<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>adamkaliszewski &amp;mdash; Pańska Skórka</title>
    <link>https://paper.wf/panskaskorka/tag:adamkaliszewski</link>
    <description>Archiwum subiektywnego bloga o Warszawie</description>
    <pubDate>Tue, 26 May 2026 15:32:29 +0000</pubDate>
    <item>
      <title>METRO: 1983</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/metro-1983</link>
      <description>&lt;![CDATA[metro1&#xA;&#xA;Adam Kaliszewski&#xA;&#xA;28 grudnia 2013&#xA;&#xA;Warszawa żyje metrem. Dosłownie – jego pierwszą linią, gdzie tysiące mieszkańców codziennie integrują się bardzo blisko, a strefa intymności przestaje istnieć. I gdzie każda awaria urasta do kategorii wręcz biblijnych. Werbalnie – linią drugą – jej perspektywami oraz problemami w czasie budowy. Ja żyję metrem, z metrem i poniekąd w metrze praktycznie od zawsze, kiedy jako zupełnie mały dzieciak sprowadziłem się z rodzicami na Ursynów i budowę pierwszej linii obserwowałem z balkonu, z podwórka, a czasem – gówniarski nielegal – z poziomu wykopów.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Tuż obok (budowy) metra mieszkałem od 1981 roku – najpierw na Imielinie, później na wysokości obecnej stacji Stokłosy. Ale raz, że z czasu, kiedy byłem dwulatkiem, nie pamiętam literalnie nic, a dwa, że taki tytuł notki ładniej nawiązuje do całkiem zacnej powieści o podziemnej kolejce.&#xA;&#xA;Plan Metropolitenu - pierwszy znany szkic metra w Warszawie&#xA;Plan Metropolitenu – pierwszy znany szkic metra w Warszawie&#xA;&#xA;Moje najdawniejsze wspomnienia związane z metrem to rozkopana al. KEN. Z jednej strony niesamowita frajda dla dzieciaków z Imielina – wykopy, dźwigi, strzeliste kafary wbijające z impetem elementy konstrukcyjne (zdarzało się, że w bloku oddalonym o kilkaset metrów spadały ze ścian obrazki) i dziesiątki kamazów wywożących z budowy tony ziemi. Na pewno działało to na wyobraźnię. No i to metro mieli skończyć w ciągu kilku lat ;)&#xA;&#xA;Budowa stacji Natolin&#xA;Budowa stacji Natolin&#xA;&#xA;Nie skończyli, a w 1991 w księżycowym imielińskim pejzażu, przy wiecznie rozkopanej „alei” KEN zaparkował nawet ił-18, którego właściciel miał bardzo ambitne plany biznesowe. Wykopy, błoto i radziecki samolot unieruchomiony pośród bloków – czy można wyobrazić sobie szczęśliwsze dzieciństwo?&#xA;&#xA;Budowa Stacji Techniczno-Postojowej&#xA;Budowa Stacji Techniczno-Postojowej&#xA;&#xA;Kilka lat później nasza rodzina przeniosła się na Ursynów Północny. Oczywiście prace przy budowie I linii metra były nadal tak samo „zaawansowane” – co na odcinku ursynowskim oznaczało dokładnie te same błotne pejzaże, tonące między zwałami gliny przyszłe wejścia na poszczególne stacje, no i niezapomniane „jeziorko” koło 305-ki. Owo jeziorko to była raczej pokaźna kałuża, ale na tyle obszerna i głęboka, że dorobiła się własnego ekosystemu – było to jedno z najbogatszych (może oprócz wysychającego dziś oczka wodnego przy Centrum Onkologii) siedlisk kijanek. A później żab, które wnosiły w klimat szarego jeszcze wówczas blokowiska bardzo sielskie dźwięki.&#xA;&#xA;Budowa stacji Ursynów&#xA;Budowa stacji Ursynów&#xA;&#xA;Ursynów trwał więc rowem podzielony (zresztą nie tylko Ursynów, co pamięta każdy, kto w tamtych latach mieszkał w okolicach al. Niepodległości), ku uciesze dzieciarni i ku rozpaczy dorosłych, marzących o tym, aby wreszcie kiedyś dojechać do Śródmieścia podziemną kolejką, aż wreszcie rozpoczęły się dni otwarte i testowe przejazdy, a następnie regularne kursowanie metra (wreszcie mogłem przesiąść się z zatłoczonego 516!). Tamte czasy to również wspomnienie bardzo aktywnych osób odpowiedzialnych za monitoring i komunikaty – „Pan w czapce i pan bez włosów proszeni są o odsunięcie się od krawędzi peronu” usłyszeć można było kilka razy dziennie, a sporadycznie także: „Uwaga! Na peronie pojawili się kieszonkowcy!”. Było mi nieswojo, kiedy ten drugi komunikat usłyszałem na pustawej stacji, ewidentnie pod moim adresem. Wydawało mi się, że kieszonkowiec to praski typ w kaszkiecie, w najlepszym razie dresiarz, a nie młodociane metalątko z rozwianym włosem, ale widać obsługa miała swoje zdanie.&#xA;&#xA;Przygotowania do budowy stacji Ursynów&#xA;Przygotowania do budowy stacji Ursynów&#xA;&#xA;I jeszcze pierwsza wycieczka metrem na Kabaty i to niesamowite wrażenie pustki – gdzieś za plecami bloki Natolina, wokół pola, łąki, chaszcze i zarośla, a na horyzoncie Stacja Techniczno-Postojowa i linia Lasu Kabackiego. Dziś – nie do uwierzenia. Z kronikarskiego obowiązku wspomnieć muszę jeszcze o zakładzie „Foto Metro” przy dzisiejszej stacji Ursynów, który nazwą (oraz gigantycznym muralem) wyprzedził uruchomienie I linii o dobrą dekadę, ale to jednak nie moje ówczesne rewiry.&#xA;&#xA;Dziś mieszkam na Bielanach, także dwa kroki od metra, które stało się już dla warszawiaków czymś powszednim, zwykłym,codziennym i istniejącym „od zawsze”. Dla mnie jednak nigdy nie będzie to po prostu kawałek miejskiej infrastruktury, a mnóstwo rewelacyjnych wspomnień z dzieciństwa. Szkoda, że w czasach bezpieczeństwa, ochrony, monitoringu i pancernych płotów, „dzieciaki II linii” pewnie takich wspomnień mieć nie będą.&#xA;&#xA;Zdjęcia z archiwum Metra Warszawskiego Sp. z o.o. Na potrzeby wpisu udostępnił je p. Krzysztof Malawko, Rzecznik Prasowy spółki Metro Warszawskie, któremu uprzejmie dziękuję!&#xA;&#xA;#elegancko #ursynów&#xA;&#xA;aut. #adamkaliszewski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/tyXyfVdHJK0p/1CCuIRSVuKjIbTiRHWyrVbDodnXXINhmmOHjzNEA.jpg" alt="metro1"></p>

<p>Adam Kaliszewski</p>

<p>28 grudnia 2013</p>

<p>Warszawa żyje metrem. Dosłownie – jego pierwszą linią, gdzie tysiące mieszkańców codziennie integrują się bardzo blisko, a strefa intymności przestaje istnieć. I gdzie każda awaria urasta do kategorii wręcz biblijnych. Werbalnie – linią drugą – jej perspektywami oraz problemami w czasie budowy. Ja żyję metrem, z metrem i poniekąd w metrze praktycznie od zawsze, kiedy jako zupełnie mały dzieciak sprowadziłem się z rodzicami na Ursynów i budowę pierwszej linii obserwowałem z balkonu, z podwórka, a czasem – gówniarski nielegal – z poziomu wykopów.</p>



<p>Tuż obok (budowy) metra mieszkałem od 1981 roku – najpierw na Imielinie, później na wysokości obecnej stacji Stokłosy. Ale raz, że z czasu, kiedy byłem dwulatkiem, nie pamiętam literalnie nic, a dwa, że taki tytuł notki ładniej nawiązuje do całkiem zacnej powieści o podziemnej kolejce.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/6CsBbvEmloDj/nnBR0be026e81xw43qhTant8pEGe8gE1EO28vhpU.webp" alt="Plan Metropolitenu - pierwszy znany szkic metra w Warszawie">
<em>Plan Metropolitenu – pierwszy znany szkic metra w Warszawie</em></p>

<p>Moje najdawniejsze wspomnienia związane z metrem to rozkopana al. KEN. Z jednej strony niesamowita frajda dla dzieciaków z Imielina – wykopy, dźwigi, strzeliste kafary wbijające z impetem elementy konstrukcyjne (zdarzało się, że w bloku oddalonym o kilkaset metrów spadały ze ścian obrazki) i dziesiątki kamazów wywożących z budowy tony ziemi. Na pewno działało to na wyobraźnię. No i to metro mieli skończyć w ciągu kilku lat ;)</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/QMrbXp7D0knH/ooTJBM3g9vuVnU8FltmmVplLGMpjiuxoIkVMjln7.webp" alt="Budowa stacji Natolin">
<em>Budowa stacji Natolin</em></p>

<p>Nie skończyli, a w 1991 w księżycowym imielińskim pejzażu, przy wiecznie rozkopanej „alei” KEN zaparkował nawet ił-18, którego właściciel miał bardzo ambitne plany biznesowe. Wykopy, błoto i radziecki samolot unieruchomiony pośród bloków – czy można wyobrazić sobie szczęśliwsze dzieciństwo?</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/DfgakYqT1OEy/WxmNeyjDMzyMAY3tonXqPQIQLPc7dG8zgMic52yn.webp" alt="Budowa Stacji Techniczno-Postojowej">
<em>Budowa Stacji Techniczno-Postojowej</em></p>

<p>Kilka lat później nasza rodzina przeniosła się na Ursynów Północny. Oczywiście prace przy budowie I linii metra były nadal tak samo „zaawansowane” – co na odcinku ursynowskim oznaczało dokładnie te same błotne pejzaże, tonące między zwałami gliny przyszłe wejścia na poszczególne stacje, no i niezapomniane „jeziorko” koło 305-ki. Owo jeziorko to była raczej pokaźna kałuża, ale na tyle obszerna i głęboka, że dorobiła się własnego ekosystemu – było to jedno z najbogatszych (może oprócz wysychającego dziś oczka wodnego przy Centrum Onkologii) siedlisk kijanek. A później żab, które wnosiły w klimat szarego jeszcze wówczas blokowiska bardzo sielskie dźwięki.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/Ck0zjvOzWgtH/7HnnGN9JwdTvn5uJJP5F2AK4Ph49As6Imyxjdisz.webp" alt="Budowa stacji Ursynów">
<em>Budowa stacji Ursynów</em></p>

<p>Ursynów trwał więc rowem podzielony (zresztą nie tylko Ursynów, co pamięta każdy, kto w tamtych latach mieszkał w okolicach al. Niepodległości), ku uciesze dzieciarni i ku rozpaczy dorosłych, marzących o tym, aby wreszcie kiedyś dojechać do Śródmieścia podziemną kolejką, aż wreszcie rozpoczęły się dni otwarte i testowe przejazdy, a następnie regularne kursowanie metra (wreszcie mogłem przesiąść się z zatłoczonego 516!). Tamte czasy to również wspomnienie bardzo aktywnych osób odpowiedzialnych za monitoring i komunikaty – „Pan w czapce i pan bez włosów proszeni są o odsunięcie się od krawędzi peronu” usłyszeć można było kilka razy dziennie, a sporadycznie także: „Uwaga! Na peronie pojawili się kieszonkowcy!”. Było mi nieswojo, kiedy ten drugi komunikat usłyszałem na pustawej stacji, ewidentnie pod moim adresem. Wydawało mi się, że kieszonkowiec to praski typ w kaszkiecie, w najlepszym razie dresiarz, a nie młodociane metalątko z rozwianym włosem, ale widać obsługa miała swoje zdanie.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/dVNIIZG5DPUo/7v59RtcRhIG2FWYR4MKLxU1rrf8nlgDIESvmtEg1.webp" alt="Przygotowania do budowy stacji Ursynów">
<em>Przygotowania do budowy stacji Ursynów</em></p>

<p>I jeszcze pierwsza wycieczka metrem na Kabaty i to niesamowite wrażenie pustki – gdzieś za plecami bloki Natolina, wokół pola, łąki, chaszcze i zarośla, a na horyzoncie Stacja Techniczno-Postojowa i linia Lasu Kabackiego. Dziś – nie do uwierzenia. Z kronikarskiego obowiązku wspomnieć muszę jeszcze o zakładzie „Foto Metro” przy dzisiejszej stacji Ursynów, który nazwą (oraz gigantycznym muralem) wyprzedził uruchomienie I linii o dobrą dekadę, ale to jednak nie moje ówczesne rewiry.</p>

<p>Dziś mieszkam na Bielanach, także dwa kroki od metra, które stało się już dla warszawiaków czymś powszednim, zwykłym,codziennym i istniejącym „od zawsze”. Dla mnie jednak nigdy nie będzie to po prostu kawałek miejskiej infrastruktury, a mnóstwo rewelacyjnych wspomnień z dzieciństwa. Szkoda, że w czasach bezpieczeństwa, ochrony, monitoringu i pancernych płotów, „dzieciaki II linii” pewnie takich wspomnień mieć nie będą.</p>

<p>Zdjęcia z archiwum Metra Warszawskiego Sp. z o.o. Na potrzeby wpisu udostępnił je p. Krzysztof Malawko, Rzecznik Prasowy spółki Metro Warszawskie, któremu uprzejmie dziękuję!</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:ursyn%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">ursynów</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/metro-1983</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 10:51:05 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>O WROTACH BIELAN I CHIŃCZYKU-TUŁACZU</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/o-wrotach-bielan-i-chinczyku-tulaczu</link>
      <description>&lt;![CDATA[wrota1&#xA;&#xA;Adam Kaliszewski&#xA;&#xA;17 grudnia 2013&#xA;&#xA;Nie tak dawno w jednym z wpisów na łamach Pańskiej Skórki zagościł temat tzw. Serka Bielańskiego. Snułem wtedy rozważania na temat planów socjalistycznych architektów, nad planowaną „eksponowaną wystawą” oraz nad mizerią bud gastronomicznych na terenie dawnego PKS Marymont. Od tej pory sytuacja nabrała tempa. Bud nie ma (bar „Hami” nostalgiczny bywalec uhonorował nawet zapalając w jego miejscu znicz), deweloper ochoczo przygotowuje się do rozpoczęcia w ich miejscu inwestycji na 777 (sic!) mieszkań, a przy ul. Sacharowa powstała baza dzielnych pionierów, których zadaniem jest dociągnięcie tej bielańskiej arterii aż do Marymonckiej. Ale to nie koniec dojrzewania Serka. Dzielnica, miasto i inwestorzy szykują w tej części Bielan prawdziwą rewolucję.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;W Urzędzie Dzielnicy Bielany odbyło się spotkanie, podczas którego mieszkańcy mogli bliżej zapoznać się z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego (rocznik 2002) i poznać sprzedażowo-zakupowo-inwestycyjne nowinki. Jak to często z tego rodzaju spotkaniami bywa, od początku trwała gorąca dyskusja z mieszkańcami, których bardziej od całościowej koncepcji rozwoju tego kawałka Bielan interesowało to, czy np. od iście autostradowego zapewne ruchu na wydłużonej o 200 m. ul. Sacharowa nie rozpadnie się aby ich blok. No bo to przecież pięć pasów – autostrada! I na nic tłumaczenia naczelnika dzielnicowego wydziału architektury, że z tych pięciu trzy to lewo- i prawoskręty. Przy okazji smutna refleksja: oprócz dwuosobowej reprezentacji naszego bloga i jeszcze jednego młodego mężczyzny średnia wieku uczestników spotkania wynosiła co najmniej 65 lat. Dlaczego osoby młodsze, które w wielu przypadkach spędzą w danej okolicy kolejne dziesięciolecia swojego życia, nie przejawiają praktycznie żadnego zainteresowania trwałymi miejskimi przeobrażeniami w swoim sąsiedztwie – trudno powiedzieć ale na pewno nie napawa to optymizmem.&#xA;&#xA;Hołd bywalców baru &#34;Hami&#34;&#xA;Hołd bywalców baru „Hami”&#xA;&#xA;Przedstawiciele bielańskiego ratusza, pomiędzy odpowiedziami na nie zawsze adekwatne pytania, skupili się na dwóch głównych obszarach: realnych w najbliższych miesiącach inwestycjach oraz dalekosiężnych planach i ambicjach, wynikających z przyjętego w 2002 MPZP (choć podkreślając co chwila, że plan zagospodarowania to „spadek po poprzednim układzie”, a ich ręce i sumienia są czyste jak łza).&#xA;&#xA;Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego - mapa zbiorcza&#xA;Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego - mapa zbiorcza&#xA;&#xA;Jaka jest ta dalekosiężna wizja? Otóż Serek, po likwidacji odcinka ul. Kasprowicza od Żeromskiego do Duracza, ma stać się obszarem intensywnej zabudowy o charakterze miejskim, sercem dzielnicy, czy – obrazowo – „wrotami Bielan”. O ile wizja przesunięcia serca (serk-ca?) Bielan w stronę Żoliborza może być dobrą prognozą także na gruncie symbolicznym, to prawdziwe wrzenie na sali wywołała wizja witającej wjeżdżających na Bielany dominanty w postaci nawet 100-metrowego wieżowca u zbiegu Żeromskiego i Marymonckiej. Reszta serkowej zabudowy ma być znacznie niższa – od 25 do 37 metrów (miejscami punktowo do 55), ale faktycznie porównując skalę dopuszczalną w planie zagospodarowania, zapowiada się kawał wielkiej inwestycji.&#xA;&#xA;Niestety może być tak...&#xA;Niestety może być tak…&#xA;&#xA;Czy i kiedy takie przeobrażenie Serka w bielańskie city (jako punkt odniesienia przytoczono przykład nowej zabudowy pl. Unii Lubelskiej) nastąpi – nie wiadomo. Miasto, wedle zapewnień bielańskich urzędników, czeka prawdopodobnie na kolejną „górkę” na rynku gruntów, aby tanio skóry na Serku nie sprzedać. Ale jaki będzie efekt końcowy – trudno niestety przewidzieć. Może to być względnie reprezentacyjna zabudowa, ale też równie dobrze peryferyjne centrum biurowo-handlowo-mieszkaniowe, godne pierwszej połowy lat 90. ubiegłej dekady. Władze dzielnicy najchętniej widziałyby inwestycję „na bogato”, w idealnej sytuacji łączącej funkcje komercyjne z kulturalnymi (np. dzielnicowe kino), ale urzędnicy sami przyznawali, że w gruncie rzeczy, oprócz „pilnowania” planu zagospodarowania przestrzennego, niewiele mają do gadania wobec polityki i decyzji ratusza m. st. A po co to wszystko? Dzielnica nie ukrywa, że liczy na napływ nowych, młodych mieszkańców, chętnie rozliczających PIT-y w miejscu zamieszkania. Oby się nie przeliczyła…&#xA;&#xA;...albo nawet tak&#xA;…albo nawet tak&#xA;&#xA;Na osłodę po zaoranym skwerku-serku mieszkańcy okolic mają dostać nowy park po drugiej stronie Marymonckiej, w miejscu nieco zapomnianej, acz uroczej, doliny nieopodal Stawów Kellera. Kiedy jednak to nastąpi – również nie wiadomo, władze dzielnicy czekają na nowe rozdanie z unijnego worka, z – podobno – pięknym i gotowym już projektem.&#xA;&#xA;Znacznie bardziej konkretne są natomiast plany dotyczące bezpośredniego otoczenia Serka. Już trwają prace nad ostatecznym przebiciem ciągu Duracza-Sacharowa do Marymonckiej, aby następnie zlikwidować początkowy fragment Kasprowicza. Działka przy Sacharowa, obecnie zajmowana przez parking, została wystawiona na sprzedaż, a rozstrzygnięcie przetargu ma nastąpić w najbliższych dniach. Plan zagospodarowania dopuszcza w tym miejscu zabudowę do 8 kondygnacji z parkingiem podziemnym. Kolejny przetarg dotyczy pawilonów przy Kasprowicza. Ta wiadomość zapewne zmartwi bywalców baru „Hami”, tzw. „najlepszego Chińczyka w mieście”, który przez długi czas dzielnie bronił się w pawilonie na rogu Żeromskiego i Sadowskiej, aby finalnie trafić na Kasprowicza właśnie… Los Chińczyka-tułacza wydaje się być przypieczętowany, nowy inwestor ma bowiem – zgodnie z lokalnym planem zagospodarowania – zrównać z ziemią stare pawilony i… postawić nowe. Błyszczące i śliczne, z drogeriami i eko-piekarniami. Gdzie (i czy) tym razem los rzuci azjatycką załogę – zobaczymy. Ja tęsknić nie będę.&#xA;&#xA;PS to chyba pierwszy post w historii Pańskiej Skórki, otagowany jednocześnie „Elegancko” i „Frajersko”. Jako bezpośredni sąsiad Serka liczę na kawałek dobrej, wielkomiejskiej architektury, ale obawa, że wyjdzie tak jak na zamieszczonych w tekście fotomontażach jest niestety silna i niepozbawiona podstaw.&#xA;&#xA;Źródła:&#xA;&#xA;Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i mapa zbiorcza: Wydział Architektury i Budownictwa dla Dzielnicy Bielany. Uprzejmie dziękuję p. Tomaszowi Dąbkowskiemu, Naczelnikowi Wydziału, za udostępnienie materiałów.&#xA;Fotomontaże: Piotr W. Bartoszek&#xA;&#xA;#elegancko #frajersko #bielany&#xA;&#xA;aut. #adamkaliszewski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/tURk7voZKUPx/bQ07d2CbLd8dwaqOjMOT84zyq7X4SYZvYIfXIDLB.jpg" alt="wrota1"></p>

<p>Adam Kaliszewski</p>

<p>17 grudnia 2013</p>

<p>Nie tak dawno w jednym z wpisów na łamach Pańskiej Skórki zagościł temat tzw. Serka Bielańskiego. Snułem wtedy rozważania na temat planów socjalistycznych architektów, nad planowaną „eksponowaną wystawą” oraz nad mizerią bud gastronomicznych na terenie dawnego PKS Marymont. Od tej pory sytuacja nabrała tempa. Bud nie ma (bar „Hami” nostalgiczny bywalec uhonorował nawet zapalając w jego miejscu znicz), deweloper ochoczo przygotowuje się do rozpoczęcia w ich miejscu inwestycji na 777 (sic!) mieszkań, a przy ul. Sacharowa powstała baza dzielnych pionierów, których zadaniem jest dociągnięcie tej bielańskiej arterii aż do Marymonckiej. Ale to nie koniec dojrzewania Serka. Dzielnica, miasto i inwestorzy szykują w tej części Bielan prawdziwą rewolucję.</p>



<p>W Urzędzie Dzielnicy Bielany odbyło się spotkanie, podczas którego mieszkańcy mogli bliżej zapoznać się z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego (rocznik 2002) i poznać sprzedażowo-zakupowo-inwestycyjne nowinki. Jak to często z tego rodzaju spotkaniami bywa, od początku trwała gorąca dyskusja z mieszkańcami, których bardziej od całościowej koncepcji rozwoju tego kawałka Bielan interesowało to, czy np. od iście autostradowego zapewne ruchu na wydłużonej o 200 m. ul. Sacharowa nie rozpadnie się aby ich blok. No bo to przecież pięć pasów – autostrada! I na nic tłumaczenia naczelnika dzielnicowego wydziału architektury, że z tych pięciu trzy to lewo- i prawoskręty. Przy okazji smutna refleksja: oprócz dwuosobowej reprezentacji naszego bloga i jeszcze jednego młodego mężczyzny średnia wieku uczestników spotkania wynosiła co najmniej 65 lat. Dlaczego osoby młodsze, które w wielu przypadkach spędzą w danej okolicy kolejne dziesięciolecia swojego życia, nie przejawiają praktycznie żadnego zainteresowania trwałymi miejskimi przeobrażeniami w swoim sąsiedztwie – trudno powiedzieć ale na pewno nie napawa to optymizmem.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/kfILT9oSpeSn/8DXWZaVGErJllNcrnVM6WTpIznlw5iYoozl9BOvl.webp" alt="Hołd bywalców baru &#34;Hami&#34;">
<em>Hołd bywalców baru „Hami”</em></p>

<p>Przedstawiciele bielańskiego ratusza, pomiędzy odpowiedziami na nie zawsze adekwatne pytania, skupili się na dwóch głównych obszarach: realnych w najbliższych miesiącach inwestycjach oraz dalekosiężnych planach i ambicjach, wynikających z przyjętego w 2002 MPZP (choć podkreślając co chwila, że plan zagospodarowania to „spadek po poprzednim układzie”, a ich ręce i sumienia są czyste jak łza).</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/ZKeMvXCouCj8/BDOxkYuXul6EiDEB8QOpnYBLUQrh2q8zgmfrnzFc.webp" alt="Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego - mapa zbiorcza">
<em>Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – mapa zbiorcza</em></p>

<p>Jaka jest ta dalekosiężna wizja? Otóż Serek, po likwidacji odcinka ul. Kasprowicza od Żeromskiego do Duracza, ma stać się obszarem intensywnej zabudowy o charakterze miejskim, sercem dzielnicy, czy – obrazowo – „wrotami Bielan”. O ile wizja przesunięcia serca (serk-ca?) Bielan w stronę Żoliborza może być dobrą prognozą także na gruncie symbolicznym, to prawdziwe wrzenie na sali wywołała wizja witającej wjeżdżających na Bielany dominanty w postaci nawet 100-metrowego wieżowca u zbiegu Żeromskiego i Marymonckiej. Reszta serkowej zabudowy ma być znacznie niższa – od 25 do 37 metrów (miejscami punktowo do 55), ale faktycznie porównując skalę dopuszczalną w planie zagospodarowania, zapowiada się kawał wielkiej inwestycji.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/QVCSYckpL0M6/ledQ7elU2NSpvgKiH7U38AV74RspA1UguC5aTl4n.webp" alt="Niestety może być tak...">
<em>Niestety może być tak…</em></p>

<p>Czy i kiedy takie przeobrażenie Serka w bielańskie city (jako punkt odniesienia przytoczono przykład nowej zabudowy pl. Unii Lubelskiej) nastąpi – nie wiadomo. Miasto, wedle zapewnień bielańskich urzędników, czeka prawdopodobnie na kolejną „górkę” na rynku gruntów, aby tanio skóry na Serku nie sprzedać. Ale jaki będzie efekt końcowy – trudno niestety przewidzieć. Może to być względnie reprezentacyjna zabudowa, ale też równie dobrze peryferyjne centrum biurowo-handlowo-mieszkaniowe, godne pierwszej połowy lat 90. ubiegłej dekady. Władze dzielnicy najchętniej widziałyby inwestycję „na bogato”, w idealnej sytuacji łączącej funkcje komercyjne z kulturalnymi (np. dzielnicowe kino), ale urzędnicy sami przyznawali, że w gruncie rzeczy, oprócz „pilnowania” planu zagospodarowania przestrzennego, niewiele mają do gadania wobec polityki i decyzji ratusza m. st. A po co to wszystko? Dzielnica nie ukrywa, że liczy na napływ nowych, młodych mieszkańców, chętnie rozliczających PIT-y w miejscu zamieszkania. Oby się nie przeliczyła…</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/ylDkQRKe9Tov/Zfozj3QyrYhQVJO2PpilnCESxwtMTnYoYMCRv1Dl.webp" alt="...albo nawet tak">
<em>…albo nawet tak</em></p>

