<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>grochów &amp;mdash; Pańska Skórka</title>
    <link>https://paper.wf/panskaskorka/tag:grochów</link>
    <description>Archiwum subiektywnego bloga o Warszawie</description>
    <pubDate>Tue, 26 May 2026 16:15:05 +0000</pubDate>
    <item>
      <title>PIOSENKI O WARSZAWIE</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/piosenki-o-warszawie</link>
      <description>&lt;![CDATA[piosenki&#xA;&#xA;Adam Kaliszewski&#xA;&#xA;30 września 2013&#xA;&#xA;Paręnaście dni temu przypadkowo trafiłem na płytę z &#34;Piosenkami o Warszawie&#34;. Lesław, Administratorr i solidna grupa mniej lub bardziej znanych gości nagrali album, który nie tylko na stałe zagościł w moim odtwarzaczu, ale też przypomniał mi, że o ile piosenki poświęcone naszemu miastu są liczne w polskiej popkulturze, to często zapomina się o tym, że nasze miasto wywarło wpływ także na wielu muzyków z - często - bardzo odległych krajów.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Tak naprawdę, jeśli wejść w temat głębiej, piosenek, teledysków, czy całych płyt, które w większym lub mniejszym stopniu nawiązują do naszego miasta, jest bardzo wiele, a ich pochodzenie potrafi często zaskoczyć. Poniżej przedstawiam więc krótki, subiektywny wybór 13 z nich - niektóre po prostu bardzo lubię, niektórych wcale, ale ich &#34;warszawskość&#34; jest na tyle interesująca, że zasługują na miejsce w tym zestawieniu. A ponieważ w tym wpisie pojawia się również Grochów, liczę na morowy rejwach w komentarzach :)&#xA;&#xA;Zacznijmy od strongDavida Bowiego/strong i jegostrong &#34;Warszawy&#34;/strong. Legenda głosi, że w 1973 roku artysta spędził w naszym mieście ok. 45 minut (pociąg Moskwa-Paryż tyle właśnie czasu stał na Dworcu Gdańskim), a w międzyczasie udało mu się przespacerować na pl. Komuny Paryskiej (dziś Wilsona), gdzie w księgarni nabył kilka płyt z miejscową muzyką, a wśród nich LP Śląska z utworem &#34;Helokanie&#34;. Ile w tym prawdy - sam Bowie nie daje jasnej odpowiedzi. Niewątpliwie jednak &#34;Warszawa&#34; z ludowym motywem, bezpośrednio zainspirowanym przez utwór Stanisława Hadyny właśnie, jest jednym z najbardziej frapujących fragmentów płyty &#34;Low&#34;.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/9Gy94NmcWs?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Właśnie ta kompozycja miała być dla Iana Curtisa i kolegów inspiracją dla nazwy zespołu, który zanim jeszcze wypłynął na szersze wody, przemianował się na strongJoy Division/strong. Starsze nagrania, rejestrowane jeszcze pod szyldem Warsaw, ujrzały jednak światło dzienne i wszyscy fani dołujących brytyjskich dźwięków mogli poznać nieco bardziej surowe oblicze grupy pod &#34;stołeczną&#34; nazwą.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/iwR6kHReYsw?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe&#xA;&#xA;Z Wysp przenosimy się do odległego RPA, gdzie w latach 80 działał &#34;biały Zulus&#34;, strongJohnny Clegg/strong. Artysta ten mógł pochwalić się bardzo oryginalnymi korzeniami - brytyjski ojciec i rodezyjska matka, której przodkowie z kolei byli żydowskimi uciekinierami z Polski i Litwy. Clegg, łączący w swojej twórczości elementy &#34;białe&#34; i afrykańskie, nagrywający z Zulusami w projektach Juluka i Savuka, nie miał zapewne lekko, ale jego biografia to historia z Warszawą związana raczej luźno, jednak jeden z punktów w muzycznej historii południowoafrykańskiego muzyka uzasadnia jego obecność w tym zestawieniu - to utwór strong&#34;Warsaw 1943&#34;/strong, inspirowany twórczością Czesława Miłosza.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/Iv4wtU9cUw?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Johnny Clegg &amp;amp; Savuka - Warsaw 1943&#xA;&#xA;Warszawą interesowali się też artyści preferujący bardziej skrajne środki wyrazu. Amerykańscy punkrockowcy z strongRancid/strong z Polską mają zapewne niewiele wspólnego, ale jeden z ich utworów to dość swobodna a(na)r(chis)tystyczna wizja tego, co wyposażona w kije bejsbolowe ekipa mogłaby zrobić w warszawskiej dyskotece w czasie stanu wojennego.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/RUPgMl8mLOk?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Rancid - Warsaw&#xA;&#xA;Pozostając z dala od &#34;krainy łagodności&#34; - coraz popularniejszym, nie tylko wśród polskich muzyków, tematem staje się Powstanie Warszawskie. Polskie piosenki, płyty, nawiązania trudno zliczyć. Wydarzeniom z 1944 roku utwór poświęciła m.in. metalowa grupa Sabaton, bardziej znana z inspiracji polskim orężem niż z jakości swojej muzyki. O wiele bardziej interesującym konceptem wydaje się to, co zrobiła holenderska supergrupa deathmetalowa strongHail of Bullets/strong. Zespół ten w warstwie lirycznej obraca się wokół tematów związanych z II wojną światową, a jego debiutem z 2009 roku była EPka strong&#34;Warsaw Rising&#34;/strong.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/T22FaOiH56k?rel=0&#34; width=&#34;853&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Hail of Bullets - Warsaw Rising&#xA;&#xA;Do tematyki okupacyjnej, ale w nieco innym aspekcie, nawiązali też Anglicy z legendarnej EBM-owej grupystrong Nitzer Ebb/strong. Mocny, poruszający tekst i zdehumanizowana muzyka, zdecydowanie jeden z ciekawszych utworów w zestawieniu.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/OcECgEY6MH4?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Nitzer Ebb - Warsaw Ghetto&#xA;&#xA;Osobliwa historia kryje się za duńskim zespołem strongRed Warszawa/strong. Jeśli wierzyć dostępnym w sieci informacjom, muzycy byli przekonani, że słowo &#34;Warszawa&#34;, identyczne w języku polskim i duńskim, brzmi tak samo również w angielskim. Nazwali więc swój zespół &#34;Czerwona Warszawa&#34;, powodując pewną konsternację duńskiego społeczeństwa, gdyż z kolei w tamtejszym języku słowo &#34;red&#34; oznacza mniej więcej tyle, co &#34;ratować&#34;, &#34;wspierać&#34; - w rezultacie nazwa zespołu była interpretowana jako nawiązanie do bliżej nieokreślonej organizacji charytatywnej, mającej pomagać mieszkańcom polskiej stolicy. Nazwa odjechana, muzyka - bez wątpienia również.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/MznJ2ASGaWc?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Red Warszawa - Techno Party&#xA;&#xA;Wracając w nieco bliższe nam czasy - choć może wydawać się to dziwne, w latach 80. za żelazną kurtynę zaglądało wielu zachodnich artystów. Wśród nich w 1985 roku znalazła się grupa strongThe Style Council/strong, którą klimat Warszawy zainspirował do tego stopnia, że zrealizowała tu (w czasie koncertu w &#34;Akwarium&#34; i na ulicach Pragi) teledysk do utworu strong&#34;Walls Come Tumbling Down&#34;/strong.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/k5HfOipwvts?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe The Style Council - Walls Come Tumbling Down&#xA;&#xA;Swoisty &#34;wyścig&#34; w walce o serca warszawiaków rozegrała też grupa strongTangerine Dream/strong i jej były lider, strongKlaus Schulze/strong. Ten drugi odwiedził Polskę z serią koncertów w 1983 roku - trasa zaowocowała dwupłytowym albumem &#34;Dziękuję Poland&#34;. Muzycy Tangerine Dream, ośmieleni sukcesem kolegi, niezwłocznie również przyjechali do Polski (efekt - koncertówka &#34;Poland&#34;). Dwa spojrzenia na Warszawę z perspektywy niemieckich elektroników znajdziecie poniżej:&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/qBJ7Toe1h-8?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Klaus Schulze - Warszawa&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/hHt6oGKukJE?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Tangerine Dream - Barbakane (Warsaw in the Sun)&#xA;&#xA;Obiecałem Grochów - jest i Grochów :) Spróbujcie znaleźć go w teledysku norweskich pop-rockowców z strongSuperfamily/strong. Ich płyta &#34;Warszawa&#34; stała się przepustką grupy do wielkiej kariery (przynajmniej lokalnie), a oprócz piosenkistrong &#34;Warszawa&#34;/strong znajdziemy na niej także bardziej w moim odczuciu udany utwór &#34;Plac Zamkowy October 2nd 1944&#34; (niestety nie został on zilustrowany teledyskiem).&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/Z1HVjuYodyk?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Superfamily - Warszawa&#xA;&#xA;Zbliżając się do końca wpisu - dwa akcenty nieco bardziej iberyjskie. Na początek tylko z nazwy - zapomniany nieco amerykański zespół strongVolta do Mar/strong, popełnił w 2001 roku uroczą miniaturkęstrong &#34;Warszawa Minor&#34;/strong:&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/cyo1qIhnBc?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Volta do Mar - Warszawa Minor&#xA;&#xA;I drugi słoneczny akcent, z Zamkiem Królewskim w tle, sympatyczna piosenka barcelońskiej grupy strongGyulia y los Tellarini/strong (znanej głównie z przeboju &#34;Barcelona&#34;, wykorzystanego w filmie Woody&#39;ego Allena), o tytule - cóż za zaskoczenie - strong&#34;Warszawa&#34;/strong.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/qVVhTQlL0uM?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Gyulia y los Tellarini - Warszawa&#xA;&#xA;Tu wypadałoby zakończyć. Warszawa jest obecna w wielu innych utworach (np. romantyczny opis spaceru starego dziada po warszawskim parku z niejaką &#34;Mawgozjetą&#34; w &#34;Goldfish &amp;amp; Clowns&#34; Fisha, szczekanie warszawskich psów w &#34;Dogs of Warszawa&#34; kolektywu Matthias Bossi-Shahzad Ismaily-Carla Kihlstedt), czy na płytach muzycznych obieżyświatów (Geoffrey Downes - &#34;Warsaw&#34;, Destroyer - &#34;From Oakland to Warsaw&#34;), nie należy też zapomnieć o The Warsaw Falcons z Cincinatti, wykonujących rasowe rockabilly. Skończę jednak anegdotą - czy wiecie, że o Warszawie roku 1942 śpiewają przy ogniskach amerykańscy skauci? Niestety (?) okazuje się, że słowa &#34;Warsaw, the 42nd, Warsaw going to war&#34; to tylko nieudolna parafraza (jak to bywa z harcerskimi piosenkami) szkockiej pieśni &#34;Wha Saw the 42nd&#34;.&#xA;&#xA;iframe src=&#34;//www.youtube.com/embed/CJS8kRXig?rel=0&#34; width=&#34;640&#34; height=&#34;480&#34; frameborder=&#34;0&#34; allowfullscreen=&#34;allowfullscreen&#34;/iframe Wha Saw the 42nd&#xA;&#xA;#elegancko #grochów&#xA;&#xA;aut. #adamkaliszewski&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/f3jq5uQoy607/yC0eFJvaxQ68LsacYqX0YEkTLnY0v0QKlFmaZeU2.png" alt="piosenki"></p>

