam się z tym, że projekt wygląda imponująco. Jedynym elementem, który przyprawia mnie o szybsze bicie serca są dwie oficyny, które zostały zachowane zgodnie z koncepcją Juliusza Dzierżanowskiego z 1909 r. Nic więcej nie pasuje do tej koncepcji, a wręcz burzy ją dokładnie w taki sam sposób, w jaki zburzono Halę Koszyki.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;W 2015 roku przyjdzie nam patrzeć, jak bardzo niespójny jest to projekt. Odrestaurowane zostaną dwie zabytkowe oficyny, powstanie imitacja historyczna konstrukcji Hali Koszyki, a całość zostanie okraszona biurowcami, które może na standardy Warszawskiej nowobudowy nie są najgorsze, ale kompletnie kłócą się z zagospodarowaniem przestrzeni wokół hali.  Czy tylko ja widzę, że w tym przypadku projekt strasznie gryzie w oczy? W okolicy, gdzie znajdują się zabytkowe kamienice w liczbie mnogiej, sąsiadujące bezpośrednio ze sobą z każdej strony, kolejny raz dochodzi do rażącej ingerencji w już istniejące otoczenie. Pomysł na usługi kawiarniane, galerię i kontynuację tradycji otwartości tego miejsca na mieszkańców jest jak najbardziej dobrym pomysłem. Jednak połączenie zabytkowych oficyn z próbą odwzorowania stalowej konstrukcji, która z oryginałem nie będzie miała nic wspólnego, oraz zwieńczenie całości nowoczesnymi biurowcami  o przytłaczających gabarytach nie mają prawa wyglądać dobrze.&#xA;&#xA;Chcemy Warszawy nowoczesnej, ale chcemy, by ta Warszawa była spójna i zachowała swój charakter na dziesiątki lat. Chcemy rewitalizacji historycznych miejsc, ale nie chcemy, by odzierano te miejsca z historii. Walczymy o Warszawę, a nie o miasto. Chcemy inwestycji, ale chcemy, aby ktoś nimi dobrze gospodarował i zarządzał, reprezentując interesy mieszkańców. W dodatku  najważniejsze wydaje się to, że w miejscu zarówno Hali Targowej Koszyki, jak i wielu innych miejscach w Warszawie nie są potrzebne kolejne biura, tylko mieszkania. Ludzie w Warszawie potrzebują mieszkań również w centrum. Nie chcemy już więcej bloków w starych dzielnicach oraz biurowców wystających ponad historyczną zabudowę. Chcemy by miasto nie tylko dbało, ale i starało się odwzorować przedwojenne mieszkania, które wtopią się stylem fasad i elewacji w to, co już istnieje i funkcjonuje od lat.&#xA;&#xA;W Hali Koszyki stawiałem kroki od najmłodszych lat, błąkając się pomiędzy stoiskami sprzedawców. Obserwowałem ją, gdy była zamknięta i opustoszała. Spoglądałem na pozostałości po zburzeniu, nadszarpnięte zębem czasu. Stwierdzam bez namysłu, że wolę siedzieć w zrujnowanych już przez Inwestora – firmę Griffin – resztkach tego miejsca, gdzie z sukcesem obecnie działa bar i bazar, a obok galeria, niż przyjść tam w 2015 roku na kawę do Starbucksa i kanapkę z Subway’a. Mamy jeszcze wybór, ale za chwilę będzie za późno.&#xA;&#xA;Czy w ogóle ktokolwiek pomyślał o tym, jak zostanie urządzony dawny dzieciniec Hali? Jakie krzesła i stoły tam staną, jakie zostaną dobrane parasole, dachy, szyldy, neony? Jaki będzie motyw przewodni wystroju? Czy znajdą się tam ławki? Czy tylko zbudowane zostaną punkty usługowe z myślą o junior brand managerach? Nie ma się czym podniecać.&#xA;&#xA;O Hali Targowej Koszyki można również poczytać na:&#xA;&#xA;http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,hala-koszyki-ma-wrocic-w-2015-roku,95873.html&#xA;&#xA;http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,tak-ma-wygladac-hala-na-koszykach,68297.html&#xA;&#xA;tablica&#xA;&#xA;#frajersko #śródmieście&#xA;&#xA;aut. #drkunalski&#xA;&#xA;                                                                           &#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/cOctLZsSjmC0/JPPYOr7NPabmHOCCqEwN6qK1LfDJU4sDAteNZKeS.jpg" alt="hala koszyki"></p>