<p>Na osłodę po zaoranym skwerku-serku mieszkańcy okolic mają dostać nowy park po drugiej stronie Marymonckiej, w miejscu nieco zapomnianej, acz uroczej, doliny nieopodal Stawów Kellera. Kiedy jednak to nastąpi – również nie wiadomo, władze dzielnicy czekają na nowe rozdanie z unijnego worka, z – podobno – pięknym i gotowym już projektem.</p>

<p>Znacznie bardziej konkretne są natomiast plany dotyczące bezpośredniego otoczenia Serka. Już trwają prace nad ostatecznym przebiciem ciągu Duracza-Sacharowa do Marymonckiej, aby następnie zlikwidować początkowy fragment Kasprowicza. Działka przy Sacharowa, obecnie zajmowana przez parking, została wystawiona na sprzedaż, a rozstrzygnięcie przetargu ma nastąpić w najbliższych dniach. Plan zagospodarowania dopuszcza w tym miejscu zabudowę do 8 kondygnacji z parkingiem podziemnym. Kolejny przetarg dotyczy pawilonów przy Kasprowicza. Ta wiadomość zapewne zmartwi bywalców baru „Hami”, tzw. „najlepszego Chińczyka w mieście”, który przez długi czas dzielnie bronił się w pawilonie na rogu Żeromskiego i Sadowskiej, aby finalnie trafić na Kasprowicza właśnie… Los Chińczyka-tułacza wydaje się być przypieczętowany, nowy inwestor ma bowiem – zgodnie z lokalnym planem zagospodarowania – zrównać z ziemią stare pawilony i… postawić nowe. Błyszczące i śliczne, z drogeriami i eko-piekarniami. Gdzie (i czy) tym razem los rzuci azjatycką załogę – zobaczymy. Ja tęsknić nie będę.</p>

<p>PS to chyba pierwszy post w historii Pańskiej Skórki, otagowany jednocześnie „Elegancko” i „Frajersko”. Jako bezpośredni sąsiad Serka liczę na kawałek dobrej, wielkomiejskiej architektury, ale obawa, że wyjdzie tak jak na zamieszczonych w tekście fotomontażach jest niestety silna i niepozbawiona podstaw.</p>

<p>Źródła:</p>

<p>Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i mapa zbiorcza: Wydział Architektury i Budownictwa dla Dzielnicy Bielany. Uprzejmie dziękuję p. Tomaszowi Dąbkowskiemu, Naczelnikowi Wydziału, za udostępnienie materiałów.
Fotomontaże: Piotr W. Bartoszek</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:bielany" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">bielany</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/o-wrotach-bielan-i-chinczyku-tulaczu</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 10:43:30 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>1978-2013: KONIEC ERY IKARUSA</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/1978-2013-koniec-ery-ikarusa</link>
      <description>&lt;![CDATA[ikarus1&#xA;&#xA;Adam Kaliszewski&#xA;&#xA;27 listopada 2013&#xA;&#xA;Z początkiem grudnia zakończy się bardzo długa i bardzo ciekawa epoka w warszawskiej komunikacji – ZTM zadecydował o wycofaniu wysłużonych (i zasłużonych) ikarusów, które dla wielu były symbolem Warszawy, porównywalnym z również niedawno wycofanymi „parówkami” 13N. Niestety, w przeciwieństwie do dnia wycofania tramwajów, uroczysta parada ikarusów przez Warszawę nie jest na razie przewidziana.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;ikarus2&#xA;&#xA;Dla mnie ikarus (zwłaszcza w klasycznych i najpopularniejszych w latach 80. i 90. wersjach 260 i 280) to – wraz z jelczem PR110U – wspomnienie dzieciństwa, ale nie tylko. Harmonijkowe drzwi, zapach spalin (z czasem wsiąkający w tapicerkę siedzeń) i podnoszący adrenalinę przegub, na którego poręczy można było siedzieć najwygodniej (i oczywiście było to o wiele fajniejsze niż zajęcie zwykłych siedzeń). Ale – co przyzna chyba każdy pasażer, mający okazję dłużej pojeździć węgierskimi autobusami – najlepsze w ikarusach były okna. Wielkie, „normalnie” otwierane, zapewniające lepszy od jakiejkolwiek klimatyzacji komfort termiczny latem (nad klimatyzacją miały jeszcze tę zaletę, że niwelowały letnio-miejskie zapachy współpasażerów), a także umożliwiające – zwłaszcza młodszym – jazdę autobusem z zimnym łokciem. Ileż razy byłem świadkiem jak kierowca, wychylając się przez swoje okno, wrzeszczał na jednego z drugim: „Gówniarzu, nie wychylaj się!”. Spróbujcie wychylić się z solarisa :)&#xA;&#xA;ikarus3&#xA;&#xA;W późniejszych latach ikarus był dla mnie nieodłącznym towarzyszem nocnych powrotów z wszelkiego rodzaju baletów. 604 i 607 – najbardziej imprezowe trasy stolicy: ktoś śpi na schodach, ktoś inny zwisa ze wspomnianej poręczy „na kole”, ktoś wystaje za okno, łapiąc we włosy pęd powietrza.&#xA;&#xA;I jeszcze jedno wspomnienie – ikarusy w żadnym innym kolorze nie wyglądały tak pięknie, jak w klasycznych czerwono-białych barwach MZK z czasów słusznie minionych. Nieobyty z ich charakterem przybysz mógłby nawet pomylić takiego ikarusa z wozem strażackim – również z racji wydawanego przez niego dźwięku. Żadne inne malowanie nie było tak dobre dla tych kanciastych pudełek, a już chyba najbrzydsze ikarusy w życiu widziałem bodajże w Dreźnie, na przełomie lat 80. i 90. Ikarus w kolorze – jako żywo – sraczkowatym, to jedna z czarnych kart w historii motoryzacji w ogóle.&#xA;&#xA;ikarus4&#xA;&#xA;Kiedy na ulicach Warszawy pojawiły się nowoczesne MANy, solarisy, jelcze nowej generacji, a ikarusy stopniowo zaczęły znikać najpierw z tras najbardziej reprezentacyjnych, później także z peryferyjnych, aby w końcu wstydliwie opuszczać także linie nocne, ogarnął mnie pewien rodzaj komunikacyjnego smutku, który trwa do dziś. Siedzenia z czerwonym pluszem wcale nie są wygodniejsze od „wygryzionej dermy”, klimatyzacja nie zastąpi (zwłaszcza latem) wielkich, otwieranych okien, a braku superwygodnego (oczywiście dla osobników w wieku 7-12 lat) „kółka” na przegubie nie powetuje nic. Co z tego, że zimą w ikarusie na szybach wykwitał szron, a temperatura wewnątrz była niższa niż wokół autobusu (choć w srogie zimy „Berliety” zamarzały, a ikarusy parły dalej przez wydmy i breję)? Co z tego, że w czasie deszczu uszczelki ikarusowych okien przepuszczały wodę do środka, a brudny płyn sączył się po ścianach (mina pasażera, który zauważył to za późno – bezcenna)? Stare ikarusy, wraz z tramwajami-parówkami i wiatami przystankowymi typu „Ł” pozostaną dla mnie zawsze symbolem dzieciństwa i dorastania w Warszawie i najlepszym wyrazem hasła „Polak – Węgier – dwa bratanki”.&#xA;&#xA;Źródła zdjęć:&#xA;&#xA;Wikipedia&#xA;Wikipedia&#xA;Ikarusbus.cz&#xA;&#xA;frajersko&#xA;&#xA;aut. #adamkaliszewski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/ih3trX1adl5E/njek8DWtWgSO3zscrIsvtOv82kwAsNaswaoVEpxv.jpg" alt="ikarus1"></p>

<p>Adam Kaliszewski</p>

<p>27 listopada 2013</p>

<p>Z początkiem grudnia zakończy się bardzo długa i bardzo ciekawa epoka w warszawskiej komunikacji – ZTM zadecydował o wycofaniu wysłużonych (i zasłużonych) ikarusów, które dla wielu były symbolem Warszawy, porównywalnym z również niedawno wycofanymi „parówkami” 13N. Niestety, w przeciwieństwie do dnia wycofania tramwajów, uroczysta parada ikarusów przez Warszawę nie jest na razie przewidziana.</p>



<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/gsd2QKMBT92X/VUtk78bcfxCHy7x116L9eLFZfTkccrZjigxbttf4.webp" alt="ikarus2"></p>

<p>Dla mnie ikarus (zwłaszcza w klasycznych i najpopularniejszych w latach 80. i 90. wersjach 260 i 280) to – wraz z jelczem PR110U – wspomnienie dzieciństwa, ale nie tylko. Harmonijkowe drzwi, zapach spalin (z czasem wsiąkający w tapicerkę siedzeń) i podnoszący adrenalinę przegub, na którego poręczy można było siedzieć najwygodniej (i oczywiście było to o wiele fajniejsze niż zajęcie zwykłych siedzeń). Ale – co przyzna chyba każdy pasażer, mający okazję dłużej pojeździć węgierskimi autobusami – najlepsze w ikarusach były okna. Wielkie, „normalnie” otwierane, zapewniające lepszy od jakiejkolwiek klimatyzacji komfort termiczny latem (nad klimatyzacją miały jeszcze tę zaletę, że niwelowały letnio-miejskie zapachy współpasażerów), a także umożliwiające – zwłaszcza młodszym – jazdę autobusem z zimnym łokciem. Ileż razy byłem świadkiem jak kierowca, wychylając się przez swoje okno, wrzeszczał na jednego z drugim: „Gówniarzu, nie wychylaj się!”. Spróbujcie wychylić się z solarisa :)</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/dKfrWRbyQye6/wH3f74H3dNggG6rqtFlEtan3q1SY8htEv5928sWZ.webp" alt="ikarus3"></p>

<p>W późniejszych latach ikarus był dla mnie nieodłącznym towarzyszem nocnych powrotów z wszelkiego rodzaju baletów. 604 i 607 – najbardziej imprezowe trasy stolicy: ktoś śpi na schodach, ktoś inny zwisa ze wspomnianej poręczy „na kole”, ktoś wystaje za okno, łapiąc we włosy pęd powietrza.</p>

<p>I jeszcze jedno wspomnienie – ikarusy w żadnym innym kolorze nie wyglądały tak pięknie, <a href="https://kmkm.waw.pl/wp-content/uploads/2018/11/1258-722-1.jpg" rel="nofollow">jak w klasycznych czerwono-białych barwach MZK</a> z czasów słusznie minionych. Nieobyty z ich charakterem przybysz mógłby nawet pomylić takiego ikarusa z wozem strażackim – również z racji wydawanego przez niego dźwięku. Żadne inne malowanie nie było tak dobre dla tych kanciastych pudełek, a już chyba najbrzydsze ikarusy w życiu widziałem bodajże w Dreźnie, na przełomie lat 80. i 90. Ikarus w kolorze – jako żywo – sraczkowatym, to jedna z czarnych kart w historii motoryzacji w ogóle.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/sXfTGkY9H94M/YIr16vWGanQEoBMG4K6mGy3hB9BVZz21QAC0NyvM.webp" alt="ikarus4"></p>

<p>Kiedy na ulicach Warszawy pojawiły się nowoczesne MANy, solarisy, jelcze nowej generacji, a ikarusy stopniowo zaczęły znikać najpierw z tras najbardziej reprezentacyjnych, później także z peryferyjnych, aby w końcu wstydliwie opuszczać także linie nocne, ogarnął mnie pewien rodzaj komunikacyjnego smutku, który trwa do dziś. Siedzenia z czerwonym pluszem wcale nie są wygodniejsze od „wygryzionej dermy”, klimatyzacja nie zastąpi (zwłaszcza latem) wielkich, otwieranych okien, a braku superwygodnego (oczywiście dla osobników w wieku 7-12 lat) „kółka” na przegubie nie powetuje nic. Co z tego, że zimą w ikarusie na szybach wykwitał szron, a temperatura wewnątrz była niższa niż wokół autobusu (choć w srogie zimy „Berliety” zamarzały, a ikarusy parły dalej przez wydmy i breję)? Co z tego, że w czasie deszczu uszczelki ikarusowych okien przepuszczały wodę do środka, a brudny płyn sączył się po ścianach (mina pasażera, który zauważył to za późno – bezcenna)? Stare ikarusy, wraz z tramwajami-parówkami i wiatami przystankowymi typu „Ł” pozostaną dla mnie zawsze symbolem dzieciństwa i dorastania w Warszawie i najlepszym wyrazem hasła „Polak – Węgier – dwa bratanki”.</p>

