<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>andrzejjędrzejczak &amp;mdash; Pańska Skórka</title>
    <link>https://paper.wf/panskaskorka/tag:andrzejjędrzejczak</link>
    <description>Archiwum subiektywnego bloga o Warszawie</description>
    <pubDate>Tue, 26 May 2026 15:31:02 +0000</pubDate>
    <item>
      <title>ROZMOWY O LEGII - CZĘŚĆ DRUGA</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/rozmowy-o-legii-czesc-druga</link>
      <description>&lt;![CDATA[legia2&#xA;&#xA;Andrzej Jędrzejczak&#xA;&#xA;20 lutego 2014&#xA;&#xA;O tym, czy miasto powinno inwestować w Pepsi Arenę, i czy Legia jest dobrą wizytówką Warszawy. O stratyfikacji i gentryfikacji trybun. O pikolach, Januszach, grupach kibicowskich, Powstaniu Warszawskim i nacjonalizmie. Wszystko to w drugiej i ostatniej części rozmowy z Redaktorem, Prawnikiem i Inżynierem.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Jak wam się podoba nazwa Pepsi Arena?&#xA;&#xA;Wszyscy: To nie ma znaczenia.&#xA;&#xA;Czy prywatny klub powinien dostać od miasta 400 mln złotych na nowy stadion?&#xA;&#xA;Inżynier: Chwileczkę, ale stadion jest miejski.&#xA;&#xA;Redaktor: Każdy klub sportowy z jakąś tam renomą, a Legia jest takim klubem, jest wizytówką miasta. I nie widzę problemu w tym, że z pieniędzy podatników Warszawskich, z miejskiego budżetu został wybudowany stadion. Kartę kibica Legii ma pewnie około 300 000 osób.&#xA;&#xA;A ile chodzi na mecze?&#xA;&#xA;Redaktor: ok. 20 000&#xA;&#xA;W Warszawie zameldowanych jest ponad 1,7 mln osób, mieszka koło 2,1 mln. Czyli przy ostrożnych szacunkach mamy 1,1 % mieszkańców korzystających regularnie ze stadionu. To chyba nie była najpotrzebniejsza miejska inwestycja?&#xA;&#xA;Redaktor:V Tak, jak znam tę tezę. Dogadała się HGW z TVN. Bzdura. Dobra, nawet jeśli to nie jest bzdura, to stadion jest ciągle miejski. ITI jest dzierżawcą na 20 lat.&#xA;&#xA;To może ustalmy jak wygląda to rozliczenie.&#xA;&#xA;Prawnik: Miasto wyłożyło ok. 340, 350 mln netto. Co roku za dzierżawę miasto dostaje 4 mln. Czyli po 10 latach ponad 10% się zwróci, tylko z tytułem dzierżawy. I oczywiście miasto ma prawo do kilkukrotnego roku  skorzystania ze stadionu.&#xA;&#xA;Inżynier: Lech płaci bodajże 0,5 mln za większy stadion..&#xA;&#xA;Czy dla miasta to był dobry interes, finansowanie budowy tego stadionu?&#xA;&#xA;Redaktor:* Tego nie można rozpatrywać w kwestiach czysto biznesowych, bo nie o to chodzi. Miasto od 20 lat się dynamicznie rozwija. Jednym z pól, które wymagały poprawy, była infrastruktura sportowa i szerzej widowiskowa. Jesteśmy ponad dwumilionową europejską stolicą. Powinniśmy mieć taki stadion i nie widzę problemu w tym, że miasto się do niego dołożyło. Na nowym stadionie na meczu było już 350 000 osób. Na stadionie odbywa się Orange Festiwal, firmy wynajmują stadion na różnego rodzaju imprezy. W końcu w Warszawie jest takie miejsce, a trzeba powiedzieć, że Warszawa jest pod tym względem strasznie uboga. Stadion służy mieszkańcom tak samo jak nowy tramwaj.&#xA;&#xA;Legia | Pańska Skórka&#xA;Legia | Pańska Skórka*&#xA;&#xA;A za jaką kwotę ITI sprzedało prawo do nazwy tego „miejskiego” stadionu Pepsi?&#xA;&#xA;Redaktor: Koło 5 milionów, rocznie.&#xA;&#xA;Czyli to jest 5 mln straty dla miasta?&#xA;&#xA;Redaktor: Dlaczego?&#xA;&#xA;Skoro na prawach do nazwy miejskiego stadionu zarabia prywatna spółka?&#xA;&#xA;Prawnik: A czy wolałbyś, żeby Legią zarządzała miejska spółka, i miasto dokładało do utrzymania klubu? Wiesz ile kosztuje utrzymanie Legii? Obecnie zadłużenie Legii jest na poziomie ok. 180 mln złotych. ITI dokładało rok rocznie kilka mln złotych. Chyba lepiej, żeby te pieniądze wykładała prywatna spółka, a nie miasto.&#xA;&#xA;Koszt utrzymania klubu to był problem ITI, teraz nowych właścicieli, a nie miejskiego podatnika.&#xA;&#xA;Redaktor: HGW miałaby dużo większe problemy, gdyby Legia była miejska i padała, i miasto musiałoby do tego dokładać. Tak jak we Wrocławiu.&#xA;&#xA;Inżynier: We Wrocławiu, gdzie właścicielem Śląska jest miasto. Tam są teraz olbrzymie problemy finansowe, a jest to klub z czołówki ligi.&#xA;&#xA;Czy Legia jest dobrą wizytówką miasta, sposobem na jego promocję?&#xA;&#xA;Inżynier: Oczywiście.&#xA;&#xA;Czy dobrą? Czy te hordy kibiców dobrze promują miasto? Czy demolowanie Wilna zachęci jego mieszkańców do odwiedzenia Warszawy?&#xA;&#xA;Redaktor: Chyba musimy się chwile zadumać nad tym pytaniem, bo mam wątpliwości, przyznaję. Wizytówka jest na pewno, i dzięki Legii rozpoznawalność Warszawy w Europie na pewno wzrasta, tu nie mam wątpliwości. Czy to jest dobra wizytówka, hmmm…&#xA;&#xA;Inżynier: To jest kwestia obrazu piłki nożnej w Polsce, jaki kreują media. W uproszczeniu, sama piłka nożna to słaba jakość, a kibice to bandyci.&#xA;&#xA;Redaktor: Ja się pewnie nie zgodzę, żebyś to puścił, ale wiesz jaki jest obraz kibiców Legii w Europie? Jeszcze w Rzymie [wyjazdowy mecz z Lazio -AJ], przerzucałem europejskie fora kibicowskie. I my jesteśmy słynni wśród kibiców. Że jesteśmy najtwardsi z najtwardszych. I że zawsze race będziemy odpalać, bo pierdolimy UEFA … Cóż, ja bym nie chciał, żeby to w takiej formie poszło, ale faktycznie to jest niewygodne pytanie. Ale też faktem jest, że w mediach jest przerysowany wizerunek kibiców, szczególnie teraz w Polsce. Żeby była jasność, to nie są aniołki.&#xA;&#xA;Ale jeśli jedzie  tysiąc osób do Wilna i podpalają miasto…&#xA;&#xA;Redaktor: Nie tysiąc a jakieś 3-4 tysiące, i nikt nie podpalił miasta… Oczywiście, tam się dużo złych rzeczy działo, ale wizerunek w mediach jest przesadzony.&#xA;&#xA;Prawnik: To jest tak, jak media przedstawiają cztery pory roku w Polsce. Jesień to zatrucia grzybami, zima to zamarznięcia, wiosna to powodzie, a lato to utonięcia. I tak jest z kibicami. Jeśli się ich pokazuje, to znaczy, że była jakaś zadyma. W Wilnie było jak był, jasne, było skandalicznie. Mówimy o sytuacji z przed 7 lat. Ostatnio zadymę na Legii to widziałem z GKSem, chyba w [19]94. Następna była z Polonią chyba w [19]96.&#xA;&#xA;Inżynier: Potem też kilka zadymek było, widzieliśmy palenie stadionu, widzieliśmy na Wiśle jakieś palenie krzesełek…&#xA;&#xA;Redaktor: I niestety wszyscy wiedzieliśmy Bydgoszcz [Podczas finału Pucharu Polski w Bydgoszczy na murawę stadionu wtargnęli kibice Legii, m.in. Staruch, który miał wówczas tzw. zakaz stadionowy – AJ]&#xA;&#xA;Prawnik: Ale mówimy o wydarzeniach naprawdę marginalnych w odniesieniu do ogromu różnych imprez sportowych w Polsce, przy innych okazjach też się dzieją różne rzeczy. Nie można parzyć na kilka wydarzeń sprzed kilkunastu lat i uogólniać.&#xA;&#xA;Inżynier: A ja dam świeży przykład. Wszyscy byliśmy w Lizbonie. Było nas dwa tysiące. I jedyne doniesienie medialne dotyczyło 10 kibiców, którzy chcieli ukraść coś w sklepie i zostało zatrzymanych. Ponad dwa tysiące kibiców Legii przyjechało do Lizbony, wszyscy z emblematami Legii, i nic się nie działo, nie było żadnej zadymy, ludzie byli zadowoleni, przybijali z nami piątki, było naprawdę pozytywnie.&#xA;&#xA;Redaktor: [śmiech] trochę przesadzasz.&#xA;&#xA;Inżynier: I jaki obraz był tego w mediach? Nie było mowy o tych pozytywnych obrazkach.&#xA;&#xA;Prawnik: W Wilnie policja litewska była kompletnie zszokowana i nieprzygotowana na przyjęcie takiej liczby ludzi. Tam ludzie wchodzili na murawę boiska i robili sobie zdjęcia z policjantami. Jak im na to pozwolono, to sobie zaczęli pozwalać na więcej.&#xA;&#xA;Redaktor: Ale to nie jest wytłumaczenie.&#xA;&#xA;Czyli było tak, że barbarzyńcy przyjechali do cywilizowanego miasta, gdzie policja nawet się nie spodziewała, że takie rzeczy mogą się wydarzyć. Zrobili rozróbę i jeszcze sobie robili zdjęcia.&#xA;&#xA;Inżynier: Barbarzyńcy przyjechali do cywilizowanego miasta, Lizbony, i nic się nie stało.&#xA;&#xA;Prawnik: Wystarczyło, żeby była normalna ochrona.&#xA;&#xA;Redaktor: Dobra, panowie… to ja mówiłem, że lubię rywalizację, i tej Polonii na drugim miejscu wcale chętnie bym nie widział, ale kurwa, nie udawajmy. W Wilnie był skandal. Prawniku, przecież byliśmy tam, bydło zjechało w tysiącach, bo było blisko, i było ich na to stać.  Na Lizbonę nie było ich stać, dlatego pojechali ludzie troszeczkę inni.&#xA;&#xA;Inżynier: Ale to jest zupełnie co innego. Ja mówiłem o przekazie…&#xA;&#xA;A wiecie, jak to przekazują zagraniczne media?&#xA;&#xA;Redaktor: Jasne, są przedruki. Hunowie. Nie będę bronił Wilna.&#xA;&#xA;Inżynier: Nie wiem, czy te pozytywne obrazki, jak te z Lizbony są pokazywane w zagranicznych mediach, ale może ludzie to pamiętają. Jak wracaliśmy z Rzymu, pan z obsługi lotniska, który był na meczu jako kibic Lazio, klepał nas po plecach wychwalając za fantastyczny doping.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/pQ1sImxLUfI&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;360&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Jaki jest wasz stosunek do zmian na Legii od czasu ITI. I szerzej do zjawiska modern football? [W uproszczeniu, chodzi o komercjalizację futbolu, przekształcanie klubów w spółki sportowe, odchodzenie od robotniczych korzeni futbolu i zwracanie się do zamożniejszej klasy średniej, skłonnej więcej wydawać na bilety, koszulki, szaliki i kiełbaski na stadionie. Zwykle taka komercjalizacja podnosi poziom widowiska sportowego, bo umożliwia zakup lepszych piłkarzy. Z drugiej strony, zatraca lokalny charakter drużyny. Jest też odwróceniem się od tego tradycyjnego zaplecza kibicowskiego, którego już nie stać na drogie karnety.]&#xA;&#xA;Redaktor: To co się dzieje na Legii obecnie, to nie do końca modern futbol. Najwyżej namiastka.&#xA;&#xA;Ale wpisuje się w to zjawisko, powiedzmy w taki nasz polski sposób?&#xA;&#xA;Redaktor: I tak, i nie. Pomysł klubu i zarządu na pewno tak, choć nie w tak skrajnej formie jak w przypadku brytyjskich klubów, czy Austrii/ Redbull Salzburg. U nich to poszło do ściany. Ja mam wrażenie, że u nas nie, choć i tak Legia jest pewnie prekursorem tego typu zmian. Powstał nowy stadion z trzydziestoma lożami biznesowymi i trybuną zachodnią, nazwijmy to biznesową. Stadion stał się miejscem modnym na spotkania biznesowe. Tam przychodzi kupa ludzi, którzy nie kibicują Legii, żeby była jasność, ale tam się warto pokazać.&#xA;&#xA;Jeśli spojrzeć na trybunę, na której my siedzimy, to też się zmieniło. Bilety kosztują sporo, moim zdaniem za dużo.  I to był pewnie zamysł klubu, aby cenzus finansowy decydował kto tam siedzi. Natomiast mam wrażenie, że to uwypukliło to, co dzieje się na Żylecie. Te słynne race odpalane z pełną świadomością, że będą za to kary. To też jest bronienie się rękami i nogami przed zmianami, o których mówimy, przed tym brytyjskim modelem… W Wielkiej Brytanie był ogromny problem z kibolstwem, które jest teraz poza stadionem. Albo dostali bany (zakazy stadionowe) albo ich nie stać.&#xA;&#xA;Inżynier: w Anglii to było bardziej systemowe, tam rząd zaangażował się w walkę z chuligaństwem stadionowym. Oni zostali wypchnięci ze stadionów, ale nie zniknęli. Siedzą w pubach i tam się napieprzają.&#xA;&#xA;A na Legii? Czy udało sie wypchnąć biedny, niedochodowy plebs ze stadionu i wprowadzić skorą do konsumpcji, kupowania gadżetów i kiełbasek klasę średnią?&#xA;&#xA;Redaktor: Nie. Są jedni i drudzy.&#xA;&#xA;Prawnik: Wszędzie w Europie jest trochę inaczej. Inaczej jest w Anglii, gdzie futbol wyrasta z tradycji robotniczej, tam każda przemysłowa dziura lub najmniejsza dzielnica Londynu miała swoją drużynę. Inne jest kibicowanie włoskie, takie rozgadane, wielopokoleniowe. Inne jest kibicowanie hiszpańskie, czy niemieckie, usystematyzowane, mocno związane z władzami klubu. I na tym tle kibicowanie polskie, czy też legijne, jest dziwaczne. Z jednej strony mamy Żyletę, na którą bilety są w miarę tanie.  Zresztą bardzo fajnie. Ludzie z Żylety o te bilety walczyli. I oni robią show. Z drugiej strony masz mega drogą trybunę zachodnią, stricte biznesową. I ci ludzie tak naprawdę chcą, żeby ta Żyleta była, te oprawy, ten kocioł…&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/NpVmTkVk1Ow&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;360&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Mają posmak przygody?&#xA;&#xA;Prawnik: Tak.&#xA;&#xA;Redaktor: Do tego dochodzą dwie trybuny klasy średniej, czyli nas. Wszyscy są na tym stadionie.&#xA;&#xA;Prawnik: To, co się widzi na trybunach odzwierciedla to, co się dzieje w Polsce. Czyli powstawanie klasy średniej i zmieniającą się stratyfikację społeczną. Zresztą sama Żyleta się zmienia. Dzisiejsza Żyleta przy tej sprzed piętnastu lat, to aniołki.&#xA;&#xA;A jaki model jest wam bliższy. Wolelibyście, żeby na Legię przychodzili fanatycy, ludzie, którzy się podniecają i chodzą na stadion od lat, czy ta zamożniejsza klasa średnia, gwarantująca klubowi wyższy dochód, ale tak naprawdę Legią średnio zainteresowana, przypadkowa, traktująca mecz jak każde inne widowisko? Wolicie fanatyzm czy pikników?&#xA;&#xA;Redaktor: Ja bym szukał równowagi między dochodowością, a za tym wysokim poziomem sportowym, a żywiołowością trybun. Nie zazdroszczę anglikom tego, co się u nich dzieje w tym momencie. Oni mieli trybuny bardzo żywiołowe, blisko murawy, kibice śpiewali, dopingowali. Teraz jest cisza i co najwyżej oklaski po dobrych zagraniach. Jak mówiłem, ja teatru nie szukam na trybunach. Nie idę na Legie po to by w marynarce rozkoszować się świetną gra piłkarzy i bić im brawo. Dlatego nie wyrzucałbym Żylety. Wyrzucenie Żylety ze stadionu, ponieważ przynosi mniejsze dochody? W życiu nie. Ja się w wielu sprawach z nimi nie zgadzam, ale chciałbym, żeby byli.&#xA;&#xA;Inżynier: Żyleta buduje atmosferę.&#xA;&#xA;Redaktor: Jeśli spytałbyś, czy zgodzilibyśmy się na zmianę nazwy na Redbull Warszawa [Klub Austria Salzburg zmienił nazwę na Redbull Salzburg po wykupieniu przez wiadomego producenta napojów energetyzujących – AJ], w zamian za udział w półfinale Ligi Mistrzów, moja odpowiedź jest nie.&#xA;&#xA;Inżynier: Oczywiście, że nie.&#xA;&#xA;Co to są pikniki/ pikole&#xA;&#xA;Prawnik: Ktoś, kto jest takim „niedzielnym kibicem” , kto raz od wielkiego dzwonu idzie na stadion, i ogląda sobie mecz.&#xA;&#xA;Inżynier: Dla gości Żylety to my jesteśmy piknikami.&#xA;&#xA;Redaktor: Ktoś, kto nie jeździ na wyjazdy i się nie napierdala. I nie siedzi na Żylecie.&#xA;&#xA;Inżynier: Myślę, że kwestia identyfikacji w konflikcie z ITI jest też ważna. Na zasadzie: kto nie jest przeciw ITI ten pikol.&#xA;&#xA;Kim są Andrzeje i Janusze?&#xA;&#xA;Inżynier: Andrzeje? To w Poznaniu chyba?&#xA;&#xA;Redaktor: Janusze to są na kadrze. Taki starszy facet, czapka wariatka, wóda, wąs i najebany idzie na mecz.&#xA;&#xA;Kim są Teddy Boys?&#xA;&#xA;Redaktor: To jest stara ekipa, która obecnie siedzi w więzieniu w większości. Grupa ludzi z miasta, gangsterka warszawska. Wymuszenia, rozboje, dragi.&#xA;&#xA;Prawni: Teddy boys’i, to jest nabojka. To jest grupa bandytów, którzy terroryzują całą Żyletą. Oni nie są żadną grupą kibicowską, nie zajmują się prowadzeniem ani organizowaniem dopingu.&#xA;&#xA;Kto rządzi Żyletą?&#xA;&#xA;Inżynier: Nie wiem, nie pytaj mnie.&#xA;&#xA;Prawnik: To nie są ludzie, którzy by byli na świeczniku.&#xA;&#xA;Redaktor: Na pewno nie Staruch.&#xA;&#xA;Inżynier: Ale tymi nastolatkami na Żylecie faktycznie rządzi Staruch.&#xA;&#xA;Redaktor: Tak, dla nich Staruch jest bogiem. I on dobry jest w tym.&#xA;&#xA;Inżynier: Staruch to jest zwyczajny zapiewajło. Prowadzi doping.&#xA;&#xA;Redaktor: Co innego jest gimbaza na Żylecie, a co innego są wyjazdy. To nie są chłopcy co się jeszcze nie golą, tylko tacy co mają nadmiar umięśnienia. Myślisz, że taki Staruch może im coś powiedzieć? Oni mają go w dupie. Nimi nie rządzi nikt. Jak byliśmy w Rzymie, i byliśmy zamknięci z nimi w kotle, to ja nigdy w życiu nie widziałem takiego nagromadzenia mięśni. Tam na ponad dwa tysiące osób ludzi wyglądających normalnie było może 200, 300. Dwa tysiące napompowanych debili. Czy myślicie, ze taki Staruch może im coś powiedzieć, coś im kazać? W dupie go mają.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/AmGksj9GHBQ&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;360&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Chciałem zapytać jeszcze o dwa zjawiska, które ja lokuję w pojęciu „prawicowości”. Pierwsze to rasizm, antysemityzm, nacjonalizm – w przekazie medialnym bardzo widoczne. Obrażanie czarnoskórych piłkarzy, antysemickie przyśpiewki, homofoniczna (zakaz pedałowania) czy neofaszystowska symbolika... (SS, krzyże celtyckie, flaga white legion).&#xA;&#xA;Redaktor: To jest problem ogólnoeuropejski. Polska piłka jest na tym tle wręcz umiarkowana (zwłaszcza ekstraklasa), a Legia w szczególności. Ostatni raz antysemickie przyśpiewki na Ł3 słyszałem podczas niechlubnego meczu w Widzewem, będzie z 12 lat temu. Lata 90 były pod tym względem w ogóle znacznie gorsze, nie tylko na trybunach. Pamiętasz juwenalia czy jakieś koncerty? Bandy łysych polujące na anarchistów i na odwrót. Cała żyleta chodziła wtedy w odwróconych flyersach, na trybunach było sporo łysych. Większość to chciała być skinheadami, zwykle to byli dresiarze. Ale od lat 2000 na trybunach naprawdę tego nie ma.&#xA;&#xA;Inżynier: W Legii grało i gra mnóstwo obcokrajowców, również czarnych, i nigdy nie mieli żadnych problemów. Ba, byli/są nawet bardzo lubiani (skandowanie nazwiska przez Żyletę etc.). Od wielu lat nie został zaatakowany słownie żaden „kolorowy” piłkarz rywali.&#xA;&#xA;Redaktor: Wspomniane flagi są obecne od wielu lat. To są grupy (White Legion, Teddy Boys 95), które powstały już w latach 90. To są skrajne przypadki, a grupy niezbyt liczne, mocne głównie na polu chuligańskim. Czy mają poglądy nacjonalistyczne? Mają. Neofaszystowskie? Może jednostki. Śmiem twierdzić, że za swastykę na Legii można by dostać niezły łomot. Czy „najważniejsi” kibice na Żylecie mają poglądy, delikatnie mówiąc, konserwatywno-narodowe? Pewnie tak, wystarczy poczytać jaką delegację wystawia „Legia” na Marsz Niepodległości. Czy ma to realny wpływ na to co się dzieje na trybunach? Nie ma. Trybuny Legii przyciągają bardzo różnych ludzi, o bardzo różnych poglądach, od lewa do prawa. Tzw. ekipa Legii jest oczywiście nastawiona mocno prawicowo, ale akurat na trybunach specjalnie tego nie manifestuje. A poza Żyletą to już w ogóle możesz spotkać najróżniejsze wynalazki, hipsterkę etc.&#xA;&#xA;Prawnik: Przede wszystkim rozróżnijmy dwie rzeczy: ekstremę i bieżącą politykę. Ekstrema ideologiczne są obecnie praktycznie nieobecne. Naprawdę, przez te 20 lat dokonał się przewrót niemalże kopernikański pod tym względem! Podobnie, o czym wspomniał Redaktor, jak na ulicach Warszawy. To co dzieje się na mieście ma po prostu odzwierciedlenie na stadionie. Natomiast co do bieżącej polityki… ja bym nie nazwał tego „prawicowością”. Puszczający oko do kiboli PiS nie jest wcale partią prawicową. Jak  niewielki wpływ na politykę mają kibice pokazała akcja z „Tóskobusem” i hasłem „Tusku matole, twój rząd obalą kibole”. Gówno obalili. Kompromitacja, która obnażyła kompletną ignorancję organizatorów i brak wyczucia nastrojów społecznych. Jednym słowem, nie widzę spójnego przekazu ideologicznego, raczej bieżącą politykę i to na poziomie wymachiwania drewnianą szabelką. Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie na Legii takiego transparentu jak na Lechii (wiszący na drzewie m.in. Mazowiecki). U nas by to nie przeszło absolutnie.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/B-ttzk96PSs&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;360&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Drugie zjawisko to specyficznie pojęty „patriotyzm kibicowski”. Odwoływanie się do tradycji żołnierzy wyklętych, Powstania Warszawskiego, wręcz swego rodzaju uzurpacja tej tradycji, porównywanie się do powstańców, obrońców ojczyzny.&#xA;&#xA;Kibice robią również wiele innych rzeczy, ale o tych już się nie pisze. Akcje charytatywne, pomoc przedszkolom, schroniskom dla zwierząt etc. Robią to na pokaz? Może, acz nie mamy prawa tego oceniać. A dla ludzi i zwierząt, którym pomogli, nie ma to chyba najmniejszego znaczenia.&#xA;&#xA;Ad rem. Odwoływanie się do tradycji patriotycznych, o ile ma się takie poglądy, nie jest niczym złym. Znam(y) osobiście chłopaków z Legii, z Żylety, o poglądach mocno konserwatywnych (broń boże nie nacjonalistycznych), którzy są wręcz współorganizatorami tych obchodów (m.in. rocznic Powstania Warszawskiego). Dla mnie to jest w porządku . Nie jest w porządku kiedy podpinają się pod to bandy szczurków, którzy chcą być dzięki temu szanowani w swoich środowiskach, a którzy faktycznie robią to kompletnie bezideowo. Pójdzie taki pod kopiec PW, odpali racę, potem się najebie, rozwali przystanek i taki z niego wielki patriota (lokalny, polski, nieważne jaki).&#xA;&#xA;Prawnik: A mnie akurat mierzi ten cały przemysł stworzony wokół Powstania. Ale znów: to co dzieje się na stadionie jest tylko emanacją rzeczywistości warszawskich ulic, gdzie PW jest obecne teraz na każdym kroku. Koncerty, rekonstrukcje, płyty, książki. Tego nie wymyślili i nie zawłaszczyli kibole tylko politycy. Poza tym myślę, że jest to tylko powierzchowna fascynacja historią dziarskich chłopaków biegających po lasach czy po mieście z karabinami.&#xA;&#xA;Redaktor: Podsumowując – to jest ogólny problem z oceną wszystkiego co mówimy o trybunach/kibicach. Bardzo upraszczając: na Żylecie siedzi ok. 7 tys. osób. 90 procent z nich to licealiści, studenci etc. Pozostali to tzw. ekipa. I to ci ludzie decydują, co śpiewa cały stadion. Pozostałe trybuny mogą śpiewać lub nie, na Żylecie demokracji nie ma he he. Jeżeli przykładowy Staruch jest nacjonalistą i zaśpiewa jakąś głupią piosenkę, a te pelikany/lemingi to automatycznie podchwytują i też śpiewają, to są nacjonalistami czy nie? I czy to oznacza, że KIBICE LEGII są nacjonalistami, czy nie? Dlatego przeokrutnie wkurwia mnie generalizowanie i wrzucanie wszystkich do jednego worka, co notorycznie robią media (kibole Legii to faszyści, dealerzy i bóg wie co jeszcze). Oczywiście na Legii możesz spotkać skończonych idiotów o poglądach wręcz neofaszystowskich (jednostki), ale jeżeli mówimy o kibicach Legii (powiedzmy nawet tylko o tych 250 tys. osób, które wyrobiły sobie KK), to daję sobie palec uciąć że ZDECYDOWANA większość ma poglądy umiarkowane (prawicowe, centrowe, lewicowe), takie jak ja, Inżynier, Ty, czy Prawnik.&#xA;&#xA;—&#xA;&#xA;Źródła zdjęć: Wikipedia.org&#xA;&#xA;#elegancko #śródmieście&#xA;&#xA;aut. #andrzejjędrzejczak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/iVdWWrYT3gnJ/AVANCywmBwaONF2DUM362SEqz1QRp0sCBbIbv0vf.jpg" alt="legia2"></p>