<p>Dr Kunalski</p>

<p>27 sierpnia 2013</p>

<p>Pomysł na rewitalizację Hali Koszyki należy do tych pierwszorzędnych. Jednak w samym pomyśle ginie to, co najważniejsze. I tak, zgodnie z wizualizacjami prezentowanymi w mediach, które mieliśmy szanse zobaczyć i ocenić, nie zgadzam się z tym, że projekt wygląda imponująco. Jedynym elementem, który przyprawia mnie o szybsze bicie serca są dwie oficyny, które zostały zachowane zgodnie z koncepcją Juliusza Dzierżanowskiego z 1909 r. Nic więcej nie pasuje do tej koncepcji, a wręcz burzy ją dokładnie w taki sam sposób, w jaki zburzono Halę Koszyki.</p>



<p>W 2015 roku przyjdzie nam patrzeć, jak bardzo niespójny jest to projekt. Odrestaurowane zostaną dwie zabytkowe oficyny, powstanie imitacja historyczna konstrukcji Hali Koszyki, a całość zostanie okraszona biurowcami, które może na standardy Warszawskiej nowobudowy nie są najgorsze, ale kompletnie kłócą się z zagospodarowaniem przestrzeni wokół hali.  Czy tylko ja widzę, że w tym przypadku projekt strasznie gryzie w oczy? W okolicy, gdzie znajdują się zabytkowe kamienice w liczbie mnogiej, sąsiadujące bezpośrednio ze sobą z każdej strony, kolejny raz dochodzi do rażącej ingerencji w już istniejące otoczenie. Pomysł na usługi kawiarniane, galerię i kontynuację tradycji otwartości tego miejsca na mieszkańców jest jak najbardziej dobrym pomysłem. Jednak połączenie zabytkowych oficyn z próbą odwzorowania stalowej konstrukcji, która z oryginałem nie będzie miała nic wspólnego, oraz zwieńczenie całości nowoczesnymi biurowcami  o przytłaczających gabarytach nie mają prawa wyglądać dobrze.</p>

<p>Chcemy Warszawy nowoczesnej, ale chcemy, by ta Warszawa była spójna i zachowała swój charakter na dziesiątki lat. Chcemy rewitalizacji historycznych miejsc, ale nie chcemy, by odzierano te miejsca z historii. Walczymy o Warszawę, a nie o miasto. Chcemy inwestycji, ale chcemy, aby ktoś nimi dobrze gospodarował i zarządzał, reprezentując interesy mieszkańców. W dodatku  najważniejsze wydaje się to, że w miejscu zarówno Hali Targowej Koszyki, jak i wielu innych miejscach w Warszawie nie są potrzebne kolejne biura, tylko mieszkania. Ludzie w Warszawie potrzebują mieszkań również w centrum. Nie chcemy już więcej bloków w starych dzielnicach oraz biurowców wystających ponad historyczną zabudowę. Chcemy by miasto nie tylko dbało, ale i starało się odwzorować przedwojenne mieszkania, które wtopią się stylem fasad i elewacji w to, co już istnieje i funkcjonuje od lat.</p>

<p>W Hali Koszyki stawiałem kroki od najmłodszych lat, błąkając się pomiędzy stoiskami sprzedawców. Obserwowałem ją, gdy była zamknięta i opustoszała. Spoglądałem na pozostałości po zburzeniu, nadszarpnięte zębem czasu. Stwierdzam bez namysłu, że wolę siedzieć w zrujnowanych już przez Inwestora – firmę Griffin – resztkach tego miejsca, gdzie z sukcesem obecnie działa bar i bazar, a obok galeria, niż przyjść tam w 2015 roku na kawę do Starbucksa i kanapkę z Subway’a. Mamy jeszcze wybór, ale za chwilę będzie za późno.</p>

<p>Czy w ogóle ktokolwiek pomyślał o tym, jak zostanie urządzony dawny dzieciniec Hali? Jakie krzesła i stoły tam staną, jakie zostaną dobrane parasole, dachy, szyldy, neony? Jaki będzie motyw przewodni wystroju? Czy znajdą się tam ławki? Czy tylko zbudowane zostaną punkty usługowe z myślą o junior brand managerach? Nie ma się czym podniecać.</p>

<p>O Hali Targowej Koszyki można również poczytać na:</p>

<p><a href="http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,hala-koszyki-ma-wrocic-w-2015-roku,95873.html" rel="nofollow">http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,hala-koszyki-ma-wrocic-w-2015-roku,95873.html</a></p>