<p>Źródła zdjęć:</p>
<ol><li><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:POL_warsaw_chrzanowskiego_street_14.JPG" rel="nofollow">Wikipedia</a></li>
<li><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Ikarus_260.04.jpg" rel="nofollow">Wikipedia</a></li>
<li><a href="http://www.ikarusbus.cz/historie/ik260a.jpg" rel="nofollow">Ikarusbus.cz</a></li></ol>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/1978-2013-koniec-ery-ikarusa</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 10:33:32 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>WSZYSTKO ŹLE</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/wszystko-zle</link>
      <description>&lt;![CDATA[wszystko&#xA;&#xA;Adam Kaliszewski&#xA;&#xA;15 października 2013&#xA;&#xA;Referendum już za nami. Choć zwolennicy i przeciwnicy bardzo się starali, ostatecznie szala przeważyła na stronę tej grupy, która zniechęcała do udziału. Warszawiacy w większości zignorowali więc całe zamieszanie i w rezultacie Hanna Gronkiewicz-Waltz prawdopodobnie spokojnie dotrwa na stanowisku do kolejnych wyborów. Jako widz tego spektaklu czułem jednak niesmak po każdym jego akcie, niezależnie od tego, kto w danym momencie grał pierwsze skrzypce.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Chronologicznie – akcję rozpoczął w kwietniu burmistrz Guział i Warszawska Wspólnota Samorządowa. Akcję wówczas – przynajmniej w założeniach – oddolną, społeczną, obywatelską i samorządową właśnie. Na tym etapie, niezależnie od tego, kto i jak oceniał wcześniejsze działania burmistrza Ursynowa (oraz od stopnia, w jakim pomysł był autorstwa WWS, a w jakim Artura Dębskiego z Ruchu Palikota), sprawa nie nosiła jeszcze wyraźnych znamion “wielkiej polityki”, zaś wszelkie oddolne inicjatywy samorządowe są zawsze na propsie. Podobnie uważało wielu społeczników, którzy włączyli się w akcję zbierania podpisów (patrz: PS 2) - wśród nich byli nawet listonosze (sic!). Minęły jednak raptem dwa miesiące, a politycy z różnych stron sceny szybko zwęszyli jednak łatwy łup – w końcu odwołanie prezydent Warszawy (i przy okazji jednej z najważniejszych osób w rządzącej partii) to większy “deal” niż przegonienie choćby głównodowodzącego w Elblągu – i zabawa zaczęła się na całego. Początkowo od lepiej lub gorzej ukrywanych przed opinią publiczną przepychanek między poszczególnymi partyjnymi liderami (nawzajem i z inicjatorami referendum), a potem - już otwarcie - w ramach wyjątkowo gorącej kampanii.&#xA;&#xA;Od tej pory niesmak budziła postawa obu stron. Jako obywatel szanujący demokrację i uważający, że skoro &#34;lud&#34; zdecydował, że z takich, czy innych powodów chce spróbować odwołać miejskiego urzędnika, to jego wolę należy spełnić. I w tym momencie głosy najważniejszych osób w państwie wprost namawiających obywateli do zignorowania referendum były dla mnie - mimo wszystko - sporym zaskoczeniem. No bo komu jak komu, ale politykom partii ze słowem &#34;obywatelska&#34; w nazwie, piastującym najwyższe demokratyczne urzędy, jakoś tak chyba po prostu nie przystoi. Nie popisała się też sama HGW, której komunikację z mieszkańcami w ostatnich tygodniach trudno było w tym zakresie (i w większości innych) nazwać choćby poprawną. A że wcześniej PO do udziału w referendach zwykle namawiała, nic dziwnego, że została za tę niekonsekwencję spunktowana dość brutalnie.&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;Do tego doszła wyjątkowo słaba historia z fanpage&#34;em &#34;Wybieram za rok, nie idę na referendum&#34; w tle. Rzekomo oddolny ruch okazał się, co każdy dociekliwy internauta bez trudu mógł sprawdzić w rejestrze NASK, nie do końca oddolnym, zaś domenę, pod którą widniała witryna akcji, zarejestrowała... Platforma Obywatelska Rzeczpospolitej Polskiej z siedzibą przy ul. Wiejskiej 12A w Warszawie. Oczywiście dociekliwych było wielu, więc błyskotliwy plan komunikowania &#34;oddolnego ruchu internautów&#34; spalił na panewce. Administratorzy strony szybko zresztą przestali kryć się ze swoją tożsamością, umieszczając liczne oficjalne materiały wspierające urzędującą panią prezydent.&#xA;&#xA;Druga strona natomiast zaskakiwała inwencją twórczą. Pal licho ulotki &#34;merytoryczne&#34; dwojga głównych adwersarzy - Guziała i Gronkiewicz-Waltz - utrzymane w niemal identycznej konwencji plastycznej. Bezrobotnych grafików na rynku sporo, pracujących za &#34;pan sobie wpisze do portfolio&#34; też. Im bliżej referendum, tym więcej pojawiało się jednak kuriozalnych pomysłów kreatywnych, godnych notki na blogu &#34;Słaba Reklama&#34;. Ot, choćby słynne &#34;W&#34; PiSu, które wywołało oburzenie m.in. środowisk Powstańców Warszawskich.&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;Nieco później, w zmodyfikowanej formie, trafiło ono na rozkładaną partyjną ulotkę, gdzie z jednej strony na czytelnika spoglądał zatroskany Stefan Starzyński w towarzystwie dzielnego murarza, z drugiej trzy pokolenia, z niezbyt szczęśliwie skomponowanym graficznie hasłem, które można było odczytać jako &#34;Woni marzyli o wielkiej Warszawie&#34;, zaś w środku znajdował się dość osobisty w tonie list prezesa Kaczyńskiego, któremu to listowi, oprócz pewnej dozy populizmu, można było zarzucić z pewnością to, że odpowiedzialny za niego ghostwriter był nieco na bakier z zasadami polskiej pisowni, a szczególnie interpunkcji.&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;Trzeba jednak przyznać, że nie tylko PiS sięgał w przedreferendalnej walce po ważne dla wielu Polaków symbole. I nie tylko PiSowi się za to oberwało.&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;Jeszcze ciekawsze &#34;dzieła&#34; miały charakter mniej lub bardziej anonimowy. Można było na przykład spotkać referendalne memy, które, pomijając słuszność merytoryczną lub jej brak, niezależnie od poglądów politycznych czytelnika i stosunku do urzędującej prezydent, musiały budzić niesmak w każdym osobniku o elementarnej wrażliwości w obszarze kultury politycznej, czy po prostu osobistej. Memy trafiły też do czterostronicowej ulotki, którą mieszkańcy Ursynowa i Mokotowa mogli znaleźć w skrzynkach pocztowych.&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;Gdzieniegdzie na mieście można też było zobaczyć kreatywne przykłady &#34;oddolnego&#34; street-artu.&#xA;&#xA;wszystko&#xA;&#xA;I to chyba ta twórczość nieudolnych copywriterów, opłacanych słabo (lub wcale) grafików i politycznych kreatywnych od siedmiu boleści sprawiła, że choć rządowa kampania zniechęcająca do udziału w referendum napawała mnie demokratycznym obrzydzeniem, ostatecznie zamiast pójścia do referendalnej urny zdecydowałem się na niedzielny wyjazd za miasto.&#xA;&#xA;PS Nie sposób nie dostrzec pewnego przedreferendalnego przyspieszenia niektórych miejskich inwestycji (czy spisać je na karb wyborczej kiełbasy, czy nie) oraz - oby trwałej - poprawy jakości komunikacji prezydent Warszawy z mieszkańcami. Jeśli burmistrz Guział przypisuje sobie (i osobom, które zaangażowały się w referendum, niezależnie od ich opcji politycznej) te zasługi, to niech mu to będzie zapisane na plus, choćby w charakterze spiritus movens. Ale uczciwie - wraz z jego adwersarzami. Z referendalnego zamieszania wynikło więc na szczęście, oprócz niesmaku, także coś praktycznego i dobrego.&#xA;&#xA;PS 2 Na szczęście w akcje proreferendalne zaangażowanych było wiele osób mniej lub bardziej apolitycznych - takich, którym faktycznie zależało na aspekcie samorządowym i oddolnym.  I dla tych osób i organizacji, które wierzyły, że - jak wieszczył to poeta czasów słusznie minionych - &#34;lud wejdzie do Śródmieścia&#34;, za krzewienie obywatelskich postaw i walkę z nieelegancką antyreferendalną propagandą, duży ukłon.&#xA;&#xA;PS 3 Zaczynając przygodę z Pańską Skórką nie zakładałem, że będę tu pisał o polityce. I zamierzam się tego trzymać. Mam nadzieję, że więcej okoliczności przyrody nie skłonią mnie do podobnych wywodów w tym miejscu :)&#xA;&#xA;materiały źródłowe: zdjęcie główne: DrabikPany /Flickr /CC, kolaż ulotek: 300polityka.pl, materiały informacyjne Prawa i Sprawiedliwości, mem i zdjęcie śmietnika znalezione w kilku miejscach sieci (autorów proszę o ewentualny kontakt).&#xA;&#xA;frajersko&#xA;&#xA;aut. #adamkaliszewski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/QeMFP5tz3zXR/UTd2wZKodZkvHf0n99sSi8hciVwgSFCt833ixtEi.jpg" alt="wszystko"></p>

<p>Adam Kaliszewski</p>

<p>15 października 2013</p>

<p>Referendum już za nami. Choć zwolennicy i przeciwnicy bardzo się starali, ostatecznie szala przeważyła na stronę tej grupy, która zniechęcała do udziału. Warszawiacy w większości zignorowali więc całe zamieszanie i w rezultacie Hanna Gronkiewicz-Waltz prawdopodobnie spokojnie dotrwa na stanowisku do kolejnych wyborów. Jako widz tego spektaklu czułem jednak niesmak po każdym jego akcie, niezależnie od tego, kto w danym momencie grał pierwsze skrzypce.</p>



<p>Chronologicznie – akcję rozpoczął w kwietniu burmistrz Guział i Warszawska Wspólnota Samorządowa. Akcję wówczas – przynajmniej w założeniach – oddolną, społeczną, obywatelską i samorządową właśnie. Na tym etapie, niezależnie od tego, kto i jak oceniał wcześniejsze działania burmistrza Ursynowa (oraz od stopnia, w jakim pomysł był autorstwa WWS, a w jakim Artura Dębskiego z Ruchu Palikota), sprawa nie nosiła jeszcze wyraźnych znamion “wielkiej polityki”, zaś wszelkie oddolne inicjatywy samorządowe są zawsze na propsie. Podobnie uważało wielu społeczników, którzy włączyli się w akcję zbierania podpisów (patrz: PS 2) – wśród nich byli nawet listonosze (sic!). Minęły jednak raptem dwa miesiące, a politycy z różnych stron sceny szybko zwęszyli jednak łatwy łup – w końcu odwołanie prezydent Warszawy (i przy okazji jednej z najważniejszych osób w rządzącej partii) to większy “deal” niż przegonienie choćby głównodowodzącego w Elblągu – i zabawa zaczęła się na całego. Początkowo od lepiej lub gorzej ukrywanych przed opinią publiczną przepychanek między poszczególnymi partyjnymi liderami (nawzajem i z inicjatorami referendum), a potem – już otwarcie – w ramach wyjątkowo gorącej kampanii.</p>

<p>Od tej pory niesmak budziła postawa obu stron. Jako obywatel szanujący demokrację i uważający, że skoro “lud” zdecydował, że z takich, czy innych powodów chce spróbować odwołać miejskiego urzędnika, to jego wolę należy spełnić. I w tym momencie głosy najważniejszych osób w państwie wprost namawiających obywateli do zignorowania referendum były dla mnie – mimo wszystko – sporym zaskoczeniem. No bo komu jak komu, ale politykom partii ze słowem “obywatelska” w nazwie, piastującym najwyższe demokratyczne urzędy, jakoś tak chyba po prostu nie przystoi. Nie popisała się też sama HGW, której komunikację z mieszkańcami w ostatnich tygodniach trudno było w tym zakresie (i w większości innych) nazwać choćby poprawną. A że wcześniej PO do udziału w referendach zwykle namawiała, nic dziwnego, że została za tę niekonsekwencję spunktowana dość brutalnie.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/SVl7hkKHtl82/YGko4RJcBnHBZUTXgK88M6aERMc9CxUvGKAelCHc.webp" alt="wszystko"></p>

<p>Do tego doszła wyjątkowo słaba historia z fanpage”em “Wybieram za rok, nie idę na referendum” w tle. Rzekomo oddolny ruch okazał się, co każdy dociekliwy internauta bez trudu mógł sprawdzić w rejestrze NASK, nie do końca oddolnym, zaś domenę, pod którą widniała witryna akcji, zarejestrowała... Platforma Obywatelska Rzeczpospolitej Polskiej z siedzibą przy ul. Wiejskiej 12A w Warszawie. Oczywiście dociekliwych było wielu, więc błyskotliwy plan komunikowania “oddolnego ruchu internautów” spalił na panewce. Administratorzy strony szybko zresztą przestali kryć się ze swoją tożsamością, umieszczając liczne oficjalne materiały wspierające urzędującą panią prezydent.</p>

<p>Druga strona natomiast zaskakiwała inwencją twórczą. Pal licho ulotki “merytoryczne” dwojga głównych adwersarzy – Guziała i Gronkiewicz-Waltz – utrzymane w niemal identycznej konwencji plastycznej. Bezrobotnych grafików na rynku sporo, pracujących za “pan sobie wpisze do portfolio” też. Im bliżej referendum, tym więcej pojawiało się jednak kuriozalnych pomysłów kreatywnych, godnych notki na blogu “Słaba Reklama”. Ot, choćby słynne “W” PiSu, które wywołało oburzenie m.in. środowisk Powstańców Warszawskich.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/pJuUySDOYb0t/euPc8rwHiMAkuBwuMZYMdUZu3JS8OZf4it7ZczhU.webp" alt="wszystko"></p>