<p>Andrzej Jędrzejczak</p>

<p>20 lutego 2014</p>

<p>O tym, czy miasto powinno inwestować w Pepsi Arenę, i czy Legia jest dobrą wizytówką Warszawy. O stratyfikacji i gentryfikacji trybun. O pikolach, Januszach, grupach kibicowskich, Powstaniu Warszawskim i nacjonalizmie. Wszystko to w drugiej i ostatniej części rozmowy z Redaktorem, Prawnikiem i Inżynierem.</p>



<p><strong>Jak wam się podoba nazwa Pepsi Arena?</strong></p>

<p><strong>Wszyscy:</strong> To nie ma znaczenia.</p>

<p><strong>Czy prywatny klub powinien dostać od miasta 400 mln złotych na nowy stadion?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Chwileczkę, ale stadion jest miejski.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Każdy klub sportowy z jakąś tam renomą, a Legia jest takim klubem, jest wizytówką miasta. I nie widzę problemu w tym, że z pieniędzy podatników Warszawskich, z miejskiego budżetu został wybudowany stadion. Kartę kibica Legii ma pewnie około 300 000 osób.</p>

<p><strong>A ile chodzi na mecze?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> ok. 20 000</p>

<p><strong>W Warszawie zameldowanych jest ponad 1,7 mln osób, mieszka koło 2,1 mln. Czyli przy ostrożnych szacunkach mamy 1,1 % mieszkańców korzystających regularnie ze stadionu. To chyba nie była najpotrzebniejsza miejska inwestycja?</strong></p>

<p>**Redaktor:V Tak, jak znam tę tezę. Dogadała się HGW z TVN. Bzdura. Dobra, nawet jeśli to nie jest bzdura, to stadion jest ciągle miejski. ITI jest dzierżawcą na 20 lat.</p>

<p><strong>To może ustalmy jak wygląda to rozliczenie.</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Miasto wyłożyło ok. 340, 350 mln netto. Co roku za dzierżawę miasto dostaje 4 mln. Czyli po 10 latach ponad 10% się zwróci, tylko z tytułem dzierżawy. I oczywiście miasto ma prawo do kilkukrotnego roku  skorzystania ze stadionu.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Lech płaci bodajże 0,5 mln za większy stadion..</p>