<p><a href="http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,tak-ma-wygladac-hala-na-koszykach,68297.html" rel="nofollow">http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,tak-ma-wygladac-hala-na-koszykach,68297.html</a></p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/faLyJIXKmRWs/sHVsGb0cJC2WolpFTsZBW1Xq9iaJnzJerxSJ4mkz.webp" alt="tablica"></p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a></p>

<p>                                                                           </p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/mowie-nie-projektowi-nowej-hali-koszyki</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 16:39:19 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>ZNAJDŹ DZIESIĘĆ RÓŻNIC</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/znajdz-dziesiec-roznic</link>
      <description>&lt;![CDATA[wizualizacja&#xA;&#xA;Dr Kunalski&#xA;&#xA;14 sierpnia 2013&#xA;&#xA;Miał powstać wyjątkowy budynek, Senator - biurowiec klasy A+, który miał być namiastką dawnego Banku Polskiego z zachowaniem ducha tamtych czasów, a wyszło jak… No właśnie jak? Wyszło kompletne nieporozumienie. Mamy budynek, który od Arkadii czy Galerii Mokotów różni się jedynie brakiem neonu galerii handlowej lub supermarketu. Smutny obraz rzeczywistości dopełnia fakt, iż firma deweloperska Ghelamco przeprowadziła inwestycję pod czujnym okiem konserwatora zabytków, który miał nadzorować prace architektoniczne i budowlane, więc naturalnym wydawałoby się, że podjęte działania miały na celu zapobieżenie temu, co właśnie wybudowano!&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Chociaż dałem radę wystać tylko chwilę przed nowo powstałym budynkiem, w tym czasie kilkukrotnie przecierałem oczy ze zdumienia i wciąż nie dowierzałem temu, czego byłem świadkiem. Nawet zamknięcie oczu i liczenie do dziesięciu nie pomogło. W najlepszym wypadku budynek powinien zostać zburzony, a konserwator powinien przemyśleć swoje czyny w więziennej celi, zaś w najgorszym powinny być wysokie kary dla tych, którzy na to zezwolili, a nowy konserwator zabytków powinien wydać nakaz przebudowy fasady oraz elewacji. W Senatorze nie zgadza mi się nic poza gabarytami budynku, które są poniekąd wymuszone przez wymiary działki na której budynek się znajduje. Nie zgadza się budulec, kolor, okna i ich kształt, boki, wcięcia, wykończenie, fasada… i długo by tak wymieniać… w efekcie nic nie przypomina dawnego gmachu, który w czasach swojego istnienia nie uchodził za piękność, ale przy tym kompletnie nieudanym tworze jest to perełka architektury.&#xA;&#xA;kamień na elewacji jest cieńszy niż grubszy, dlatego wygląda jak kafelki. Kolorystykę udało się zachować historyczną: niżej czerwony piaskowiec z rodzimego kamieniołomu Kopulak, ale wyżej już nie złocisty piaskowiec, tylko wapień z Portugalii. Kiedy kamień jest cienki, wtedy nie daje się tak łatwo fasad rozrzeźbić, stąd gzymsy na poziomach kolejnych kondygnacji przypominają cienkie kanciki, są płaskie jak szlaczki. Zamiast dwóch kondygnacji, jak w gmachu 100 lat temu, dziś zmieściło się aż sześć. Nic więc dziwnego, że stropy wypadają w środku wielkich okien. Dolna część witryn ma szkło pokryte barwną folią. Ta czerwień ma przypominać, że w tych miejscach kiedyś był czerwony piaskowiec.&#xA;&#xA;Nic więc dziwnego, że firma Ghelamco ma złą opinię wśród mieszkańców Warszawy, bo tak samo wyglądają wszystkie jej inwestycję, które zyskały miano ‘gelamszczyzny’…&#xA;&#xA;Nie sztuką jest upchnięcie pierwszego lepszego budynku w każdą wolną, możliwą do zabudowania przestrzeń, a zrobienie tego mądrze, tak aby wszystko do siebie pasowało. Szczególnie w tak ważnym miejscu - położonym obok odbudowanego Starego Miasta. W innym przypadku skutki mogą być bardzo przykre dla krajobrazu miasta, tak jak to miało miejsce w przypadku Senatora. Pozostaje nam żyć przy nadziei, że za 20 lat budynek zniszczeje i będzie wymagał, gruntownej przebudowy, która nastąpi w czasach, gdy wreszcie ktoś będzie chciał odbudować piękną Warszawę rozsądnie zarządzając naszą wspólną przestrzenią i wytłumaczy inwestorom, że miejsca na gelamszczyznę w Warszawie nie ma.&#xA;&#xA;Mam również radę na przyszłość dla władz miasta: pamiętajcie! gdy inwestor będzie chciał się zabrać za robienie czegoś na co go nie stać to już niech lepiej nie robi tego wcale, bo gdyby miasto nie wydało warunków na zabudowę tak ważnej i prestiżowej działki, wciąż byłaby szansa na to, że ktoś inny zrobi to raz a porządnie, skoro ma to być wizytówką Warszawy na wiele pokoleń. Do zmiany poglądu nie przekonają mnie argumenty o stojących gdzieniegdzie blokach z wielkiej płyty, ponieważ zawsze trzeba równać do najlepszych, a nie próbować tłumaczyć swoją nieudolność nieudolnością innych.&#xA;&#xA;Zdjęcia pochodzą z warszawa.gazeta.pl&#xA;&#xA;Więcej na: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,12185984,BiurowiecSenator_Gorszaarchitekturazastapilalepsza.html?as=1&amp;startsz=x&#xA;&#xA;#frajersko #śródmieście&#xA;&#xA;aut. #drkunalski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/ZPvWEevwYOBI/TtN6KTk0IM11YvnbunWQfCLATHssaT2NEb0L72Uw.jpg" alt="wizualizacja"></p>