<p>Nieco później, w zmodyfikowanej formie, trafiło ono na rozkładaną partyjną ulotkę, gdzie z jednej strony na czytelnika spoglądał zatroskany Stefan Starzyński w towarzystwie dzielnego murarza, z drugiej trzy pokolenia, z niezbyt szczęśliwie skomponowanym graficznie hasłem, które można było odczytać jako “Woni marzyli o wielkiej Warszawie”, zaś w środku znajdował się dość osobisty w tonie list prezesa Kaczyńskiego, któremu to listowi, oprócz pewnej dozy populizmu, można było zarzucić z pewnością to, że odpowiedzialny za niego ghostwriter był nieco na bakier z zasadami polskiej pisowni, a szczególnie interpunkcji.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/yzslhfnYszts/bWM7PWc79Gh6XlMssrgIesd5QLeszoeEBhqH24hX.webp" alt="wszystko"></p>

<p>Trzeba jednak przyznać, że nie tylko PiS sięgał w przedreferendalnej walce po ważne dla wielu Polaków symbole. I nie tylko PiSowi się za to oberwało.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/234o2HQIfHzI/U2yPcE76dtjZxBJShtkfK9CjZ71yKMyyxBKjG6I2.webp" alt="wszystko"></p>

<p>Jeszcze ciekawsze “dzieła” miały charakter mniej lub bardziej anonimowy. Można było na przykład spotkać referendalne memy, które, pomijając słuszność merytoryczną lub jej brak, niezależnie od poglądów politycznych czytelnika i stosunku do urzędującej prezydent, musiały budzić niesmak w każdym osobniku o elementarnej wrażliwości w obszarze kultury politycznej, czy po prostu osobistej. Memy trafiły też do czterostronicowej ulotki, którą mieszkańcy Ursynowa i Mokotowa mogli znaleźć w skrzynkach pocztowych.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/q0iQ29uVOTpY/aKdOZXmu2DFBGKRhbT2Vc0h8xz5HGnFoUPo7b6gf.webp" alt="wszystko"></p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/WjKNZsgtc7rj/7Xz7vJTUCCnD231vvjt45qUdYmVgCLNghzk1gkal.webp" alt="wszystko"></p>

<p>Gdzieniegdzie na mieście można też było zobaczyć kreatywne przykłady “oddolnego” street-artu.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/05roMLWZXL89/FdWmGFUNpTHzjMEU5dpZhRLSmLzxXBDv2kIFA4WN.webp" alt="wszystko"></p>

<p>I to chyba ta twórczość nieudolnych copywriterów, opłacanych słabo (lub wcale) grafików i politycznych kreatywnych od siedmiu boleści sprawiła, że choć rządowa kampania zniechęcająca do udziału w referendum napawała mnie demokratycznym obrzydzeniem, ostatecznie zamiast pójścia do referendalnej urny zdecydowałem się na niedzielny wyjazd za miasto.</p>

<p>PS Nie sposób nie dostrzec pewnego przedreferendalnego przyspieszenia niektórych miejskich inwestycji (czy spisać je na karb wyborczej kiełbasy, czy nie) oraz – oby trwałej – poprawy jakości komunikacji prezydent Warszawy z mieszkańcami. Jeśli burmistrz Guział przypisuje sobie (i osobom, które zaangażowały się w referendum, niezależnie od ich opcji politycznej) te zasługi, to niech mu to będzie zapisane na plus, choćby w charakterze spiritus movens. Ale uczciwie – wraz z jego adwersarzami. Z referendalnego zamieszania wynikło więc na szczęście, oprócz niesmaku, także coś praktycznego i dobrego.</p>

<p>PS 2 Na szczęście w akcje proreferendalne zaangażowanych było wiele osób mniej lub bardziej apolitycznych – takich, którym faktycznie zależało na aspekcie samorządowym i oddolnym.  I dla tych osób i organizacji, które wierzyły, że – jak wieszczył to poeta czasów słusznie minionych – “lud wejdzie do Śródmieścia”, za krzewienie obywatelskich postaw i walkę z nieelegancką antyreferendalną propagandą, duży ukłon.</p>

<p>PS 3 Zaczynając przygodę z Pańską Skórką nie zakładałem, że będę tu pisał o polityce. I zamierzam się tego trzymać. Mam nadzieję, że więcej okoliczności przyrody nie skłonią mnie do podobnych wywodów w tym miejscu :)</p>

<p>materiały źródłowe: zdjęcie główne: DrabikPany /Flickr /CC, kolaż ulotek: 300polityka.pl, materiały informacyjne Prawa i Sprawiedliwości, mem i zdjęcie śmietnika znalezione w kilku miejscach sieci (autorów proszę o ewentualny kontakt).</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/wszystko-zle</guid>
      <pubDate>Thu, 23 Feb 2023 08:44:31 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>PIOSENKI O WARSZAWIE</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/piosenki-o-warszawie</link>
      <description>&lt;![CDATA[piosenki&#xA;&#xA;Adam Kaliszewski&#xA;&#xA;30 września 2013&#xA;&#xA;Paręnaście dni temu przypadkowo trafiłem na płytę z &#34;Piosenkami o Warszawie&#34;. Lesław, Administratorr i solidna grupa mniej lub bardziej znanych gości nagrali album, który nie tylko na stałe zagościł w moim odtwarzaczu, ale też przypomniał mi, że o ile piosenki poświęcone naszemu miastu są liczne w polskiej popkulturze, to często zapomina się o tym, że nasze miasto wywarło wpływ także na wielu muzyków z - często - bardzo odległych krajów.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Tak naprawdę, jeśli wejść w temat głębiej, piosenek, teledysków, czy całych płyt, które w większym lub mniejszym stopniu nawiązują do naszego miasta, jest bardzo wiele, a ich pochodzenie potrafi często zaskoczyć. Poniżej przedstawiam więc krótki, subiektywny wybór 13 z nich - niektóre po prostu bardzo lubię, niektórych wcale, ale ich &#34;warszawskość&#34; jest na tyle interesująca, że zasługują na miejsce w tym zestawieniu. A ponieważ w tym wpisie pojawia się również Grochów, liczę na morowy rejwach w komentarzach :)&#xA;&#xA;Zacznijmy od strongDavida Bowiego/strong i jegostrong &#34;Warszawy&#34;/strong. Legenda głosi, że w 1973 roku artysta spędził w naszym mieście ok. 45 minut (pociąg Moskwa-Paryż tyle właśnie czasu stał na Dworcu Gdańskim), a w międzyczasie udało mu się przespacerować na pl. Komuny Paryskiej (dziś Wilsona), gdzie w księgarni nabył kilka płyt z miejscową muzyką, a wśród nich LP Śląska z utworem &#34;Helokanie&#34;. Ile w tym prawdy - sam Bowie nie daje jasnej odpowiedzi. Niewątpliwie jednak &#34;Warszawa&#34; z ludowym motywem, bezpośrednio zainspirowanym przez utwór Stanisława Hadyny właśnie, jest jednym z najbardziej frapujących fragmentów płyty &#34;Low&#34;.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/9Gy94NmcWs?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Właśnie ta kompozycja miała być dla Iana Curtisa i kolegów inspiracją dla nazwy zespołu, który zanim jeszcze wypłynął na szersze wody, przemianował się na strongJoy Division/strong. Starsze nagrania, rejestrowane jeszcze pod szyldem Warsaw, ujrzały jednak światło dzienne i wszyscy fani dołujących brytyjskich dźwięków mogli poznać nieco bardziej surowe oblicze grupy pod &#34;stołeczną&#34; nazwą.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/iwR6kHReYsw?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Z Wysp przenosimy się do odległego RPA, gdzie w latach 80 działał &#34;biały Zulus&#34;, strongJohnny Clegg/strong. Artysta ten mógł pochwalić się bardzo oryginalnymi korzeniami - brytyjski ojciec i rodezyjska matka, której przodkowie z kolei byli żydowskimi uciekinierami z Polski i Litwy. Clegg, łączący w swojej twórczości elementy &#34;białe&#34; i afrykańskie, nagrywający z Zulusami w projektach Juluka i Savuka, nie miał zapewne lekko, ale jego biografia to historia z Warszawą związana raczej luźno, jednak jeden z punktów w muzycznej historii południowoafrykańskiego muzyka uzasadnia jego obecność w tym zestawieniu - to utwór strong&#34;Warsaw 1943&#34;/strong, inspirowany twórczością Czesława Miłosza.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/Iv4wtU9cUw?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Johnny Clegg &amp;amp; Savuka - Warsaw 1943&#xA;&#xA;Warszawą interesowali się też artyści preferujący bardziej skrajne środki wyrazu. Amerykańscy punkrockowcy z strongRancid/strong z Polską mają zapewne niewiele wspólnego, ale jeden z ich utworów to dość swobodna a(na)r(chis)tystyczna wizja tego, co wyposażona w kije bejsbolowe ekipa mogłaby zrobić w warszawskiej dyskotece w czasie stanu wojennego.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/RUPgMl8mLOk?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Rancid - Warsaw&#xA;&#xA;Pozostając z dala od &#34;krainy łagodności&#34; - coraz popularniejszym, nie tylko wśród polskich muzyków, tematem staje się Powstanie Warszawskie. Polskie piosenki, płyty, nawiązania trudno zliczyć. Wydarzeniom z 1944 roku utwór poświęciła m.in. metalowa grupa Sabaton, bardziej znana z inspiracji polskim orężem niż z jakości swojej muzyki. O wiele bardziej interesującym konceptem wydaje się to, co zrobiła holenderska supergrupa deathmetalowa strongHail of Bullets/strong. Zespół ten w warstwie lirycznej obraca się wokół tematów związanych z II wojną światową, a jego debiutem z 2009 roku była EPka strong&#34;Warsaw Rising&#34;/strong.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/T22FaOiH56k?rel=0&#34; width=&#34;853&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Hail of Bullets - Warsaw Rising&#xA;&#xA;Do tematyki okupacyjnej, ale w nieco innym aspekcie, nawiązali też Anglicy z legendarnej EBM-owej grupystrong Nitzer Ebb/strong. Mocny, poruszający tekst i zdehumanizowana muzyka, zdecydowanie jeden z ciekawszych utworów w zestawieniu.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/OcECgEY6MH4?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Nitzer Ebb - Warsaw Ghetto&#xA;&#xA;Osobliwa historia kryje się za duńskim zespołem strongRed Warszawa/strong. Jeśli wierzyć dostępnym w sieci informacjom, muzycy byli przekonani, że słowo &#34;Warszawa&#34;, identyczne w języku polskim i duńskim, brzmi tak samo również w angielskim. Nazwali więc swój zespół &#34;Czerwona Warszawa&#34;, powodując pewną konsternację duńskiego społeczeństwa, gdyż z kolei w tamtejszym języku słowo &#34;red&#34; oznacza mniej więcej tyle, co &#34;ratować&#34;, &#34;wspierać&#34; - w rezultacie nazwa zespołu była interpretowana jako nawiązanie do bliżej nieokreślonej organizacji charytatywnej, mającej pomagać mieszkańcom polskiej stolicy. Nazwa odjechana, muzyka - bez wątpienia również.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/MznJ2ASGaWc?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Red Warszawa - Techno Party&#xA;&#xA;Wracając w nieco bliższe nam czasy - choć może wydawać się to dziwne, w latach 80. za żelazną kurtynę zaglądało wielu zachodnich artystów. Wśród nich w 1985 roku znalazła się grupa strongThe Style Council/strong, którą klimat Warszawy zainspirował do tego stopnia, że zrealizowała tu (w czasie koncertu w &#34;Akwarium&#34; i na ulicach Pragi) teledysk do utworu strong&#34;Walls Come Tumbling Down&#34;/strong.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/k5HfOipwvts?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe The Style Council - Walls Come Tumbling Down&#xA;&#xA;Swoisty &#34;wyścig&#34; w walce o serca warszawiaków rozegrała też grupa strongTangerine Dream/strong i jej były lider, strongKlaus Schulze/strong. Ten drugi odwiedził Polskę z serią koncertów w 1983 roku - trasa zaowocowała dwupłytowym albumem &#34;Dziękuję Poland&#34;. Muzycy Tangerine Dream, ośmieleni sukcesem kolegi, niezwłocznie również przyjechali do Polski (efekt - koncertówka &#34;Poland&#34;). Dwa spojrzenia na Warszawę z perspektywy niemieckich elektroników znajdziecie poniżej:&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/qBJ7Toe1h-8?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Klaus Schulze - Warszawa&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/hHt6oGKukJE?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Tangerine Dream - Barbakane (Warsaw in the Sun)&#xA;&#xA;Obiecałem Grochów - jest i Grochów :) Spróbujcie znaleźć go w teledysku norweskich pop-rockowców z strongSuperfamily/strong. Ich płyta &#34;Warszawa&#34; stała się przepustką grupy do wielkiej kariery (przynajmniej lokalnie), a oprócz piosenkistrong &#34;Warszawa&#34;/strong znajdziemy na niej także bardziej w moim odczuciu udany utwór &#34;Plac Zamkowy October 2nd 1944&#34; (niestety nie został on zilustrowany teledyskiem).&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/Z1HVjuYodyk?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Superfamily - Warszawa&#xA;&#xA;Zbliżając się do końca wpisu - dwa akcenty nieco bardziej iberyjskie. Na początek tylko z nazwy - zapomniany nieco amerykański zespół strongVolta do Mar/strong, popełnił w 2001 roku uroczą miniaturkęstrong &#34;Warszawa Minor&#34;/strong:&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/cyo1qIhnBc?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Volta do Mar - Warszawa Minor&#xA;&#xA;I drugi słoneczny akcent, z Zamkiem Królewskim w tle, sympatyczna piosenka barcelońskiej grupy strongGyulia y los Tellarini/strong (znanej głównie z przeboju &#34;Barcelona&#34;, wykorzystanego w filmie Woody&#39;ego Allena), o tytule - cóż za zaskoczenie - strong&#34;Warszawa&#34;/strong.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/qVVhTQlL0uM?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Gyulia y los Tellarini - Warszawa&#xA;&#xA;Tu wypadałoby zakończyć. Warszawa jest obecna w wielu innych utworach (np. romantyczny opis spaceru starego dziada po warszawskim parku z niejaką &#34;Mawgozjetą&#34; w &#34;Goldfish &amp;amp; Clowns&#34; Fisha, szczekanie warszawskich psów w &#34;Dogs of Warszawa&#34; kolektywu Matthias Bossi-Shahzad Ismaily-Carla Kihlstedt), czy na płytach muzycznych obieżyświatów (Geoffrey Downes - &#34;Warsaw&#34;, Destroyer - &#34;From Oakland to Warsaw&#34;), nie należy też zapomnieć o The Warsaw Falcons z Cincinatti, wykonujących rasowe rockabilly. Skończę jednak anegdotą - czy wiecie, że o Warszawie roku 1942 śpiewają przy ogniskach amerykańscy skauci? Niestety (?) okazuje się, że słowa &#34;Warsaw, the 42nd, Warsaw going to war&#34; to tylko nieudolna parafraza (jak to bywa z harcerskimi piosenkami) szkockiej pieśni &#34;Wha Saw the 42nd&#34;.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/CJS8kRXig?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Wha Saw the 42nd&#xA;&#xA;#elegancko #grochów&#xA;&#xA;aut. #adamkaliszewski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/f3jq5uQoy607/yC0eFJvaxQ68LsacYqX0YEkTLnY0v0QKlFmaZeU2.png" alt="piosenki"></p>