<p><strong>Czy dla miasta to był dobry interes, finansowanie budowy tego stadionu?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Tego nie można rozpatrywać w kwestiach czysto biznesowych, bo nie o to chodzi. Miasto od 20 lat się dynamicznie rozwija. Jednym z pól, które wymagały poprawy, była infrastruktura sportowa i szerzej widowiskowa. Jesteśmy ponad dwumilionową europejską stolicą. Powinniśmy mieć taki stadion i nie widzę problemu w tym, że miasto się do niego dołożyło. Na nowym stadionie na meczu było już 350 000 osób. Na stadionie odbywa się Orange Festiwal, firmy wynajmują stadion na różnego rodzaju imprezy. W końcu w Warszawie jest takie miejsce, a trzeba powiedzieć, że Warszawa jest pod tym względem strasznie uboga. Stadion służy mieszkańcom tak samo jak nowy tramwaj.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/iVdWWrYT3gnJ/AVANCywmBwaONF2DUM362SEqz1QRp0sCBbIbv0vf.jpg" alt="Legia | Pańska Skórka">
<em>Legia | Pańska Skórka</em></p>

<p><strong>A za jaką kwotę ITI sprzedało prawo do nazwy tego „miejskiego” stadionu Pepsi?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Koło 5 milionów, rocznie.</p>

<p><strong>Czyli to jest 5 mln straty dla miasta?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Dlaczego?</p>

<p><strong>Skoro na prawach do nazwy miejskiego stadionu zarabia prywatna spółka?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> A czy wolałbyś, żeby Legią zarządzała miejska spółka, i miasto dokładało do utrzymania klubu? Wiesz ile kosztuje utrzymanie Legii? Obecnie zadłużenie Legii jest na poziomie ok. 180 mln złotych. ITI dokładało rok rocznie kilka mln złotych. Chyba lepiej, żeby te pieniądze wykładała prywatna spółka, a nie miasto.</p>

<p><strong>Koszt utrzymania klubu to był problem ITI, teraz nowych właścicieli, a nie miejskiego podatnika.</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> HGW miałaby dużo większe problemy, gdyby Legia była miejska i padała, i miasto musiałoby do tego dokładać. Tak jak we Wrocławiu.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> We Wrocławiu, gdzie właścicielem Śląska jest miasto. Tam są teraz olbrzymie problemy finansowe, a jest to klub z czołówki ligi.</p>

<p><strong>Czy Legia jest dobrą wizytówką miasta, sposobem na jego promocję?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Oczywiście.</p>

<p><strong>Czy dobrą? Czy te hordy kibiców dobrze promują miasto? Czy demolowanie Wilna zachęci jego mieszkańców do odwiedzenia Warszawy?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Chyba musimy się chwile zadumać nad tym pytaniem, bo mam wątpliwości, przyznaję. Wizytówka jest na pewno, i dzięki Legii rozpoznawalność Warszawy w Europie na pewno wzrasta, tu nie mam wątpliwości. Czy to jest dobra wizytówka, hmmm…</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> To jest kwestia obrazu piłki nożnej w Polsce, jaki kreują media. W uproszczeniu, sama piłka nożna to słaba jakość, a kibice to bandyci.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ja się pewnie nie zgodzę, żebyś to puścił, ale wiesz jaki jest obraz kibiców Legii w Europie? Jeszcze w Rzymie [wyjazdowy mecz z Lazio -AJ], przerzucałem europejskie fora kibicowskie. I my jesteśmy słynni wśród kibiców. Że jesteśmy najtwardsi z najtwardszych. I że zawsze race będziemy odpalać, bo pierdolimy UEFA … Cóż, ja bym nie chciał, żeby to w takiej formie poszło, ale faktycznie to jest niewygodne pytanie. Ale też faktem jest, że w mediach jest przerysowany wizerunek kibiców, szczególnie teraz w Polsce. Żeby była jasność, to nie są aniołki.</p>

<p><strong>Ale jeśli jedzie  tysiąc osób do Wilna i podpalają miasto…</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Nie tysiąc a jakieś 3-4 tysiące, i nikt nie podpalił miasta… Oczywiście, tam się dużo złych rzeczy działo, ale wizerunek w mediach jest przesadzony.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> To jest tak, jak media przedstawiają cztery pory roku w Polsce. Jesień to zatrucia grzybami, zima to zamarznięcia, wiosna to powodzie, a lato to utonięcia. I tak jest z kibicami. Jeśli się ich pokazuje, to znaczy, że była jakaś zadyma. W Wilnie było jak był, jasne, było skandalicznie. Mówimy o sytuacji z przed 7 lat. Ostatnio zadymę na Legii to widziałem z GKSem, chyba w [19]94. Następna była z Polonią chyba w [19]96.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Potem też kilka zadymek było, widzieliśmy palenie stadionu, widzieliśmy na Wiśle jakieś palenie krzesełek…</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> I niestety wszyscy wiedzieliśmy Bydgoszcz [Podczas finału Pucharu Polski w Bydgoszczy na murawę stadionu wtargnęli kibice Legii, m.in. Staruch, który miał wówczas tzw. zakaz stadionowy – AJ]</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Ale mówimy o wydarzeniach naprawdę marginalnych w odniesieniu do ogromu różnych imprez sportowych w Polsce, przy innych okazjach też się dzieją różne rzeczy. Nie można parzyć na kilka wydarzeń sprzed kilkunastu lat i uogólniać.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> A ja dam świeży przykład. Wszyscy byliśmy w Lizbonie. Było nas dwa tysiące. I jedyne doniesienie medialne dotyczyło 10 kibiców, którzy chcieli ukraść coś w sklepie i zostało zatrzymanych. Ponad dwa tysiące kibiców Legii przyjechało do Lizbony, wszyscy z emblematami Legii, i nic się nie działo, nie było żadnej zadymy, ludzie byli zadowoleni, przybijali z nami piątki, było naprawdę pozytywnie.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> [śmiech] trochę przesadzasz.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> I jaki obraz był tego w mediach? Nie było mowy o tych pozytywnych obrazkach.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> W Wilnie policja litewska była kompletnie zszokowana i nieprzygotowana na przyjęcie takiej liczby ludzi. Tam ludzie wchodzili na murawę boiska i robili sobie zdjęcia z policjantami. Jak im na to pozwolono, to sobie zaczęli pozwalać na więcej.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ale to nie jest wytłumaczenie.</p>

<p><strong>Czyli było tak, że barbarzyńcy przyjechali do cywilizowanego miasta, gdzie policja nawet się nie spodziewała, że takie rzeczy mogą się wydarzyć. Zrobili rozróbę i jeszcze sobie robili zdjęcia.</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Barbarzyńcy przyjechali do cywilizowanego miasta, Lizbony, i nic się nie stało.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Wystarczyło, żeby była normalna ochrona.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Dobra, panowie… to ja mówiłem, że lubię rywalizację, i tej Polonii na drugim miejscu wcale chętnie bym nie widział, ale kurwa, nie udawajmy. W Wilnie był skandal. Prawniku, przecież byliśmy tam, bydło zjechało w tysiącach, bo było blisko, i było ich na to stać.  Na Lizbonę nie było ich stać, dlatego pojechali ludzie troszeczkę inni.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ale to jest zupełnie co innego. Ja mówiłem o przekazie…</p>

<p><strong>A wiecie, jak to przekazują zagraniczne media?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Jasne, są przedruki. Hunowie. Nie będę bronił Wilna.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Nie wiem, czy te pozytywne obrazki, jak te z Lizbony są pokazywane w zagranicznych mediach, ale może ludzie to pamiętają. Jak wracaliśmy z Rzymu, pan z obsługi lotniska, który był na meczu jako kibic Lazio, klepał nas po plecach wychwalając za fantastyczny doping.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/pQ1sImxLUfI" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Jaki jest wasz stosunek do zmian na Legii od czasu ITI. I szerzej do zjawiska modern football? [W uproszczeniu, chodzi o komercjalizację futbolu, przekształcanie klubów w spółki sportowe, odchodzenie od robotniczych korzeni futbolu i zwracanie się do zamożniejszej klasy średniej, skłonnej więcej wydawać na bilety, koszulki, szaliki i kiełbaski na stadionie. Zwykle taka komercjalizacja podnosi poziom widowiska sportowego, bo umożliwia zakup lepszych piłkarzy. Z drugiej strony, zatraca lokalny charakter drużyny. Jest też odwróceniem się od tego tradycyjnego zaplecza kibicowskiego, którego już nie stać na drogie karnety.]</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> To co się dzieje na Legii obecnie, to nie do końca modern futbol. Najwyżej namiastka.</p>

<p><strong>Ale wpisuje się w to zjawisko, powiedzmy w taki nasz polski sposób?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> I tak, i nie. Pomysł klubu i zarządu na pewno tak, choć nie w tak skrajnej formie jak w przypadku brytyjskich klubów, czy Austrii/ Redbull Salzburg. U nich to poszło do ściany. Ja mam wrażenie, że u nas nie, choć i tak Legia jest pewnie prekursorem tego typu zmian. Powstał nowy stadion z trzydziestoma lożami biznesowymi i trybuną zachodnią, nazwijmy to biznesową. Stadion stał się miejscem modnym na spotkania biznesowe. Tam przychodzi kupa ludzi, którzy nie kibicują Legii, żeby była jasność, ale tam się warto pokazać.</p>

<p><strong>Jeśli spojrzeć na trybunę, na której my siedzimy, to też się zmieniło. Bilety kosztują sporo, moim zdaniem za dużo.  I to był pewnie zamysł klubu, aby cenzus finansowy decydował kto tam siedzi. Natomiast mam wrażenie, że to uwypukliło to, co dzieje się na Żylecie. Te słynne race odpalane z pełną świadomością, że będą za to kary. To też jest bronienie się rękami i nogami przed zmianami, o których mówimy, przed tym brytyjskim modelem… W Wielkiej Brytanie był ogromny problem z kibolstwem, które jest teraz poza stadionem. Albo dostali bany (zakazy stadionowe) albo ich nie stać.</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> w Anglii to było bardziej systemowe, tam rząd zaangażował się w walkę z chuligaństwem stadionowym. Oni zostali wypchnięci ze stadionów, ale nie zniknęli. Siedzą w pubach i tam się napieprzają.</p>

<p><strong>A na Legii? Czy udało sie wypchnąć biedny, niedochodowy plebs ze stadionu i wprowadzić skorą do konsumpcji, kupowania gadżetów i kiełbasek klasę średnią?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Nie. Są jedni i drudzy.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Wszędzie w Europie jest trochę inaczej. Inaczej jest w Anglii, gdzie futbol wyrasta z tradycji robotniczej, tam każda przemysłowa dziura lub najmniejsza dzielnica Londynu miała swoją drużynę. Inne jest kibicowanie włoskie, takie rozgadane, wielopokoleniowe. Inne jest kibicowanie hiszpańskie, czy niemieckie, usystematyzowane, mocno związane z władzami klubu. I na tym tle kibicowanie polskie, czy też legijne, jest dziwaczne. Z jednej strony mamy Żyletę, na którą bilety są w miarę tanie.  Zresztą bardzo fajnie. Ludzie z Żylety o te bilety walczyli. I oni robią show. Z drugiej strony masz mega drogą trybunę zachodnią, stricte biznesową. I ci ludzie tak naprawdę chcą, żeby ta Żyleta była, te oprawy, ten kocioł…</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/NpVmTkVk1Ow" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Mają posmak przygody?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Tak.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Do tego dochodzą dwie trybuny klasy średniej, czyli nas. Wszyscy są na tym stadionie.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> To, co się widzi na trybunach odzwierciedla to, co się dzieje w Polsce. Czyli powstawanie klasy średniej i zmieniającą się stratyfikację społeczną. Zresztą sama Żyleta się zmienia. Dzisiejsza Żyleta przy tej sprzed piętnastu lat, to aniołki.</p>

<p><strong>A jaki model jest wam bliższy. Wolelibyście, żeby na Legię przychodzili fanatycy, ludzie, którzy się podniecają i chodzą na stadion od lat, czy ta zamożniejsza klasa średnia, gwarantująca klubowi wyższy dochód, ale tak naprawdę Legią średnio zainteresowana, przypadkowa, traktująca mecz jak każde inne widowisko? Wolicie fanatyzm czy pikników?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ja bym szukał równowagi między dochodowością, a za tym wysokim poziomem sportowym, a żywiołowością trybun. Nie zazdroszczę anglikom tego, co się u nich dzieje w tym momencie. Oni mieli trybuny bardzo żywiołowe, blisko murawy, kibice śpiewali, dopingowali. Teraz jest cisza i co najwyżej oklaski po dobrych zagraniach. Jak mówiłem, ja teatru nie szukam na trybunach. Nie idę na Legie po to by w marynarce rozkoszować się świetną gra piłkarzy i bić im brawo. Dlatego nie wyrzucałbym Żylety. Wyrzucenie Żylety ze stadionu, ponieważ przynosi mniejsze dochody? W życiu nie. Ja się w wielu sprawach z nimi nie zgadzam, ale chciałbym, żeby byli.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Żyleta buduje atmosferę.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Jeśli spytałbyś, czy zgodzilibyśmy się na zmianę nazwy na Redbull Warszawa [Klub Austria Salzburg zmienił nazwę na Redbull Salzburg po wykupieniu przez wiadomego producenta napojów energetyzujących – AJ], w zamian za udział w półfinale Ligi Mistrzów, moja odpowiedź jest nie.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Oczywiście, że nie.</p>

<p><strong>Co to są pikniki/ pikole</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Ktoś, kto jest takim „niedzielnym kibicem” , kto raz od wielkiego dzwonu idzie na stadion, i ogląda sobie mecz.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Dla gości Żylety to my jesteśmy piknikami.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ktoś, kto nie jeździ na wyjazdy i się nie napierdala. I nie siedzi na Żylecie.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Myślę, że kwestia identyfikacji w konflikcie z ITI jest też ważna. Na zasadzie: kto nie jest przeciw ITI ten pikol.</p>

<p><strong>Kim są Andrzeje i Janusze?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Andrzeje? To w Poznaniu chyba?</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Janusze to są na kadrze. Taki starszy facet, czapka wariatka, wóda, wąs i najebany idzie na mecz.</p>

<p><strong>Kim są Teddy Boys?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> To jest stara ekipa, która obecnie siedzi w więzieniu w większości. Grupa ludzi z miasta, gangsterka warszawska. Wymuszenia, rozboje, dragi.</p>

<p><strong>Prawni:</strong> Teddy boys’i, to jest nabojka. To jest grupa bandytów, którzy terroryzują całą Żyletą. Oni nie są żadną grupą kibicowską, nie zajmują się prowadzeniem ani organizowaniem dopingu.</p>