<p>Dr Kunalski</p>

<p>14 sierpnia 2013</p>

<p>Miał powstać wyjątkowy budynek, Senator – biurowiec klasy A+, który miał być namiastką dawnego Banku Polskiego z zachowaniem ducha tamtych czasów, a wyszło jak… No właśnie jak? Wyszło kompletne nieporozumienie. Mamy budynek, który od Arkadii czy Galerii Mokotów różni się jedynie brakiem neonu galerii handlowej lub supermarketu. Smutny obraz rzeczywistości dopełnia fakt, iż firma deweloperska Ghelamco przeprowadziła inwestycję pod czujnym okiem konserwatora zabytków, który miał nadzorować prace architektoniczne i budowlane, więc naturalnym wydawałoby się, że podjęte działania miały na celu zapobieżenie temu, co właśnie wybudowano!</p>



<p>Chociaż dałem radę wystać tylko chwilę przed nowo powstałym budynkiem, w tym czasie kilkukrotnie przecierałem oczy ze zdumienia i wciąż nie dowierzałem temu, czego byłem świadkiem. Nawet zamknięcie oczu i liczenie do dziesięciu nie pomogło. W najlepszym wypadku budynek powinien zostać zburzony, a konserwator powinien przemyśleć swoje czyny w więziennej celi, zaś w najgorszym powinny być wysokie kary dla tych, którzy na to zezwolili, a nowy konserwator zabytków powinien wydać nakaz przebudowy fasady oraz elewacji. W Senatorze nie zgadza mi się nic poza gabarytami budynku, które są poniekąd wymuszone przez wymiary działki na której budynek się znajduje. Nie zgadza się budulec, kolor, okna i ich kształt, boki, wcięcia, wykończenie, fasada… i długo by tak wymieniać… w efekcie nic nie przypomina dawnego gmachu, który w czasach swojego istnienia nie uchodził za piękność, ale przy tym kompletnie nieudanym tworze jest to perełka architektury.</p>

<p>kamień na elewacji jest cieńszy niż grubszy, dlatego wygląda jak kafelki. Kolorystykę udało się zachować historyczną: niżej czerwony piaskowiec z rodzimego kamieniołomu Kopulak, ale wyżej już nie złocisty piaskowiec, tylko wapień z Portugalii. Kiedy kamień jest cienki, wtedy nie daje się tak łatwo fasad rozrzeźbić, stąd gzymsy na poziomach kolejnych kondygnacji przypominają cienkie kanciki, są płaskie jak szlaczki. Zamiast dwóch kondygnacji, jak w gmachu 100 lat temu, dziś zmieściło się aż sześć. Nic więc dziwnego, że stropy wypadają w środku wielkich okien. Dolna część witryn ma szkło pokryte barwną folią. Ta czerwień ma przypominać, że w tych miejscach kiedyś był czerwony piaskowiec.</p>