<p>Adam Kaliszewski</p>

<p>30 września 2013</p>

<p>Paręnaście dni temu przypadkowo trafiłem na płytę z “Piosenkami o Warszawie”. Lesław, Administratorr i solidna grupa mniej lub bardziej znanych gości nagrali album, który nie tylko na stałe zagościł w moim odtwarzaczu, ale też przypomniał mi, że o ile piosenki poświęcone naszemu miastu są liczne w polskiej popkulturze, to często zapomina się o tym, że nasze miasto wywarło wpływ także na wielu muzyków z – często – bardzo odległych krajów.</p>



<p>Tak naprawdę, jeśli wejść w temat głębiej, piosenek, teledysków, czy całych płyt, które w większym lub mniejszym stopniu nawiązują do naszego miasta, jest bardzo wiele, a ich pochodzenie potrafi często zaskoczyć. Poniżej przedstawiam więc krótki, subiektywny wybór 13 z nich – niektóre po prostu bardzo lubię, niektórych wcale, ale ich “warszawskość” jest na tyle interesująca, że zasługują na miejsce w tym zestawieniu. A ponieważ w tym wpisie pojawia się również Grochów, liczę na morowy rejwach w komentarzach :)</p>

<p>Zacznijmy od <strong>Davida Bowiego</strong> i jego<strong> “Warszawy”</strong>. Legenda głosi, że w 1973 roku artysta spędził w naszym mieście ok. 45 minut (pociąg Moskwa-Paryż tyle właśnie czasu stał na Dworcu Gdańskim), a w międzyczasie udało mu się przespacerować na pl. Komuny Paryskiej (dziś Wilsona), gdzie w księgarni nabył kilka płyt z miejscową muzyką, a wśród nich LP Śląska z utworem “Helokanie”. Ile w tym prawdy – sam Bowie nie daje jasnej odpowiedzi. Niewątpliwie jednak “Warszawa” z ludowym motywem, bezpośrednio zainspirowanym przez utwór Stanisława Hadyny właśnie, jest jednym z najbardziej frapujących fragmentów płyty “Low”.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/9Gy94N_mcWs?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p>Właśnie ta kompozycja miała być dla Iana Curtisa i kolegów inspiracją dla nazwy zespołu, który zanim jeszcze wypłynął na szersze wody, przemianował się na <strong>Joy Division</strong>. Starsze nagrania, rejestrowane jeszcze pod szyldem Warsaw, ujrzały jednak światło dzienne i wszyscy fani dołujących brytyjskich dźwięków mogli poznać nieco bardziej surowe oblicze grupy pod “stołeczną” nazwą.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/iwR6kHReYsw?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p>Z Wysp przenosimy się do odległego RPA, gdzie w latach 80 działał “biały Zulus”, <strong>Johnny Clegg</strong>. Artysta ten mógł pochwalić się bardzo oryginalnymi korzeniami – brytyjski ojciec i rodezyjska matka, której przodkowie z kolei byli żydowskimi uciekinierami z Polski i Litwy. Clegg, łączący w swojej twórczości elementy “białe” i afrykańskie, nagrywający z Zulusami w projektach Juluka i Savuka, nie miał zapewne lekko, ale jego biografia to historia z Warszawą związana raczej luźno, jednak jeden z punktów w muzycznej historii południowoafrykańskiego muzyka uzasadnia jego obecność w tym zestawieniu – to utwór <strong>“Warsaw 1943”</strong>, inspirowany twórczością Czesława Miłosza.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/Iv4wtU9cU_w?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Johnny Clegg &amp; Savuka – Warsaw 1943</p>

<p>Warszawą interesowali się też artyści preferujący bardziej skrajne środki wyrazu. Amerykańscy punkrockowcy z <strong>Rancid</strong> z Polską mają zapewne niewiele wspólnego, ale jeden z ich utworów to dość swobodna a(na)r(chis)tystyczna wizja tego, co wyposażona w kije bejsbolowe ekipa mogłaby zrobić w warszawskiej dyskotece w czasie stanu wojennego.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/RUPgMl8mLOk?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Rancid – Warsaw</p>

<p>Pozostając z dala od “krainy łagodności” – coraz popularniejszym, nie tylko wśród polskich muzyków, tematem staje się Powstanie Warszawskie. Polskie piosenki, płyty, nawiązania trudno zliczyć. Wydarzeniom z 1944 roku utwór poświęciła m.in. metalowa grupa Sabaton, bardziej znana z inspiracji polskim orężem niż z jakości swojej muzyki. O wiele bardziej interesującym konceptem wydaje się to, co zrobiła holenderska supergrupa deathmetalowa <strong>Hail of Bullets</strong>. Zespół ten w warstwie lirycznej obraca się wokół tematów związanych z II wojną światową, a jego debiutem z 2009 roku była EPka <strong>“Warsaw Rising”</strong>.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/T22FaOiH56k?rel=0" width="853" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Hail of Bullets – Warsaw Rising</p>

<p>Do tematyki okupacyjnej, ale w nieco innym aspekcie, nawiązali też Anglicy z legendarnej EBM-owej grupy<strong> Nitzer Ebb</strong>. Mocny, poruszający tekst i zdehumanizowana muzyka, zdecydowanie jeden z ciekawszych utworów w zestawieniu.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/OcECgEY6MH4?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Nitzer Ebb – Warsaw Ghetto</p>

<p>Osobliwa historia kryje się za duńskim zespołem <strong>Red Warszawa</strong>. Jeśli wierzyć dostępnym w sieci informacjom, muzycy byli przekonani, że słowo “Warszawa”, identyczne w języku polskim i duńskim, brzmi tak samo również w angielskim. Nazwali więc swój zespół “Czerwona Warszawa”, powodując pewną konsternację duńskiego społeczeństwa, gdyż z kolei w tamtejszym języku słowo “red” oznacza mniej więcej tyle, co “ratować”, “wspierać” – w rezultacie nazwa zespołu była interpretowana jako nawiązanie do bliżej nieokreślonej organizacji charytatywnej, mającej pomagać mieszkańcom polskiej stolicy. Nazwa odjechana, muzyka – bez wątpienia również.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/MznJ2ASGaWc?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Red Warszawa – Techno Party</p>

<p>Wracając w nieco bliższe nam czasy – choć może wydawać się to dziwne, w latach 80. za żelazną kurtynę zaglądało wielu zachodnich artystów. Wśród nich w 1985 roku znalazła się grupa <strong>The Style Council</strong>, którą klimat Warszawy zainspirował do tego stopnia, że zrealizowała tu (w czasie koncertu w “Akwarium” i na ulicach Pragi) teledysk do utworu <strong>“Walls Come Tumbling Down”</strong>.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/k5HfOipwvts?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> The Style Council – Walls Come Tumbling Down</p>

<p>Swoisty “wyścig” w walce o serca warszawiaków rozegrała też grupa <strong>Tangerine Dream</strong> i jej były lider, <strong>Klaus Schulze</strong>. Ten drugi odwiedził Polskę z serią koncertów w 1983 roku – trasa zaowocowała dwupłytowym albumem “Dziękuję Poland”. Muzycy Tangerine Dream, ośmieleni sukcesem kolegi, niezwłocznie również przyjechali do Polski (efekt – koncertówka “Poland”). Dwa spojrzenia na Warszawę z perspektywy niemieckich elektroników znajdziecie poniżej:</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/qBJ7Toe1h-8?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Klaus Schulze – Warszawa</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/hHt6oGKukJE?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Tangerine Dream – Barbakane (Warsaw in the Sun)</p>

<p>Obiecałem Grochów – jest i Grochów :) Spróbujcie znaleźć go w teledysku norweskich pop-rockowców z <strong>Superfamily</strong>. Ich płyta “Warszawa” stała się przepustką grupy do wielkiej kariery (przynajmniej lokalnie), a oprócz piosenki<strong> “Warszawa”</strong> znajdziemy na niej także bardziej w moim odczuciu udany utwór “Plac Zamkowy October 2nd 1944” (niestety nie został on zilustrowany teledyskiem).</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/Z1HVjuYodyk?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Superfamily – Warszawa</p>

<p>Zbliżając się do końca wpisu – dwa akcenty nieco bardziej iberyjskie. Na początek tylko z nazwy – zapomniany nieco amerykański zespół <strong>Volta do Mar</strong>, popełnił w 2001 roku uroczą miniaturkę<strong> “Warszawa Minor”</strong>:</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/cyo1_qIhnBc?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Volta do Mar – Warszawa Minor</p>

<p>I drugi słoneczny akcent, z Zamkiem Królewskim w tle, sympatyczna piosenka barcelońskiej grupy <strong>Gyulia y los Tellarini</strong> (znanej głównie z przeboju “Barcelona”, wykorzystanego w filmie Woody&#39;ego Allena), o tytule – cóż za zaskoczenie – <strong>“Warszawa”</strong>.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/qVVhTQlL0uM?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Gyulia y los Tellarini – Warszawa</p>