<p>Adam Kaliszewski</p>

<p>30 września 2013</p>

<p>Paręnaście dni temu przypadkowo trafiłem na płytę z “Piosenkami o Warszawie”. Lesław, Administratorr i solidna grupa mniej lub bardziej znanych gości nagrali album, który nie tylko na stałe zagościł w moim odtwarzaczu, ale też przypomniał mi, że o ile piosenki poświęcone naszemu miastu są liczne w polskiej popkulturze, to często zapomina się o tym, że nasze miasto wywarło wpływ także na wielu muzyków z – często – bardzo odległych krajów.</p>



<p>Tak naprawdę, jeśli wejść w temat głębiej, piosenek, teledysków, czy całych płyt, które w większym lub mniejszym stopniu nawiązują do naszego miasta, jest bardzo wiele, a ich pochodzenie potrafi często zaskoczyć. Poniżej przedstawiam więc krótki, subiektywny wybór 13 z nich – niektóre po prostu bardzo lubię, niektórych wcale, ale ich “warszawskość” jest na tyle interesująca, że zasługują na miejsce w tym zestawieniu. A ponieważ w tym wpisie pojawia się również Grochów, liczę na morowy rejwach w komentarzach :)</p>

<p>Zacznijmy od <strong>Davida Bowiego</strong> i jego<strong> “Warszawy”</strong>. Legenda głosi, że w 1973 roku artysta spędził w naszym mieście ok. 45 minut (pociąg Moskwa-Paryż tyle właśnie czasu stał na Dworcu Gdańskim), a w międzyczasie udało mu się przespacerować na pl. Komuny Paryskiej (dziś Wilsona), gdzie w księgarni nabył kilka płyt z miejscową muzyką, a wśród nich LP Śląska z utworem “Helokanie”. Ile w tym prawdy – sam Bowie nie daje jasnej odpowiedzi. Niewątpliwie jednak “Warszawa” z ludowym motywem, bezpośrednio zainspirowanym przez utwór Stanisława Hadyny właśnie, jest jednym z najbardziej frapujących fragmentów płyty “Low”.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/9Gy94N_mcWs?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p>Właśnie ta kompozycja miała być dla Iana Curtisa i kolegów inspiracją dla nazwy zespołu, który zanim jeszcze wypłynął na szersze wody, przemianował się na <strong>Joy Division</strong>. Starsze nagrania, rejestrowane jeszcze pod szyldem Warsaw, ujrzały jednak światło dzienne i wszyscy fani dołujących brytyjskich dźwięków mogli poznać nieco bardziej surowe oblicze grupy pod “stołeczną” nazwą.</p>

<iframe src="//www.youtube.com/embed/iwR6kHReYsw?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe>