<p>Nic więc dziwnego, że firma Ghelamco ma złą opinię wśród mieszkańców Warszawy, bo tak samo wyglądają wszystkie jej inwestycję, które zyskały miano ‘gelamszczyzny’…</p>

<p>Nie sztuką jest upchnięcie pierwszego lepszego budynku w każdą wolną, możliwą do zabudowania przestrzeń, a zrobienie tego mądrze, tak aby wszystko do siebie pasowało. Szczególnie w tak ważnym miejscu – położonym obok odbudowanego Starego Miasta. W innym przypadku skutki mogą być bardzo przykre dla krajobrazu miasta, tak jak to miało miejsce w przypadku Senatora. Pozostaje nam żyć przy nadziei, że za 20 lat budynek zniszczeje i będzie wymagał, gruntownej przebudowy, która nastąpi w czasach, gdy wreszcie ktoś będzie chciał odbudować piękną Warszawę rozsądnie zarządzając naszą wspólną przestrzenią i wytłumaczy inwestorom, że miejsca na gelamszczyznę w Warszawie nie ma.</p>

<p>Mam również radę na przyszłość dla władz miasta: pamiętajcie! gdy inwestor będzie chciał się zabrać za robienie czegoś na co go nie stać to już niech lepiej nie robi tego wcale, bo gdyby miasto nie wydało warunków na zabudowę tak ważnej i prestiżowej działki, wciąż byłaby szansa na to, że ktoś inny zrobi to raz a porządnie, skoro ma to być wizytówką Warszawy na wiele pokoleń. Do zmiany poglądu nie przekonają mnie argumenty o stojących gdzieniegdzie blokach z wielkiej płyty, ponieważ zawsze trzeba równać do najlepszych, a nie próbować tłumaczyć swoją nieudolność nieudolnością innych.</p>

<p>Zdjęcia pochodzą z warszawa.gazeta.pl</p>

<p>Więcej na: <a href="http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,12185984,Biurowiec_Senator__Gorsza_architektura_zastapila_lepsza.html?as=1&amp;startsz=x" rel="nofollow">http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,12185984,Biurowiec_Senator__Gorsza_architektura_zastapila_lepsza.html?as=1&amp;startsz=x</a></p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/znajdz-dziesiec-roznic</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 15:34:35 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>WSTĘP</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</link>
      <description>&lt;![CDATA[logo Pańskiej Skórki&#xA;&#xA;Pańska Skórka&#xA;&#xA;13 sierpnia 2013&#xA;&#xA;Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe - z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. &#xA;&#xA;Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. &#xA;&#xA;A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji - redakcja@panskaskorka.com&#xA;&#xA;Życzcie nam powodzenia!&#xA;&#xA;elegancko&#xA;&#xA;aut. #pańskaskórka&#xA;&#xA;-- &#xA;&#xA;Informacje o archiwum&#xA;&#xA;Zbiór tagów do nawigacji po blogu:&#xA;#elegancko #frajersko #bielany #śródmieście #muranów #grochów #powiśle #ursynów&#xA;&#xA;Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:&#xA;#maciekorganiściak #drkunalski #adambarański #romualdbrudke #pannameluzyna #paulinagorzkowska #andrzejjędrzejczak #adamkaliszewski #piotrwbartoszek #filipjaremko #pańskaskórka&#xA;&#xA;Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii &#34;pańska kulturka&#34;, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka). Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/Y37QKw8SA9QU/XFbDTaHzDsvoABYjt4JSMieuczktfl4AFo0z1A42.png" alt="logo Pańskiej Skórki"></p>

<p>Pańska Skórka</p>

<p>13 sierpnia 2013</p>

<p>Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.</p>



<p>Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe – z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. </p>

<p>Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. </p>

<p>A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji – redakcja@panskaskorka.com</p>

<p>Życzcie nam powodzenia!</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>—</p>

<p><strong>Informacje o archiwum</strong></p>

<p>Zbiór tagów do nawigacji po blogu:
<a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:bielany" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">bielany</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:muran%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">muranów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:groch%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">grochów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:powi%C5%9Ble" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">powiśle</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:ursyn%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">ursynów</span></a></p>

<p>Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:
<a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adambara%C5%84ski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adambarański</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:romualdbrudke" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">romualdbrudke</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pannameluzyna" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pannameluzyna</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:paulinagorzkowska" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">paulinagorzkowska</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:piotrwbartoszek" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">piotrwbartoszek</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:filipjaremko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">filipjaremko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. <strong>Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii “pańska kulturka”, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka).</strong> Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.</p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 15:19:29 +0000</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>