<p>Tu wypadałoby zakończyć. Warszawa jest obecna w wielu innych utworach (np. romantyczny opis spaceru starego dziada po warszawskim parku z niejaką “Mawgozjetą” w “Goldfish &amp; Clowns” Fisha, szczekanie warszawskich psów w “Dogs of Warszawa” kolektywu Matthias Bossi-Shahzad Ismaily-Carla Kihlstedt), czy na płytach muzycznych obieżyświatów (Geoffrey Downes – “Warsaw”, Destroyer – “From Oakland to Warsaw”), nie należy też zapomnieć o The Warsaw Falcons z Cincinatti, wykonujących rasowe rockabilly. Skończę jednak anegdotą – czy wiecie, że o Warszawie roku 1942 śpiewają przy ogniskach amerykańscy skauci? Niestety (?) okazuje się, że słowa “Warsaw, the 42nd, Warsaw going to war” to tylko nieudolna parafraza (jak to bywa z harcerskimi piosenkami) szkockiej pieśni “Wha Saw the 42nd”.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/CJS_8kRX_ig?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Wha Saw the 42nd</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:groch%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">grochów</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/piosenki-o-warszawie</guid>
      <pubDate>Thu, 23 Feb 2023 08:33:53 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>SEREK DŁUGODOJRZEWAJĄCY</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/serek-dlugodojrzewajacy</link>
      <description>&lt;![CDATA[serek&#xA;&#xA;Adam Kaliszewski&#xA;&#xA;12 września 2013&#xA;&#xA;Przygotowanie długodojrzewającego sera nie jest rzeczą łatwą. Normalizacja i pasteryzacja mleka, koagulacja kazeiny pod wpływem podpuszczki, formowanie, prasowanie, leżakowanie zajmują zwykle – według specjalistów – nawet do kilku lat, w przypadku najwykwintniejszych odmian[1]. Jest jednak taki ser, a nawet Serek, który dojrzewa od półwiecza i stał się takim delikatesem, że znalezienie na niego kupca jest niemożliwe nawet na prestiżowych targach.&#xA;!--more--&#xA;Zanim los przywiał mnie na Bielany i rzucił tu na dobre, bywałem w tej dzielnicy gościem raczej sporadycznym. Sporadyczność ta, w okresie wczesnonastoletnim, była skutkiem okazjonalnych wycieczek z tatą-radioamatorem na Wolumen, w poszukiwaniu rzadkich lamp, które miały przywrócić życie odbiornikom z jego kolekcji. Z Ursynowa, gdzie wówczas mieszkałem, jechało się tu dobrą godzinę na nieodżałowanej ówczesnej trasie 195. Po przejechaniu przez okolice Starego Miasta, zahaczeniu o Muranów i przebiciu się przez obecny Żoliborz (czytelnikom bardzo młodym i przyjezdnym wyjaśniam, że Bielany znajdowały się wówczas administracyjnie w granicach Żoliborza), oczom pasażerów ukazywało się dziwne miejsce – dworzec PKS otoczony przez bloki, a obok niego kawał trawnika pociętego przez rozgałęziające się ulice. A na środku trawnika smętnie sterczący szary blok o nietypowym kształcie, na planie litery Y. Dziś o większej części realizacji Miastoprojektu Stolica-Północ pod kierownictwem M. i K. Piechotków nie tylko nie mogę powiedzieć złego słowa, a wręcz uwielbiam surowe ceglane elewacje bloków powojennej części Starych Bielan, gdzieniegdzie barbarzyńsko ocieplanych. Niestety głębokie rozżalenie budzi we mnie ciągły brak pomysłów na ów „trawnik”, czyli tzw. Serek Bielański, który – za sprawą wspomnianego przywiewającego losu – stał się moim codziennym widokiem z balkonu.&#xA;&#xA;1965: normalizacja i pasteryzacja mleka&#xA;&#xA;Ambicje były niemałe. „Plan Generalny Warszawy” z roku 1965 podawał: „Przy zbiegu głównych ulic: Żeromskiego, Marymonckiej i Kasprowicza zaprojektowano duży dzielnicowy ośrodek społeczno-usługowy. Jego usytuowanie, w powiązaniu z węzłem komunikacyjnym oraz od czoła północnych dzielnic miasta zapewnia mu szczególnie eksponowaną wystawę”[2]. Widać to wyraźnie na poniższej ilustracji, której lada moment stuknie pięćdziesiąt lat:&#xA;&#xA;serek&#xA;Bielański serek&#xA;„Schemat całości osiedla Bielany”, „Plan Generalny Warszawy”, Warszawa 1965, zaznaczenie Serka – autor. Ciekawostką jest nieco inny od faktycznie zrealizowanego układ ulic okalających Serek.&#xA;&#xA;Jak to z ambicjami tamtej epoki było, nie zawsze znajdowały one pokrycie w rzeczywistości. „Eksponowaną wystawę” zyskał na długie lata obskurny dworzec PKS (dziś śladem po nim jest szereg bud gastronomicznych na początku Żeromskiego – jeśli chcecie zobaczyć te relikty PRL, spieszcie się, gdyż są stopniowo wyburzane) oraz gustowny inaczej, przecięty trzema arteriami, ogromny trawnik, który pamiętam z dzieciństwa. Choć właściwie może się czepiam – usługi (dworzec PKS, budy z żarciem podejrzanej proweniencji) były, społeczeństwo zaś mogło pić piwo w cieniu nielicznych drzew, lub opalając przodownicze ciała na wprost dzisiejszego wejścia do stacji metra Słodowiec. Ciekawostka – PKS Marymont pod adresem Żeromskiego 1 do dziś funkcjonuje w niektórych miejskich katalogach adresowych. Ciekawostka 2 – „chińczyk” od strony Sadowskiej uchodzi za miejsce z najlepszą tego typu kuchnią w mieście. Ciekawostka 3 – jako bezpośredni sąsiad od trzech lat, nigdy nie skusiłem się, aby go spróbować, niejednokrotnie widząc zaplecze i czując przez balkon smród przepalonego oleju, zmieszany z estrami składników niewiadomego pochodzenia.&#xA;&#xA;2008-2013: Serek nadal dojrzewa&#xA;&#xA;Kiedy dzielne ekipy budowniczych Metra Warszawskiego z mniej więcej dwudziestoletnim opóźnieniem przekopały się na Bielany, a budowa północnego odcinka, z pomocą finansową Unii Europejskiej, a techniczną – metody odkrywkowej (której „dobrodziejstwa” każda osoba mieszkająca na Ursynowie w latach 80. i 90. zna aż za dobrze), ruszyła jak z kopyta, na środku Serka wyrósł południowy pawilon stacji A20. Jego umiejscowienie – relatywnie (w porównaniu z innymi stacjami metra) ale w równy sposób odległe od przystanków komunikacyjnych i ludzkich siedzib (jeśli nie liczyć wspomnianego przeze mnie we wstępie bloku w kształcie litery „Y”), zwiastowało powiew nowego. To nowe, od prawie dekady, zakłada wizję równie śmiałą jak plany Rady Głównej Społecznego Funduszu Odbudowy Stolicy i Kraju, a każdy mieszkaniec Bielan czytał już pewnie z 30 publikacji na temat tego, jak Serek się zmieni. Zanim jednak (i o ile) do planowanych od półwiecza zmian dojdzie, Serek – przecięty dodatkową linią chodnika, ułatwiającego dostęp do metra mieszkańcom Łomianek i stanowiącego bazę dla stacji Veturilo – żyje własnym, serkowym życiem, gojąc ranę wydartą przez ciężarówki i koparki Hydrobudowy.&#xA;&#xA;O funkcjach społecznych nie należy zapominać – raz do roku Serek gości artystów, zapraszanych przez Urząd Dzielnicy Bielany, aby wspólnie z mieszkańcami okolicy powitać lato. Poziom artystyczny tych występów bywa różny, ale w 2013 sięgnął dna absolutnego przy okazji finansowanej w dużej mierze ze środków dzielnicy gali disco polo (osobny wpis dochodzeniowo-śledczy na ten temat już wkrótce). Sporadycznie w tym miejscu odbywały się też projekcje letniego kina (ponownie – w 2013 okrojone do kilku seansów na przełomie sierpnia i września) oraz inauguracje bielańskiej części „Sztuki Ulicy”. Jednak przez większą część roku Serek służy transferowi na linii Marymoncka-metro Słodowiec, grze w badmintona, a także, co naturalne, jest jedną z największych psich toalet w Mieście Stołecznym. Pewnym nieśmiałym krokiem w kierunku realizacji wizji z 1965 roku było stworzenie od strony Żeromskiego sezonowego ogródka piwnego. Generalnie jednak, patrząc na to, co na podobnych terenach zielonych dzieje się np. na ościennym Żoliborzu (pierwszy przykład z brzegu – wykorzystanie Parku Żeromskiego na imprezy bardziej lub mniej kulturalne różnej maści), mieszkańca Bielan może ogarnąć tylko bezsilny żal.&#xA;&#xA;serek&#xA;&#34;Dojrzewanie Serka&#34; na planach Warszawy od 1938 - kompilacja fragmentów map, materiały źródłowe: http://www.trasbus.com/planywarszawy.htm&#xA;&#xA;2013+: mglista przyszłość Serka&#xA;&#xA;Od kilku lat coraz głośniej mówi się o planowanych na Serku inwestycjach. Niekoniecznie „społeczno-usługowych”, a raczej z gatunku freestyle’owej deweloperki. W końcu, jak podaje Gazeta.pl, nie bez powodu „urzędnicy co roku jeżdżą z serkiem bielańskim na prestiżowe targi nieruchomości w Cannes na Lazurowym Wybrzeżu”[3]. Zainteresowanie światowych inwestorów „eksponowaną wystawą” nie jest jednak wystarczające, gdyż autor artykułu w dalszej części konstatuje ze smutkiem: „Na próżno, bo na rozległym trawniku u zbiegu ul. Żeromskiego, Marymonckiej i Kasprowicza wciąż rozstawiają się letnie ogródki piwne albo wesołe miasteczka”. Najnowsze wieści z Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych potwierdzają wcześniejsze plany – fragment Kasprowicza przy Serku ma zniknąć (ku uciesze wszystkich zatrzymanych tam przez policję za przechodzenie na czerwonym świetle – istnienie sygnalizacji przy natężeniu ruchu na tym odcinku faktycznie zakrawa na absurd), zaś malutkie przedłużenie ul. Duracza, któremu patronuje A. Sacharow, a obecnie pełni głównie funkcję dojazdu do pobliskiego parkingu, ma zostać przedłużone aż do Marymonckiej, „obcinając” Serek od strony północnej. W rezultacie otrzymamy bardziej „ujednolicony” teren, który – w teorii – faktycznie może być łatwiej sprzedać na pniu temu, kto da mniej. Czy uśmierci to niegłupi w gruncie rzeczy projekt zagospodarowania przestrzennego z lat 50. i 60.? Trudno ocenić, ale moim zdaniem mocno już dojrzałemu Serkowi przyda się porządna skórka. Byłoby jednak dobrze, gdyby miała ona faktycznie charakter w jakikolwiek sposób otwarty dla innych mieszkańców, zgodnie z założeniem funkcji „administracyjno-kulturalnej” przynajmniej w najbardziej wyeksponowanej części. Ogrodzone osiedle 20-piętrowych bloków nie byłoby chyba najlepszym ukoronowaniem wizji przed- i powojennych projektantów Bielan. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że sprzedaż pierwszych kawałków smakowitego Serka miała ruszyć już w marcu 2011[4], właściciele psów, miłośnicy piwa pod chmurką i przyszli członkowie kadry narodowej w badmintonie jeszcze przez kilka lat mogą spać spokojnie.&#xA;&#xA;wiatraki&#xA;Prehistoria Serka, czyli wiatraki bielańskie, mniej więcej w miejscu obecnego parkingu przy &#34;Barze u Sąsiada&#34;. Źródło: &#34;Korzenie Miasta - Tom V Żoliborz i Wola&#34;, Jerzy Kasprzycki, wyd. Veda, Warszawa 2004.&#xA;&#xA;serek&#xA;Obszar kulturalno-rekreacyjny.&#xA;&#xA;serek&#xA;Czarne chmury nad Serkiem.&#xA;&#xA;serek&#xA;Pozostałości gastronomii PKS Marymont.&#xA;&#xA;serek&#xA;Pozostałości gastronomii PKS Marymont.&#xA;&#xA;serek&#xA;Załącznik do Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego Rejonu Urbanistycznego Marymont z 2002 (sic!) - Serek jako &#34;Tereny zabudowy śródmiejskiej, obiektów administracyjnych oraz usług&#34; - źródło:http://www.bielany.waw.pl/data/other/marymonticziizaluchwala.jpg.&#xA;&#xA;[1] Proces produkcji sera podpuszczkowego za: „O serze słów kilka”, Paulina Styś, Cojesc.net, 12.10.2012 http://cojesc.net/o-serze-slow-kilka/&#xA;&#xA;[2] „Plan Generalny Warszawy”, rozdział XVII „Osiedla Mieszkaniowe”, mgr Andrzej Dobucki, Z-ca dyrektora Dyrekcji Rozbudowy Miasta, Warszawa 1965&#xA;&#xA;[3] „Duże zmiany przy serku bielańskim. Wytyczą nową ulicę”, Jarosław Osowski, Gazeta.pl / Warszawa, 2.09.2013 http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,77028,14535064,Duzezmianyprzyserkubielanskim_Wytyczanowaulice.html&#xA;&#xA;[4] „Bielański serek: pokroją i sprzedadzą”, Anna Przerwa, „Gazeta Echo”, 25.03.2011 http://www.gazetaecho.pl/bielanski-serek-pokroja-i-sprzedadza31342&#xA;&#xA;#frajersko #bielany&#xA;&#xA;aut. #adamkaliszewski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/V5JH12cbvI6l/6NgHQsUDhJAFWHr6GPR7VDgy7OYNrIrhEdv4Werq.jpg" alt="serek"></p>

<p>Adam Kaliszewski</p>

<p>12 września 2013</p>

<p>Przygotowanie długodojrzewającego sera nie jest rzeczą łatwą. Normalizacja i pasteryzacja mleka, koagulacja kazeiny pod wpływem podpuszczki, formowanie, prasowanie, leżakowanie zajmują zwykle – według specjalistów – nawet do kilku lat, w przypadku najwykwintniejszych odmian[1]. Jest jednak taki ser, a nawet Serek, który dojrzewa od półwiecza i stał się takim delikatesem, że znalezienie na niego kupca jest niemożliwe nawet na prestiżowych targach.