<p>Z Wysp przenosimy się do odległego RPA, gdzie w latach 80 działał “biały Zulus”, <strong>Johnny Clegg</strong>. Artysta ten mógł pochwalić się bardzo oryginalnymi korzeniami – brytyjski ojciec i rodezyjska matka, której przodkowie z kolei byli żydowskimi uciekinierami z Polski i Litwy. Clegg, łączący w swojej twórczości elementy “białe” i afrykańskie, nagrywający z Zulusami w projektach Juluka i Savuka, nie miał zapewne lekko, ale jego biografia to historia z Warszawą związana raczej luźno, jednak jeden z punktów w muzycznej historii południowoafrykańskiego muzyka uzasadnia jego obecność w tym zestawieniu – to utwór <strong>“Warsaw 1943”</strong>, inspirowany twórczością Czesława Miłosza.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/Iv4wtU9cU_w?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Johnny Clegg &amp; Savuka – Warsaw 1943</p>

<p>Warszawą interesowali się też artyści preferujący bardziej skrajne środki wyrazu. Amerykańscy punkrockowcy z <strong>Rancid</strong> z Polską mają zapewne niewiele wspólnego, ale jeden z ich utworów to dość swobodna a(na)r(chis)tystyczna wizja tego, co wyposażona w kije bejsbolowe ekipa mogłaby zrobić w warszawskiej dyskotece w czasie stanu wojennego.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/RUPgMl8mLOk?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Rancid – Warsaw</p>

<p>Pozostając z dala od “krainy łagodności” – coraz popularniejszym, nie tylko wśród polskich muzyków, tematem staje się Powstanie Warszawskie. Polskie piosenki, płyty, nawiązania trudno zliczyć. Wydarzeniom z 1944 roku utwór poświęciła m.in. metalowa grupa Sabaton, bardziej znana z inspiracji polskim orężem niż z jakości swojej muzyki. O wiele bardziej interesującym konceptem wydaje się to, co zrobiła holenderska supergrupa deathmetalowa <strong>Hail of Bullets</strong>. Zespół ten w warstwie lirycznej obraca się wokół tematów związanych z II wojną światową, a jego debiutem z 2009 roku była EPka <strong>“Warsaw Rising”</strong>.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/T22FaOiH56k?rel=0" width="853" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Hail of Bullets – Warsaw Rising</p>

<p>Do tematyki okupacyjnej, ale w nieco innym aspekcie, nawiązali też Anglicy z legendarnej EBM-owej grupy<strong> Nitzer Ebb</strong>. Mocny, poruszający tekst i zdehumanizowana muzyka, zdecydowanie jeden z ciekawszych utworów w zestawieniu.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/OcECgEY6MH4?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Nitzer Ebb – Warsaw Ghetto</p>

<p>Osobliwa historia kryje się za duńskim zespołem <strong>Red Warszawa</strong>. Jeśli wierzyć dostępnym w sieci informacjom, muzycy byli przekonani, że słowo “Warszawa”, identyczne w języku polskim i duńskim, brzmi tak samo również w angielskim. Nazwali więc swój zespół “Czerwona Warszawa”, powodując pewną konsternację duńskiego społeczeństwa, gdyż z kolei w tamtejszym języku słowo “red” oznacza mniej więcej tyle, co “ratować”, “wspierać” – w rezultacie nazwa zespołu była interpretowana jako nawiązanie do bliżej nieokreślonej organizacji charytatywnej, mającej pomagać mieszkańcom polskiej stolicy. Nazwa odjechana, muzyka – bez wątpienia również.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/MznJ2ASGaWc?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Red Warszawa – Techno Party</p>

<p>Wracając w nieco bliższe nam czasy – choć może wydawać się to dziwne, w latach 80. za żelazną kurtynę zaglądało wielu zachodnich artystów. Wśród nich w 1985 roku znalazła się grupa <strong>The Style Council</strong>, którą klimat Warszawy zainspirował do tego stopnia, że zrealizowała tu (w czasie koncertu w “Akwarium” i na ulicach Pragi) teledysk do utworu <strong>“Walls Come Tumbling Down”</strong>.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/k5HfOipwvts?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> The Style Council – Walls Come Tumbling Down</p>

<p>Swoisty “wyścig” w walce o serca warszawiaków rozegrała też grupa <strong>Tangerine Dream</strong> i jej były lider, <strong>Klaus Schulze</strong>. Ten drugi odwiedził Polskę z serią koncertów w 1983 roku – trasa zaowocowała dwupłytowym albumem “Dziękuję Poland”. Muzycy Tangerine Dream, ośmieleni sukcesem kolegi, niezwłocznie również przyjechali do Polski (efekt – koncertówka “Poland”). Dwa spojrzenia na Warszawę z perspektywy niemieckich elektroników znajdziecie poniżej:</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/qBJ7Toe1h-8?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Klaus Schulze – Warszawa</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/hHt6oGKukJE?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Tangerine Dream – Barbakane (Warsaw in the Sun)</p>

<p>Obiecałem Grochów – jest i Grochów :) Spróbujcie znaleźć go w teledysku norweskich pop-rockowców z <strong>Superfamily</strong>. Ich płyta “Warszawa” stała się przepustką grupy do wielkiej kariery (przynajmniej lokalnie), a oprócz piosenki<strong> “Warszawa”</strong> znajdziemy na niej także bardziej w moim odczuciu udany utwór “Plac Zamkowy October 2nd 1944” (niestety nie został on zilustrowany teledyskiem).</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/Z1HVjuYodyk?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Superfamily – Warszawa</p>

<p>Zbliżając się do końca wpisu – dwa akcenty nieco bardziej iberyjskie. Na początek tylko z nazwy – zapomniany nieco amerykański zespół <strong>Volta do Mar</strong>, popełnił w 2001 roku uroczą miniaturkę<strong> “Warszawa Minor”</strong>:</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/cyo1_qIhnBc?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Volta do Mar – Warszawa Minor</p>

<p>I drugi słoneczny akcent, z Zamkiem Królewskim w tle, sympatyczna piosenka barcelońskiej grupy <strong>Gyulia y los Tellarini</strong> (znanej głównie z przeboju “Barcelona”, wykorzystanego w filmie Woody&#39;ego Allena), o tytule – cóż za zaskoczenie – <strong>“Warszawa”</strong>.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/qVVhTQlL0uM?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Gyulia y los Tellarini – Warszawa</p>

<p>Tu wypadałoby zakończyć. Warszawa jest obecna w wielu innych utworach (np. romantyczny opis spaceru starego dziada po warszawskim parku z niejaką “Mawgozjetą” w “Goldfish &amp; Clowns” Fisha, szczekanie warszawskich psów w “Dogs of Warszawa” kolektywu Matthias Bossi-Shahzad Ismaily-Carla Kihlstedt), czy na płytach muzycznych obieżyświatów (Geoffrey Downes – “Warsaw”, Destroyer – “From Oakland to Warsaw”), nie należy też zapomnieć o The Warsaw Falcons z Cincinatti, wykonujących rasowe rockabilly. Skończę jednak anegdotą – czy wiecie, że o Warszawie roku 1942 śpiewają przy ogniskach amerykańscy skauci? Niestety (?) okazuje się, że słowa “Warsaw, the 42nd, Warsaw going to war” to tylko nieudolna parafraza (jak to bywa z harcerskimi piosenkami) szkockiej pieśni “Wha Saw the 42nd”.</p>