<p><strong>Kto rządzi Żyletą?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Nie wiem, nie pytaj mnie.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> To nie są ludzie, którzy by byli na świeczniku.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Na pewno nie Staruch.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ale tymi nastolatkami na Żylecie faktycznie rządzi Staruch.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Tak, dla nich Staruch jest bogiem. I on dobry jest w tym.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Staruch to jest zwyczajny zapiewajło. Prowadzi doping.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Co innego jest gimbaza na Żylecie, a co innego są wyjazdy. To nie są chłopcy co się jeszcze nie golą, tylko tacy co mają nadmiar umięśnienia. Myślisz, że taki Staruch może im coś powiedzieć? Oni mają go w dupie. Nimi nie rządzi nikt. Jak byliśmy w Rzymie, i byliśmy zamknięci z nimi w kotle, to ja nigdy w życiu nie widziałem takiego nagromadzenia mięśni. Tam na ponad dwa tysiące osób ludzi wyglądających normalnie było może 200, 300. Dwa tysiące napompowanych debili. Czy myślicie, ze taki Staruch może im coś powiedzieć, coś im kazać? W dupie go mają.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/AmGksj9GHBQ" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Chciałem zapytać jeszcze o dwa zjawiska, które ja lokuję w pojęciu „prawicowości”. Pierwsze to rasizm, antysemityzm, nacjonalizm – w przekazie medialnym bardzo widoczne. Obrażanie czarnoskórych piłkarzy, antysemickie przyśpiewki, homofoniczna (zakaz pedałowania) czy neofaszystowska symbolika... (SS, krzyże celtyckie, flaga white legion).</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> To jest problem ogólnoeuropejski. Polska piłka jest na tym tle wręcz umiarkowana (zwłaszcza ekstraklasa), a Legia w szczególności. Ostatni raz antysemickie przyśpiewki na Ł3 słyszałem podczas niechlubnego meczu w Widzewem, będzie z 12 lat temu. Lata 90 były pod tym względem w ogóle znacznie gorsze, nie tylko na trybunach. Pamiętasz juwenalia czy jakieś koncerty? Bandy łysych polujące na anarchistów i na odwrót. Cała żyleta chodziła wtedy w odwróconych flyersach, na trybunach było sporo łysych. Większość to chciała być skinheadami, zwykle to byli dresiarze. Ale od lat 2000 na trybunach naprawdę tego nie ma.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> W Legii grało i gra mnóstwo obcokrajowców, również czarnych, i nigdy nie mieli żadnych problemów. Ba, byli/są nawet bardzo lubiani (skandowanie nazwiska przez Żyletę etc.). Od wielu lat nie został zaatakowany słownie żaden „kolorowy” piłkarz rywali.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Wspomniane flagi są obecne od wielu lat. To są grupy (White Legion, Teddy Boys 95), które powstały już w latach 90. To są skrajne przypadki, a grupy niezbyt liczne, mocne głównie na polu chuligańskim. Czy mają poglądy nacjonalistyczne? Mają. Neofaszystowskie? Może jednostki. Śmiem twierdzić, że za swastykę na Legii można by dostać niezły łomot. Czy „najważniejsi” kibice na Żylecie mają poglądy, delikatnie mówiąc, konserwatywno-narodowe? Pewnie tak, wystarczy poczytać jaką delegację wystawia „Legia” na Marsz Niepodległości. Czy ma to realny wpływ na to co się dzieje na trybunach? Nie ma. Trybuny Legii przyciągają bardzo różnych ludzi, o bardzo różnych poglądach, od lewa do prawa. Tzw. ekipa Legii jest oczywiście nastawiona mocno prawicowo, ale akurat na trybunach specjalnie tego nie manifestuje. A poza Żyletą to już w ogóle możesz spotkać najróżniejsze wynalazki, hipsterkę etc.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Przede wszystkim rozróżnijmy dwie rzeczy: ekstremę i bieżącą politykę. Ekstrema ideologiczne są obecnie praktycznie nieobecne. Naprawdę, przez te 20 lat dokonał się przewrót niemalże kopernikański pod tym względem! Podobnie, o czym wspomniał Redaktor, jak na ulicach Warszawy. To co dzieje się na mieście ma po prostu odzwierciedlenie na stadionie. Natomiast co do bieżącej polityki… ja bym nie nazwał tego „prawicowością”. Puszczający oko do kiboli PiS nie jest wcale partią prawicową. Jak  niewielki wpływ na politykę mają kibice pokazała akcja z „Tóskobusem” i hasłem „Tusku matole, twój rząd obalą kibole”. Gówno obalili. Kompromitacja, która obnażyła kompletną ignorancję organizatorów i brak wyczucia nastrojów społecznych. Jednym słowem, nie widzę spójnego przekazu ideologicznego, raczej bieżącą politykę i to na poziomie wymachiwania drewnianą szabelką. Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie na Legii takiego transparentu jak na Lechii (wiszący na drzewie m.in. Mazowiecki). U nas by to nie przeszło absolutnie.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/B-ttzk96PSs" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Drugie zjawisko to specyficznie pojęty „patriotyzm kibicowski”. Odwoływanie się do tradycji żołnierzy wyklętych, Powstania Warszawskiego, wręcz swego rodzaju uzurpacja tej tradycji, porównywanie się do powstańców, obrońców ojczyzny.</strong></p>

<p>Kibice robią również wiele innych rzeczy, ale o tych już się nie pisze. Akcje charytatywne, pomoc przedszkolom, schroniskom dla zwierząt etc. Robią to na pokaz? Może, acz nie mamy prawa tego oceniać. A dla ludzi i zwierząt, którym pomogli, nie ma to chyba najmniejszego znaczenia.</p>

<p>Ad rem. Odwoływanie się do tradycji patriotycznych, o ile ma się takie poglądy, nie jest niczym złym. Znam(y) osobiście chłopaków z Legii, z Żylety, o poglądach mocno konserwatywnych (broń boże nie nacjonalistycznych), którzy są wręcz współorganizatorami tych obchodów (m.in. rocznic Powstania Warszawskiego). Dla mnie to jest w porządku . Nie jest w porządku kiedy podpinają się pod to bandy szczurków, którzy chcą być dzięki temu szanowani w swoich środowiskach, a którzy faktycznie robią to kompletnie bezideowo. Pójdzie taki pod kopiec PW, odpali racę, potem się najebie, rozwali przystanek i taki z niego wielki patriota (lokalny, polski, nieważne jaki).</p>

<p><strong>Prawnik: A mnie akurat mierzi ten cały przemysł stworzony wokół Powstania. Ale znów: to co dzieje się na stadionie jest tylko emanacją rzeczywistości warszawskich ulic, gdzie PW jest obecne teraz na każdym kroku. Koncerty, rekonstrukcje, płyty, książki. Tego nie wymyślili i nie zawłaszczyli kibole tylko politycy. Poza tym myślę, że jest to tylko powierzchowna fascynacja historią dziarskich chłopaków biegających po lasach czy po mieście z karabinami.</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Podsumowując – to jest ogólny problem z oceną wszystkiego co mówimy o trybunach/kibicach. Bardzo upraszczając: na Żylecie siedzi ok. 7 tys. osób. 90 procent z nich to licealiści, studenci etc. Pozostali to tzw. ekipa. I to ci ludzie decydują, co śpiewa cały stadion. Pozostałe trybuny mogą śpiewać lub nie, na Żylecie demokracji nie ma he he. Jeżeli przykładowy Staruch jest nacjonalistą i zaśpiewa jakąś głupią piosenkę, a te pelikany/lemingi to automatycznie podchwytują i też śpiewają, to są nacjonalistami czy nie? I czy to oznacza, że KIBICE LEGII są nacjonalistami, czy nie? Dlatego przeokrutnie wkurwia mnie generalizowanie i wrzucanie wszystkich do jednego worka, co notorycznie robią media (kibole Legii to faszyści, dealerzy i bóg wie co jeszcze). Oczywiście na Legii możesz spotkać skończonych idiotów o poglądach wręcz neofaszystowskich (jednostki), ale jeżeli mówimy o kibicach Legii (powiedzmy nawet tylko o tych 250 tys. osób, które wyrobiły sobie KK), to daję sobie palec uciąć że ZDECYDOWANA większość ma poglądy umiarkowane (prawicowe, centrowe, lewicowe), takie jak ja, Inżynier, Ty, czy Prawnik.</p>

<p>—</p>

<p>Źródła zdjęć: Wikipedia.org</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/rozmowy-o-legii-czesc-druga</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 12:35:03 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>ROZMOWY O LEGII - CZĘŚĆ PIERWSZA</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/rozmowy-o-legii-czesc-pierwsza</link>
      <description>&lt;![CDATA[legia1&#xA;&#xA;Andrzej Jędrzejczak&#xA;&#xA;7 lutego 2014&#xA;&#xA;Spotykamy się w mieszkaniu na ostatnim piętrze punktowca na Powiślu. Widok z balkonu wybitnie wielkomiejski – światła ulic, linia średnicowa, rozświetlony Stadion Narodowy. Rozmawiamy na temat arcywarszawski – o Legii Warszawa. O tym, jak zostaje się kibicem i czy Polonia powinna być zawsze druga. O fanatykach i chuliganach. O warszawskości, grzybobraniu i niekibicowaniu piłkarzom. Moimi rozmówcami są inżynier, redaktor oraz prawnik prowadzący własne przedsiębiorstwo.  Ludzie światli, wykształceni i w świecie bywali.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Co to jest grzybobranie?&#xA;&#xA;Prawnik: Żeby nie wyszło, że jesteśmy specjalistami w tym zakresie, bo jesteśmy z dala od tych klimatów.&#xA;&#xA;Redaktor: To jest ustawka w lesie. Tak jest to nazywane na forach internetowych.&#xA;&#xA;Przed tym wywiadem padało takie hasło: jesteśmy fanatykami.&#xA;&#xA;Redaktor: Ja się czuję fanatykiem. Nieważne co piszą gazety, jak opisują „fanatyków”. Nieważne, że fanatykami nazywają się chłopcy z Żylety, którzy jeżdżą na wszystkie wyjazdy i piorą się po mordach…&#xA;&#xA;Inżynier: Z perspektywy chłopców z Żylety to my nie jesteśmy żadnymi fanatykami, tylko popcornami. [Popcorn, pikol, piknik – kibic niedzielny, nie darzony specjalnym szacunkiem- AJ] Gdy nasi znajomi, którzy nie mają kompletnie nic wspólnego z Legią, usłyszą że chodzę na każdy mecz, i jeszcze zabieram syna, to już to dla nich jest dziwne i fanatyczne. Fanatyzm chyba zależy od tego, ile jesteś w stanie poświęcić, żeby na meczu się pojawić.&#xA;&#xA;Jak zostaje się kibicem Legii?&#xA;&#xA;Prawnik: Pamiętam jak byłem na stadionie z ojcem w [19]95 roku, czyli niedługo minie dwadzieścia lat. To było coś nieuchronnego, prędzej czy później to się musiało stać. Nie znam nikogo, kto by ot tak przyszedł na Łazienkowską, bo nagle poczuł sam z siebie wielką potrzebę zobaczenia meczu Legii. Dla młodych chłopaków, 13-sto, 14-stoletnich to była swego rodzaju presja środowiska. I tak było w moim przypadku. Oczywiście wiedziałem wcześniej co to jest Legia, wszyscy na podwórku o tym mówili, tylko to były dla mnie jakieś opowieści z dalekich krajów, Karol May po prostu.&#xA;&#xA;Redaktor: Ja bardzo źle trafiłem. Pierwszy mecz, porażka, pamiętam do dzisiaj, sezon 91/92 albo 93, mecz ze Śląskiem Wrocław, przegraliśmy 0:2. Wszystko to co mówi Prawnik jest prawdą, ale jednak ten pierwszy przebłysk był przed telewizorem. Słynne mecze z Samptodorią i z Manchesterem, ostatnie wielkie podrygi Legii w Pucharach. Wtedy padło hasło do ojca: zabierz mnie na mecz! Pierwsze dwa, trzy mecze na stadionie widziałem z ojcem. Dość szybko rodzice pozwolili mi chodzić z kolegami. Mama się oczywiście bała, natomiast tata jest z Mokotowa, z Czerniakowa, wychowany na Legii, czuł klimat.&#xA;&#xA;Inżynier: Mój Tata nie interesował się piłką. Mecze z Sampdorią i Manchesterem oglądałem na małym czarno-białym telewizorku turystycznym… tak naprawdę jako dzieciak zaczynając „przygodę z Legią”, miałem przede wszystkim przygodę z piłką nożną, w podstawówce głównie w nią grałem…&#xA;&#xA;Podobno byłeś wschodzącą gwiazdą Poloneza Warszawa…&#xA;&#xA;Inżynier: Podobno… niestety, kontuzja przerwała tę wspaniale zapowiadającą się karierę (śmiech)… ale Legia zawsze była gdzieś blisko, a na mecze zacząłem chodzić w liceum.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/vfjhhPT2Uq8&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Podsumowując, 1993 – 95 rok, chodzicie na Legię koło 20 lat.&#xA;&#xA;Redaktor: I to bardzo regularnie&#xA;&#xA;Prawnik: Widzieliśmy prawie wszystko na Legii. I to najlepsze i to najgorsze. Choć nie jesteśmy wyjazdowcami.&#xA;&#xA;Ale byliście w Wilnie, Bukareszcie, w Rzymie…&#xA;&#xA;Redaktor: To są raczej takie wycieczki. Nie jeździmy za Legią na mecze do Wodzisławia, ani nawet do Łodzi.&#xA;&#xA;Jesteście warszawiakami. Na ile jest to element waszej tożsamości?&#xA;&#xA;Prawnik: Każdy z nas jest warszawiakiem. Jako ludzie dorośli, wykształceni i w cudzysłowie „oświeceni” interesujemy się miejscem, w którym mieszkamy. W sensie bardzo małej społeczności i trochę większej. Warszawa mnie ukształtowała.&#xA;&#xA;Redaktor: W momentach, kiedy coś się dzieje w Polsce w sensie społecznym, politycznym, co mi bardzo nie odpowiada, chciałbym mówić, że jestem warszawiakiem i europejczykiem. Nawet omijając polskość w swoim o sobie myśleniu. Bardziej czuję się związany z małą ojczyzną niż z całym narodem.&#xA;&#xA;Inżynier: Ja urodziłem się w Warszawie, mam korzenie rodzinne w Warszawie. Podpisuję się pod tym, co powiedział Prawnik.&#xA;&#xA;Czy kibicowanie Legii kojarzycie z warszawskością? Piłka piłką, ale Legia to jest klub warszawski…&#xA;&#xA;Inżynier: Ja zawsze kojarzyłem klub z miejscem zamieszkania i miejscem urodzenia. Warszawa – Legia to było jednoznaczne.&#xA;&#xA;Prawnik: Moi rodzice nie pochodzą z Warszawy, są z kresów, nie mieli nigdy z Warszawą związków. I ja, przynajmniej na początku, nie postrzegałem tej warszawskości. Teraz dopiero bardzo mocno się podkreśla identyfikację Legii z Warszawą, z etosem Powstania Warszawskiego, ten cały smrodek został doklejony. Kiedyś nie śpiewało się „Snu o Warszawie”. Nie wiązało się tak mocno klubu z miastem, Legia zawsze była trochę obok.&#xA;&#xA;legia2&#xA;&#xA;Redaktor: Ja mam jednak wrażenie, że nie możemy tego jednoznacznie stwierdzić w tym momencie. Nie wiem, czy jako 12sto-, 13stolatki mieliśmy tego świadomość. Ja jako warszawiak zawsze się identyfikowałem.&#xA;&#xA;Prawnik: U mnie byli np. kibice Widzewa na podwórku, i z tego co wiem na Ursynowie nie było to odosobnione. Jasne, ja nie mam takiego stosunku do kibicowania jak mój brat, który kibicuje Barcelonie… On się interesuje Barceloną, bo Barcelona fajnie gra. Dla mnie nie ma znaczenia jak Legia akurat gra, czy gra piach, czy spadnie do piątej ligi, bo i tak będę jej kibicem. Piłka nie stanowi dla mnie clue.&#xA;&#xA;Redaktor: Zwróć uwagę, że Legia jest być może najpopularniejszym klubem w Polsce. Mówimy o utożsamianiu Legii z Warszawą, a jest kupa ludzi, którzy przyjeżdżają na mecz powiedzmy 400 km z jakiegoś Kołobrzegu. Zobacz ile jest flag na trybunach, fanklubów, ile jest ludzi z różnych stron Polski na forach. My oczywiście utożsamiamy Legię z Warszawą, tu się wychowaliśmy, wśród ludzi, którzy też są stąd. Natomiast nie chciałbym tego tak ograniczać, bo szanuję ludzi, którzy przyjeżdżają z wielu zakątków kraju i też się pewnie czują zaangażowanymi kibicami Legii. I ja bym im tego w życiu nie odbierał.&#xA;&#xA;Prawnik: Pytanie, czy Legia zawsze była frontem do Warszawy? Czy przez to, że była klubem wojskowym, i klubem „centralnym”, czy siłą rzeczy nie była klubem wrogim dla całego społeczeństwa?&#xA;&#xA;Inżynier: Z tego też wynika nienawiść do Legii w całej Polsce. I ludzie z poza Warszawy ziejący nienawiścią do Legii często używają tego argumentu, że Legia za komuny ściągała piłkarzy z innych klubów wcielając ich do wojska.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/-HVwsHDFRCo&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;360&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Czy stojąc na trybunie i śpiewając Niemena macie takie poczucie, że „to jest Warszawa!”?&#xA;&#xA;Prawnik: Wydaje mi się, że na takie sentymenty raczej młodsi ludzie są podatni. Mi to już wywietrzało trochę. Ale pamiętam, że jak zaczynałem chodzić na Legię to na mnie to bardzo działało. Jak byłem szczeniakiem to mnie podniecało to, że wchodzę ten dziki świat, podniecała mnie dzikość&#xA;&#xA;Żylety. Bo na początku chodziliśmy na Żyletę…&#xA;&#xA;Redaktor: I to wiele lat! Oczywiście jak byliśmy dzieciakami to bardziej chłonęliśmy klimaty, których teraz byśmy się nawet wstydzili. Nie mówię o zadymach, bo w nich nie uczestniczyliśmy, ale te różne przyśpiewki… ja mam wrażenie, że za dziesięć lat 90 procent tych ludzi, którzy uważają się teraz za wielkich, ostrych fanatyków, dojrzeje. Pojawią się rodziny, zaczną pracować, coś im się w głowach pozmienia. Mi marzy się taki włoski styl kibicowania, gdzie wszyscy się po prostu interesują, rozmawiają o swojej drużynie, omawiają skład w pracy. Gdzie dziadek lat siedemdziesiąt pójdzie ze swoim kumplem w niedzielę na piwko a potem na mecz. Żeby to nie było tak jednoznacznie kojarzone z tymi małolatami, którzy machają szalikami i odpalają race, a potem zakładają rodzinę i koniec kibicowania. Dla mnie to nie jest żaden fanatyzm. Dla mnie fanatyzm to jest to, że przez życie z tą drużyną idziesz.&#xA;&#xA;No to teraz podchwytliwe pytanie prowadzącego: ilu jest piłkarzy z Warszawy w Legii?&#xA;&#xA;Inżynier: Słabe. Przygotowałeś się, ale słabo.&#xA;&#xA;Prawnik: To nie jest jakaś specjalność warszawska. W większości klubów piłkarze są skądś…&#xA;&#xA;Inżynier: To jest trend ogólnoświatowy. I nie dotyczy to tylko miast, ale i reprezentacji narodowych.&#xA;&#xA;No właśnie, czy możecie to wyjaśnić. Jak można kibicować drużynie, którą uważa się za warszawską, i tę warszawskość ceni, jako tę małą ojczyznę, być może istotniejszą niż wspólnotę narodową, kiedy tak naprawdę jest to zbieranina piłkarzy, którzy z Warszawą nie mają nic wspólnego. Ciężko jest powiedzieć o nich „nasi chłopcy”?&#xA;&#xA;Inżynier: Ale my się nie wiążemy i nie identyfikujemy z piłkarzami! My nie kibicujemy piłkarzom!&#xA;&#xA;Prawnik: Moim zdaniem w Legii i w innych klubach panuje trójpodział. Tak jak w państwie masz władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.&#xA;&#xA;Kibice Legii dopingują swoją drużynę, w centrum flaga Żylety.&#xA;&#xA;Redaktor: Prawnik mówi!&#xA;&#xA;Prawnik: … Masz zarząd klubu, piłkarzy i kibiców. I wszyscy działają trochę obok siebie. Wszyscy są od siebie zależni i nawzajem się kontrolują. Tak jak w państwie. I trudno powiedzieć, że kibicujemy drużynie. Kibic kibicuje abstraktowi, czemuś idealnemu i wyobrażonemu. Klubowi z jego historią, z tym wszystkim, czym chciałby, aby ten klub był. Stąd przyśpiewka „Chuj z piłkarzami, hej Legia jesteśmy z wami”.&#xA;&#xA;Inżynier: „Chuj z wynikami…”&#xA;&#xA;Redaktor: Z piłkarzami też bywało, hehehe.&#xA;&#xA;Inżynier: „Legia to my”, tu mi bardziej pasuje.&#xA;&#xA;Prawnik: To jest wszystko taka gra pozorów. Niby piłkarze pokazują „elki” [ułożenie palców dłoni  w literę L – AJ], całują herb… ale mogliby grać gdzie indziej. Tak samo działacze, menadżerowie. To są ludzie najęci. A kibice też są trochę obok, chociaż mają wpływ na losy klubu, zdarzało się, że doprowadzali do zmian. Piłkarze w tym wszystkim to w sumie mają najmniej do powiedzenia. Legia, której my kibicujemy, to jest taki byt niematerialny, amalgamat historii, znaczeń, wydarzeń, przeżyć i emocji, i tego, co my niesiemy ze sobą, co zapisujemy na tej karcie od piętnastu lat. A piłkarze byli, są teraz tacy, potem będą inni… Jest takie powiedzenie: jakbym się interesował piłką nożną, to bym został piłkarzem, hahaha.&#xA;&#xA;Redaktor: [śmiech] ale to takie chuligańskie powiedzenie….&#xA;&#xA;A dlaczego Legia a nie Polonia?&#xA;&#xA;Redaktor: Wypluj to słowo!&#xA;&#xA;Wyplułem. Widzę, że się Inżynier krzywi, ale to jednak ciekawe.&#xA;&#xA;Inżynier: Może dla części fanatyków to jest nie do przyjęcia, ale to komu kibicujemy jest trochę kwestią przypadku. Zaczęliśmy rozmowę od tego, że pierwszy raz na Legię poszliśmy albo z ojcami, albo z kumplami. Jesteśmy w Warszawie, a tu Legia jest w zdecydowanej większości…&#xA;&#xA;Redaktor: Wychowałem się na Muranowie [niedaleko Konwiktorskiej]. Gdybym chodził do podstawówki 500 metrów dalej to niewykluczone, że nie byłbym kibicem Legii… kurwa, ja to autoryzuję! [śmiech]&#xA;&#xA;Prawnik: Nie to, że Legia jest w większości i poszliśmy na łatwiznę. W wieku 10 lat to nikt o tym po prostu nie myśli. Pójście na Legię było w pewien sposób naturalne.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/Yo7kHyjgWiw&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;360&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;A czy Polonia wam przeszkadza?&#xA;&#xA;Inżynier: Mi nie przeszkadza.&#xA;&#xA;Prawnik: Dla mnie to nawet mogłaby być zgoda z Polonią.&#xA;&#xA;Nienawiść kibiców klubów z jednego miasta jest wszędzie. To co dzieje się np. w Krakowie to jest skandaliczne. Ja tego nie rozumiem. Czy możecie mi to jak laikowi wytłumaczyć?&#xA;&#xA;Inżynier: Wydaje mi się, ze nie jesteśmy tego w stanie wytłumaczyć… Akurat w Warszawie struktura kibicowska jest specyficzna, bo Polonia prawie nie istnieje… W większości miast tzw. derbowych, przykładowo w Krakowie w Łodzi czy w Rzymie, jest bardziej równomierny podział wśród kibiców poszczególnych drużyn, tam jest rywalizacja. U nas tak naprawdę tego nie ma…&#xA;&#xA;No dobra, ale jest wojna, czy nie? Napierdalają się, czy nie?&#xA;&#xA;Redaktor: Napierdalają się.&#xA;&#xA;Czy wy, jako inteligenci, nie macie jakiegoś tu dysonansu… Że uczestniczycie w czymś, co u każdego z nas jak tu siedzimy powoduje pewien zgrzyt? Mamy dwa kluby warszawskie. Jednemu kibicujesz, jesteś z nim związany. Drugiemu nie kibicujesz, i niby ok. Ale jednak wojna jest, i że „Polonia to kurwa” można przeczytać na każdym murze… Czy nie razi was taka prymitywna, plemienna wojna?&#xA;&#xA;Prawnik: Ja mam dysonans ogromny.&#xA;&#xA;Redaktor: Wracając na chwile do wcześniejszego pytania – słowo „przeszkadza” może nie jest tu najtrafniejsze. Tu mógłbym przytoczyć to banalne może powiedzenie, że stadion to nie teatr i ja nie widzę powodów, żeby oklaskiwać przeciwników Legii. Jest w tym pewna magia, i trzeba znać granice, i te granice każdy stawia sobie niestety sam… w życiu bym nie powiedział, że nienawidzę Polonii, czy nie daj boże nie chciałbym, by ktoś kibiców Polonii bił. Natomiast taka rywalizacja, również ze złośliwościami , i również z pewnym poziomem agresji, dotyczącej i boiska, i trybun, mi nie przeszkadza. I wcale bym nie chciał, żeby Polonia była nawet druga.&#xA;&#xA;Inżynier: Rywalizacja, złośliwość… to jednak jest coś innego.&#xA;&#xA;Prawnik: Ja kibicuję Legii, a Polonia to jest dla mnie takie samo towarzystwo sportowe jak i Legia. Dla mnie Polonia może być i przed Legią, i może wygrać z nią dziesięć kolejnych meczów. Jaki ja mam stosunek do Polonii?? Żaden! Ja nie mogę jej ani nienawidzić, ani kochać. Czy jak Górnik Zabrze będzie przed Legią, to jest inaczej, niż jak Polonia będzie przed Legią?&#xA;&#xA;Inżynier: Oczywiście, że tak!&#xA;&#xA;Prawnik: Oczywiście, że nie!&#xA;&#xA;Inżynier: Mówisz, że Polonia mogłaby być przed Legią? No nie, bo dla Ciebie, jako kibica Legii, Legia powinna być zawsze na pierwszym miejscu!&#xA;&#xA;Jak rozumiem dla Prawnika nie ma różnicy między Górnikiem a Polonią, bo to jest po prostu inny klub, nie-Legia.&#xA;&#xA;Prawnik: Tak. Jeszcze do kwestii tego dysonansu wrócę. To się u nas wszystko bardzo zmieniło. Jak zacząłem chodzić na Legię, chodziliśmy na Żyletę… Nie pamiętam do końca co myśmy tam śpiewali, czy syczeli, ale to były straszne rzeczy. Ziałem nienawiścią, byłem młody głupi, i strasznie się tego wstydzę. To mi oczywiście wywietrzało z głowy. Być może trzeba to było przeżyć, żeby człowiek wiedział jaki był za młodu głupi, spojrzeć z perspektywy czasu i coś zrozumieć. Ja uważam, że to co robiliśmy było czasami haniebne. I teraz wiem, że to co kiedyś mówiłem na inne kluby nie ma żadnego sensu.&#xA;&#xA;Redaktor: Wydaje mi się, że zbyt dużą wagę przywiązujecie do tego co się dzieje na trybunach… ja nie mówię nawet o katowaniu ludzi na mieście, bo kibicują komuś innemu. To jest bandytyzm.&#xA;&#xA;Ale to się dzieje, i to ma podłoże kibicowskie.&#xA;&#xA;Zdjęcie kibiców Legii Warszawa dopingujących swój klub na stadionie przy Łazienkowskiej 3.&#xA;&#xA;Inżynier: Ale to też nie jest tak powszechne.&#xA;&#xA;Redaktor: Ale to jest norma, niestety. Tak, to prawda, to jest bandytyzm, i ludzie powinni za to do więzienia iść…&#xA;&#xA;Prawnik: Ale też ta drobna chuliganka, takie zaczepianie na mieście, takie wypisywanie tych głupot, te przyśpiewki…&#xA;&#xA;Redaktor: Tak, i też trzeba wspomnieć o tym najsłynniejszym antysemickim wybryku. Ja mam nadzieję, że już wtedy byliśmy na tyle dorośli, że tego nie krzyczeliśmy. To było syczenie, udawanie wpuszczanego gazu na meczu z Widzewem, przy wielkim transparencie „arbeit mach frei”. Natomiast ja pamiętam też bójki na podwórku. Pięciu stoi, kumple tego silniejszego, silniejszy katuje kolegę, wszyscy stoją zachwyceni. To nie jest tak, że te dzieciaki na stadionie zachowują się dużo gorzej niż poza stadionem. I nie chodzi o mecz czy kibicowanie, tylko zwyczajnie 7b bije się z 7c.&#xA;&#xA;Czyli uważasz, że fakt kibicowania jakiejś drużynie jest tylko pretekstem dla przemocy, która i tak by się wydarzyła?&#xA;&#xA;Redaktor: Nie chciałbym po prostu, aby te chamskie okrzyki, które nie mają najmniejszego znaczenia, kształtowały obraz kibiców i kibicowania.&#xA;&#xA;Prawnik: Tak, bo to odwraca Warszawę od Legii. Ten wylewający się prymitywizm, takie wylewające się prostactwo, niestety z większości kiboli…&#xA;&#xA;Inżynier: Ludzie z naszego środowiska dziwią się dlaczego chodzimy na Legię. Ale to też jest kwestia przekazu mediów. Przekaz jest taki, że kibic to jest bandyta.&#xA;&#xA;Redaktor: Ale też przyznajmy, że jest mega chamstwo. Choć dużo mniejsze niż było. Nas to bardziej razi teraz, bo jesteśmy starsi i bardziej dojrzali, a mimo to chodzimy. O tym też rozmawialiśmy ze sobą niejednokrotnie, jeszcze za czasów protestu, że temu chamstwu trzeba się przeciwstawiać.  Tu też warto przytoczyć akcję, jak Prawnik wisiał na płocie.&#xA;&#xA;O co chodziło w tym proteście?&#xA;&#xA;Prawnik: To było na początku obecności ITI, kiedy klub nie chciał się zgodzić na warunki stawiane przez grupy kibiców. My nawet nie wiemy do końca jakie były przyczyny i jakie to były żądania. Do nas docierały tylko takie oficjalne formułki, że klub nie chce działać z kibicami. Generalnie Żyleta za tzw. ochronę meczy oczekiwała konkretnych korzyści, swobodnego przemieszczania się po stadionie, pomieszczeń do przechowywania opraw, darmowych wejściówek i czego tam jeszcze, zresztą nie wiem tego dokładnie. Wraz z wejściem ITI zakończyło się to zblatowanie władz klubu i piłkarzy z wierchuszką stadionową. I to się wierchuszce nie podobało.&#xA;&#xA;A o co chodziło z płotem?&#xA;&#xA;Prawnik: Zaraz po śmierci Wejcherta, po „minucie ciszy” na stadionie Staruch zaintonował słynne: „Jeszcze jeden!” [w ówczesnym kontekście było to życzenie śmierci drugiej najważniejszej figurze w ITI, czyli Mariuszowi Walterowi – AJ]. Wyraziłem wówczas swoją dezaprobatę w kierunku Żylety, kierując ostre słowa w ich stronę, hehe.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/2UpycvTebSY&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Inżynier: Prawnik to dość skromnie przedstawia. A wyglądało to tak, że rzucił się na płot i nieźle tym baranom nawrzucał. Wtedy akurat był remont stadionu, i wszyscy, łącznie z Żyletą, upchnięci byli na jednej trybunie. Zresztą koło nas też siedzieli goście z „ITI spierdalaj” na ustach.&#xA;&#xA;Redaktor: Warto pokazać, że na mecze chodzą tacy też ludzie jak my. Dlatego właśnie ja chodzę po mieście w szaliku Legii. Jeżeli my odpuścimy, i odpuszczą tacy jak my, to ten stadion jeszcze bardziej schamieje. A mam wrażenie, że na nowym stadionie, na naszej trybunie są ludzie, za których nie muszę się wstydzić.&#xA;&#xA;Inżynier: Ale my chodzimy na inną trybunę i za inne pieniądze.&#xA;&#xA;Redaktor: Niby tak, ale czy mogę wbić szpilę Lechowi? Byliśmy na podobnej trybunie na Lechu w Poznaniu, jak grał z Widzewem Łódź, dwa, trzy lata temu. I te chłopki za nami przecież wyli o Żydach. Trzy lata temu, na bogatej trybunie! U nas coś takiego jednak jest nie do pomyślenia!&#xA;&#xA;CDN! Już niebawem na naszych łamach druga część wywiadu. A w niej m.in. o nowym stadionie, promocji miasta przez klub, modern football,  gentryfikacji i stratyfikacji trybun, zadymach, Żylecie, wizerunku kibiców, patriotyzmie i nacjonalizmie.&#xA;&#xA;Wszystkie zdjęcia w tej publikacji pochodzą z legia.com i zostały wykorzystane za zgodą klubu.&#xA;&#xA;#elegancko #śródmieście&#xA;&#xA;aut. #andrzejjędrzejczak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/cHNPuiemCK1R/NZ82eyYaGZHYzw3wUCatYdSjuC7q9JfwT06h3qO9.jpg" alt="legia1"></p>

<p>Andrzej Jędrzejczak</p>

<p>7 lutego 2014</p>

<p>Spotykamy się w mieszkaniu na ostatnim piętrze punktowca na Powiślu. Widok z balkonu wybitnie wielkomiejski – światła ulic, linia średnicowa, rozświetlony Stadion Narodowy. Rozmawiamy na temat arcywarszawski – o Legii Warszawa. O tym, jak zostaje się kibicem i czy Polonia powinna być zawsze druga. O fanatykach i chuliganach. O warszawskości, grzybobraniu i niekibicowaniu piłkarzom. Moimi rozmówcami są inżynier, redaktor oraz prawnik prowadzący własne przedsiębiorstwo.  Ludzie światli, wykształceni i w świecie bywali.</p>



<p><strong>Co to jest grzybobranie?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Żeby nie wyszło, że jesteśmy specjalistami w tym zakresie, bo jesteśmy z dala od tych klimatów.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> To jest ustawka w lesie. Tak jest to nazywane na forach internetowych.</p>

<p><strong>Przed tym wywiadem padało takie hasło: jesteśmy fanatykami.</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ja się czuję fanatykiem. Nieważne co piszą gazety, jak opisują „fanatyków”. Nieważne, że fanatykami nazywają się chłopcy z Żylety, którzy jeżdżą na wszystkie wyjazdy i piorą się po mordach…</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Z perspektywy chłopców z Żylety to my nie jesteśmy żadnymi fanatykami, tylko popcornami. [Popcorn, pikol, piknik – kibic niedzielny, nie darzony specjalnym szacunkiem- AJ] Gdy nasi znajomi, którzy nie mają kompletnie nic wspólnego z Legią, usłyszą że chodzę na każdy mecz, i jeszcze zabieram syna, to już to dla nich jest dziwne i fanatyczne. Fanatyzm chyba zależy od tego, ile jesteś w stanie poświęcić, żeby na meczu się pojawić.</p>

<p><strong>Jak zostaje się kibicem Legii?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Pamiętam jak byłem na stadionie z ojcem w [19]95 roku, czyli niedługo minie dwadzieścia lat. To było coś nieuchronnego, prędzej czy później to się musiało stać. Nie znam nikogo, kto by ot tak przyszedł na Łazienkowską, bo nagle poczuł sam z siebie wielką potrzebę zobaczenia meczu Legii. Dla młodych chłopaków, 13-sto, 14-stoletnich to była swego rodzaju presja środowiska. I tak było w moim przypadku. Oczywiście wiedziałem wcześniej co to jest Legia, wszyscy na podwórku o tym mówili, tylko to były dla mnie jakieś opowieści z dalekich krajów, Karol May po prostu.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ja bardzo źle trafiłem. Pierwszy mecz, porażka, pamiętam do dzisiaj, sezon 91/92 albo 93, mecz ze Śląskiem Wrocław, przegraliśmy 0:2. Wszystko to co mówi Prawnik jest prawdą, ale jednak ten pierwszy przebłysk był przed telewizorem. Słynne mecze z Samptodorią i z Manchesterem, ostatnie wielkie podrygi Legii w Pucharach. Wtedy padło hasło do ojca: zabierz mnie na mecz! Pierwsze dwa, trzy mecze na stadionie widziałem z ojcem. Dość szybko rodzice pozwolili mi chodzić z kolegami. Mama się oczywiście bała, natomiast tata jest z Mokotowa, z Czerniakowa, wychowany na Legii, czuł klimat.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Mój Tata nie interesował się piłką. Mecze z Sampdorią i Manchesterem oglądałem na małym czarno-białym telewizorku turystycznym… tak naprawdę jako dzieciak zaczynając „przygodę z Legią”, miałem przede wszystkim przygodę z piłką nożną, w podstawówce głównie w nią grałem…</p>

<p><strong>Podobno byłeś wschodzącą gwiazdą Poloneza Warszawa…</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Podobno… niestety, kontuzja przerwała tę wspaniale zapowiadającą się karierę (śmiech)… ale Legia zawsze była gdzieś blisko, a na mecze zacząłem chodzić w liceum.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/vfjhhPT2Uq8" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Podsumowując, 1993 – 95 rok, chodzicie na Legię koło 20 lat.</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> I to bardzo regularnie</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Widzieliśmy prawie wszystko na Legii. I to najlepsze i to najgorsze. Choć nie jesteśmy wyjazdowcami.</p>

<p><strong>Ale byliście w Wilnie, Bukareszcie, w Rzymie…</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> To są raczej takie wycieczki. Nie jeździmy za Legią na mecze do Wodzisławia, ani nawet do Łodzi.</p>

<p><strong>Jesteście warszawiakami. Na ile jest to element waszej tożsamości?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Każdy z nas jest warszawiakiem. Jako ludzie dorośli, wykształceni i w cudzysłowie „oświeceni” interesujemy się miejscem, w którym mieszkamy. W sensie bardzo małej społeczności i trochę większej. Warszawa mnie ukształtowała.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> W momentach, kiedy coś się dzieje w Polsce w sensie społecznym, politycznym, co mi bardzo nie odpowiada, chciałbym mówić, że jestem warszawiakiem i europejczykiem. Nawet omijając polskość w swoim o sobie myśleniu. Bardziej czuję się związany z małą ojczyzną niż z całym narodem.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ja urodziłem się w Warszawie, mam korzenie rodzinne w Warszawie. Podpisuję się pod tym, co powiedział Prawnik.</p>

<p><strong>Czy kibicowanie Legii kojarzycie z warszawskością? Piłka piłką, ale Legia to jest klub warszawski…</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ja zawsze kojarzyłem klub z miejscem zamieszkania i miejscem urodzenia. Warszawa – Legia to było jednoznaczne.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Moi rodzice nie pochodzą z Warszawy, są z kresów, nie mieli nigdy z Warszawą związków. I ja, przynajmniej na początku, nie postrzegałem tej warszawskości. Teraz dopiero bardzo mocno się podkreśla identyfikację Legii z Warszawą, z etosem Powstania Warszawskiego, ten cały smrodek został doklejony. Kiedyś nie śpiewało się „Snu o Warszawie”. Nie wiązało się tak mocno klubu z miastem, Legia zawsze była trochę obok.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/8xdoicPWCHwm/CSkCDOLrWBnhot5dC7Q6gjzWPc0bbg6mu1sSttnX.webp" alt="legia2"></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ja mam jednak wrażenie, że nie możemy tego jednoznacznie stwierdzić w tym momencie. Nie wiem, czy jako 12sto-, 13stolatki mieliśmy tego świadomość. Ja jako warszawiak zawsze się identyfikowałem.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> U mnie byli np. kibice Widzewa na podwórku, i z tego co wiem na Ursynowie nie było to odosobnione. Jasne, ja nie mam takiego stosunku do kibicowania jak mój brat, który kibicuje Barcelonie… On się interesuje Barceloną, bo Barcelona fajnie gra. Dla mnie nie ma znaczenia jak Legia akurat gra, czy gra piach, czy spadnie do piątej ligi, bo i tak będę jej kibicem. Piłka nie stanowi dla mnie clue.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Zwróć uwagę, że Legia jest być może najpopularniejszym klubem w Polsce. Mówimy o utożsamianiu Legii z Warszawą, a jest kupa ludzi, którzy przyjeżdżają na mecz powiedzmy 400 km z jakiegoś Kołobrzegu. Zobacz ile jest flag na trybunach, fanklubów, ile jest ludzi z różnych stron Polski na forach. My oczywiście utożsamiamy Legię z Warszawą, tu się wychowaliśmy, wśród ludzi, którzy też są stąd. Natomiast nie chciałbym tego tak ograniczać, bo szanuję ludzi, którzy przyjeżdżają z wielu zakątków kraju i też się pewnie czują zaangażowanymi kibicami Legii. I ja bym im tego w życiu nie odbierał.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Pytanie, czy Legia zawsze była frontem do Warszawy? Czy przez to, że była klubem wojskowym, i klubem „centralnym”, czy siłą rzeczy nie była klubem wrogim dla całego społeczeństwa?</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Z tego też wynika nienawiść do Legii w całej Polsce. I ludzie z poza Warszawy ziejący nienawiścią do Legii często używają tego argumentu, że Legia za komuny ściągała piłkarzy z innych klubów wcielając ich do wojska.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/-HVwsHDFRCo" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Czy stojąc na trybunie i śpiewając Niemena macie takie poczucie, że „to jest Warszawa!”?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Wydaje mi się, że na takie sentymenty raczej młodsi ludzie są podatni. Mi to już wywietrzało trochę. Ale pamiętam, że jak zaczynałem chodzić na Legię to na mnie to bardzo działało. Jak byłem szczeniakiem to mnie podniecało to, że wchodzę ten dziki świat, podniecała mnie dzikość</p>

<p><strong>Żylety. Bo na początku chodziliśmy na Żyletę…</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> I to wiele lat! Oczywiście jak byliśmy dzieciakami to bardziej chłonęliśmy klimaty, których teraz byśmy się nawet wstydzili. Nie mówię o zadymach, bo w nich nie uczestniczyliśmy, ale te różne przyśpiewki… ja mam wrażenie, że za dziesięć lat 90 procent tych ludzi, którzy uważają się teraz za wielkich, ostrych fanatyków, dojrzeje. Pojawią się rodziny, zaczną pracować, coś im się w głowach pozmienia. Mi marzy się taki włoski styl kibicowania, gdzie wszyscy się po prostu interesują, rozmawiają o swojej drużynie, omawiają skład w pracy. Gdzie dziadek lat siedemdziesiąt pójdzie ze swoim kumplem w niedzielę na piwko a potem na mecz. Żeby to nie było tak jednoznacznie kojarzone z tymi małolatami, którzy machają szalikami i odpalają race, a potem zakładają rodzinę i koniec kibicowania. Dla mnie to nie jest żaden fanatyzm. Dla mnie fanatyzm to jest to, że przez życie z tą drużyną idziesz.</p>

<p><strong>No to teraz podchwytliwe pytanie prowadzącego: ilu jest piłkarzy z Warszawy w Legii?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Słabe. Przygotowałeś się, ale słabo.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> To nie jest jakaś specjalność warszawska. W większości klubów piłkarze są skądś…</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> To jest trend ogólnoświatowy. I nie dotyczy to tylko miast, ale i reprezentacji narodowych.</p>

<p><strong>No właśnie, czy możecie to wyjaśnić. Jak można kibicować drużynie, którą uważa się za warszawską, i tę warszawskość ceni, jako tę małą ojczyznę, być może istotniejszą niż wspólnotę narodową, kiedy tak naprawdę jest to zbieranina piłkarzy, którzy z Warszawą nie mają nic wspólnego. Ciężko jest powiedzieć o nich „nasi chłopcy”?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ale my się nie wiążemy i nie identyfikujemy z piłkarzami! My nie kibicujemy piłkarzom!</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Moim zdaniem w Legii i w innych klubach panuje trójpodział. Tak jak w państwie masz władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/yqgNJIbthFFo/OvI9NHITmt5YuiZJGyX0Oz3GXoFoGqE7gRu6Ce88.webp" alt="Kibice Legii dopingują swoją drużynę, w centrum flaga Żylety."></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Prawnik mówi!</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> … Masz zarząd klubu, piłkarzy i kibiców. I wszyscy działają trochę obok siebie. Wszyscy są od siebie zależni i nawzajem się kontrolują. Tak jak w państwie. I trudno powiedzieć, że kibicujemy drużynie. Kibic kibicuje abstraktowi, czemuś idealnemu i wyobrażonemu. Klubowi z jego historią, z tym wszystkim, czym chciałby, aby ten klub był. Stąd przyśpiewka „Chuj z piłkarzami, hej Legia jesteśmy z wami”.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> „Chuj z wynikami…”</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Z piłkarzami też bywało, hehehe.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> „Legia to my”, tu mi bardziej pasuje.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> To jest wszystko taka gra pozorów. Niby piłkarze pokazują „elki” [ułożenie palców dłoni  w literę L – AJ], całują herb… ale mogliby grać gdzie indziej. Tak samo działacze, menadżerowie. To są ludzie najęci. A kibice też są trochę obok, chociaż mają wpływ na losy klubu, zdarzało się, że doprowadzali do zmian. Piłkarze w tym wszystkim to w sumie mają najmniej do powiedzenia. Legia, której my kibicujemy, to jest taki byt niematerialny, amalgamat historii, znaczeń, wydarzeń, przeżyć i emocji, i tego, co my niesiemy ze sobą, co zapisujemy na tej karcie od piętnastu lat. A piłkarze byli, są teraz tacy, potem będą inni… Jest takie powiedzenie: jakbym się interesował piłką nożną, to bym został piłkarzem, hahaha.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> [śmiech] ale to takie chuligańskie powiedzenie….</p>

<p><strong>A dlaczego Legia a nie Polonia?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Wypluj to słowo!</p>

<p><strong>Wyplułem. Widzę, że się Inżynier krzywi, ale to jednak ciekawe.</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Może dla części fanatyków to jest nie do przyjęcia, ale to komu kibicujemy jest trochę kwestią przypadku. Zaczęliśmy rozmowę od tego, że pierwszy raz na Legię poszliśmy albo z ojcami, albo z kumplami. Jesteśmy w Warszawie, a tu Legia jest w zdecydowanej większości…</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Wychowałem się na Muranowie [niedaleko Konwiktorskiej]. Gdybym chodził do podstawówki 500 metrów dalej to niewykluczone, że nie byłbym kibicem Legii… kurwa, ja to autoryzuję! [śmiech]</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Nie to, że Legia jest w większości i poszliśmy na łatwiznę. W wieku 10 lat to nikt o tym po prostu nie myśli. Pójście na Legię było w pewien sposób naturalne.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/Yo7kHyjgWiw" width="640" height="360" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>A czy Polonia wam przeszkadza?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Mi nie przeszkadza.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Dla mnie to nawet mogłaby być zgoda z Polonią.</p>

<p><strong>Nienawiść kibiców klubów z jednego miasta jest wszędzie. To co dzieje się np. w Krakowie to jest skandaliczne. Ja tego nie rozumiem. Czy możecie mi to jak laikowi wytłumaczyć?</strong></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Wydaje mi się, ze nie jesteśmy tego w stanie wytłumaczyć… Akurat w Warszawie struktura kibicowska jest specyficzna, bo Polonia prawie nie istnieje… W większości miast tzw. derbowych, przykładowo w Krakowie w Łodzi czy w Rzymie, jest bardziej równomierny podział wśród kibiców poszczególnych drużyn, tam jest rywalizacja. U nas tak naprawdę tego nie ma…</p>

<p><strong>No dobra, ale jest wojna, czy nie? Napierdalają się, czy nie?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Napierdalają się.</p>

<p><strong>Czy wy, jako inteligenci, nie macie jakiegoś tu dysonansu… Że uczestniczycie w czymś, co u każdego z nas jak tu siedzimy powoduje pewien zgrzyt? Mamy dwa kluby warszawskie. Jednemu kibicujesz, jesteś z nim związany. Drugiemu nie kibicujesz, i niby ok. Ale jednak wojna jest, i że „Polonia to kurwa” można przeczytać na każdym murze… Czy nie razi was taka prymitywna, plemienna wojna?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Ja mam dysonans ogromny.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Wracając na chwile do wcześniejszego pytania – słowo „przeszkadza” może nie jest tu najtrafniejsze. Tu mógłbym przytoczyć to banalne może powiedzenie, że stadion to nie teatr i ja nie widzę powodów, żeby oklaskiwać przeciwników Legii. Jest w tym pewna magia, i trzeba znać granice, i te granice każdy stawia sobie niestety sam… w życiu bym nie powiedział, że nienawidzę Polonii, czy nie daj boże nie chciałbym, by ktoś kibiców Polonii bił. Natomiast taka rywalizacja, również ze złośliwościami , i również z pewnym poziomem agresji, dotyczącej i boiska, i trybun, mi nie przeszkadza. I wcale bym nie chciał, żeby Polonia była nawet druga.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Rywalizacja, złośliwość… to jednak jest coś innego.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Ja kibicuję Legii, a Polonia to jest dla mnie takie samo towarzystwo sportowe jak i Legia. Dla mnie Polonia może być i przed Legią, i może wygrać z nią dziesięć kolejnych meczów. Jaki ja mam stosunek do Polonii?? Żaden! Ja nie mogę jej ani nienawidzić, ani kochać. Czy jak Górnik Zabrze będzie przed Legią, to jest inaczej, niż jak Polonia będzie przed Legią?</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Oczywiście, że tak!</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Oczywiście, że nie!</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Mówisz, że Polonia mogłaby być przed Legią? No nie, bo dla Ciebie, jako kibica Legii, Legia powinna być zawsze na pierwszym miejscu!</p>

<p><strong>Jak rozumiem dla Prawnika nie ma różnicy między Górnikiem a Polonią, bo to jest po prostu inny klub, nie-Legia.</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Tak. Jeszcze do kwestii tego dysonansu wrócę. To się u nas wszystko bardzo zmieniło. Jak zacząłem chodzić na Legię, chodziliśmy na Żyletę… Nie pamiętam do końca co myśmy tam śpiewali, czy syczeli, ale to były straszne rzeczy. Ziałem nienawiścią, byłem młody głupi, i strasznie się tego wstydzę. To mi oczywiście wywietrzało z głowy. Być może trzeba to było przeżyć, żeby człowiek wiedział jaki był za młodu głupi, spojrzeć z perspektywy czasu i coś zrozumieć. Ja uważam, że to co robiliśmy było czasami haniebne. I teraz wiem, że to co kiedyś mówiłem na inne kluby nie ma żadnego sensu.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Wydaje mi się, że zbyt dużą wagę przywiązujecie do tego co się dzieje na trybunach… ja nie mówię nawet o katowaniu ludzi na mieście, bo kibicują komuś innemu. To jest bandytyzm.</p>

<p><strong>Ale to się dzieje, i to ma podłoże kibicowskie.</strong></p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/edEB1Fii2Shj/X6rwO7lkwbzAcTYxBgrQ4jZs6j9hTBFi0Axu6SIV.webp" alt="Zdjęcie kibiców Legii Warszawa dopingujących swój klub na stadionie przy Łazienkowskiej 3."></p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ale to też nie jest tak powszechne.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ale to jest norma, niestety. Tak, to prawda, to jest bandytyzm, i ludzie powinni za to do więzienia iść…</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Ale też ta drobna chuliganka, takie zaczepianie na mieście, takie wypisywanie tych głupot, te przyśpiewki…</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Tak, i też trzeba wspomnieć o tym najsłynniejszym antysemickim wybryku. Ja mam nadzieję, że już wtedy byliśmy na tyle dorośli, że tego nie krzyczeliśmy. To było syczenie, udawanie wpuszczanego gazu na meczu z Widzewem, przy wielkim transparencie „arbeit mach frei”. Natomiast ja pamiętam też bójki na podwórku. Pięciu stoi, kumple tego silniejszego, silniejszy katuje kolegę, wszyscy stoją zachwyceni. To nie jest tak, że te dzieciaki na stadionie zachowują się dużo gorzej niż poza stadionem. I nie chodzi o mecz czy kibicowanie, tylko zwyczajnie 7b bije się z 7c.</p>

<p><strong>Czyli uważasz, że fakt kibicowania jakiejś drużynie jest tylko pretekstem dla przemocy, która i tak by się wydarzyła?</strong></p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Nie chciałbym po prostu, aby te chamskie okrzyki, które nie mają najmniejszego znaczenia, kształtowały obraz kibiców i kibicowania.</p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Tak, bo to odwraca Warszawę od Legii. Ten wylewający się prymitywizm, takie wylewające się prostactwo, niestety z większości kiboli…</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ludzie z naszego środowiska dziwią się dlaczego chodzimy na Legię. Ale to też jest kwestia przekazu mediów. Przekaz jest taki, że kibic to jest bandyta.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Ale też przyznajmy, że jest mega chamstwo. Choć dużo mniejsze niż było. Nas to bardziej razi teraz, bo jesteśmy starsi i bardziej dojrzali, a mimo to chodzimy. O tym też rozmawialiśmy ze sobą niejednokrotnie, jeszcze za czasów protestu, że temu chamstwu trzeba się przeciwstawiać.  Tu też warto przytoczyć akcję, jak Prawnik wisiał na płocie.</p>

<p><strong>O co chodziło w tym proteście?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> To było na początku obecności ITI, kiedy klub nie chciał się zgodzić na warunki stawiane przez grupy kibiców. My nawet nie wiemy do końca jakie były przyczyny i jakie to były żądania. Do nas docierały tylko takie oficjalne formułki, że klub nie chce działać z kibicami. Generalnie Żyleta za tzw. ochronę meczy oczekiwała konkretnych korzyści, swobodnego przemieszczania się po stadionie, pomieszczeń do przechowywania opraw, darmowych wejściówek i czego tam jeszcze, zresztą nie wiem tego dokładnie. Wraz z wejściem ITI zakończyło się to zblatowanie władz klubu i piłkarzy z wierchuszką stadionową. I to się wierchuszce nie podobało.</p>

<p><strong>A o co chodziło z płotem?</strong></p>

<p><strong>Prawnik:</strong> Zaraz po śmierci Wejcherta, po „minucie ciszy” na stadionie Staruch zaintonował słynne: „Jeszcze jeden!” [w ówczesnym kontekście było to życzenie śmierci drugiej najważniejszej figurze w ITI, czyli Mariuszowi Walterowi – AJ]. Wyraziłem wówczas swoją dezaprobatę w kierunku Żylety, kierując ostre słowa w ich stronę, hehe.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/2UpycvTebSY" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p><strong>Inżynier:</strong> Prawnik to dość skromnie przedstawia. A wyglądało to tak, że rzucił się na płot i nieźle tym baranom nawrzucał. Wtedy akurat był remont stadionu, i wszyscy, łącznie z Żyletą, upchnięci byli na jednej trybunie. Zresztą koło nas też siedzieli goście z „ITI spierdalaj” na ustach.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Warto pokazać, że na mecze chodzą tacy też ludzie jak my. Dlatego właśnie ja chodzę po mieście w szaliku Legii. Jeżeli my odpuścimy, i odpuszczą tacy jak my, to ten stadion jeszcze bardziej schamieje. A mam wrażenie, że na nowym stadionie, na naszej trybunie są ludzie, za których nie muszę się wstydzić.</p>

<p><strong>Inżynier:</strong> Ale my chodzimy na inną trybunę i za inne pieniądze.</p>

<p><strong>Redaktor:</strong> Niby tak, ale czy mogę wbić szpilę Lechowi? Byliśmy na podobnej trybunie na Lechu w Poznaniu, jak grał z Widzewem Łódź, dwa, trzy lata temu. I te chłopki za nami przecież wyli o Żydach. Trzy lata temu, na bogatej trybunie! U nas coś takiego jednak jest nie do pomyślenia!</p>

<p>CDN! Już niebawem na naszych łamach druga część wywiadu. A w niej m.in. o nowym stadionie, promocji miasta przez klub, modern football,  gentryfikacji i stratyfikacji trybun, zadymach, Żylecie, wizerunku kibiców, patriotyzmie i nacjonalizmie.</p>

<p>Wszystkie zdjęcia w tej publikacji pochodzą z legia.com i zostały wykorzystane za zgodą klubu.</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/rozmowy-o-legii-czesc-pierwsza</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 11:59:48 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>NEON DLA WARSZAWY - KRÓTKI KOMENTARZ</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/neon-dla-warszawy-krotki-komentarz</link>
      <description>&lt;![CDATA[neon&#xA;&#xA;Andrzej Jędrzejczak&#xA;&#xA;24 października 2013&#xA;&#xA;Pomijając cały niesmak związany z kupowaniem głosów (tak, przypomnijmy i nie zapominajmy, zrobili to pani Magdalena Czapiewska i pan Karol Murlak) trochę żal mi, że projekt ze słoikami przepadł. Jest to projekt odważny, ironiczny, prowokujący. Zrealizowany mógłby świadczyć o zdrowym dystansie do siebie Warszawiaków i sam w sobie mieć wymiar, powiedzmy, po czesku terapeutyczny.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Propozycja, aby zrobić słoik symbolem Warszawy, a dokładniej negatywne reakcje na nią, obnażyły bowiem kompleksy zarówno przyjezdnych jak i rodowitych Warszawiaków. Dla przyjezdnych słoik bywa symbolem wstydliwej wioskowatości, której wielu ciągle się wstydzi, i której wielu pragnie się wyrzec. Dla rodowitych – słoik na warszawskim piedestale to policzek wymierzony w dumne stołeczne lico, symbol nieprzystający do wyobrażeń o własnej światowości i tym wyobrażeniom zagrażający. Co w kategoriach psychologicznych świadczy o niepewności co do własnej wielkomiejskiej tożsamości i o strachu przed jej podkopywaniem. Nawet (a może szczególnie) na poziomie symboliki.&#xA;&#xA;Tymczasem, śmiem twierdzić, słoik jest idealnym symbolem dzisiejszej Warszawy. Warszawy takiej, jaką ona jest. To energia przyjezdnych w dużej mierze wpływa na charakter tego miasta. To z jej spiętrzania wynikają wszystkie jego błogosławieństwa i przekleństwa. Jeśli powiemy dziś, że Warszawa to miasto dynamiczne, młode, liberalne, anonimowe i anomiczne, że to miasto bogate, dające pracę i dające tzw. możliwości, miasto zakorkowane, szybkie, męczące, chaotyczne, rozłażące się i rozlewające, że to miasto piękne i brzydkie zarazem, to w dużej mierze charakter ten kształtują kolejne fale migracyjne szukające tu swojego szczęścia.&#xA;&#xA;Słoik lepiej oddaje ducha dzisiejszej Warszawy niż król Zygmunt III Waza na kolumnie, Chopin w Łazienkach czy Warszawska Syrenka, o której normalny Warszawiak nawet nie pamięta, bo po cholerę miałby tam niby chodzić? A zwycięski projekt? No cóż, może mnie ktoś oświeci, ale ja tego nie rozumiem. Świetny na tagline jakiejś korporacji. Sympatyczny, pozytywny, bezpieczny. Nuda.&#xA;&#xA;#elegancko #frajersko&#xA;&#xA;aut. #andrzejjędrzejczak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/eTjqgVkMdDKY/v9yPS3WxrG7uMcwb8API94uWh7btwAuTs5RXKprZ.jpg" alt="neon"></p>

<p>Andrzej Jędrzejczak</p>

<p>24 października 2013</p>

<p>Pomijając cały niesmak związany z kupowaniem głosów (tak, przypomnijmy i nie zapominajmy, zrobili to pani Magdalena Czapiewska i pan Karol Murlak) trochę żal mi, że projekt ze słoikami przepadł. Jest to projekt odważny, ironiczny, prowokujący. Zrealizowany mógłby świadczyć o zdrowym dystansie do siebie Warszawiaków i sam w sobie mieć wymiar, powiedzmy, po czesku terapeutyczny.</p>



<p>Propozycja, aby zrobić słoik symbolem Warszawy, a dokładniej negatywne reakcje na nią, obnażyły bowiem kompleksy zarówno przyjezdnych jak i rodowitych Warszawiaków. Dla przyjezdnych słoik bywa symbolem wstydliwej wioskowatości, której wielu ciągle się wstydzi, i której wielu pragnie się wyrzec. Dla rodowitych – słoik na warszawskim piedestale to policzek wymierzony w dumne stołeczne lico, symbol nieprzystający do wyobrażeń o własnej światowości i tym wyobrażeniom zagrażający. Co w kategoriach psychologicznych świadczy o niepewności co do własnej wielkomiejskiej tożsamości i o strachu przed jej podkopywaniem. Nawet (a może szczególnie) na poziomie symboliki.</p>

<p>Tymczasem, śmiem twierdzić, słoik jest idealnym symbolem dzisiejszej Warszawy. Warszawy takiej, jaką ona jest. To energia przyjezdnych w dużej mierze wpływa na charakter tego miasta. To z jej spiętrzania wynikają wszystkie jego błogosławieństwa i przekleństwa. Jeśli powiemy dziś, że Warszawa to miasto dynamiczne, młode, liberalne, anonimowe i anomiczne, że to miasto bogate, dające pracę i dające tzw. możliwości, miasto zakorkowane, szybkie, męczące, chaotyczne, rozłażące się i rozlewające, że to miasto piękne i brzydkie zarazem, to w dużej mierze charakter ten kształtują kolejne fale migracyjne szukające tu swojego szczęścia.</p>

<p>Słoik lepiej oddaje ducha dzisiejszej Warszawy niż król Zygmunt III Waza na kolumnie, Chopin w Łazienkach czy Warszawska Syrenka, o której normalny Warszawiak nawet nie pamięta, bo po cholerę miałby tam niby chodzić? A zwycięski projekt? No cóż, może mnie ktoś oświeci, ale ja tego nie rozumiem. Świetny na tagline jakiejś korporacji. Sympatyczny, pozytywny, bezpieczny. Nuda.</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/neon-dla-warszawy-krotki-komentarz</guid>
      <pubDate>Fri, 24 Feb 2023 10:49:50 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>GROCHÓW OD MORZA DO MORZA</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/grochow-od-morza-do-morza</link>
      <description>&lt;![CDATA[Grochów&#xA;&#xA;Andrzej Jędrzejczak&#xA;&#xA;10 września 2013&#xA;&#xA;Sądząc po internetowych dyskusjach, najistotniejszą kwestią do rozwiązania na Pradze Południe jest... kwestia nazewnictwa. Napisałem &#34;Pradze Południe&#34;? Przepraszam! Nic takiego nie powinno istnieć! Jedynie właściwą nazwą jest oczywiście Grochów. Ze swoimi przyległościami - Saską Kępą i Kamionkiem - Grochów jest najdumniejszą dzielnicą Miasta Stołecznego. Pal licho dziurawe chodniki, zapyziałe bramy i brak wiat na przystankach. Grunt, że „Grochów”! Od morza do morza!&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Zapewne jakiś nadwiślański gaz we wdychanym powietrzu sprawia, że wszystko zaraz musowo oblekamy w dumne szaty. Stroimy kirami, przyozdabiamy szarfami i w takim cyrkowym ubraniu obnosimy po agorze, cały czas groźnie łypiąc wokół z pode łba, czy ktoś aby naszemu cudakowi nie uchybi, nie obśmieje i czci nie poskąpi, bo może się i tak radośnie trafi, że po mordzie będzie powód komu dać. Ot, taka polska przypadłość.&#xA;&#xA;Grochów&#xA;&#xA;Grochów jest jak Polska. Ma brudny płaszcz podszyty kompleksami, które wychodzą ochoczo na internetowych forach. Jaka „praga południe”?! Jaki znów „gocław” czy „gocławek”?! Co za powojenny komunistyczny (to obelga) wymysł? Grochów, na Grochowie, o Grochowie! Czasem mam wrażenie, że dla moich braci po dzielni kwestia nazwy jest najważniejszym i jedynym temat dyskusji. Strasznie mnie to mierzi – Grochów jest strasznie zaniedbany i po macoszemu traktowany przez miasto i naprawdę jest mnóstwo innych pilnych rzeczy, którymi grochowscy patrioci mogliby się zająć. No dobrze, skoro to tak cholernie ważne, to co to jest ten Grochów? Co go/to/ją za przeproszeniem konstytuuje? Z czego mamy być tak niesamowicie dumni?&#xA;&#xA;Grochów&#xA;&#xA;Dobrze urodzone warszawskie dzielnice mają swoje historie, swoją symbolikę i tradycję. Wiedzą gdzie są, czym są i jakie są. Mają swój charakter i swoją tożsamość . Żoliborz oficerski, społecznikowski i inteligencki. Mokotów z elekcyjnym polem, marszem i kurantami. Wola czerwona, robotnicza. Stare miasto królewskie i bohaterskie. Saska Kępa szalonym bzem pachnąca. Nawet śródmieście, w powietrze wysadzone, porozrywane na strzępy. Nawet starsza siostra Praga ze swymi Maryjkami, sztajerskim gestem i wspomnieniem apaszy, których znały ulice. Dzielnice z dobrych domów są „jakieś”. A Grochów?&#xA;&#xA;Historycznym wydarzeniem wydobywającym Grochów z mroków historii przez duże „H” była bitwa pod Olszynką Grochowską 1831 roku, przywoływana przez obrońców i apologetów grochowości. Bitwa nierozstrzygnięta ale jednak zwycięska( jak Wembley), gdzie z uporem, naprzeciw przeważającym siłom, bohatersko i ofiarnie… sami Państwo wiecie. Grochów był wówczas wioseczką i miejscem bitwy dość przypadkowym. Zaryzykowałbym tezę, że jego ówczesnych mieszkańców bardziej interesował los rozganianego drobiu i trzody chlewnej niż wynik krwawych zmagań. Ciężko na tej bitwie budować lokalną tożsamość, o dumie nie wspomnę. No bo jak ją porównać do obrony starówki czy szturmu na Pastę. Gdzie tu pałacyk Michla, albo, wstecz głębiej sięgając, chociaż reduta Ordona?&#xA;&#xA;A potem… a potem nie wydarzyło się nic. A przynajmniej nic takiego, o czym pisały by podręczniki, a o czym musiałyby uczyć się dzieci w dalekich Suwałkach. Nikt nie dzwonił, nikt nie odwiedzał, nikt specjalnie nie pytał o zdrowie. I nie ma w tym nic złego. Kto powiedział, że o tożsamości mają decydować wielkie wydarzenia, najlepiej narodowe formie i militarne w treści? Szukajmy więc definiensów i wyznaczników grochowości gdzie indziej.&#xA;&#xA;Na Grochowie trochę rozwijał się handel, później również przemysł (choć może nie na oszałamiającą skalę, ale jednak), rozwijały się drobne usługi. Grochów, zacofany i prowincjonalny, pielęgnował swoje zacofanie i prowincjonalność latami. Choć geograficznie zbliżył się jakby do cywilizowanego świata, albo raczej to wielki świat się rozrósł i zbliżył jakby do niego, wciągając w swoją wielkomiejską orbitę, choć jakoś tak niezdecydowanie. Dzielnica utrzymywała swój podwarszawski, biedniacki charakter.&#xA;&#xA;Grochów&#xA;&#xA;Turbokapitalizm ostatnich dwudziestu lat obszedł się z Grochowem w sposób przewidywalny, to znaczy tak, jak centrum obchodzi się ze swoimi peryferiami. Zniszczył, to co już niepotrzebne, co opłacać się przestało, co szybciej łatwiej i taniej można sprowadzić z Azji. Dziś po przemyśle nie ma w zasadzie śladu. Po zakładach WSK, Cory, PZO, PZInż ostał się jedynie edukacyjny kombinat zwany kiedyś złośliwie Sorboną. Zakłady szewskie, stolarskie, kuśnierskie, krawieckie (choć te ostatnie zadziwiająco się ciągle bronią). Po naprawie overloków i AGD, drobnych jubilerach, ślusarniach i zakładach fotograficznych pozostały wyblakłe szyldy. Zniknęły też meliny, znika kamienny bruk.&#xA;&#xA;#elegancko #grochów&#xA;&#xA;aut. #andrzejjędrzejczak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/OP5njNc7m3P8/yWh1Icc2FWKQUK1zYthuFJvb4oGQVhaDOsWyWCr4.jpg" alt="Grochów"></p>

<p>Andrzej Jędrzejczak</p>

<p>10 września 2013</p>

<p>Sądząc po internetowych dyskusjach, najistotniejszą kwestią do rozwiązania na Pradze Południe jest... kwestia nazewnictwa. Napisałem “Pradze Południe”? Przepraszam! Nic takiego nie powinno istnieć! Jedynie właściwą nazwą jest oczywiście Grochów. Ze swoimi przyległościami – Saską Kępą i Kamionkiem – Grochów jest najdumniejszą dzielnicą Miasta Stołecznego. Pal licho dziurawe chodniki, zapyziałe bramy i brak wiat na przystankach. Grunt, że „Grochów”! Od morza do morza!</p>



<p>Zapewne jakiś nadwiślański gaz we wdychanym powietrzu sprawia, że wszystko zaraz musowo oblekamy w dumne szaty. Stroimy kirami, przyozdabiamy szarfami i w takim cyrkowym ubraniu obnosimy po agorze, cały czas groźnie łypiąc wokół z pode łba, czy ktoś aby naszemu cudakowi nie uchybi, nie obśmieje i czci nie poskąpi, bo może się i tak radośnie trafi, że po mordzie będzie powód komu dać. Ot, taka polska przypadłość.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/r1IRy7rOiIIT/y36HOwFXtWN4GfvsO8A2gO3POR0hGyEChyY6wrzG.webp" alt="Grochów"></p>

<p>Grochów jest jak Polska. Ma brudny płaszcz podszyty kompleksami, które wychodzą ochoczo na internetowych forach. Jaka „praga południe”?! Jaki znów „gocław” czy „gocławek”?! Co za powojenny komunistyczny (to obelga) wymysł? Grochów, na Grochowie, o Grochowie! Czasem mam wrażenie, że dla moich braci po dzielni kwestia nazwy jest najważniejszym i jedynym temat dyskusji. Strasznie mnie to mierzi – Grochów jest strasznie zaniedbany i po macoszemu traktowany przez miasto i naprawdę jest mnóstwo innych pilnych rzeczy, którymi grochowscy patrioci mogliby się zająć. No dobrze, skoro to tak cholernie ważne, to co to jest ten Grochów? Co go/to/ją za przeproszeniem konstytuuje? Z czego mamy być tak niesamowicie dumni?</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/BxSn6bnNLiNp/f4e1wpktRnf0KuKx6iiCax91skHVNXVXD086j926.webp" alt="Grochów"></p>

<p>Dobrze urodzone warszawskie dzielnice mają swoje historie, swoją symbolikę i tradycję. Wiedzą gdzie są, czym są i jakie są. Mają swój charakter i swoją tożsamość . Żoliborz oficerski, społecznikowski i inteligencki. Mokotów z elekcyjnym polem, marszem i kurantami. Wola czerwona, robotnicza. Stare miasto królewskie i bohaterskie. Saska Kępa szalonym bzem pachnąca. Nawet śródmieście, w powietrze wysadzone, porozrywane na strzępy. Nawet starsza siostra Praga ze swymi Maryjkami, sztajerskim gestem i wspomnieniem apaszy, których znały ulice. Dzielnice z dobrych domów są „jakieś”. A Grochów?</p>

<p>Historycznym wydarzeniem wydobywającym Grochów z mroków historii przez duże „H” była bitwa pod Olszynką Grochowską 1831 roku, przywoływana przez obrońców i apologetów grochowości. Bitwa nierozstrzygnięta ale jednak zwycięska( jak Wembley), gdzie z uporem, naprzeciw przeważającym siłom, bohatersko i ofiarnie… sami Państwo wiecie. Grochów był wówczas wioseczką i miejscem bitwy dość przypadkowym. Zaryzykowałbym tezę, że jego ówczesnych mieszkańców bardziej interesował los rozganianego drobiu i trzody chlewnej niż wynik krwawych zmagań. Ciężko na tej bitwie budować lokalną tożsamość, o dumie nie wspomnę. No bo jak ją porównać do obrony starówki czy szturmu na Pastę. Gdzie tu pałacyk Michla, albo, wstecz głębiej sięgając, chociaż reduta Ordona?</p>

<p>A potem… a potem nie wydarzyło się nic. A przynajmniej nic takiego, o czym pisały by podręczniki, a o czym musiałyby uczyć się dzieci w dalekich Suwałkach. Nikt nie dzwonił, nikt nie odwiedzał, nikt specjalnie nie pytał o zdrowie. I nie ma w tym nic złego. Kto powiedział, że o tożsamości mają decydować wielkie wydarzenia, najlepiej narodowe formie i militarne w treści? Szukajmy więc definiensów i wyznaczników grochowości gdzie indziej.</p>

<p>Na Grochowie trochę rozwijał się handel, później również przemysł (choć może nie na oszałamiającą skalę, ale jednak), rozwijały się drobne usługi. Grochów, zacofany i prowincjonalny, pielęgnował swoje zacofanie i prowincjonalność latami. Choć geograficznie zbliżył się jakby do cywilizowanego świata, albo raczej to wielki świat się rozrósł i zbliżył jakby do niego, wciągając w swoją wielkomiejską orbitę, choć jakoś tak niezdecydowanie. Dzielnica utrzymywała swój podwarszawski, biedniacki charakter.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/QSZXCTYDFNT8/S2TUJhLoiKfAEk7MYasmQwgTPfvtnhQdj1XNbvFa.jpg" alt="Grochów"></p>

<p>Turbokapitalizm ostatnich dwudziestu lat obszedł się z Grochowem w sposób przewidywalny, to znaczy tak, jak centrum obchodzi się ze swoimi peryferiami. Zniszczył, to co już niepotrzebne, co opłacać się przestało, co szybciej łatwiej i taniej można sprowadzić z Azji. Dziś po przemyśle nie ma w zasadzie śladu. Po zakładach WSK, Cory, PZO, PZInż ostał się jedynie edukacyjny kombinat zwany kiedyś złośliwie Sorboną. Zakłady szewskie, stolarskie, kuśnierskie, krawieckie (choć te ostatnie zadziwiająco się ciągle bronią). Po naprawie overloków i AGD, drobnych jubilerach, ślusarniach i zakładach fotograficznych pozostały wyblakłe szyldy. Zniknęły też meliny, znika kamienny bruk.</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:groch%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">grochów</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/grochow-od-morza-do-morza</guid>
      <pubDate>Thu, 23 Feb 2023 08:13:15 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>WSTĘP</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</link>
      <description>&lt;![CDATA[logo Pańskiej Skórki&#xA;&#xA;Pańska Skórka&#xA;&#xA;13 sierpnia 2013&#xA;&#xA;Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe - z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. &#xA;&#xA;Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. &#xA;&#xA;A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji - redakcja@panskaskorka.com&#xA;&#xA;Życzcie nam powodzenia!&#xA;&#xA;elegancko&#xA;&#xA;aut. #pańskaskórka&#xA;&#xA;-- &#xA;&#xA;Informacje o archiwum&#xA;&#xA;Zbiór tagów do nawigacji po blogu:&#xA;#elegancko #frajersko #bielany #śródmieście #muranów #grochów #powiśle #ursynów&#xA;&#xA;Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:&#xA;#maciekorganiściak #drkunalski #adambarański #romualdbrudke #pannameluzyna #paulinagorzkowska #andrzejjędrzejczak #adamkaliszewski #piotrwbartoszek #filipjaremko #pańskaskórka&#xA;&#xA;Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii &#34;pańska kulturka&#34;, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka). Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/Y37QKw8SA9QU/XFbDTaHzDsvoABYjt4JSMieuczktfl4AFo0z1A42.png" alt="logo Pańskiej Skórki"></p>

<p>Pańska Skórka</p>

<p>13 sierpnia 2013</p>

<p>Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.</p>



<p>Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe – z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. </p>

<p>Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. </p>

<p>A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji – redakcja@panskaskorka.com</p>

<p>Życzcie nam powodzenia!</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>—</p>

<p><strong>Informacje o archiwum</strong></p>

<p>Zbiór tagów do nawigacji po blogu:
<a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:bielany" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">bielany</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:muran%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">muranów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:groch%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">grochów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:powi%C5%9Ble" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">powiśle</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:ursyn%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">ursynów</span></a></p>

<p>Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:
<a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adambara%C5%84ski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adambarański</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:romualdbrudke" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">romualdbrudke</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pannameluzyna" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pannameluzyna</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:paulinagorzkowska" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">paulinagorzkowska</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:piotrwbartoszek" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">piotrwbartoszek</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:filipjaremko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">filipjaremko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. <strong>Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii “pańska kulturka”, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka).</strong> Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.</p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 15:19:29 +0000</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>