Zanim los przywiał mnie na Bielany i rzucił tu na dobre, bywałem w tej dzielnicy gościem raczej sporadycznym. Sporadyczność ta, w okresie wczesnonastoletnim, była skutkiem okazjonalnych wycieczek z tatą-radioamatorem na Wolumen, w poszukiwaniu rzadkich lamp, które miały przywrócić życie odbiornikom z jego kolekcji. Z Ursynowa, gdzie wówczas mieszkałem, jechało się tu dobrą godzinę na nieodżałowanej ówczesnej trasie 195. Po przejechaniu przez okolice Starego Miasta, zahaczeniu o Muranów i przebiciu się przez obecny Żoliborz (czytelnikom bardzo młodym i przyjezdnym wyjaśniam, że Bielany znajdowały się wówczas administracyjnie w granicach Żoliborza), oczom pasażerów ukazywało się dziwne miejsce – dworzec PKS otoczony przez bloki, a obok niego kawał trawnika pociętego przez rozgałęziające się ulice. A na środku trawnika smętnie sterczący szary blok o nietypowym kształcie, na planie litery Y. Dziś o większej części realizacji Miastoprojektu Stolica-Północ pod kierownictwem M. i K. Piechotków nie tylko nie mogę powiedzieć złego słowa, a wręcz uwielbiam surowe ceglane elewacje bloków powojennej części Starych Bielan, gdzieniegdzie barbarzyńsko ocieplanych. Niestety głębokie rozżalenie budzi we mnie ciągły brak pomysłów na ów „trawnik”, czyli tzw. Serek Bielański, który – za sprawą wspomnianego przywiewającego losu – stał się moim codziennym widokiem z balkonu.</p>

<p><strong>1965: normalizacja i pasteryzacja mleka</strong></p>

<p>Ambicje były niemałe. „Plan Generalny Warszawy” z roku 1965 podawał: „Przy zbiegu głównych ulic: Żeromskiego, Marymonckiej i Kasprowicza zaprojektowano duży dzielnicowy ośrodek społeczno-usługowy. Jego usytuowanie, w powiązaniu z węzłem komunikacyjnym oraz od czoła północnych dzielnic miasta zapewnia mu szczególnie eksponowaną wystawę”[2]. Widać to wyraźnie na poniższej ilustracji, której lada moment stuknie pięćdziesiąt lat:</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/wz5ZADEKoIwH/kjWBzLIv803oFLJx8cZTlFTDlXLacEl9Mk260QZL.webp" alt="serek">
<em>Bielański serek</em>
<em>„Schemat całości osiedla Bielany”, „Plan Generalny Warszawy”, Warszawa 1965, zaznaczenie Serka – autor. Ciekawostką jest nieco inny od faktycznie zrealizowanego układ ulic okalających Serek.</em></p>

<p>Jak to z ambicjami tamtej epoki było, nie zawsze znajdowały one pokrycie w rzeczywistości. „Eksponowaną wystawę” zyskał na długie lata obskurny dworzec PKS (dziś śladem po nim jest szereg bud gastronomicznych na początku Żeromskiego – jeśli chcecie zobaczyć te relikty PRL, spieszcie się, gdyż są stopniowo wyburzane) oraz gustowny inaczej, przecięty trzema arteriami, ogromny trawnik, który pamiętam z dzieciństwa. Choć właściwie może się czepiam – usługi (dworzec PKS, budy z żarciem podejrzanej proweniencji) były, społeczeństwo zaś mogło pić piwo w cieniu nielicznych drzew, lub opalając przodownicze ciała na wprost dzisiejszego wejścia do stacji metra Słodowiec. Ciekawostka – PKS Marymont pod adresem Żeromskiego 1 do dziś funkcjonuje w niektórych miejskich katalogach adresowych. Ciekawostka 2 – „chińczyk” od strony Sadowskiej uchodzi za miejsce z najlepszą tego typu kuchnią w mieście. Ciekawostka 3 – jako bezpośredni sąsiad od trzech lat, nigdy nie skusiłem się, aby go spróbować, niejednokrotnie widząc zaplecze i czując przez balkon smród przepalonego oleju, zmieszany z estrami składników niewiadomego pochodzenia.</p>

<p><strong>2008-2013: Serek nadal dojrzewa</strong></p>

<p>Kiedy dzielne ekipy budowniczych Metra Warszawskiego z mniej więcej dwudziestoletnim opóźnieniem przekopały się na Bielany, a budowa północnego odcinka, z pomocą finansową Unii Europejskiej, a techniczną – metody odkrywkowej (której „dobrodziejstwa” każda osoba mieszkająca na Ursynowie w latach 80. i 90. zna aż za dobrze), ruszyła jak z kopyta, na środku Serka wyrósł południowy pawilon stacji A20. Jego umiejscowienie – relatywnie (w porównaniu z innymi stacjami metra) ale w równy sposób odległe od przystanków komunikacyjnych i ludzkich siedzib (jeśli nie liczyć wspomnianego przeze mnie we wstępie bloku w kształcie litery „Y”), zwiastowało powiew nowego. To nowe, od prawie dekady, zakłada wizję równie śmiałą jak plany Rady Głównej Społecznego Funduszu Odbudowy Stolicy i Kraju, a każdy mieszkaniec Bielan czytał już pewnie z 30 publikacji na temat tego, jak Serek się zmieni. Zanim jednak (i o ile) do planowanych od półwiecza zmian dojdzie, Serek – przecięty dodatkową linią chodnika, ułatwiającego dostęp do metra mieszkańcom Łomianek i stanowiącego bazę dla stacji Veturilo – żyje własnym, serkowym życiem, gojąc ranę wydartą przez ciężarówki i koparki Hydrobudowy.</p>

<p>O funkcjach społecznych nie należy zapominać – raz do roku Serek gości artystów, zapraszanych przez Urząd Dzielnicy Bielany, aby wspólnie z mieszkańcami okolicy powitać lato. Poziom artystyczny tych występów bywa różny, ale w 2013 sięgnął dna absolutnego przy okazji finansowanej w dużej mierze ze środków dzielnicy gali disco polo (osobny wpis dochodzeniowo-śledczy na ten temat już wkrótce). Sporadycznie w tym miejscu odbywały się też projekcje letniego kina (ponownie – w 2013 okrojone do kilku seansów na przełomie sierpnia i września) oraz inauguracje bielańskiej części „Sztuki Ulicy”. Jednak przez większą część roku Serek służy transferowi na linii Marymoncka-metro Słodowiec, grze w badmintona, a także, co naturalne, jest jedną z największych psich toalet w Mieście Stołecznym. Pewnym nieśmiałym krokiem w kierunku realizacji wizji z 1965 roku było stworzenie od strony Żeromskiego sezonowego ogródka piwnego. Generalnie jednak, patrząc na to, co na podobnych terenach zielonych dzieje się np. na ościennym Żoliborzu (pierwszy przykład z brzegu – wykorzystanie Parku Żeromskiego na imprezy bardziej lub mniej kulturalne różnej maści), mieszkańca Bielan może ogarnąć tylko bezsilny żal.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/PMdyiWzcVIww/bXgg2uAOg0SuE2BFNzU0veDgI5DDVYI6qMuRGjTd.webp" alt="serek">
<em>“Dojrzewanie Serka” na planach Warszawy od 1938 – kompilacja fragmentów map, materiały źródłowe: <a href="http://www.trasbus.com/planywarszawy.htm" rel="nofollow">http://www.trasbus.com/planywarszawy.htm</a></em></p>

<p><strong>2013+: mglista przyszłość Serka</strong></p>

<p>Od kilku lat coraz głośniej mówi się o planowanych na Serku inwestycjach. Niekoniecznie „społeczno-usługowych”, a raczej z gatunku freestyle’owej deweloperki. W końcu, jak podaje Gazeta.pl, nie bez powodu „urzędnicy co roku jeżdżą z serkiem bielańskim na prestiżowe targi nieruchomości w Cannes na Lazurowym Wybrzeżu”[3]. Zainteresowanie światowych inwestorów „eksponowaną wystawą” nie jest jednak wystarczające, gdyż autor artykułu w dalszej części konstatuje ze smutkiem: „Na próżno, bo na rozległym trawniku u zbiegu ul. Żeromskiego, Marymonckiej i Kasprowicza wciąż rozstawiają się letnie ogródki piwne albo wesołe miasteczka”. Najnowsze wieści z Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych potwierdzają wcześniejsze plany – fragment Kasprowicza przy Serku ma zniknąć (ku uciesze wszystkich zatrzymanych tam przez policję za przechodzenie na czerwonym świetle – istnienie sygnalizacji przy natężeniu ruchu na tym odcinku faktycznie zakrawa na absurd), zaś malutkie przedłużenie ul. Duracza, któremu patronuje A. Sacharow, a obecnie pełni głównie funkcję dojazdu do pobliskiego parkingu, ma zostać przedłużone aż do Marymonckiej, „obcinając” Serek od strony północnej. W rezultacie otrzymamy bardziej „ujednolicony” teren, który – w teorii – faktycznie może być łatwiej sprzedać na pniu temu, kto da mniej. Czy uśmierci to niegłupi w gruncie rzeczy projekt zagospodarowania przestrzennego z lat 50. i 60.? Trudno ocenić, ale moim zdaniem mocno już dojrzałemu Serkowi przyda się porządna skórka. Byłoby jednak dobrze, gdyby miała ona faktycznie charakter w jakikolwiek sposób otwarty dla innych mieszkańców, zgodnie z założeniem funkcji „administracyjno-kulturalnej” przynajmniej w najbardziej wyeksponowanej części. Ogrodzone osiedle 20-piętrowych bloków nie byłoby chyba najlepszym ukoronowaniem wizji przed- i powojennych projektantów Bielan. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że sprzedaż pierwszych kawałków smakowitego Serka miała ruszyć już w marcu 2011[4], właściciele psów, miłośnicy piwa pod chmurką i przyszli członkowie kadry narodowej w badmintonie jeszcze przez kilka lat mogą spać spokojnie.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/IOTzFQnRqdag/NPuANOMyOAZTS7wrSa18M1TBQdPsnhb5s7J6udcl.webp" alt="wiatraki">
<em>Prehistoria Serka, czyli wiatraki bielańskie, mniej więcej w miejscu obecnego parkingu przy “Barze u Sąsiada”. Źródło: “Korzenie Miasta – Tom V Żoliborz i Wola”, Jerzy Kasprzycki, wyd. Veda, Warszawa 2004.</em></p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/8CYjy70vy4Bm/tjiQSGVYLmX9QdyX1c7UviaZY3kV95KOBWLt2gDM.webp" alt="serek">
<em>Obszar kulturalno-rekreacyjny.</em></p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/G3cTEY1uQZp9/Xhvzme2wmwdozPEipJTYElao4x55MOCG50HYeCPY.webp" alt="serek">
<em>Czarne chmury nad Serkiem.</em></p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/JoxBqzhOARw7/IMcfUwG262gic4YZiHomV0j5iddOCM38AI5N3J3m.webp" alt="serek">
<em>Pozostałości gastronomii PKS Marymont.</em></p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/L7HyVY2toOvT/5qgPpChy4eH5mvPm4r5NNk2B9iyHmv1VLRbdpJwT.webp" alt="serek">
<em>Pozostałości gastronomii PKS Marymont.</em></p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/WdA0LExfeznF/UYxbDxc2DIOH9Driy3GEmX4YI1LvATLvnArszfLj.webp" alt="serek">
<em>Załącznik do Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego Rejonu Urbanistycznego Marymont z 2002 (sic!) – Serek jako “Tereny zabudowy śródmiejskiej, obiektów administracyjnych oraz usług” – źródło:<a href="http://www.bielany.waw.pl/data/other/marymonti_czii_zal_uchwala.jpg" rel="nofollow">http://www.bielany.waw.pl/data/other/marymonti_czii_zal_uchwala.jpg</a>.</em></p>

<p>[1] Proces produkcji sera podpuszczkowego za: „O serze słów kilka”, Paulina Styś, Cojesc.net, 12.10.2012 <a href="http://cojesc.net/o-serze-slow-kilka/" rel="nofollow">http://cojesc.net/o-serze-slow-kilka/</a></p>

<p>[2] „Plan Generalny Warszawy”, rozdział XVII „Osiedla Mieszkaniowe”, mgr Andrzej Dobucki, Z-ca dyrektora Dyrekcji Rozbudowy Miasta, Warszawa 1965</p>

<p>[3] „Duże zmiany przy serku bielańskim. Wytyczą nową ulicę”, Jarosław Osowski, Gazeta.pl / Warszawa, 2.09.2013 <a href="http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,77028,14535064,Duze_zmiany_przy_serku_bielanskim__Wytycza_nowa_ulice.html" rel="nofollow">http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,77028,14535064,Duze_zmiany_przy_serku_bielanskim__Wytycza_nowa_ulice.html</a></p>

<p>[4] „Bielański serek: pokroją i sprzedadzą”, Anna Przerwa, „Gazeta Echo”, 25.03.2011 <a href="http://www.gazetaecho.pl/bielanski-serek-pokroja-i-sprzedadza_31342" rel="nofollow">http://www.gazetaecho.pl/bielanski-serek-pokroja-i-sprzedadza_31342</a></p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:bielany" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">bielany</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/serek-dlugodojrzewajacy</guid>
      <pubDate>Thu, 23 Feb 2023 08:21:40 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>WSTĘP</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</link>
      <description>&lt;![CDATA[logo Pańskiej Skórki&#xA;&#xA;Pańska Skórka&#xA;&#xA;13 sierpnia 2013&#xA;&#xA;Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe - z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. &#xA;&#xA;Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. &#xA;&#xA;A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji - redakcja@panskaskorka.com&#xA;&#xA;Życzcie nam powodzenia!&#xA;&#xA;elegancko&#xA;&#xA;aut. #pańskaskórka&#xA;&#xA;-- &#xA;&#xA;Informacje o archiwum&#xA;&#xA;Zbiór tagów do nawigacji po blogu:&#xA;#elegancko #frajersko #bielany #śródmieście #muranów #grochów #powiśle #ursynów&#xA;&#xA;Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:&#xA;#maciekorganiściak #drkunalski #adambarański #romualdbrudke #pannameluzyna #paulinagorzkowska #andrzejjędrzejczak #adamkaliszewski #piotrwbartoszek #filipjaremko #pańskaskórka&#xA;&#xA;Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii &#34;pańska kulturka&#34;, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka). Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/Y37QKw8SA9QU/XFbDTaHzDsvoABYjt4JSMieuczktfl4AFo0z1A42.png" alt="logo Pańskiej Skórki"></p>

<p>Pańska Skórka</p>

<p>13 sierpnia 2013</p>

<p>Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.</p>



<p>Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe – z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. </p>

<p>Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. </p>

<p>A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji – redakcja@panskaskorka.com</p>

<p>Życzcie nam powodzenia!</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>—</p>

<p><strong>Informacje o archiwum</strong></p>

<p>Zbiór tagów do nawigacji po blogu:
<a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:bielany" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">bielany</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:muran%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">muranów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:groch%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">grochów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:powi%C5%9Ble" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">powiśle</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:ursyn%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">ursynów</span></a></p>

<p>Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:
<a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adambara%C5%84ski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adambarański</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:romualdbrudke" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">romualdbrudke</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pannameluzyna" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pannameluzyna</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:paulinagorzkowska" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">paulinagorzkowska</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:piotrwbartoszek" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">piotrwbartoszek</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:filipjaremko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">filipjaremko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. <strong>Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii “pańska kulturka”, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka).</strong> Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.</p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 15:19:29 +0000</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>