<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/CJS_8kRX_ig?rel=0" width="640" height="480" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe> Wha Saw the 42nd</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:groch%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">grochów</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/piosenki-o-warszawie</guid>
      <pubDate>Thu, 23 Feb 2023 08:33:53 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>GROCHÓW OD MORZA DO MORZA</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/grochow-od-morza-do-morza</link>
      <description>&lt;![CDATA[Grochów&#xA;&#xA;Andrzej Jędrzejczak&#xA;&#xA;10 września 2013&#xA;&#xA;Sądząc po internetowych dyskusjach, najistotniejszą kwestią do rozwiązania na Pradze Południe jest... kwestia nazewnictwa. Napisałem &#34;Pradze Południe&#34;? Przepraszam! Nic takiego nie powinno istnieć! Jedynie właściwą nazwą jest oczywiście Grochów. Ze swoimi przyległościami - Saską Kępą i Kamionkiem - Grochów jest najdumniejszą dzielnicą Miasta Stołecznego. Pal licho dziurawe chodniki, zapyziałe bramy i brak wiat na przystankach. Grunt, że „Grochów”! Od morza do morza!&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Zapewne jakiś nadwiślański gaz we wdychanym powietrzu sprawia, że wszystko zaraz musowo oblekamy w dumne szaty. Stroimy kirami, przyozdabiamy szarfami i w takim cyrkowym ubraniu obnosimy po agorze, cały czas groźnie łypiąc wokół z pode łba, czy ktoś aby naszemu cudakowi nie uchybi, nie obśmieje i czci nie poskąpi, bo może się i tak radośnie trafi, że po mordzie będzie powód komu dać. Ot, taka polska przypadłość.&#xA;&#xA;Grochów&#xA;&#xA;Grochów jest jak Polska. Ma brudny płaszcz podszyty kompleksami, które wychodzą ochoczo na internetowych forach. Jaka „praga południe”?! Jaki znów „gocław” czy „gocławek”?! Co za powojenny komunistyczny (to obelga) wymysł? Grochów, na Grochowie, o Grochowie! Czasem mam wrażenie, że dla moich braci po dzielni kwestia nazwy jest najważniejszym i jedynym temat dyskusji. Strasznie mnie to mierzi – Grochów jest strasznie zaniedbany i po macoszemu traktowany przez miasto i naprawdę jest mnóstwo innych pilnych rzeczy, którymi grochowscy patrioci mogliby się zająć. No dobrze, skoro to tak cholernie ważne, to co to jest ten Grochów? Co go/to/ją za przeproszeniem konstytuuje? Z czego mamy być tak niesamowicie dumni?&#xA;&#xA;Grochów&#xA;&#xA;Dobrze urodzone warszawskie dzielnice mają swoje historie, swoją symbolikę i tradycję. Wiedzą gdzie są, czym są i jakie są. Mają swój charakter i swoją tożsamość . Żoliborz oficerski, społecznikowski i inteligencki. Mokotów z elekcyjnym polem, marszem i kurantami. Wola czerwona, robotnicza. Stare miasto królewskie i bohaterskie. Saska Kępa szalonym bzem pachnąca. Nawet śródmieście, w powietrze wysadzone, porozrywane na strzępy. Nawet starsza siostra Praga ze swymi Maryjkami, sztajerskim gestem i wspomnieniem apaszy, których znały ulice. Dzielnice z dobrych domów są „jakieś”. A Grochów?&#xA;&#xA;Historycznym wydarzeniem wydobywającym Grochów z mroków historii przez duże „H” była bitwa pod Olszynką Grochowską 1831 roku, przywoływana przez obrońców i apologetów grochowości. Bitwa nierozstrzygnięta ale jednak zwycięska( jak Wembley), gdzie z uporem, naprzeciw przeważającym siłom, bohatersko i ofiarnie… sami Państwo wiecie. Grochów był wówczas wioseczką i miejscem bitwy dość przypadkowym. Zaryzykowałbym tezę, że jego ówczesnych mieszkańców bardziej interesował los rozganianego drobiu i trzody chlewnej niż wynik krwawych zmagań. Ciężko na tej bitwie budować lokalną tożsamość, o dumie nie wspomnę. No bo jak ją porównać do obrony starówki czy szturmu na Pastę. Gdzie tu pałacyk Michla, albo, wstecz głębiej sięgając, chociaż reduta Ordona?&#xA;&#xA;A potem… a potem nie wydarzyło się nic. A przynajmniej nic takiego, o czym pisały by podręczniki, a o czym musiałyby uczyć się dzieci w dalekich Suwałkach. Nikt nie dzwonił, nikt nie odwiedzał, nikt specjalnie nie pytał o zdrowie. I nie ma w tym nic złego. Kto powiedział, że o tożsamości mają decydować wielkie wydarzenia, najlepiej narodowe formie i militarne w treści? Szukajmy więc definiensów i wyznaczników grochowości gdzie indziej.&#xA;&#xA;Na Grochowie trochę rozwijał się handel, później również przemysł (choć może nie na oszałamiającą skalę, ale jednak), rozwijały się drobne usługi. Grochów, zacofany i prowincjonalny, pielęgnował swoje zacofanie i prowincjonalność latami. Choć geograficznie zbliżył się jakby do cywilizowanego świata, albo raczej to wielki świat się rozrósł i zbliżył jakby do niego, wciągając w swoją wielkomiejską orbitę, choć jakoś tak niezdecydowanie. Dzielnica utrzymywała swój podwarszawski, biedniacki charakter.&#xA;&#xA;Grochów&#xA;&#xA;Turbokapitalizm ostatnich dwudziestu lat obszedł się z Grochowem w sposób przewidywalny, to znaczy tak, jak centrum obchodzi się ze swoimi peryferiami. Zniszczył, to co już niepotrzebne, co opłacać się przestało, co szybciej łatwiej i taniej można sprowadzić z Azji. Dziś po przemyśle nie ma w zasadzie śladu. Po zakładach WSK, Cory, PZO, PZInż ostał się jedynie edukacyjny kombinat zwany kiedyś złośliwie Sorboną. Zakłady szewskie, stolarskie, kuśnierskie, krawieckie (choć te ostatnie zadziwiająco się ciągle bronią). Po naprawie overloków i AGD, drobnych jubilerach, ślusarniach i zakładach fotograficznych pozostały wyblakłe szyldy. Zniknęły też meliny, znika kamienny bruk.&#xA;&#xA;#elegancko #grochów&#xA;&#xA;aut. #andrzejjędrzejczak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/OP5njNc7m3P8/yWh1Icc2FWKQUK1zYthuFJvb4oGQVhaDOsWyWCr4.jpg" alt="Grochów"></p>

<p>Andrzej Jędrzejczak</p>

<p>10 września 2013</p>

<p>Sądząc po internetowych dyskusjach, najistotniejszą kwestią do rozwiązania na Pradze Południe jest... kwestia nazewnictwa. Napisałem “Pradze Południe”? Przepraszam! Nic takiego nie powinno istnieć! Jedynie właściwą nazwą jest oczywiście Grochów. Ze swoimi przyległościami – Saską Kępą i Kamionkiem – Grochów jest najdumniejszą dzielnicą Miasta Stołecznego. Pal licho dziurawe chodniki, zapyziałe bramy i brak wiat na przystankach. Grunt, że „Grochów”! Od morza do morza!</p>



