<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>maciekorganiściak &amp;mdash; Pańska Skórka</title>
    <link>https://paper.wf/panskaskorka/tag:maciekorganiściak</link>
    <description>Archiwum subiektywnego bloga o Warszawie</description>
    <pubDate>Tue, 26 May 2026 15:34:47 +0000</pubDate>
    <item>
      <title>DRESARIUSZ WARSZAWSKI</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/dresariusz-warszawski</link>
      <description>&lt;![CDATA[dresariusz&#xA;&#xA;Maciek Organiściak&#xA;&#xA;4 lutego 2014&#xA;&#xA;Po krótkim opisie Warszawskich Jaćwingów, zdecydowałem się sięgnąć po kolejną ważną dla tożsamości Stolicy grupę. Dresiarzy. Kim jest dresiarz? Czy tylko miłośnikiem tzw. szelestu? Konsumpcjonistą idealnym (wyznawcą największych marek tekstylnych)? Bandziorem? Sportowcem? Jedno jest pewne, dresiarska brać to nie monolit jak mogłoby się wydawać. Od jakiego dresa dostaniesz w nos, który Cię okradnie, a który postawi Ci taniego browarka – w tym rozróżnieniu ten artykuł, drogi czytelniku, może Ci pomóc.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;dres&#xA;&#xA;1. Dres oldskulowy&#xA;Poznasz go po grzywce na czubku wygolonej głowy, złotym łancuchu na nadgarstku i oczywiście oldskulowym dresie – który dla niego samego oldskulowym nie jest, tylko właśnie tym właściwym. Gatunek w zasadzie już nie spotykany, kiedyś często widywany na zakupach w okolicach stadionu X-lecia, albo bardziej swojsko “Jarmarku Europa”. To oni najprawdopodobniej wylansowali klapki Kubota noszone z beżowymi skarpetami frotte. Bądźmy im za to wdzięczni. Oldskulowy dres słucha disco-polo, tego najbardziej progresywnego, o mocnym zabarwieniu erotycznym (disco-polo truskulowego?).&#xA; &#xA;2. Dres hiphopowy&#xA;Niby ziomal, a jednak nie do końca, niby spodnie luźne, ale dresy. Pod koniec lat 90tych nadeszły czasy, w których dresiarze oldskulowi przestali gnębić ludzi z “krokiem w kolanach”. Nadszedł rozejm. Owocem tego rozejmu jest hybryda hiphopowca z dresem. Hybryda ta nosi luźne dresy, czapki z daszkiem, czasami buty na deskorolkę. Z biegiem lat styl dresa hiphopowego upodobnił się trochę do tego z paryskich banlieux (być może na fali kolaboracji polskich ulicznych raperów z francuskimi). Niestety, ten gatunek także często pokątnie słucha disco-polo.&#xA; &#xA;3. Dres młody&#xA;To ten dres, od którego dostaniesz z tzw. liścia pod sklepem nocnym. To ten dres, który zachowuje się głośno i agresywnie. To ten dres, który wyzywa starsze panie. To ten dres, któremu masz ochotę przywalić i nie byłoby to zbyt niebezpieczne, ponieważ zazwyczaj to młody, bardzo chudy osobnik, który nadrabia brak tężyzny fizycznej agresją i butą. Uczestnik zarówno Marszu Wyzwolenia Konopi jak i Marszu Niepodległości. Wyżywa się na drzewkach. Nie ma hamulców, ideałów, śmierdzi potem i słucha hiphopu (lub hardbassu) z komórki w autobusie.&#xA; &#xA;4. Złota dresiara&#xA;Podobno nie wszystko złoto, co się świeci, ale z drugiej strony czystego złota rdza się nie ima. W ciągu dnia złota dresiara misternie klei tipsy. W nocy przeistacza się w imprezową bestię, skąpaną w złocie. Jej pikowana kurtka odsłaniająca pępek, z futerkiem okalającym kaptur, zawstydziła by samego króla Midasa. Kiedyś tleniła włosy na blond, od kilku lat farbuje na kruczoczarny. Szpachluje samoopalaczem areały gdzie promienie solarium działają słabiej. Kiedyś nosiła białe kozaki, teraz rzadziej, bo w internecie się z niej wyśmiewali. Czasami nosi małego, białego pieska w torebce Lois Viton. Chciałaby być w następnej edycji Warsaw Shore.&#xA;&#xA;dres&#xA;&#xA;5. Dres półmenel&#xA;Po strzępkach dresu widać dawny splendor. Raczej gawędziarz niż agresor. Poprosi cię szczerze o dorzucenie się do browara. Uspokoi ewentualnych młodych dresów, w razie sytuacji zapalnej. Pomoże starszej pani przejść przez ulicę. Opowie historię lub dowcip. Zdolny do udzielenia fangi w nos w wypadku niekulturalnego zachowania. Jest nostalgiczny. Niezbyt wybredny w kwestii muzyki.&#xA; &#xA;6. Dres przyjacielski&#xA;Dres przyjacielski to sympatyczny, często pulchny człowiek, o twarzy dziecka. Wychował się w okolicy gdzie byli tylko dresiarze; musiał się dostosować. Pomaga mamie w pracach domowych, marzy o swojej rodzinie. Czasami występuje w wersji bardzo muskularnej i wielkogabarytowej (wtedy zazwyczaj zdrabnia twoje imię). Poczciwy, choć czasem stara się utrzymać pozory rozrabiaki.&#xA; &#xA;7. Dres hipster&#xA;Masz vintage bluzę z trzema paskami, albo dzikim kotem? Słuchasz Fisza? Masz czapkę truckerkę? Z pewnością jesteś dresem-hipsterem. Pijesz czeskie piwo i masz brodę a la Abraham Lincoln, jeśli jesteś kolesiem. Jeśli jesteś kolesiówą to zapewne nosisz kolczyki “duże koła”, twoją soulową siostrą jest Erykah Badu i nosisz superstary. Gatunek ostatnio rzadko spotykany, ale to może się zmienić, welurowe dresy ponoć wracają. Missy Elliot.&#xA;&#xA;dres&#xA;&#xA;8. Dres metroseksualny&#xA;Kto powiedział, że dresiarz ma być niezadbany? Żeby być dresiarzem, nie musisz być lujem rodem z książek Witkowskiego. Dres metroseksualny ma wyregulowane brwi, cerę śniadą niczym saracen (chociaż z solarium) i fryzurę na “wyspę”. Nosi opięte kurtki, dresy wpuszczone w nienagannie białe podciągnięte skarpetki wystające z czystych sportowych butów do biegania (zazwyczaj z jakimś mocnym akcentem, np. srebrnymi fragmentami). Jest wysportowany, ale nie napakowany, robi “na rzeźbę”. Styl ubierania podgapiał na saksach w Londynie. Słucha popu, lajtowego techno i Skrillexa.&#xA; &#xA;9. Dresiara hardkorowa&#xA;W Europie od dłuższego czasu obserwuje się wzrastającą agresję wśród kobiet, a my, Polacy jak to my, depczemy reszcie Europy po piętach. Dresiara hardkorowa, to przeciwieństwo dresa metroseksualnego pod względem ubioru. Da Ci w zęby przy najbliższej okazji. Mimo że często nie jest młoda, agresją dorównuje młodemu dresiarzowi. Potrąca ludzi z bara. Ma podkrążone oczy bo pali za dużo papierosów.&#xA; &#xA;10. Dres elegant&#xA;Elegancja wiele ma imion. Dresa eleganta zobaczysz w klubie Capitol, gdzie nie będzie miał na sobie dresu. Zazwyczaj ma krótkie włosy postawione na żel, koszulę w prążki rozpiętą do czwartego guzika, “wycierane” dżinsowe spodnie i skórzane buty z pokaźnym czubem. Jest zazwyczaj słusznej postury bo pije dużo browarów i zjada dużo kebabów. Jeśli jesteś innej płci niż on, będzie Cię nachalnie podrywał i stawiał Ci drinki. Udaje przedsiębiorcę. Oprócz niezdrowo wysokiego libido, sprośnych żartów i frykcyjnych ruchów na parkiecie, to czasami sympatyczny typ.&#xA;Które typy dresiarzy są wam znajome? Które ulubione? Może o jakimś zapomniałem?&#xA;&#xA;#elegancko #frajersko&#xA;&#xA;aut. #maciekorganiściak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/h2QtkgSRtIVk/TANmhKyxYIFvTyDdFXKuQol1hP42qY45qswIv87W.png" alt="dresariusz"></p>

<p>Maciek Organiściak</p>

<p>4 lutego 2014</p>

<p>Po krótkim opisie Warszawskich Jaćwingów, zdecydowałem się sięgnąć po kolejną ważną dla tożsamości Stolicy grupę. Dresiarzy. Kim jest dresiarz? Czy tylko miłośnikiem tzw. szelestu? Konsumpcjonistą idealnym (wyznawcą największych marek tekstylnych)? Bandziorem? Sportowcem? Jedno jest pewne, dresiarska brać to nie monolit jak mogłoby się wydawać. Od jakiego dresa dostaniesz w nos, który Cię okradnie, a który postawi Ci taniego browarka – w tym rozróżnieniu ten artykuł, drogi czytelniku, może Ci pomóc.</p>



<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/7Q2071FE5gM3/rL0RcKpKJHB7KZGn1BDZn90fPfRCo1afwWTuBiyz.webp" alt="dres"></p>

<p><strong>1. Dres oldskulowy</strong>
Poznasz go po grzywce na czubku wygolonej głowy, złotym łancuchu na nadgarstku i oczywiście oldskulowym dresie – który dla niego samego oldskulowym nie jest, tylko właśnie tym właściwym. Gatunek w zasadzie już nie spotykany, kiedyś często widywany na zakupach w okolicach stadionu X-lecia, albo bardziej swojsko “Jarmarku Europa”. To oni najprawdopodobniej wylansowali klapki Kubota noszone z beżowymi skarpetami frotte. Bądźmy im za to wdzięczni. Oldskulowy dres słucha disco-polo, tego najbardziej progresywnego, o mocnym zabarwieniu erotycznym (disco-polo truskulowego?).</p>

<p><strong>2. Dres hiphopowy</strong>
Niby ziomal, a jednak nie do końca, niby spodnie luźne, ale dresy. Pod koniec lat 90tych nadeszły czasy, w których dresiarze oldskulowi przestali gnębić ludzi z “krokiem w kolanach”. Nadszedł rozejm. Owocem tego rozejmu jest hybryda hiphopowca z dresem. Hybryda ta nosi luźne dresy, czapki z daszkiem, czasami buty na deskorolkę. Z biegiem lat styl dresa hiphopowego upodobnił się trochę do tego z paryskich banlieux (być może na fali kolaboracji polskich ulicznych raperów z francuskimi). Niestety, ten gatunek także często pokątnie słucha disco-polo.</p>

<p><strong>3. Dres młody</strong>
To ten dres, od którego dostaniesz z tzw. liścia pod sklepem nocnym. To ten dres, który zachowuje się głośno i agresywnie. To ten dres, który wyzywa starsze panie. To ten dres, któremu masz ochotę przywalić i nie byłoby to zbyt niebezpieczne, ponieważ zazwyczaj to młody, bardzo chudy osobnik, który nadrabia brak tężyzny fizycznej agresją i butą. Uczestnik zarówno Marszu Wyzwolenia Konopi jak i Marszu Niepodległości. Wyżywa się na drzewkach. Nie ma hamulców, ideałów, śmierdzi potem i słucha hiphopu (lub hardbassu) z komórki w autobusie.</p>

<p><strong>4. Złota dresiara</strong>
Podobno nie wszystko złoto, co się świeci, ale z drugiej strony czystego złota rdza się nie ima. W ciągu dnia złota dresiara misternie klei tipsy. W nocy przeistacza się w imprezową bestię, skąpaną w złocie. Jej pikowana kurtka odsłaniająca pępek, z futerkiem okalającym kaptur, zawstydziła by samego króla Midasa. Kiedyś tleniła włosy na blond, od kilku lat farbuje na kruczoczarny. Szpachluje samoopalaczem areały gdzie promienie solarium działają słabiej. Kiedyś nosiła białe kozaki, teraz rzadziej, bo w internecie się z niej wyśmiewali. Czasami nosi małego, białego pieska w torebce Lois Viton. Chciałaby być w następnej edycji Warsaw Shore.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/llZTmnEgixaY/lRsXm41hryl1xKxkzh5ptz0F478vw7Wee66Vy5TA.webp" alt="dres"></p>

<p><strong>5. Dres półmenel</strong>
Po strzępkach dresu widać dawny splendor. Raczej gawędziarz niż agresor. Poprosi cię szczerze o dorzucenie się do browara. Uspokoi ewentualnych młodych dresów, w razie sytuacji zapalnej. Pomoże starszej pani przejść przez ulicę. Opowie historię lub dowcip. Zdolny do udzielenia fangi w nos w wypadku niekulturalnego zachowania. Jest nostalgiczny. Niezbyt wybredny w kwestii muzyki.</p>

<p><strong>6. Dres przyjacielski</strong>
Dres przyjacielski to sympatyczny, często pulchny człowiek, o twarzy dziecka. Wychował się w okolicy gdzie byli tylko dresiarze; musiał się dostosować. Pomaga mamie w pracach domowych, marzy o swojej rodzinie. Czasami występuje w wersji bardzo muskularnej i wielkogabarytowej (wtedy zazwyczaj zdrabnia twoje imię). Poczciwy, choć czasem stara się utrzymać pozory rozrabiaki.</p>

<p><strong>7. Dres hipster</strong>
Masz vintage bluzę z trzema paskami, albo dzikim kotem? Słuchasz Fisza? Masz czapkę truckerkę? Z pewnością jesteś dresem-hipsterem. Pijesz czeskie piwo i masz brodę a la Abraham Lincoln, jeśli jesteś kolesiem. Jeśli jesteś kolesiówą to zapewne nosisz kolczyki “duże koła”, twoją soulową siostrą jest Erykah Badu i nosisz superstary. Gatunek ostatnio rzadko spotykany, ale to może się zmienić, welurowe dresy ponoć wracają. Missy Elliot.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/dslIag2JpyDm/sPr1TRCDymNh4aT88wzaNWkmfVp6isPUmRF0ZVLM.webp" alt="dres"></p>

<p><strong>8. Dres metroseksualny</strong>
Kto powiedział, że dresiarz ma być niezadbany? Żeby być dresiarzem, nie musisz być lujem rodem z książek Witkowskiego. Dres metroseksualny ma wyregulowane brwi, cerę śniadą niczym saracen (chociaż z solarium) i fryzurę na “wyspę”. Nosi opięte kurtki, dresy wpuszczone w nienagannie białe podciągnięte skarpetki wystające z czystych sportowych butów do biegania (zazwyczaj z jakimś mocnym akcentem, np. srebrnymi fragmentami). Jest wysportowany, ale nie napakowany, robi “na rzeźbę”. Styl ubierania podgapiał na saksach w Londynie. Słucha popu, lajtowego techno i Skrillexa.</p>

<p><strong>9. Dresiara hardkorowa</strong>
W Europie od dłuższego czasu obserwuje się wzrastającą agresję wśród kobiet, a my, Polacy jak to my, depczemy reszcie Europy po piętach. Dresiara hardkorowa, to przeciwieństwo dresa metroseksualnego pod względem ubioru. Da Ci w zęby przy najbliższej okazji. Mimo że często nie jest młoda, agresją dorównuje młodemu dresiarzowi. Potrąca ludzi z bara. Ma podkrążone oczy bo pali za dużo papierosów.</p>

<p><strong>10. Dres elegant</strong>
Elegancja wiele ma imion. Dresa eleganta zobaczysz w klubie Capitol, gdzie nie będzie miał na sobie dresu. Zazwyczaj ma krótkie włosy postawione na żel, koszulę w prążki rozpiętą do czwartego guzika, “wycierane” dżinsowe spodnie i skórzane buty z pokaźnym czubem. Jest zazwyczaj słusznej postury bo pije dużo browarów i zjada dużo kebabów. Jeśli jesteś innej płci niż on, będzie Cię nachalnie podrywał i stawiał Ci drinki. Udaje przedsiębiorcę. Oprócz niezdrowo wysokiego libido, sprośnych żartów i frykcyjnych ruchów na parkiecie, to czasami sympatyczny typ.
Które typy dresiarzy są wam znajome? Które ulubione? Może o jakimś zapomniałem?</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/dresariusz-warszawski</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 11:40:33 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>IDZIE NOWE, CZYLI RZECZ O ALPAGACH, DUCHACH I POWIŚLU</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/idzie-nowe-czyli-rzecz-o-alpagach-duchach-i-powislu</link>
      <description>&lt;![CDATA[idzienowe&#xA;&#xA;Maciek Organiściak&#xA;&#xA;21 listopada 2013&#xA;&#xA;Idzie nowe&#xA;&#xA;Wychowałem się w dzielnicy historycznej. Historycznie robotniczej, proletariackiej i biednej. Kiedyś byli tu flisacy, spławiający sól i inne dobra do Stolicy. byli robotnicy, biedota (opisana w “Lalce” B.Prusa), bandyci i apasze. Po zmroku niewiele było tu miejsc których nie należałoby unikać. Alkohol zawsze lał się tu równie wartko jak krew, nieustannie, jak woda w Wiśle, w której starorzeczu, u podnóża skarpy wiślanej leży Powiśle. Powiśle może nie zawsze przypominało do końca to z Matysiaków, ale na pewno nigdy nie było martwą pustynią apartamentowców i loftów. Dzielnica ta przekształca się coraz bardziej i zmienia swój charakter, wraz z każdym apartamentowcem, ogrodzonym szczelnie niczym twierdza, wraz z każdym mieszkaniem, odsprzedanym przez pośrednika za wielkie pieniądze.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;gierymski&#xA;Aleksander Gierymski – Przystań na Solcu (1883)&#xA;&#xA;Wychowując się na Powiślu, od dziecka miałem możliwość spotykania i obserwowania  amatorów trunków wyskokowych.Nigdy nie patrzyłem na nich z odrazą, ani zalęknieniem. W tej chwili to wymierający gatunek, świadectwo historii tego miejsca. Postanowiłem ocalić te barwne postaci od całkowitego zapomnienia i zostawić po nich chociaż drobny trop w internecie.  Wszystkie postaci są prawdziwe, albo były…&#xA;&#xA;Duchy&#xA;&#xA;Eja – Nazywałem go tak, gdyż z daleka było go słychać, choćby był ulicę dalej, jak krzyczał ochrypłym, wręcz skwierczącym głosem – “EJA!”. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że nie był to nieartykułowany odgłos postalkoholowej euforii. Eja, tak naprawdę krzyczał “Legia!”. Kiedyś Eja podszedł do mnie, gdy byłem na spacerze z psem, miał szampański nastrój. Wyciągnął malutkiego pluszowego dalmatyńczyka zza pazuchy mówiąc: “Ja też mam pieska! Hau! Hau!”. Nawet nie wiem kiedy echa radosnych okrzyków Eji zamilkły.&#xA;&#xA;Bokser – Człowiek o smutnych oczach, zawsze w znoszonym beżowym garniturze, zawsze w  wyprasowanej koszuli, uczesany, nos złamany, źle zrośnięty. Ponoć kiedyś boksował, stąd kryptonim. Lokalny patriota. Wielbiciel muzyki. Ulicznych grajków traktował z wielkim szacunkiem. Szczególnie wzruszała go harmonia. Widziałem łzy szczerego wzruszenia w jego smutnych oczach.&#xA;&#xA;Chudy – Był chudy. Na jego chudej twarzy rozgościły się wąsy, wielkie, tuż pod nosem który musiał być złamany tyle razy że prawie przykleił się do policzka. Chudy, oprócz tego, że był chudy, był przede wszystkim rozmowny, a może trafniej – był gawędziarzem. Oprócz ulubionych historii miłosnych awantaży (ulubionych przez niego, a nie mnie, były niestety pełne pikantnych szczegółów), opowiadał także historie bardzo osobiste. Jego ojciec sprał go gdy Chudy mając około lat szesnastu, wytarł kawałkiem cegły spodnie (nowiutkie Odry!), tak było modnie.&#xA;Siedział łącznie 13 lat. Nienawidził “czerwonych pająków” (komunistów). Twierdził że na Powiślu rządzi mafia. Dał mi długopis z herbem Legii.&#xA;Chudy kumplował się z Chabrem i Andrzejem, ale o nich za chwilę.&#xA;&#xA;Andrzej – Andrzej, wysoki facet z siwą brodą o zimnym spojrzeniu “spode łba”, raczej małomówny. Smutna sprawa, na przestrzeni kilku lat widać było jak pikuje ku ziemi, jak się marnuje. Jego życiową partnerką była Brejkdensówa (o której za chwile). Ponoć lubił techno. Tak przynajmniej mówił Chudy (opisywany wyżej). Chudy mówił mu ponoć wielokrotnie, żeby Andrzej nie chodził z discmanem po pijaku. Andrzej bardzo lubił Techno, ukradli mu discmana, jakieś łachudry.&#xA;&#xA;Brejkdensówa – Nazwana tak, przeze mnie i mojego kumpla z dzieciństwa, ponieważ dziwnie chodziła. Była wysoka, ruda i waleczna, niczym Powiślańska Boudika. Potrafiła stać pod oknem Andrzeja godzinami (mieszkał na parterze), krzycząc “Andrzej!”. Była to skomplikowana relacja, ale uczucie mocne, jakby żywcem wyjęte z ulicznych ballad miłosnych (najbardziej znanych w wykonaniu Grzesiuka).&#xA;&#xA;Chaber – Nie, nie miał niebieskiego nosa. Tak na niego mówili wszyscy. Czasami sympatyczny, czasami mrukliwy i gburowaty (szczególnie jak ktoś go nie rozumiał). Urodził się i zmarł w tej samej kamienicy, w międzyczasie wracając do niej wielokrotnie po ucieczkach z ośrodka opieki społecznej. Ponoć kiedyś po piwnicy goniły go tygrysy. Zapamiętam go w fioletowej czapce z daszkiem, uśmiechniętego.&#xA;&#xA;Sprężyna – Sprężyną nazwałem na potrzeby artykułu Pana, który był zawsze bardzo wyprężony – klata do przodu, ręce na boki. Pamiętam, że Sprężyna zniknął na kilka lat. Spotkałem go w ciemnej uliczce, mając pewnie ze 14 lat, wracając do domu. “Siemasz, świński cycku, właśnie wyszedłem z kryminału, jestem stąd, poratuj.” Poratowałem. Od tamtej pory Sprężyna zawsze zagaduje, wita się, jest koleżeński, do tego stopnia że ostatnio proponował mi pracę, chciał nauczyć mnie kłaść kafelki. Ponoć wyglądałem jakbym był zabiedzony.&#xA;&#xA;Tuptuś – Nie śpieszył się, dreptał, tuptał. Człowiek o sympatycznym acz bezzębnym obliczu, z czapką założoną na wzór tej frygijskiej (smerfowej). Mimo braku pośpiechu, być może dla wygody, najczęściej wypowiadane przez niego słowo “Paprosa?” było w zasadzie połączeniem dwóch – poproszę i papierosa.&#xA;&#xA;Niestety, nie wiem jakie są dalsze losy tych postaci, kilka lat temu wyprowadziłem się na Żoliborz. Mam nadzieję, że życie ich zbytnio nie poniewiera.&#xA;&#xA;Smak alpagi&#xA;&#xA;Aby przygotować się należycie do pisania na ten temat oraz wprowadzić do organizmu bajkowy nastrój (jak ponoć powiedział Jan Himilsbach, również związany z Powiślem), postanowiłem poszukać wielce popularnej przez ostatnie dziesięciolecia ambrozji każdego ulicznego smakosza – alpagi. Nie było to łatwe zadanie. W większości sklepów jako tanie wino funkcjonuje teraz Sophia lub Fresco, zajmują one te najniższe ledwo widoczne półki na których kiedyś stały dumnie jabole. Poszukiwania prawdziwej alpagi udały się w trzecim sklepie (w poprzednich proponowano mi wyżej wymienioną Sophię). Był to połowiczny sukces. Z pewną nieśmiałością  nabyłem bowiem “Napój alkoholowy na bazie piwa o smaku wiśniowym” (900ml, 9%, 5PLN). Mimo tak gorszącej nazwy, smak jakby znajomy, chociaż “smak” to chyba za dużo powiedziane bo był to mdło-słodki melanż z dodatkiem aromatu wiśniowego i migdałowego.&#xA;&#xA;alpaga&#xA;Nie jestem specjalistą, ale zdaje się że tak właśnie powinna smakować alpaga.&#xA;&#xA;Moje myśli przy każdym łyku błądziły pośród znajomych Powiślańskich zakamarków i nawiedzających je duchów minionej epoki. Te duchy blakną.&#xA;Nowe Powiśle jest bezpieczniejsze, otwierają się nowe sklepy, knajpki, restauracje, ale chyba jest mniej „swojskie” i rodzinne. Niestety taka kolej rzeczy mnie nie dziwi, oddalamy się od siebie i odgradzamy, w skali mikro, jak i skali makro. Na zdrowie ferajna!&#xA;&#xA;alpaga2&#xA;&#xA;PS. Ponieważ wiele osób pytało mnie dlaczego Sprężyna powiedział do mnie per “świński cycku”, wyjaśniam: Zasięgnąłem kiedyś języka, tak podobno zwraca się do osób młodych.&#xA;&#xA;#elegancko #powiśle&#xA;&#xA;aut. #maciekorganiściak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/jWzVa09jOpha/Et0adwc80P2VqOj3xxvYN9U1P4YSQJIfbcbAlfoV.jpg" alt="idzienowe"></p>

<p>Maciek Organiściak</p>

<p>21 listopada 2013</p>

<p><strong>Idzie nowe</strong></p>

<p>Wychowałem się w dzielnicy historycznej. Historycznie robotniczej, proletariackiej i biednej. Kiedyś byli tu flisacy, spławiający sól i inne dobra do Stolicy. byli robotnicy, biedota (opisana w “Lalce” B.Prusa), bandyci i apasze. Po zmroku niewiele było tu miejsc których nie należałoby unikać. Alkohol zawsze lał się tu równie wartko jak krew, nieustannie, jak woda w Wiśle, w której starorzeczu, u podnóża skarpy wiślanej leży Powiśle. Powiśle może nie zawsze przypominało do końca to z Matysiaków, ale na pewno nigdy nie było martwą pustynią apartamentowców i loftów. Dzielnica ta przekształca się coraz bardziej i zmienia swój charakter, wraz z każdym apartamentowcem, ogrodzonym szczelnie niczym twierdza, wraz z każdym mieszkaniem, odsprzedanym przez pośrednika za wielkie pieniądze.</p>



<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/Q3v8KpZ4A3Ts/XfDyF96KXmda1gcbcdueKaTgPnTJktwGhtFM9rNe.webp" alt="gierymski">
<em>Aleksander Gierymski – Przystań na Solcu (1883)</em></p>

<p>Wychowując się na Powiślu, od dziecka miałem możliwość spotykania i obserwowania  amatorów trunków wyskokowych.Nigdy nie patrzyłem na nich z odrazą, ani zalęknieniem. W tej chwili to wymierający gatunek, świadectwo historii tego miejsca. Postanowiłem ocalić te barwne postaci od całkowitego zapomnienia i zostawić po nich chociaż drobny trop w internecie.  Wszystkie postaci są prawdziwe, albo były…</p>

<p><strong>Duchy</strong></p>

<p><strong>Eja</strong> – Nazywałem go tak, gdyż z daleka było go słychać, choćby był ulicę dalej, jak krzyczał ochrypłym, wręcz skwierczącym głosem – “EJA!”. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że nie był to nieartykułowany odgłos postalkoholowej euforii. Eja, tak naprawdę krzyczał “Legia!”. Kiedyś Eja podszedł do mnie, gdy byłem na spacerze z psem, miał szampański nastrój. Wyciągnął malutkiego pluszowego dalmatyńczyka zza pazuchy mówiąc: “Ja też mam pieska! Hau! Hau!”. Nawet nie wiem kiedy echa radosnych okrzyków Eji zamilkły.</p>

<p><strong>Bokser</strong> – Człowiek o smutnych oczach, zawsze w znoszonym beżowym garniturze, zawsze w  wyprasowanej koszuli, uczesany, nos złamany, źle zrośnięty. Ponoć kiedyś boksował, stąd kryptonim. Lokalny patriota. Wielbiciel muzyki. Ulicznych grajków traktował z wielkim szacunkiem. Szczególnie wzruszała go harmonia. Widziałem łzy szczerego wzruszenia w jego smutnych oczach.</p>

<p><strong>Chudy</strong> – Był chudy. Na jego chudej twarzy rozgościły się wąsy, wielkie, tuż pod nosem który musiał być złamany tyle razy że prawie przykleił się do policzka. Chudy, oprócz tego, że był chudy, był przede wszystkim rozmowny, a może trafniej – był gawędziarzem. Oprócz ulubionych historii miłosnych awantaży (ulubionych przez niego, a nie mnie, były niestety pełne pikantnych szczegółów), opowiadał także historie bardzo osobiste. Jego ojciec sprał go gdy Chudy mając około lat szesnastu, wytarł kawałkiem cegły spodnie (nowiutkie Odry!), tak było modnie.
Siedział łącznie 13 lat. Nienawidził “czerwonych pająków” (komunistów). Twierdził że na Powiślu rządzi mafia. Dał mi długopis z herbem Legii.
Chudy kumplował się z Chabrem i Andrzejem, ale o nich za chwilę.</p>

<p><strong>Andrzej</strong> – Andrzej, wysoki facet z siwą brodą o zimnym spojrzeniu “spode łba”, raczej małomówny. Smutna sprawa, na przestrzeni kilku lat widać było jak pikuje ku ziemi, jak się marnuje. Jego życiową partnerką była Brejkdensówa (o której za chwile). Ponoć lubił techno. Tak przynajmniej mówił Chudy (opisywany wyżej). Chudy mówił mu ponoć wielokrotnie, żeby Andrzej nie chodził z discmanem po pijaku. Andrzej bardzo lubił Techno, ukradli mu discmana, jakieś łachudry.</p>

<p><strong>Brejkdensówa</strong> – Nazwana tak, przeze mnie i mojego kumpla z dzieciństwa, ponieważ dziwnie chodziła. Była wysoka, ruda i waleczna, niczym Powiślańska Boudika. Potrafiła stać pod oknem Andrzeja godzinami (mieszkał na parterze), krzycząc “Andrzej!”. Była to skomplikowana relacja, ale uczucie mocne, jakby żywcem wyjęte z ulicznych ballad miłosnych (najbardziej znanych w wykonaniu Grzesiuka).</p>

<p><strong>Chaber</strong> – Nie, nie miał niebieskiego nosa. Tak na niego mówili wszyscy. Czasami sympatyczny, czasami mrukliwy i gburowaty (szczególnie jak ktoś go nie rozumiał). Urodził się i zmarł w tej samej kamienicy, w międzyczasie wracając do niej wielokrotnie po ucieczkach z ośrodka opieki społecznej. Ponoć kiedyś po piwnicy goniły go tygrysy. Zapamiętam go w fioletowej czapce z daszkiem, uśmiechniętego.</p>

<p><strong>Sprężyna</strong> – Sprężyną nazwałem na potrzeby artykułu Pana, który był zawsze bardzo wyprężony – klata do przodu, ręce na boki. Pamiętam, że Sprężyna zniknął na kilka lat. Spotkałem go w ciemnej uliczce, mając pewnie ze 14 lat, wracając do domu. “Siemasz, świński cycku, właśnie wyszedłem z kryminału, jestem stąd, poratuj.” Poratowałem. Od tamtej pory Sprężyna zawsze zagaduje, wita się, jest koleżeński, do tego stopnia że ostatnio proponował mi pracę, chciał nauczyć mnie kłaść kafelki. Ponoć wyglądałem jakbym był zabiedzony.</p>

<p><strong>Tuptuś</strong> – Nie śpieszył się, dreptał, tuptał. Człowiek o sympatycznym acz bezzębnym obliczu, z czapką założoną na wzór tej frygijskiej (smerfowej). Mimo braku pośpiechu, być może dla wygody, najczęściej wypowiadane przez niego słowo “Paprosa?” było w zasadzie połączeniem dwóch – poproszę i papierosa.</p>

<p>Niestety, nie wiem jakie są dalsze losy tych postaci, kilka lat temu wyprowadziłem się na Żoliborz. Mam nadzieję, że życie ich zbytnio nie poniewiera.</p>

<p><strong>Smak alpagi</strong></p>

<p>Aby przygotować się należycie do pisania na ten temat oraz wprowadzić do organizmu bajkowy nastrój (jak ponoć powiedział Jan Himilsbach, również związany z Powiślem), postanowiłem poszukać wielce popularnej przez ostatnie dziesięciolecia ambrozji każdego ulicznego smakosza – alpagi. Nie było to łatwe zadanie. W większości sklepów jako tanie wino funkcjonuje teraz Sophia lub Fresco, zajmują one te najniższe ledwo widoczne półki na których kiedyś stały dumnie jabole. Poszukiwania prawdziwej alpagi udały się w trzecim sklepie (w poprzednich proponowano mi wyżej wymienioną Sophię). Był to połowiczny sukces. Z pewną nieśmiałością  nabyłem bowiem “Napój alkoholowy na bazie piwa o smaku wiśniowym” (900ml, 9%, 5PLN). Mimo tak gorszącej nazwy, smak jakby znajomy, chociaż “smak” to chyba za dużo powiedziane bo był to mdło-słodki melanż z dodatkiem aromatu wiśniowego i migdałowego.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/g6EmQMFXekTm/6iliOq9kQTUv2JH2FFSAFaeGIlfi3Wyq2jc27dtH.webp" alt="alpaga">
<em>Nie jestem specjalistą, ale zdaje się że tak właśnie powinna smakować alpaga.</em></p>

<p>Moje myśli przy każdym łyku błądziły pośród znajomych Powiślańskich zakamarków i nawiedzających je duchów minionej epoki. Te duchy blakną.
Nowe Powiśle jest bezpieczniejsze, otwierają się nowe sklepy, knajpki, restauracje, ale chyba jest mniej „swojskie” i rodzinne. Niestety taka kolej rzeczy mnie nie dziwi, oddalamy się od siebie i odgradzamy, w skali mikro, jak i skali makro. Na zdrowie ferajna!</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/Z9sSHFURkZ4I/kFT9dZhHIQ7xmO13CffPBgl4o1yBTkDoYZfvW2gX.webp" alt="alpaga2"></p>

<p>PS. Ponieważ wiele osób pytało mnie dlaczego Sprężyna powiedział do mnie per “świński cycku”, wyjaśniam: Zasięgnąłem kiedyś języka, tak podobno zwraca się do osób młodych.</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:powi%C5%9Ble" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">powiśle</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/idzie-nowe-czyli-rzecz-o-alpagach-duchach-i-powislu</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 10:27:51 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>SEN O WARSZAWIE</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/sen-o-warszawie</link>
      <description>&lt;![CDATA[senowa1&#xA;&#xA;Maciek Organiściak&#xA;&#xA;9 października 2013&#xA;&#xA;Na początku był Okił. Okił Khamidov. Na jego “Świecie według Kiepskich” zerwało boki pół Polski. Kilka lat temu okazało się: mamy kryzys. Okił Khamidov kryzysu się nie przestraszył. Wprowadził pod polskie strzechy pierwowzór wszystkich niskobudżetowych seriali z amatorami zamiast aktorów, udający reality show, a jednak oparty na scenariuszu – powstało “Dlaczego Ja?”. To było istne trzęsienie ziemi. Powstało wiele klonów programu, zarówno w Polsacie jak i na innych komercyjnych kanałach. Niewiele osób wie że to właśnie Khamidov dał nam“mięsnego jeża”! Dzięki Okił!&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;senowa2&#xA;&#xA;Dzisiaj, ponoć, kryzysu już nie ma. Możemy powoli przestać kurczowo trzymać się portfeli i pogrążyć w utęsknionej rozrzutności. Widać to w telewizji, widać też w Warszawie. Dokańczane są zawieszone na czas kryzysu inwestycje. Mamy Liebeskinda. Warszawa znów może zacząć śnić o Nowym Jorku.&#xA;&#xA;Marcela jedzie do Warszawy&#xA;&#xA;Marcela pochodzi z Wałcza. Lubi kochać i być kochaną, uwielbia luksus. Jej facetem jest przystojny Jan – zadbany, ale męski. Marcela jest bohaterką “Miłości na bogato”. Serialu, wywołującego wśród internautów palpitacje serca, święte oburzenie oraz prześmiewczy rechot.&#xA;&#xA;Jaki obraz Warszawy i Warszawiaków prezentuje? Otóż: Ludzie w Warszawie są ponoć bogaci. Bajońsko. Ponoć mamy prestiżowe posady i równie prestiżowe pensje. W Warszawie jest łatwiej. Znajdziesz tu pracę w wymarzonym zawodzie! Jesteśmy salonowymi lwami oraz rekinami finansjery. Warszawa to nowe osiedla, pełne betonowych klocków, lśniące wieżowce, Nowy Świat i Złote Tarasy. Miejsc, które naprawdę w Warszawie ocierają się o luksus i hajlajf w serialu nie ma. Nie ma także kamienic, ani babć-kwiaciarek. Nie ma korków. Jest fasada. Jest picie szampana rano. Jest jeżdżenie kabrioletem (w naszej strefie klimatycznej to więcej niż szpan).&#xA;&#xA;senowa&#xA;Warty zapamiętania cytat: “Warszawa to miasto predyspozycji”&#xA;&#xA;Wawa, Wawka, Wawunia, Waweczka&#xA;&#xA;Młodzi i aktywni ludzie nie mieszkają w Warszawie. Mieszkają w Wawie. Już nie ma Warszawy, wszędzie jest Wawka. Wawa Non Stop. Pan spiker reklamując ów serial obiecywał że w programie zobaczę prawdziwego “słoika”. Chętnie – pomyślałem – jeszcze nigdy nie widziałem słoika!&#xA;&#xA;Wawa Non Stop oferuje nam wizję odmienną od tej ukazanej w “Miłości na bogato”. