<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>filipjaremko &amp;mdash; Pańska Skórka</title>
    <link>https://paper.wf/panskaskorka/tag:filipjaremko</link>
    <description>Archiwum subiektywnego bloga o Warszawie</description>
    <pubDate>Tue, 26 May 2026 16:19:13 +0000</pubDate>
    <item>
      <title>JADŁODAJNIA - PAMIĘTAMY</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/jadlodajnia-pamietamy</link>
      <description>&lt;![CDATA[jadłodajnia&#xA;&#xA;Filip Jaremko&#xA;&#xA;5 listopada 2013&#xA;&#xA;Jadłodajnia Filozoficzna. Niektórym, zwłaszcza młodszym wiekiem ta nazwa nie mówi zapewne nic. Inni kojarzą ją z zagłębiem klubowym, które świetnie prosperowało kiedyś przy ulicy Dobrej, tuż obok BUW-u. Są też jednak i tacy, dla których to coś więcej niż klub. Sam zaliczam się do tej grupy. Dla mnie, jak i dla wielu moich przyjaciół było to miejsce, w którym nie tylko pierwszy raz upajałem się alkoholem, świetną muzyką i niesamowitą atmosferą. Było to miejsce, które ukształtowało w jakimś stopniu – poprzez znakomitych djów, promotorów i trzymającego nad tym wszystkim pieczę menadżera oraz właściciela – mój muzyczny gust, estetykę, również późniejsze wybory zawodowe.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Jadłodajnia Filozoficzna spłonęła dokładnie 4 lata temu. Był to poniekąd epilog dla całego zagłębia klubowego przy Dobrej, które swego czasu przyciągało młodych ludzi z całej Warszawy.&#xA;&#xA;jadłodajnia&#xA;&#xA;Cztery różne miejscówki ze zróżnicowaną ofertą muzyczną i kulturalną były chyba najbarwniejszym przykładem subkulturowej różnorodności i jednocześnie łączącej je symbiozy, jaką można było zaobserwować w Warszawie od kiedy pamiętam.&#xA;&#xA;Punki i oiowcy bawiący się w bezpośrednim sąsiedztwie rastafarian i indie/emo młodzieży. Zwyczajni, niczym niewyróżniający się studenci tuż obok ludzi tak alternatywnych w swoich muzyczno-odzieżowych wyborach, że wręcz niemożliwych do sklasyfikowania… Co więcej, grupy i podgrupy stale przenikały się, niemalże niemożliwe było spędzenie tam nawet krótkiego czasu tak, by nikogo nowego nie poznać. Sam wyniosłem stamtąd kilka przypadkowych znajomości, które przerodziły się w trwałe przyjaźnie po dzień dzisiejszy.&#xA;&#xA;  Powoli obserwowałem upadek tego pięknego miejsca. Pierwszy padł „Czarny Lew”. Potem zatonęła osławiona „Aurora”.&#xA;&#xA;Powoli obserwowałem upadek tego pięknego miejsca. Pierwszy padł „Czarny Lew”, ponoć z powodu nieopłacalności (choć nie pamiętam sytuacji, żeby ten klub nie był pełen ludzi). Potem zatonęła osławiona „Aurora”. Próba podniesienia opuszczonego przez właściciela wraku przez muzycznych zajawkowiczów zakończyła się fiaskiem. Miasto miało co do tego terenu już inne plany.&#xA;&#xA;jadłodajnia&#xA;fot. Maciej Jakobielski&#xA;&#xA;Gdy dowiedziałem się o spłonięciu Jadłodajni, nie poczułem wiele. Byłem już wtedy w grupie „starej gwardii”, narzekającej na nowe, „studenciarskie” i dresiarskie towarzystwo, coraz większą degrengoladę infrastrukturalną klubu, w który nikt – świadomy rychłego zamknięcia z powodu planowanej w tym miejscu inwestycji – nie chciał pompować pieniędzy. Zabawne wydało mi się, że spędziłem tam akurat ostatni wieczór przed pożarem. Dopiero po dłuższym czasie dotarło do mnie, jak wiele straciłem…&#xA;&#xA;jadłodajnia&#xA;fot. pitaparty.blogspot.com&#xA;&#xA;Z okazji 4 rocznicy zniknięcia Jadłodajni Filozoficznej z kulturalnej mapy Warszawy, publikujemy wywiad z byłym właścicielem klubu, Maciejem Wysockim. Sprawa tej miejscówki powróciła na tapetę przy okazji pojawienia się pod koniec czerwca na facebook’u eventu „Chcemy przywrócenia „Jadłodajni Filozoficznej”. Akcję zainspirowały wydarzenia związane z „Cafe Kulturalną”, kiedy to w czerwcu tego roku, w wyniku osobistej interwencji prezydent miasta, popularny lokal pozostał w rękach dotychczasowych najemców, mimo wcześniejszych planów ich wyrzucenia.&#xA;&#xA;Wywiad został przeprowadzony we wrześniu tego roku.&#xA;&#xA;– W środę (12 września – przyp.red.) byłeś na spotkaniu z wiceprezydentem miasta. Było to kolejne spotkanie ws Jadłodajni Filozoficznej…&#xA;&#xA;– Tych spotkań, w ciągu czterech lat, były już dziesiątki.&#xA;&#xA;– Czy widać jakieś światełko w tunelu? Jak rozumiem, chcielibyście reaktywować miejsce pod tą samą nazwą?&#xA;&#xA;– Z grubsza rzecz biorąc tak. Ale to nie jest takie pewne. Chciałbym, by to nowe miejsce, zarówno pod względem organizacji przestrzeni, wielkości lokalu, jak i samej działalności, to było trochę co innego, jakaś szersza formuła.&#xA;&#xA;– Mógłbyś rozwinąć ten temat? Pytam właśnie o reaktywowanie klubu pod tą samą nazwą dlatego, że Twój post wywołał dość ożywioną dyskusję wśród ludzi, związanych z dawną Jadłodajnią. I pojawiły się głosy zarówno entuzjastyczne,wspierające tę inicjatywę, jak i takie, które krytykują pomysł „odkopywania trupa”…&#xA;&#xA;– Nazwa nazwą, ale tak naprawdę chodzi o pewien styl działania i zakres programowy. Jeżeli chodzi o styl, to wydaje mi się, że w znacznej mierze aktualnie istniejące kluby nie są w stanie naszego stylu „podrobić”. Jeśli chodzi o nazwę, to tak naprawdę nie jest ona najważniejsza. Faktem jest, że ją opatentowałem, ale niekoniecznie po to, żeby robić z niej przyszły użytek. Natomiast nie chciałbym, żeby ktokolwiek inny pod tą nazwę się podszywał. Skądinąd jakieś ekipy zaprzyjaźnione robiły niedawno imprezy na Placu Zabaw i trochę przesadziły z tytułem eventu…&#xA;&#xA;– Wróćmy do tematu rozszerzonej formuły działalności. Jak wyobrażałbyś sobie to miejsce, gdyby zostało ono przywrócone?&#xA;&#xA;– Ja mam pewne pomysły, te pomysły zresztą cały czas ewoluują. Na początku lat 80-tych, w Wiedniu, brałem udział w tworzeniu niezależnego centrum kultury. W Warszawie takiego miejsca nie było, nie ma i – jak widać – chyba nie będzie w najbliższym czasie. Ja nawet nie widzę w stolicy środowiska, które byłoby tym zainteresowane…chyba że gdzieś tam potajemnie jakieś osoby się spotykają i o tym rozmawiają, działają w tym kierunku. Pomysł, który zgłosiłem władzom Warszawy jeszcze w 2006 czy 2007 roku cały czas nie został zrealizowany. Była to idea, koncepcja związana z pewnym konkretnym miejscem – arkadami mostu Poniatowskiego. Zresztą o tej lokalizacji była teraz mowa na spotkaniu z prezydentem Olszewskim, no i sprawa oczywiście w dalszym ciągu jest aktualna, tyle że miasto słabo daje radę. To jest jednak Polska…&#xA;&#xA;– Cała ta dyskusja o powrocie Jadłodajni pojawiła się ponownie w sferze publicznej po osobistej interwencji prezydent Hanny Gronkiewicz – Waltz przeciwko zamknięciu „Kulturalnej”. To wtedy doszliście do wniosku, że skoro wywarcie publicznej presji na władze miasta może skutkować natychmiastowym działaniem…&#xA;&#xA;– …to dlaczego ja się muszę, że tak powiem, turlać cztery lata ze swoją sprawą…&#xA;&#xA;– Czy tamten precedens jakoś wpłynął na przyspieszenie Twojej sprawy?&#xA;&#xA;– Myślę, że tak. Doszły mnie głosy, że pewne treści, które umieściłem w liście otwartym (vide: https://www.facebook.com/events/535469976490437/), pewne pomysły i uwagi – zapewne także pod wrażeniem groźby odwołania Pani Prezydent w nadchodzącym referendum – zaczęły być wdrażane w życie. Ostatnio zlikwidowano Biuro Promocji Miasta, które już od samego początku jego działalności i ogromnych pieniędzy, którymi dysponowało, uważałem za skandal. Dziesiątki milionów złotych szły w powietrze na podstawie widzimisię jakiejś Pani, która może i z reklamą miała coś wspólnego, ale nic więcej. Ja pracowałem w reklamie w latach 90-tych i doskonale wiem, że pomysły związane z reklamą wcale nie przekładają się tak prosto na pomysły, związane z promocją miasta, czy w ogóle z promocją kultury, animacją. To było całkowite fiasko działań biura promocji miasta, jak i biura kultury, absolutne fiasko na obu tych polach. Ale niestety powiedziałbym więcej – to też jest fiasko tych środowisk, które brały udział w spotkaniach zespołu konsultacyjnego przy biurze kultury. Ja chodziłem na te spotkania i widziałem, że ci ludzie nie mają żadnego nowoczesnego pomysłu na to miasto.&#xA;&#xA;– Czy to były osoby, działające aktywnie w kulturze w sposób oddolny, również właściciele klubów?&#xA;&#xA;– Organizatorzy, animatorzy, szefowie i działacze z różnych NGO-sów, stowarzyszeń i fundacji. Jedynym właścicielem klubu, który się tam pojawiał, był Grzesiek Lewandowski (były właściciel klubu Chłodna 25, obecnie właściciel Baru Studio). On potem odniósł pewien sukces w tym środowisku, czego efektem było powstanie dokumentu „Program Rozwoju Kultury w Warszawie do 2020 roku”. Ten dokument jednak również oceniam jako bardzo słaby. Przede wszystkim nie rozlicza w ogóle wcześniejszych działań na tym polu, a po drugie jest zwykłą kosmetyką, nie proponuje żadnych zmian systemowych.&#xA;&#xA;– Opowiedz teraz proszę o tym, jak to się wszystko zaczęło. Jadłodajnia spłonęła 5 listopada 2009 roku. Już wcześniej dość długo słyszeliśmy pogłoski, że na tym terenie ma wkrótce powstać jakaś inwestycja…&#xA;&#xA;– To nie tylko pogłoski, ja dostałem oficjalne pismo od miasta w tej sprawie.&#xA;&#xA;– Jakie więc były Wasze dalsze kroki po pożarze?&#xA;&#xA;– Ja, wiedząc o tym, że i tak będziemy musieli się stamtąd wyprowadzić, jak i znając deklaracje ratusza o pomocy w znalezieniu nowej lokalizacji, zdecydowałem, że nie ma sensu inwestować pieniędzy w coś,co i tak skazane jest na niebyt. Pomyślałem, że lepiej zainwestować w miejsce, które będziemy mieć teoretycznie na stałe.&#xA;&#xA;– I pojawił się pomysł lokalizacji na Nowym Zjeździe…&#xA;&#xA;– To była propozycja burmistrza Bartelskiego! Pojawiła się zresztą dosyć szybko…&#xA;&#xA;– Czyli miasto wyraziło chęć współpracy po pożarze?&#xA;&#xA;– Tak naprawdę, w jakiejś mierze cały czas chce współpracować. Tylko niestety styl tej współpracy przez te cztery lata był i jest wysoce niezadowalający.&#xA;&#xA;– A więc burmistrz Bartelski proponuje Nowy Zjazd i…&#xA;&#xA;– …i ja zacząłem działać w tym kierunku. Zacząłem załatwiać wszystkie potrzebne zezwolenia, dokumenty. No i na samym końcu pojawiło się stołeczne biuro gospodarowania nieruchomościami, które powiedziało „nie”. Odwoływałem się do Rady Warszawy, która w ogóle się na ten temat nie wypowiedziała, do prezydent Warszawy, w której imieniu spotkał się ze mną wiceprezydent Olszewski w lutym, czy marcu tego roku. Trwało to wszystko ponad dwa lata, a skończyło się tak, że w maju burmistrz Bartelski stwierdził, że sprawa na tym etapie jest zakończona.&#xA;&#xA;– A z jakiego powodu właściwie biuro gospodarowania nieruchomościami powiedziało „nie”?&#xA;&#xA;– Znaleźli jakieś powody formalne.&#xA;&#xA;– Chodziło o to, żeby storpedować ten projekt?&#xA;&#xA;– Ja bym tak daleko nie sięgał. To jest raczej powszechna – i to nie tylko w Warszawie, wydaje mi się, że w całej Polsce – ogólna niemoc. Brak intensywnego zainteresowania urzędników nie tylko sprawami formalnymi, ale też społecznymi. Ja jestem tylko jednym z przykładów tego stanu rzeczy.&#xA;&#xA;–  Jeśli nie Nowy Zjazd – to co?&#xA;&#xA;– Moje ustalenia z prezydentem Olszewskim są takie, co zresztą znalazło wyraz w poście na Facebooku, że jeśli znajdę jakiś inny lokal w mieście, który będzie mi odpowiadał, to mogę go od miasta dostać.&#xA;&#xA;– Ale na razie takiego miejsca nie znalazłeś?&#xA;&#xA;– Dlatego rzuciłem na Facebooku takie zawołanie w stylu Gierka „Pomożecie?”. Niech wszyscy zainteresowani też szukają i jak ktoś coś znajdzie i zaproponuje, to ja mogę to zrobić, po prostu. Dostosowałem się tym odzewem do stylu rządzących, więc jest to jednocześnie apel ironiczny.&#xA;&#xA;– Sam nie działasz w tym kierunku, żeby znaleźć coś na własną rękę?&#xA;&#xA;– Ja już przecież tych lokalizacji znalazłem ze cztery w ciągu ostatnich czterech lat. I z żadną nie dało rady. To jest taki polski, chocholi taniec.&#xA;&#xA;– Dziękuję za rozmowę.&#xA;&#xA;Rozmawiał: Filip Jaremko&#xA;&#xA;jadłodajnia&#xA;fot.pitaparty.blogspot.com&#xA;Na zdjęciu autor tekstu na barkach Sekretarza Redakcji w trakcie wyczerpującego śledztwa dziennikarskiego&#xA;&#xA;Po więcej  zdjęć i wspomnień zajrzyjcie na nasz fanpage:&#xA;&#xA;https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;type=3&#xA;&#xA;div class=&#34;fb-post&#34; data-href=&#34;https://www.facebook.com/media/set/?vanity=PanskaSkorka&amp;amp;set=a.414234645368726&amp;amp;tn=%2CO&#34; data-width=&#34;500&#34; data-show-text=&#34;true&#34;blockquote cite=&#34;https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;amp;type=3&#34; class=&#34;fb-xfbml-parse-ignore&#34;pWszystkie zdjęcia pochodzą z bloga pitaparty.blogspot.com. Fotografie pochodzą z okresu 07.2008 - 10.2009. Jadło.../pOpublikowany przez a href=&#34;https://facebook.com/PanskaSkorka&#34;Pańska Skórka/a&amp;nbsp;a href=&#34;https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;amp;type=3&#34;Środa, 6 listopada 2013/a/blockquote/div&#xA;&#xA;#elegancko #powiśle&#xA;&#xA;aut. #filipjaremko&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/k2PC4fBalBWS/Bu6koSfNsc4GjmU651TA7UepaVILq95LIX0THBMG.jpg" alt="jadłodajnia"></p>

<p>Filip Jaremko</p>

<p>5 listopada 2013</p>

<p>Jadłodajnia Filozoficzna. Niektórym, zwłaszcza młodszym wiekiem ta nazwa nie mówi zapewne nic. Inni kojarzą ją z zagłębiem klubowym, które świetnie prosperowało kiedyś przy ulicy Dobrej, tuż obok BUW-u. Są też jednak i tacy, dla których to coś więcej niż klub. Sam zaliczam się do tej grupy. Dla mnie, jak i dla wielu moich przyjaciół było to miejsce, w którym nie tylko pierwszy raz upajałem się alkoholem, świetną muzyką i niesamowitą atmosferą. Było to miejsce, które ukształtowało w jakimś stopniu – poprzez znakomitych djów, promotorów i trzymającego nad tym wszystkim pieczę menadżera oraz właściciela – mój muzyczny gust, estetykę, również późniejsze wybory zawodowe.</p>



<p>Jadłodajnia Filozoficzna spłonęła dokładnie 4 lata temu. Był to poniekąd epilog dla całego zagłębia klubowego przy Dobrej, które swego czasu przyciągało młodych ludzi z całej Warszawy.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/UiJDJ3mNcame/exSmsWbhyluwZ4oSkyHPqRYtobRR1CNiWuzNRj4n.webp" alt="jadłodajnia"></p>

<p>Cztery różne miejscówki ze zróżnicowaną ofertą muzyczną i kulturalną były chyba najbarwniejszym przykładem subkulturowej różnorodności i jednocześnie łączącej je symbiozy, jaką można było zaobserwować w Warszawie od kiedy pamiętam.</p>

<p>Punki i oiowcy bawiący się w bezpośrednim sąsiedztwie rastafarian i indie/emo młodzieży. Zwyczajni, niczym niewyróżniający się studenci tuż obok ludzi tak alternatywnych w swoich muzyczno-odzieżowych wyborach, że wręcz niemożliwych do sklasyfikowania… Co więcej, grupy i podgrupy stale przenikały się, niemalże niemożliwe było spędzenie tam nawet krótkiego czasu tak, by nikogo nowego nie poznać. Sam wyniosłem stamtąd kilka przypadkowych znajomości, które przerodziły się w trwałe przyjaźnie po dzień dzisiejszy.</p>

<blockquote><p>Powoli obserwowałem upadek tego pięknego miejsca. Pierwszy padł „Czarny Lew”. Potem zatonęła osławiona „Aurora”.</p></blockquote>

<p>Powoli obserwowałem upadek tego pięknego miejsca. Pierwszy padł „Czarny Lew”, ponoć z powodu nieopłacalności (choć nie pamiętam sytuacji, żeby ten klub nie był pełen ludzi). Potem zatonęła osławiona „Aurora”. Próba podniesienia opuszczonego przez właściciela wraku przez muzycznych zajawkowiczów zakończyła się fiaskiem. Miasto miało co do tego terenu już inne plany.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/2zrb0ForKwhj/7rQHzTuOuOnaOo83P1e1p1sZfY5iWRZKk6NVYRN0.webp" alt="jadłodajnia">
<em>fot. Maciej Jakobielski</em></p>

<p>Gdy dowiedziałem się o spłonięciu Jadłodajni, nie poczułem wiele. Byłem już wtedy w grupie „starej gwardii”, narzekającej na nowe, „studenciarskie” i dresiarskie towarzystwo, coraz większą degrengoladę infrastrukturalną klubu, w który nikt – świadomy rychłego zamknięcia z powodu planowanej w tym miejscu inwestycji – nie chciał pompować pieniędzy. Zabawne wydało mi się, że spędziłem tam akurat ostatni wieczór przed pożarem. Dopiero po dłuższym czasie dotarło do mnie, jak wiele straciłem…</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/ohWo2b6EToPc/WCgJhWaVqv9hG1bTwIYn0NN10SmxEyR8hDTLxqzY.webp" alt="jadłodajnia">
<em>fot. pitaparty.blogspot.com</em></p>

<p>Z okazji 4 rocznicy zniknięcia Jadłodajni Filozoficznej z kulturalnej mapy Warszawy, publikujemy wywiad z byłym właścicielem klubu, Maciejem Wysockim. Sprawa tej miejscówki powróciła na tapetę przy okazji pojawienia się pod koniec czerwca na facebook’u eventu „Chcemy przywrócenia „Jadłodajni Filozoficznej”. Akcję zainspirowały wydarzenia związane z „Cafe Kulturalną”, kiedy to w czerwcu tego roku, w wyniku osobistej interwencji prezydent miasta, popularny lokal pozostał w rękach dotychczasowych najemców, mimo wcześniejszych planów ich wyrzucenia.</p>

<p>Wywiad został przeprowadzony we wrześniu tego roku.</p>

<p><strong>– W środę (12 września – przyp.red.) byłeś na spotkaniu z wiceprezydentem miasta. Było to kolejne spotkanie ws Jadłodajni Filozoficznej…</strong></p>

<p>– Tych spotkań, w ciągu czterech lat, były już dziesiątki.</p>

<p><strong>– Czy widać jakieś światełko w tunelu? Jak rozumiem, chcielibyście reaktywować miejsce pod tą samą nazwą?</strong></p>

<p>– Z grubsza rzecz biorąc tak. Ale to nie jest takie pewne. Chciałbym, by to nowe miejsce, zarówno pod względem organizacji przestrzeni, wielkości lokalu, jak i samej działalności, to było trochę co innego, jakaś szersza formuła.</p>

<p><strong>– Mógłbyś rozwinąć ten temat? Pytam właśnie o reaktywowanie klubu pod tą samą nazwą dlatego, że Twój post wywołał dość ożywioną dyskusję wśród ludzi, związanych z dawną Jadłodajnią. I pojawiły się głosy zarówno entuzjastyczne,wspierające tę inicjatywę, jak i takie, które krytykują pomysł „odkopywania trupa”…</strong></p>

<p>– Nazwa nazwą, ale tak naprawdę chodzi o pewien styl działania i zakres programowy. Jeżeli chodzi o styl, to wydaje mi się, że w znacznej mierze aktualnie istniejące kluby nie są w stanie naszego stylu „podrobić”. Jeśli chodzi o nazwę, to tak naprawdę nie jest ona najważniejsza. Faktem jest, że ją opatentowałem, ale niekoniecznie po to, żeby robić z niej przyszły użytek. Natomiast nie chciałbym, żeby ktokolwiek inny pod tą nazwę się podszywał. Skądinąd jakieś ekipy zaprzyjaźnione robiły niedawno imprezy na Placu Zabaw i trochę przesadziły z tytułem eventu…</p>

<p><strong>– Wróćmy do tematu rozszerzonej formuły działalności. Jak wyobrażałbyś sobie to miejsce, gdyby zostało ono przywrócone?</strong></p>

<p>– Ja mam pewne pomysły, te pomysły zresztą cały czas ewoluują. Na początku lat 80-tych, w Wiedniu, brałem udział w tworzeniu niezależnego centrum kultury. W Warszawie takiego miejsca nie było, nie ma i – jak widać – chyba nie będzie w najbliższym czasie. Ja nawet nie widzę w stolicy środowiska, które byłoby tym zainteresowane…chyba że gdzieś tam potajemnie jakieś osoby się spotykają i o tym rozmawiają, działają w tym kierunku. Pomysł, który zgłosiłem władzom Warszawy jeszcze w 2006 czy 2007 roku cały czas nie został zrealizowany. Była to idea, koncepcja związana z pewnym konkretnym miejscem – arkadami mostu Poniatowskiego. Zresztą o tej lokalizacji była teraz mowa na spotkaniu z prezydentem Olszewskim, no i sprawa oczywiście w dalszym ciągu jest aktualna, tyle że miasto słabo daje radę. To jest jednak Polska…</p>

<p><strong>– Cała ta dyskusja o powrocie Jadłodajni pojawiła się ponownie w sferze publicznej po osobistej interwencji prezydent Hanny Gronkiewicz – Waltz przeciwko zamknięciu „Kulturalnej”. To wtedy doszliście do wniosku, że skoro wywarcie publicznej presji na władze miasta może skutkować natychmiastowym działaniem…</strong></p>

<p>– …to dlaczego ja się muszę, że tak powiem, turlać cztery lata ze swoją sprawą…</p>

<p><strong>– Czy tamten precedens jakoś wpłynął na przyspieszenie Twojej sprawy?</strong></p>

<p>– Myślę, że tak. Doszły mnie głosy, że pewne treści, które umieściłem w liście otwartym (vide: <a href="https://www.facebook.com/events/535469976490437/" rel="nofollow">https://www.facebook.com/events/535469976490437/</a>), pewne pomysły i uwagi – zapewne także pod wrażeniem groźby odwołania Pani Prezydent w nadchodzącym referendum – zaczęły być wdrażane w życie. Ostatnio zlikwidowano Biuro Promocji Miasta, które już od samego początku jego działalności i ogromnych pieniędzy, którymi dysponowało, uważałem za skandal. Dziesiątki milionów złotych szły w powietrze na podstawie widzimisię jakiejś Pani, która może i z reklamą miała coś wspólnego, ale nic więcej. Ja pracowałem w reklamie w latach 90-tych i doskonale wiem, że pomysły związane z reklamą wcale nie przekładają się tak prosto na pomysły, związane z promocją miasta, czy w ogóle z promocją kultury, animacją. To było całkowite fiasko działań biura promocji miasta, jak i biura kultury, absolutne fiasko na obu tych polach. Ale niestety powiedziałbym więcej – to też jest fiasko tych środowisk, które brały udział w spotkaniach zespołu konsultacyjnego przy biurze kultury. Ja chodziłem na te spotkania i widziałem, że ci ludzie nie mają żadnego nowoczesnego pomysłu na to miasto.</p>

<p><strong>– Czy to były osoby, działające aktywnie w kulturze w sposób oddolny, również właściciele klubów?</strong></p>

<p>– Organizatorzy, animatorzy, szefowie i działacze z różnych NGO-sów, stowarzyszeń i fundacji. Jedynym właścicielem klubu, który się tam pojawiał, był Grzesiek Lewandowski (były właściciel klubu Chłodna 25, obecnie właściciel Baru Studio). On potem odniósł pewien sukces w tym środowisku, czego efektem było powstanie dokumentu „Program Rozwoju Kultury w Warszawie do 2020 roku”. Ten dokument jednak również oceniam jako bardzo słaby. Przede wszystkim nie rozlicza w ogóle wcześniejszych działań na tym polu, a po drugie jest zwykłą kosmetyką, nie proponuje żadnych zmian systemowych.</p>

<p><strong>– Opowiedz teraz proszę o tym, jak to się wszystko zaczęło. Jadłodajnia spłonęła 5 listopada 2009 roku. Już wcześniej dość długo słyszeliśmy pogłoski, że na tym terenie ma wkrótce powstać jakaś inwestycja…</strong></p>

<p>– To nie tylko pogłoski, ja dostałem oficjalne pismo od miasta w tej sprawie.</p>

<p><strong>– Jakie więc były Wasze dalsze kroki po pożarze?</strong></p>

<p>– Ja, wiedząc o tym, że i tak będziemy musieli się stamtąd wyprowadzić, jak i znając deklaracje ratusza o pomocy w znalezieniu nowej lokalizacji, zdecydowałem, że nie ma sensu inwestować pieniędzy w coś,co i tak skazane jest na niebyt. Pomyślałem, że lepiej zainwestować w miejsce, które będziemy mieć teoretycznie na stałe.</p>

<p><strong>– I pojawił się pomysł lokalizacji na Nowym Zjeździe…</strong></p>

<p>– To była propozycja burmistrza Bartelskiego! Pojawiła się zresztą dosyć szybko…</p>

<p><strong>– Czyli miasto wyraziło chęć współpracy po pożarze?</strong></p>

<p>– Tak naprawdę, w jakiejś mierze cały czas chce współpracować. Tylko niestety styl tej współpracy przez te cztery lata był i jest wysoce niezadowalający.</p>

<p><strong>– A więc burmistrz Bartelski proponuje Nowy Zjazd i…</strong></p>

<p>– …i ja zacząłem działać w tym kierunku. Zacząłem załatwiać wszystkie potrzebne zezwolenia, dokumenty. No i na samym końcu pojawiło się stołeczne biuro gospodarowania nieruchomościami, które powiedziało „nie”. Odwoływałem się do Rady Warszawy, która w ogóle się na ten temat nie wypowiedziała, do prezydent Warszawy, w której imieniu spotkał się ze mną wiceprezydent Olszewski w lutym, czy marcu tego roku. Trwało to wszystko ponad dwa lata, a skończyło się tak, że w maju burmistrz Bartelski stwierdził, że sprawa na tym etapie jest zakończona.</p>

<p><strong>– A z jakiego powodu właściwie biuro gospodarowania nieruchomościami powiedziało „nie”?</strong></p>

<p>– Znaleźli jakieś powody formalne.</p>

<p><strong>– Chodziło o to, żeby storpedować ten projekt?</strong></p>

<p>– Ja bym tak daleko nie sięgał. To jest raczej powszechna – i to nie tylko w Warszawie, wydaje mi się, że w całej Polsce – ogólna niemoc. Brak intensywnego zainteresowania urzędników nie tylko sprawami formalnymi, ale też społecznymi. Ja jestem tylko jednym z przykładów tego stanu rzeczy.</p>

<p><strong>–  Jeśli nie Nowy Zjazd – to co?</strong></p>

<p>– Moje ustalenia z prezydentem Olszewskim są takie, co zresztą znalazło wyraz w poście na Facebooku, że jeśli znajdę jakiś inny lokal w mieście, który będzie mi odpowiadał, to mogę go od miasta dostać.</p>

<p><strong>– Ale na razie takiego miejsca nie znalazłeś?</strong></p>

<p>– Dlatego rzuciłem na Facebooku takie zawołanie w stylu Gierka „Pomożecie?”. Niech wszyscy zainteresowani też szukają i jak ktoś coś znajdzie i zaproponuje, to ja mogę to zrobić, po prostu. Dostosowałem się tym odzewem do stylu rządzących, więc jest to jednocześnie apel ironiczny.</p>

<p><strong>– Sam nie działasz w tym kierunku, żeby znaleźć coś na własną rękę?</strong></p>

<p>– Ja już przecież tych lokalizacji znalazłem ze cztery w ciągu ostatnich czterech lat. I z żadną nie dało rady. To jest taki polski, chocholi taniec.</p>

<p><strong>– Dziękuję za rozmowę.</strong></p>

<p>Rozmawiał: Filip Jaremko</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/ho546VrAOWm9/wmCv24uZsr5TttoKhgOuFBPcWpRfHMmpVpr8yVqj.webp" alt="jadłodajnia">
<em>fot.pitaparty.blogspot.com</em>
Na zdjęciu autor tekstu na barkach Sekretarza Redakcji w trakcie wyczerpującego śledztwa dziennikarskiego</p>

<p>Po więcej  zdjęć i wspomnień zajrzyjcie na nasz fanpage:</p>

<p><a href="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;type=3" rel="nofollow">https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;type=3</a></p>