<p>Zapewne jakiś nadwiślański gaz we wdychanym powietrzu sprawia, że wszystko zaraz musowo oblekamy w dumne szaty. Stroimy kirami, przyozdabiamy szarfami i w takim cyrkowym ubraniu obnosimy po agorze, cały czas groźnie łypiąc wokół z pode łba, czy ktoś aby naszemu cudakowi nie uchybi, nie obśmieje i czci nie poskąpi, bo może się i tak radośnie trafi, że po mordzie będzie powód komu dać. Ot, taka polska przypadłość.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/r1IRy7rOiIIT/y36HOwFXtWN4GfvsO8A2gO3POR0hGyEChyY6wrzG.webp" alt="Grochów"></p>

<p>Grochów jest jak Polska. Ma brudny płaszcz podszyty kompleksami, które wychodzą ochoczo na internetowych forach. Jaka „praga południe”?! Jaki znów „gocław” czy „gocławek”?! Co za powojenny komunistyczny (to obelga) wymysł? Grochów, na Grochowie, o Grochowie! Czasem mam wrażenie, że dla moich braci po dzielni kwestia nazwy jest najważniejszym i jedynym temat dyskusji. Strasznie mnie to mierzi – Grochów jest strasznie zaniedbany i po macoszemu traktowany przez miasto i naprawdę jest mnóstwo innych pilnych rzeczy, którymi grochowscy patrioci mogliby się zająć. No dobrze, skoro to tak cholernie ważne, to co to jest ten Grochów? Co go/to/ją za przeproszeniem konstytuuje? Z czego mamy być tak niesamowicie dumni?</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/BxSn6bnNLiNp/f4e1wpktRnf0KuKx6iiCax91skHVNXVXD086j926.webp" alt="Grochów"></p>

<p>Dobrze urodzone warszawskie dzielnice mają swoje historie, swoją symbolikę i tradycję. Wiedzą gdzie są, czym są i jakie są. Mają swój charakter i swoją tożsamość . Żoliborz oficerski, społecznikowski i inteligencki. Mokotów z elekcyjnym polem, marszem i kurantami. Wola czerwona, robotnicza. Stare miasto królewskie i bohaterskie. Saska Kępa szalonym bzem pachnąca. Nawet śródmieście, w powietrze wysadzone, porozrywane na strzępy. Nawet starsza siostra Praga ze swymi Maryjkami, sztajerskim gestem i wspomnieniem apaszy, których znały ulice. Dzielnice z dobrych domów są „jakieś”. A Grochów?</p>

<p>Historycznym wydarzeniem wydobywającym Grochów z mroków historii przez duże „H” była bitwa pod Olszynką Grochowską 1831 roku, przywoływana przez obrońców i apologetów grochowości. Bitwa nierozstrzygnięta ale jednak zwycięska( jak Wembley), gdzie z uporem, naprzeciw przeważającym siłom, bohatersko i ofiarnie… sami Państwo wiecie. Grochów był wówczas wioseczką i miejscem bitwy dość przypadkowym. Zaryzykowałbym tezę, że jego ówczesnych mieszkańców bardziej interesował los rozganianego drobiu i trzody chlewnej niż wynik krwawych zmagań. Ciężko na tej bitwie budować lokalną tożsamość, o dumie nie wspomnę. No bo jak ją porównać do obrony starówki czy szturmu na Pastę. Gdzie tu pałacyk Michla, albo, wstecz głębiej sięgając, chociaż reduta Ordona?</p>

<p>A potem… a potem nie wydarzyło się nic. A przynajmniej nic takiego, o czym pisały by podręczniki, a o czym musiałyby uczyć się dzieci w dalekich Suwałkach. Nikt nie dzwonił, nikt nie odwiedzał, nikt specjalnie nie pytał o zdrowie. I nie ma w tym nic złego. Kto powiedział, że o tożsamości mają decydować wielkie wydarzenia, najlepiej narodowe formie i militarne w treści? Szukajmy więc definiensów i wyznaczników grochowości gdzie indziej.</p>

<p>Na Grochowie trochę rozwijał się handel, później również przemysł (choć może nie na oszałamiającą skalę, ale jednak), rozwijały się drobne usługi. Grochów, zacofany i prowincjonalny, pielęgnował swoje zacofanie i prowincjonalność latami. Choć geograficznie zbliżył się jakby do cywilizowanego świata, albo raczej to wielki świat się rozrósł i zbliżył jakby do niego, wciągając w swoją wielkomiejską orbitę, choć jakoś tak niezdecydowanie. Dzielnica utrzymywała swój podwarszawski, biedniacki charakter.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/QSZXCTYDFNT8/S2TUJhLoiKfAEk7MYasmQwgTPfvtnhQdj1XNbvFa.jpg" alt="Grochów"></p>

<p>Turbokapitalizm ostatnich dwudziestu lat obszedł się z Grochowem w sposób przewidywalny, to znaczy tak, jak centrum obchodzi się ze swoimi peryferiami. Zniszczył, to co już niepotrzebne, co opłacać się przestało, co szybciej łatwiej i taniej można sprowadzić z Azji. Dziś po przemyśle nie ma w zasadzie śladu. Po zakładach WSK, Cory, PZO, PZInż ostał się jedynie edukacyjny kombinat zwany kiedyś złośliwie Sorboną. Zakłady szewskie, stolarskie, kuśnierskie, krawieckie (choć te ostatnie zadziwiająco się ciągle bronią). Po naprawie overloków i AGD, drobnych jubilerach, ślusarniach i zakładach fotograficznych pozostały wyblakłe szyldy. Zniknęły też meliny, znika kamienny bruk.</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:groch%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">grochów</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/grochow-od-morza-do-morza</guid>
      <pubDate>Thu, 23 Feb 2023 08:13:15 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>GROCHÓW: GDZIE TU SIĘ MOŻNA (BYŁO) NAPIĆ?</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/grochow-gdzie-tu-sie-mozna-bylo-napic</link>
      <description>&lt;![CDATA[grochów&#xA;&#xA;Paulina Gorzkowska&#xA;&#xA;5 września 2013&#xA;&#xA;Koledzy zaczęli z wysokiego C. Architektura, słoikologia, źle wykorzystana przestrzeń miejska. Ważne i poważne tematy. Ale gdy człowiek trafi nagle do dzielnicy znanej jedynie z opowieści, pojawia się równie ważne i poważne pytanie: GDZIE TU SIĘ MOŻNA NAPIĆ? A jeśli dodam, że chodzi o Grochów, pytanie będzie brzmiało: GDZIE TU SIĘ MOŻNA NAPIĆ I NIE ZGINĄĆ OD CIOSU NOŻEM PO UPRZEDNIM STRACENIU PORTFELA, TELEFONU I GODNOŚCI OSOBISTEJ? Służę radą. Zanim jednak pokrótce opowiem o nowych, cywilizowanych miejscach spotkań w mojej okolicy zwanej w latach 90 warszawskim Brooklynem, proponuję wycieczkę w przeszłość, do barów i restauracji, gdzie godność osobistą tracili nasi rodzice i dziadkowie.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Dawno, dawno temu w budynku przy ul. Grochowskiej 234/40 był sobie Zagłoba. A konkretnie było ich dwóch: restauracja z dancingiem oraz bar-mordownia. W restauracji odbyło się wesele moich rodziców, w barze codziennie topili smutki okoliczni żule oraz studenci z pobliskiego akademika przy ul. Kickiego, czyli tzw. Kica. Jednym z nich (studentów, nie żuli) był Muniek Staszczyk, który wspomina w wywiadzie dla TVN Warszawa:&#xA;&#xA;Był też bar &#34;Zagłoba&#34; blisko Ronda Wiatraczna, tam cała ekipa grochowskich meneli się zbierała. To była kufloteka taka chamska, studenci pili z menelami. Jednak panowała pełna symbioza. Nikt nikogo nie bił. Studenci grzecznie stali z menelami po to piwo. Takie były lata 80&#39; w Warszawie.&#xA;&#xA;Oprócz podstarzałych miejscowych lumpów i napływowych studenciaków, Zagłobę nawiedzała też rodowita grochowska młodzież, w tym Andrzej Stasiuk, który w Jak zostałem pisarzem pisze:&#xA;&#xA;Najprzyjemniej było w Zagłobie. Nikt się do nikogo nie przypierdalał. Rondo Wiatraczna niedaleko, więc był przepływ i nie wiadomo, kto swój, a kto obcy, więc nikt się nie wychylał. Staliśmy godzinami nad piwem. To nie było w porządku, bo kufli na całą salę barmanka miała z piętnaście i kolesi w kolejce szlag trafiał, ale nic nie mogli zrobić. Takie czasy. Zawsze czegoś brakowało. Albo piwa, albo kufli, albo kasy.&#xA;&#xA;Moi rodzice twierdzą, że na ich weselu w części restauracyjnej nie brakowało ani piwa, ani kufli, ani w ogóle niczego, a to wszystko dzięki zaradnej kierowniczce lokalu – pani Irenie. Możliwe, że nazywała się zupełnie inaczej, ale moja mama zarzeka się, że właśnie Irena. Nie wiem, czy jej wierzyć, bo gdy byłam nastolatką, z takim samym uporem wmawiała mi, że do osiemnastego roku życia nie wzięła do ust alkoholu, co obecna przy tym babcia skwitowała znaczącym, stłumionym chichotem. Była to mamy pierwsza i ostatnia gadka umoralniająca.&#xA;&#xA;![wesele](https://pixey.org/storage/m/v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/QzqavEFVd7TR/T6T3TRLLVOZogXtMddxeNpiUXytIMizbH55xAOU3.webp&#xA;Wesele w Zagłobie AD 1979, ksiądz jak widać też pił wódkę&#xA;&#xA;kierowniczka&#xA;Wieloletnia kierowniczka Zagłoby, całkiem przystojna babka&#xA;&#xA;Irena czy nie Irena, żelazna pani kierowniczka nie była w stanie zapobiec zamknięciu lokalu, gdy nastały czasy wolnego rynku, piwa w puszce i pizzy na wynos. Dziś na miejscu Zagłoby znajduje się nieustannie zamknięta Cafe To Tu, oddział banku, apteka i lecznica. A menele piją na tyłach budynku, przy śmietniku.&#xA;&#xA;Inną klasyczną miejscówką była wciśnięta między kolekturę Lotto a sklep z najlepszymi w Warszawie rurkami z bitą śmietaną dziupelka zwana Cafe Mambo. Zamknięto ją w zeszłym roku albo dwa lata temu. Teraz zamiast napić się tam kawy czy koniaku, można najwyżej kupić wczorajsze pieczywo. Zostaje nam tylko opis Stasiuka:&#xA;&#xA;Na kawę chodziło się do tej dziupli przy przystanku eFki na rondzie. Nie pamiętam, ile kosztowała, ale była mocna i dobra. I ten widok na rondo, na pętlę tramwajową, na ten cały grochowski syf, na wylot Waszyngtona, gdzie przez parę przystanków kompletnie nic nie było, tylko jeden zakład tapicerski i dalekie niebo Śródmieścia w uciekającej perspektywie. Tak było. Kawa prawdopodobnie po 10,50. Bez śmietanki.&#xA;&#xA;Widok pozostaje bez zmian, ale podziwiać go można tylko koczując na wspomnianym przystanku lub czekając na śmierdzącego starą fryturą kurczaka w pobliskim fast foodzie. Pycha.&#xA;&#xA;Niektórym lokalom udało się przetrwać zmianę ustroju, kolejne ekipy rządzące i kryzysy finansowe. Należy do nich Astoria w Universamie Grochów.&#xA;&#xA;Na uroczej stronie internetowej kierownictwo Astorii zapewnia, że oprócz codziennego obsługiwania gości w zajmującej parter kawiarni i znajdującej się na piętrze restauracji jest w stanie również nawiązać współpracę z firmami, proponując rozwiązanie problemu grupowego żywienia, co niezwykle rozbawiło moją mamę, bo w latach 70 dała się ze znajomymi przekonać pijanemu kelnerowi, że dziwnie zazielenione oko niezbyt świeżo wyglądającego pstrąga to przecież groszek z przybrania, nie ma się czego bać, trzeba zamawiać, pani kochanieńka, rybka paluszki lizać. I tak oto grupowe żywienie w Astorii skończyło się dla wszystkich grupowym zatruciem. No ale to było dawno temu, podobno teraz można się tam najeść bezpiecznie, tanio i do syta. Na rybkę bym się jednak nie skusiła. Za to wódeczka zimna i niedroga. Piwo też, sądząc po tłumach w ogródku, nawet w środku tygodnia.&#xA;&#xA;Oprócz tego regularnie odbywają się w Astorii wieczory taneczne pod hasłem Dyskoteka dla Dorosłych. Rodzice na żadnej nie byli, ale wspominają dawne czasy i panią bufetową, blond Halinkę, która tak bardzo lubiła tańczyć, że podczas dancingów więcej czasu spędzała na parkiecie niż w swoim bufecie. Pląsała do Boney M i flirtowała z panami. Panie jakoś tak niespecjalnie ją lubiły, zupełnie nie rozumiem dlaczego.&#xA;&#xA;neony&#xA;Neonów już oczywiście nie ma. Źródło: http://warszawskieneony.wordpress.com/2009/05/31/rondo-wiatraczna/&#xA;&#xA;A co z nowymi miejscami? Odpimpowana w stylu lat 90 Astoria ma swój urok, ale jeśli ktoś nie lubi ścian w kolorze dojrzałej brzoskwini i ma ochotę na piwo inne niż kilka najbardziej znanych polskich marek, warto udać się na tyły Ronda Wiatraczna, gdzie tuż obok kolonii przysadzistych okrąglaków zwanych Grzybkami mieści się dedykowana Mironowi Białoszewskiemu - i ogólnie Grochowowi, jak można przeczytać na Facebooku - klubokawiarnia Kicia Kocia. Że mają tam swojskie piwo Kamionkowskie to jedno, ale można tam wymieniać się książkami, upolować coś na wyprzedaży garażowej, powymądrzać się na temat sztuki, podyskutować o przyszłości dzielnicy, ogłuchnąć na koncercie. Polecam.&#xA;&#xA;Bezalkoholowo najlepiej ugasić pragnienie U Krawca na Siennickiej. Zastaniemy tam doskonałą kawę, duży wybór herbat, do tego pyszne ciasta i pozostałość po dawnych najemcach lokalu, czyli stare maszyny do szycia. Nie wiem, czy działają. Za to kawa działa za każdym razem.&#xA;&#xA;Na koniec wracamy w okolice słynnego Kica. Naprzeciwko akademików, w dawnym sklepie z kosmetykami i chemią gospodarczą od marca działa klubokawiarnia Grochownia. Świeżo zaparzona kawa, świeżo wyciskane soki z owoców, świeżo upieczone ciasta. Od jakiegoś czasu także całkiem przyjemne wina i piwa z małych browarów. Lokal reklamuje się jako przyjazny dzieciom, ale spieszę uspokoić dzieciofobów, że kącik dla maluchów znajduje się w bezpiecznym oddaleniu od centrum wydarzeń. Stale działa też wymiana książek: można tam znaleźć prawie wszystko, od przewodników po Paryżu z lat 60 po warszawskie sagi Olgierda Budrewicza i powieści Jackie Collins. I pani za barem nie zrobi na Wasz temat miny, jeśli wybierzecie akurat te ostatnie.&#xA;&#xA;Na pewno jest więcej grochowskich knajp wartych opisania, i tych dawno zamkniętych, i tych dopiero co otwartych, ale każdy pisze o tym, co zna najlepiej, a ja najlepiej znam akurat te okolice. Chcecie coś dodać? Proszę bardzo. Wszelkie uwagi, sprostowania, skargi i zażalenia mile widziane. No i ten, wpadajcie na Grochów. Żartowałam z tym nożem.&#xA;&#xA;#elegancko #grochów #smacznaskórka&#xA;&#xA;aut. #paulinagorzkowska&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/bQiYIoSxd4ks/H1nOjFWyCZu3cyVaQJZZUQ0kQuCH13kYMS8dYLlA.jpg" alt="grochów"></p>

<p>Paulina Gorzkowska</p>

<p>5 września 2013</p>

<p>Koledzy zaczęli z wysokiego C. Architektura, słoikologia, źle wykorzystana przestrzeń miejska. Ważne i poważne tematy. Ale gdy człowiek trafi nagle do dzielnicy znanej jedynie z opowieści, pojawia się równie ważne i poważne pytanie: GDZIE TU SIĘ MOŻNA NAPIĆ? A jeśli dodam, że chodzi o Grochów, pytanie będzie brzmiało: GDZIE TU SIĘ MOŻNA NAPIĆ I NIE ZGINĄĆ OD CIOSU NOŻEM PO UPRZEDNIM STRACENIU PORTFELA, TELEFONU I GODNOŚCI OSOBISTEJ? Służę radą. Zanim jednak pokrótce opowiem o nowych, cywilizowanych miejscach spotkań w mojej okolicy zwanej w latach 90 warszawskim Brooklynem, proponuję wycieczkę w przeszłość, do barów i restauracji, gdzie godność osobistą tracili nasi rodzice i dziadkowie.</p>



<p>Dawno, dawno temu w budynku przy ul. Grochowskiej 234/40 był sobie Zagłoba. A konkretnie było ich dwóch: restauracja z dancingiem oraz bar-mordownia. W restauracji odbyło się wesele moich rodziców, w barze codziennie topili smutki okoliczni żule oraz studenci z pobliskiego akademika przy ul. Kickiego, czyli tzw. Kica. Jednym z nich (studentów, nie żuli) był Muniek Staszczyk, który wspomina w wywiadzie dla TVN Warszawa:</p>

<p>Był też bar “Zagłoba” blisko Ronda Wiatraczna, tam cała ekipa grochowskich meneli się zbierała. To była kufloteka taka chamska, studenci pili z menelami. Jednak panowała pełna symbioza. Nikt nikogo nie bił. Studenci grzecznie stali z menelami po to piwo. Takie były lata 80&#39; w Warszawie.</p>

<p>Oprócz podstarzałych miejscowych lumpów i napływowych studenciaków, Zagłobę nawiedzała też rodowita grochowska młodzież, w tym Andrzej Stasiuk, który w Jak zostałem pisarzem pisze:</p>

<p>Najprzyjemniej było w Zagłobie. Nikt się do nikogo nie przypierdalał. Rondo Wiatraczna niedaleko, więc był przepływ i nie wiadomo, kto swój, a kto obcy, więc nikt się nie wychylał. Staliśmy godzinami nad piwem. To nie było w porządku, bo kufli na całą salę barmanka miała z piętnaście i kolesi w kolejce szlag trafiał, ale nic nie mogli zrobić. Takie czasy. Zawsze czegoś brakowało. Albo piwa, albo kufli, albo kasy.</p>

<p>Moi rodzice twierdzą, że na ich weselu w części restauracyjnej nie brakowało ani piwa, ani kufli, ani w ogóle niczego, a to wszystko dzięki zaradnej kierowniczce lokalu – pani Irenie. Możliwe, że nazywała się zupełnie inaczej, ale moja mama zarzeka się, że właśnie Irena. Nie wiem, czy jej wierzyć, bo gdy byłam nastolatką, z takim samym uporem wmawiała mi, że do osiemnastego roku życia nie wzięła do ust alkoholu, co obecna przy tym babcia skwitowała znaczącym, stłumionym chichotem. Była to mamy pierwsza i ostatnia gadka umoralniająca.</p>

<p>![wesele](<a href="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/QzqavEFVd7TR/T6T3TRLLVOZogXtMddxeNpiUXytIMizbH55xAOU3.webp" rel="nofollow">https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/QzqavEFVd7TR/T6T3TRLLVOZogXtMddxeNpiUXytIMizbH55xAOU3.webp</a>
<em>Wesele w Zagłobie AD 1979, ksiądz jak widać też pił wódkę</em></p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/sb68wfzAVGvA/ji9ajWCaQF2kT01IpdXjiWq3rBIO1ylhxA6GfLZZ.webp" alt="kierowniczka">
<em>Wieloletnia kierowniczka Zagłoby, całkiem przystojna babka</em></p>

<p>Irena czy nie Irena, żelazna pani kierowniczka nie była w stanie zapobiec zamknięciu lokalu, gdy nastały czasy wolnego rynku, piwa w puszce i pizzy na wynos. Dziś na miejscu Zagłoby znajduje się nieustannie zamknięta Cafe To Tu, oddział banku, apteka i lecznica. A menele piją na tyłach budynku, przy śmietniku.</p>

<p>Inną klasyczną miejscówką była wciśnięta między kolekturę Lotto a sklep z najlepszymi w Warszawie rurkami z bitą śmietaną dziupelka zwana Cafe Mambo. Zamknięto ją w zeszłym roku albo dwa lata temu. Teraz zamiast napić się tam kawy czy koniaku, można najwyżej kupić wczorajsze pieczywo. Zostaje nam tylko opis Stasiuka:</p>

<p><em>Na kawę chodziło się do tej dziupli przy przystanku eFki na rondzie. Nie pamiętam, ile kosztowała, ale była mocna i dobra. I ten widok na rondo, na pętlę tramwajową, na ten cały grochowski syf, na wylot Waszyngtona, gdzie przez parę przystanków kompletnie nic nie było, tylko jeden zakład tapicerski i dalekie niebo Śródmieścia w uciekającej perspektywie. Tak było. Kawa prawdopodobnie po 10,50. Bez śmietanki.</em></p>

<p>Widok pozostaje bez zmian, ale podziwiać go można tylko koczując na wspomnianym przystanku lub czekając na śmierdzącego starą fryturą kurczaka w pobliskim fast foodzie. Pycha.</p>

<p>Niektórym lokalom udało się przetrwać zmianę ustroju, kolejne ekipy rządzące i kryzysy finansowe. Należy do nich Astoria w Universamie Grochów.</p>

<p>Na uroczej stronie internetowej kierownictwo Astorii zapewnia, że oprócz codziennego obsługiwania gości w zajmującej parter kawiarni i znajdującej się na piętrze restauracji jest w stanie również nawiązać współpracę z firmami, proponując rozwiązanie problemu grupowego żywienia, co niezwykle rozbawiło moją mamę, bo w latach 70 dała się ze znajomymi przekonać pijanemu kelnerowi, że dziwnie zazielenione oko niezbyt świeżo wyglądającego pstrąga to przecież groszek z przybrania, nie ma się czego bać, trzeba zamawiać, pani kochanieńka, rybka paluszki lizać. I tak oto grupowe żywienie w Astorii skończyło się dla wszystkich grupowym zatruciem. No ale to było dawno temu, podobno teraz można się tam najeść bezpiecznie, tanio i do syta. Na rybkę bym się jednak nie skusiła. Za to wódeczka zimna i niedroga. Piwo też, sądząc po tłumach w ogródku, nawet w środku tygodnia.</p>

<p>Oprócz tego regularnie odbywają się w Astorii wieczory taneczne pod hasłem Dyskoteka dla Dorosłych. Rodzice na żadnej nie byli, ale wspominają dawne czasy i panią bufetową, blond Halinkę, która tak bardzo lubiła tańczyć, że podczas dancingów więcej czasu spędzała na parkiecie niż w swoim bufecie. Pląsała do Boney M i flirtowała z panami. Panie jakoś tak niespecjalnie ją lubiły, zupełnie nie rozumiem dlaczego.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/03kX3e8ZKHwB/fPXrEvIMbKdWuOBGT9gdhSClauuKzWSJMmpQBw7d.webp" alt="neony">
Neonów już oczywiście nie ma. Źródło: <a href="http://warszawskieneony.wordpress.com/2009/05/31/rondo-wiatraczna/" rel="nofollow">http://warszawskieneony.wordpress.com/2009/05/31/rondo-wiatraczna/</a></p>

<p>A co z nowymi miejscami? Odpimpowana w stylu lat 90 Astoria ma swój urok, ale jeśli ktoś nie lubi ścian w kolorze dojrzałej brzoskwini i ma ochotę na piwo inne niż kilka najbardziej znanych polskich marek, warto udać się na tyły Ronda Wiatraczna, gdzie tuż obok kolonii przysadzistych okrąglaków zwanych Grzybkami mieści się dedykowana Mironowi Białoszewskiemu – i ogólnie Grochowowi, jak można przeczytać na Facebooku – klubokawiarnia Kicia Kocia. Że mają tam swojskie piwo Kamionkowskie to jedno, ale można tam wymieniać się książkami, upolować coś na wyprzedaży garażowej, powymądrzać się na temat sztuki, podyskutować o przyszłości dzielnicy, ogłuchnąć na koncercie. Polecam.</p>

<p>Bezalkoholowo najlepiej ugasić pragnienie U Krawca na Siennickiej. Zastaniemy tam doskonałą kawę, duży wybór herbat, do tego pyszne ciasta i pozostałość po dawnych najemcach lokalu, czyli stare maszyny do szycia. Nie wiem, czy działają. Za to kawa działa za każdym razem.</p>

<p>Na koniec wracamy w okolice słynnego Kica. Naprzeciwko akademików, w dawnym sklepie z kosmetykami i chemią gospodarczą od marca działa klubokawiarnia Grochownia. Świeżo zaparzona kawa, świeżo wyciskane soki z owoców, świeżo upieczone ciasta. Od jakiegoś czasu także całkiem przyjemne wina i piwa z małych browarów. Lokal reklamuje się jako przyjazny dzieciom, ale spieszę uspokoić dzieciofobów, że kącik dla maluchów znajduje się w bezpiecznym oddaleniu od centrum wydarzeń. Stale działa też wymiana książek: można tam znaleźć prawie wszystko, od przewodników po Paryżu z lat 60 po warszawskie sagi Olgierda Budrewicza i powieści Jackie Collins. I pani za barem nie zrobi na Wasz temat miny, jeśli wybierzecie akurat te ostatnie.</p>

<p>Na pewno jest więcej grochowskich knajp wartych opisania, i tych dawno zamkniętych, i tych dopiero co otwartych, ale każdy pisze o tym, co zna najlepiej, a ja najlepiej znam akurat te okolice. Chcecie coś dodać? Proszę bardzo. Wszelkie uwagi, sprostowania, skargi i zażalenia mile widziane. No i ten, wpadajcie na Grochów. Żartowałam z tym nożem.</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:groch%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">grochów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:smacznask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">smacznaskórka</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:paulinagorzkowska" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">paulinagorzkowska</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/grochow-gdzie-tu-sie-mozna-bylo-napic</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 16:59:15 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>WSTĘP</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</link>
      <description>&lt;![CDATA[logo Pańskiej Skórki&#xA;&#xA;Pańska Skórka&#xA;&#xA;13 sierpnia 2013&#xA;&#xA;Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe - z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. &#xA;&#xA;Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. &#xA;&#xA;A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji - redakcja@panskaskorka.com&#xA;&#xA;Życzcie nam powodzenia!&#xA;&#xA;elegancko&#xA;&#xA;aut. #pańskaskórka&#xA;&#xA;-- &#xA;&#xA;Informacje o archiwum&#xA;&#xA;Zbiór tagów do nawigacji po blogu:&#xA;#elegancko #frajersko #bielany #śródmieście #muranów #grochów #powiśle #ursynów&#xA;&#xA;Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:&#xA;#maciekorganiściak #drkunalski #adambarański #romualdbrudke #pannameluzyna #paulinagorzkowska #andrzejjędrzejczak #adamkaliszewski #piotrwbartoszek #filipjaremko #pańskaskórka&#xA;&#xA;Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii &#34;pańska kulturka&#34;, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka). Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/Y37QKw8SA9QU/XFbDTaHzDsvoABYjt4JSMieuczktfl4AFo0z1A42.png" alt="logo Pańskiej Skórki"></p>

<p>Pańska Skórka</p>

<p>13 sierpnia 2013</p>

<p>Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.</p>



<p>Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe – z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. </p>

<p>Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. </p>

<p>A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji – redakcja@panskaskorka.com</p>

<p>Życzcie nam powodzenia!</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>—</p>

<p><strong>Informacje o archiwum</strong></p>

<p>Zbiór tagów do nawigacji po blogu:
<a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:bielany" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">bielany</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:muran%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">muranów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:groch%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">grochów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:powi%C5%9Ble" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">powiśle</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:ursyn%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">ursynów</span></a></p>

<p>Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:
<a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adambara%C5%84ski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adambarański</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:romualdbrudke" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">romualdbrudke</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pannameluzyna" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pannameluzyna</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:paulinagorzkowska" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">paulinagorzkowska</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:piotrwbartoszek" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">piotrwbartoszek</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:filipjaremko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">filipjaremko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. <strong>Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii “pańska kulturka”, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka).</strong> Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.</p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 15:19:29 +0000</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>