<div class="fb-post"><blockquote cite="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;type=3" class="fb-xfbml-parse-ignore"><p>Wszystkie zdjęcia pochodzą z bloga pitaparty.blogspot.com. Fotografie pochodzą z okresu 07.2008 - 10.2009. Jadło...</p>Opublikowany przez <a href="https://facebook.com/PanskaSkorka" rel="nofollow">Pańska Skórka</a> <a href="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;type=3" rel="nofollow">Środa, 6 listopada 2013</a></blockquote></div>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:powi%C5%9Ble" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">powiśle</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:filipjaremko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">filipjaremko</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/jadlodajnia-pamietamy</guid>
      <pubDate>Mon, 27 Feb 2023 14:19:26 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>MERCEDES BĘC – CZYLI RELACJA Z DYSKUSJI O REKLAMIE W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/mercedes-bec-czyli-relacja-z-dyskusji-o-reklamie-w-przestrzeni-publicznej</link>
      <description>&lt;![CDATA[oreklamie&#xA;&#xA;Filip Jaremko&#xA;&#xA;25 września 2013&#xA;&#xA;Cóż za koincydencja! – pomyślałem sobie wczoraj. Ledwie Piotr wrzucił na Pańską Skórkę niechlubną galerię warszawskiej reklamy wielkoformatowej, a tu wyskakuje mi zaproszenie na spotkanie, poświęcone temu właśnie problemowi. „Orientuj się!” to – jak głosi informacja prasowa – cykl spotkań, poświęconych zagadnieniom kultury miejskiej, organizowany przez Fundację „Bęc Zmiana” w pawilonie Stacja Mercedes. Nie dane mi było wcześniej odwiedzić tego miejsca, a w jakiś sposób ubzdurałem sobie, iż jest to po prostu wydzielona na cele kulturalne część salonu handlowego tej marki. Jak się okazało na miejscu – nie myliłem się. Wygląd tego salonu nijak jednak ma się do tradycyjnych oszklonych witryn, pełnych najnowszych modeli danej marki i mniej lub bardziej nowoczesnych, ascetycznych wnętrz.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Stacja Mercedes ulokowała się na rogu parku Czerwonego Krzyża, w miejscu zburzonych niedawno starych garaży. Zaprojektowany przez wziętą pracownię architektoniczną WWAA pawilon robi naprawdę świetne wrażenie: ażurowa drewniana konstrukcja, zadaszenie z przezroczystych plastikowych płyt, a przede wszystkim niełatwa do okiełznania, nieregularna bryła i otwierane w ciągu dnia na oścież metalowe drzwi, nawiązujące do nieistniejących już garaży. Wszystko to, dodając do tego nastrojowe oświetlenie, sprawia, że jest to przede wszystkim przestrzeń, w której ma się ochotę spędzić czas. Ustawiony w centralnym punkcie samochód, migające tu i ówdzie monitory z reklamami, czy nawet potężne logo sponsora, wpisane w jedną z drewnianych ścian nie rażą, wydają się być dodatkiem do naprawdę ciekawego i przytulnego miejsca. Nie chciałbym, aby ten przydługi wstęp zabrzmiał jak product placement. Faktem jednak jest, że Mercedes trafił w dziesiątkę pod względem sposobu promowania własnej marki wśród Warszawiaków. Przykład pawilonu pojawił się zresztą dość szybko podczas dyskusji dla zobrazowania alternatywnych form reklamy, które dobrze wpisują się, a wręcz ubogacają przestrzeń publiczną. Zacznijmy jednak od początku.&#xA;&#xA;Do dyskusji, oprócz prowadzącego ją Arka Gruszczyńskiego, zasiadła pani Mirosława Rudzka z firmy Mercedes, Tomek Fudala – krytyk sztuki i kurator festiwalu „Warszawa w Budowie” oraz Tymek Borowski – artysta plastyk. Obecność jedynej w tym gronie niewiasty była chyba podyktowana względami kurtuazyjnymi, gdyż jej aktywność ograniczyła się właściwie tylko do opowiedzenia o projekcie Stacja Mercedes, który ma być – i jest – dowodem na nowoczesne i przyjazne podejście do reklamy przez firmę, którą reprezentuje. Zgromadzona publiczność, w liczbie tylko o połowę przekraczającej panelistów (czy było to wynikiem braku zainteresowania tematem przez Warszawiaków, czy zorganizowanym w tym samym czasie przy Foksal wykładem Helmuta Jahna – naprawdę nie wiem), miała przyjemność wysłuchać najpierw ciekawego zagajenia w wykonaniu Tomka Fudali. Z niego dowiedzieliśmy się miedzy innymi, że reklama wielkoformatowa był obecna w Warszawie już od końca XIX wieku. Jak się jednak miały tego typu reklamy, wymalowane na pustych ścianach kamienic, do gigantycznych banerów, zasłaniających obecnie fasady budynków, wie chyba każdy, kto natknął się kiedyś na te relikty outdooru, widniejące jeszcze gdzieniegdzie w Warszawie tudzież innych polskich miastach.&#xA;&#xA;Oczywiście wszyscy dyskutanci zgodzili się co do tego, że reklama wielkoformatowa szpeci przestrzeń publiczną. Tymek Borowski dodał, że do podobnych wniosków dochodzą sami reklamodawcy, a przewartościowanie w tej dziedzinie nie polega na prostej zmianie nośników, ale na docieraniu do klientów w sposób bardziej przyjazny, oferujący im coś poza rozpraszaniem uwagi. Jednocześnie cała czwórka skonstatowała, że reklamy wielkoformatowe nie znikną wraz z ewolucją marketingu. Fudala obwiniał o to niektóre drukarnie, naciągające małe przedsiębiorstwa na taki właśnie, anachroniczny w dzisiejszych czasach sposób promocji. Jako winnych wskazywał też prywatnych właścicieli działek, którzy wynajmują swoje place pod wielkie konstrukcje outdoorowe. Głównego winnego obecnego stanu rzeczy warto chyba jednak upatrywać we władzach miast, które z epidemią banerów i wizualnym „noise’em” nie za bardzo umieją sobie poradzić. Uczestnicy spotkania, jak również wywołana z widowni do głosu Aleksandra Stępień z inicjatywy „Miasto Moje A w Nim”, z nadzieją spoglądali na prezydencki projekt nowelizacji ustawy o ochronie krajobrazu. Zapisy tego projektu rzeczywiście wydają się być krokiem w dobrym kierunku, jednak część z nich jest mocno kwestionowana przez organizacje, zrzeszające producentów energii wiatrowej – bo to w nich wspomniana ustawa uderzy najbardziej. Nie wiadomo więc, czy projekt w ogóle wejdzie w życie. Jednocześnie rozmówcy zwrócili uwagę na to, że zaproponowane w nim rozwiązania dotyczące powierzchni reklamowych w przestrzeni publicznej, są tak naprawdę opcją minimum i dość łatwo będzie reklamodawcom je obejść.&#xA;&#xA;Dyskusja robiła na mnie wrażenie ciekawej, ale jednocześnie jałowej rozmowy o przyszłości reklamy i standardowego utyskiwania na reklamowe pandemonium, które wszyscy obserwujemy zarówno w Warszawie i innych dużych miastach Polski, ale też w mniejszych miejscowościach w sezonie turystycznym. Sprawdziło się tym samym proroctwo Piotra, który odradzał mi udział w niej, prognozując właśnie jedynie narzekanie i brak konstruktywnych wniosków. Odniosłem wrażenie, że wszyscy pokładają całą nadzieję właśnie w ustawie Bronisława Komorowskiego.&#xA;Na szczęście po oddaniu głosu publiczności, swoje postulaty zaproponował artysta – grafik, który wyrwał dyskutantów z marazmu. Wskazał na faktyczny problem nierespektowania prawa do integralności utworu architektonicznego (rodzi to uzasadnione pytanie, czy nawet najlepsza ustawa oczyści przestrzeń miejską z niechcianych reklam, o ile władze nie znajdą w sobie na tyle dużo determinacji, by faktycznie wcielić ją w życie?). Zaproponował też stworzenie eksperckiej komisji, która arbitralnie decydowałaby, gdzie i jaką reklamę w mieście można będzie umieścić. Fudala nawiązał wtedy do komisji, stworzonej przez Naczelnego Plastyka Warszawy w okresie PRL, Stanisława Soszyńskiego, której działalność polegała właśnie na sprawdzaniu, czy istniejące założenia urbanistyczne są respektowane.&#xA;Jak słusznie zwrócono uwagę, takie ciało eksperckie narażone byłoby na duże naciski i oskarżenia o stronniczość. Jest to jednak jakiś pomysł, na pewno wart rozważenia.&#xA;&#xA;Być może dyskusja przyniosłaby więcej konkretnych propozycji rozwiązań, gdyby udział w niej wziął jakiś przedstawiciel władz miejskich. Niemniej cieszy, że w następstwie poruszenia tego problemu przez nowego naczelnika Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej m.st. Warszawa, Grzegorza Piątka, takie debaty zaczynają się odbywać. Kolejna, zorganizowana przez inicjatywę „Miasto Moje A w Nim” już jutro o 18.00 w Barze Prasowym. Warto się na nią wybrać, bo będzie możliwość usłyszeć, co w tym temacie ma do zaproponowania ratusz – w osobie wspomnianego Piątka.&#xA;&#xA;oreklamie2&#xA;&#xA;elegancko&#xA;&#xA;aut. #filipjaremko&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/UM6iUoyYogFY/eZ32bSXA9Z9QWWh7b2eGJr5kg1Q8tKQpWiLCqdLc.jpg" alt="oreklamie"></p>

<p>Filip Jaremko</p>

<p>25 września 2013</p>

<p>Cóż za koincydencja! – pomyślałem sobie wczoraj. Ledwie Piotr wrzucił na Pańską Skórkę niechlubną galerię warszawskiej reklamy wielkoformatowej, a tu wyskakuje mi zaproszenie na spotkanie, poświęcone temu właśnie problemowi. „Orientuj się!” to – jak głosi informacja prasowa – cykl spotkań, poświęconych zagadnieniom kultury miejskiej, organizowany przez Fundację „Bęc Zmiana” w pawilonie Stacja Mercedes. Nie dane mi było wcześniej odwiedzić tego miejsca, a w jakiś sposób ubzdurałem sobie, iż jest to po prostu wydzielona na cele kulturalne część salonu handlowego tej marki. Jak się okazało na miejscu – nie myliłem się. Wygląd tego salonu nijak jednak ma się do tradycyjnych oszklonych witryn, pełnych najnowszych modeli danej marki i mniej lub bardziej nowoczesnych, ascetycznych wnętrz.</p>



<p>Stacja Mercedes ulokowała się na rogu parku Czerwonego Krzyża, w miejscu zburzonych niedawno starych garaży. Zaprojektowany przez wziętą pracownię architektoniczną WWAA pawilon robi naprawdę świetne wrażenie: ażurowa drewniana konstrukcja, zadaszenie z przezroczystych plastikowych płyt, a przede wszystkim niełatwa do okiełznania, nieregularna bryła i otwierane w ciągu dnia na oścież metalowe drzwi, nawiązujące do nieistniejących już garaży. Wszystko to, dodając do tego nastrojowe oświetlenie, sprawia, że jest to przede wszystkim przestrzeń, w której ma się ochotę spędzić czas. Ustawiony w centralnym punkcie samochód, migające tu i ówdzie monitory z reklamami, czy nawet potężne logo sponsora, wpisane w jedną z drewnianych ścian nie rażą, wydają się być dodatkiem do naprawdę ciekawego i przytulnego miejsca. Nie chciałbym, aby ten przydługi wstęp zabrzmiał jak product placement. Faktem jednak jest, że Mercedes trafił w dziesiątkę pod względem sposobu promowania własnej marki wśród Warszawiaków. Przykład pawilonu pojawił się zresztą dość szybko podczas dyskusji dla zobrazowania alternatywnych form reklamy, które dobrze wpisują się, a wręcz ubogacają przestrzeń publiczną. Zacznijmy jednak od początku.</p>

<p>Do dyskusji, oprócz prowadzącego ją Arka Gruszczyńskiego, zasiadła pani Mirosława Rudzka z firmy Mercedes, Tomek Fudala – krytyk sztuki i kurator festiwalu „Warszawa w Budowie” oraz Tymek Borowski – artysta plastyk. Obecność jedynej w tym gronie niewiasty była chyba podyktowana względami kurtuazyjnymi, gdyż jej aktywność ograniczyła się właściwie tylko do opowiedzenia o projekcie Stacja Mercedes, który ma być – i jest – dowodem na nowoczesne i przyjazne podejście do reklamy przez firmę, którą reprezentuje. Zgromadzona publiczność, w liczbie tylko o połowę przekraczającej panelistów (czy było to wynikiem braku zainteresowania tematem przez Warszawiaków, czy zorganizowanym w tym samym czasie przy Foksal wykładem Helmuta Jahna – naprawdę nie wiem), miała przyjemność wysłuchać najpierw ciekawego zagajenia w wykonaniu Tomka Fudali. Z niego dowiedzieliśmy się miedzy innymi, że reklama wielkoformatowa był obecna w Warszawie już od końca XIX wieku. Jak się jednak miały tego typu reklamy, wymalowane na pustych ścianach kamienic, do gigantycznych banerów, zasłaniających obecnie fasady budynków, wie chyba każdy, kto natknął się kiedyś na te relikty outdooru, widniejące jeszcze gdzieniegdzie w Warszawie tudzież innych polskich miastach.</p>

<p>Oczywiście wszyscy dyskutanci zgodzili się co do tego, że reklama wielkoformatowa szpeci przestrzeń publiczną. Tymek Borowski dodał, że do podobnych wniosków dochodzą sami reklamodawcy, a przewartościowanie w tej dziedzinie nie polega na prostej zmianie nośników, ale na docieraniu do klientów w sposób bardziej przyjazny, oferujący im coś poza rozpraszaniem uwagi. Jednocześnie cała czwórka skonstatowała, że reklamy wielkoformatowe nie znikną wraz z ewolucją marketingu. Fudala obwiniał o to niektóre drukarnie, naciągające małe przedsiębiorstwa na taki właśnie, anachroniczny w dzisiejszych czasach sposób promocji. Jako winnych wskazywał też prywatnych właścicieli działek, którzy wynajmują swoje place pod wielkie konstrukcje outdoorowe. Głównego winnego obecnego stanu rzeczy warto chyba jednak upatrywać we władzach miast, które z epidemią banerów i wizualnym „noise’em” nie za bardzo umieją sobie poradzić. Uczestnicy spotkania, jak również wywołana z widowni do głosu Aleksandra Stępień z inicjatywy „Miasto Moje A w Nim”, z nadzieją spoglądali na prezydencki projekt nowelizacji ustawy o ochronie krajobrazu. Zapisy tego projektu rzeczywiście wydają się być krokiem w dobrym kierunku, jednak część z nich jest mocno kwestionowana przez organizacje, zrzeszające producentów energii wiatrowej – bo to w nich wspomniana ustawa uderzy najbardziej. Nie wiadomo więc, czy projekt w ogóle wejdzie w życie. Jednocześnie rozmówcy zwrócili uwagę na to, że zaproponowane w nim rozwiązania dotyczące powierzchni reklamowych w przestrzeni publicznej, są tak naprawdę opcją minimum i dość łatwo będzie reklamodawcom je obejść.</p>

<p>Dyskusja robiła na mnie wrażenie ciekawej, ale jednocześnie jałowej rozmowy o przyszłości reklamy i standardowego utyskiwania na reklamowe pandemonium, które wszyscy obserwujemy zarówno w Warszawie i innych dużych miastach Polski, ale też w mniejszych miejscowościach w sezonie turystycznym. Sprawdziło się tym samym proroctwo Piotra, który odradzał mi udział w niej, prognozując właśnie jedynie narzekanie i brak konstruktywnych wniosków. Odniosłem wrażenie, że wszyscy pokładają całą nadzieję właśnie w ustawie Bronisława Komorowskiego.
Na szczęście po oddaniu głosu publiczności, swoje postulaty zaproponował artysta – grafik, który wyrwał dyskutantów z marazmu. Wskazał na faktyczny problem nierespektowania prawa do integralności utworu architektonicznego (rodzi to uzasadnione pytanie, czy nawet najlepsza ustawa oczyści przestrzeń miejską z niechcianych reklam, o ile władze nie znajdą w sobie na tyle dużo determinacji, by faktycznie wcielić ją w życie?). Zaproponował też stworzenie eksperckiej komisji, która arbitralnie decydowałaby, gdzie i jaką reklamę w mieście można będzie umieścić. Fudala nawiązał wtedy do komisji, stworzonej przez Naczelnego Plastyka Warszawy w okresie PRL, Stanisława Soszyńskiego, której działalność polegała właśnie na sprawdzaniu, czy istniejące założenia urbanistyczne są respektowane.
Jak słusznie zwrócono uwagę, takie ciało eksperckie narażone byłoby na duże naciski i oskarżenia o stronniczość. Jest to jednak jakiś pomysł, na pewno wart rozważenia.</p>

<p>Być może dyskusja przyniosłaby więcej konkretnych propozycji rozwiązań, gdyby udział w niej wziął jakiś przedstawiciel władz miejskich. Niemniej cieszy, że w następstwie poruszenia tego problemu przez nowego naczelnika Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej m.st. Warszawa, Grzegorza Piątka, takie debaty zaczynają się odbywać. Kolejna, zorganizowana przez inicjatywę „Miasto Moje A w Nim” już jutro o 18.00 w Barze Prasowym. Warto się na nią wybrać, bo będzie możliwość usłyszeć, co w tym temacie ma do zaproponowania ratusz – w osobie wspomnianego Piątka.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/qbGLYPq7YiDn/YK3YJuNKHX64fZR9DDg4HGNyy6i7q3dMOk6HJFoI.webp" alt="oreklamie2"></p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:filipjaremko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">filipjaremko</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/mercedes-bec-czyli-relacja-z-dyskusji-o-reklamie-w-przestrzeni-publicznej</guid>
      <pubDate>Thu, 23 Feb 2023 08:31:12 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>WSTĘP</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</link>
      <description>&lt;![CDATA[logo Pańskiej Skórki&#xA;&#xA;Pańska Skórka&#xA;&#xA;13 sierpnia 2013&#xA;&#xA;Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe - z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. &#xA;&#xA;Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. &#xA;&#xA;A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji - redakcja@panskaskorka.com&#xA;&#xA;Życzcie nam powodzenia!&#xA;&#xA;elegancko&#xA;&#xA;aut. #pańskaskórka&#xA;&#xA;-- &#xA;&#xA;Informacje o archiwum&#xA;&#xA;Zbiór tagów do nawigacji po blogu:&#xA;#elegancko #frajersko #bielany #śródmieście #muranów #grochów #powiśle #ursynów&#xA;&#xA;Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:&#xA;#maciekorganiściak #drkunalski #adambarański #romualdbrudke #pannameluzyna #paulinagorzkowska #andrzejjędrzejczak #adamkaliszewski #piotrwbartoszek #filipjaremko #pańskaskórka&#xA;&#xA;Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii &#34;pańska kulturka&#34;, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka). Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/Y37QKw8SA9QU/XFbDTaHzDsvoABYjt4JSMieuczktfl4AFo0z1A42.png" alt="logo Pańskiej Skórki"></p>

<p>Pańska Skórka</p>

<p>13 sierpnia 2013</p>

<p>Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.</p>



<p>Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe – z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. </p>

<p>Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. </p>

<p>A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji – redakcja@panskaskorka.com</p>

<p>Życzcie nam powodzenia!</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>—</p>

<p><strong>Informacje o archiwum</strong></p>

<p>Zbiór tagów do nawigacji po blogu:
<a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:bielany" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">bielany</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:muran%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">muranów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:groch%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">grochów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:powi%C5%9Ble" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">powiśle</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:ursyn%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">ursynów</span></a></p>

<p>Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:
<a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adambara%C5%84ski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adambarański</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:romualdbrudke" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">romualdbrudke</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pannameluzyna" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pannameluzyna</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:paulinagorzkowska" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">paulinagorzkowska</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:piotrwbartoszek" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">piotrwbartoszek</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:filipjaremko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">filipjaremko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. <strong>Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii “pańska kulturka”, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka).</strong> Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.</p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 15:19:29 +0000</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>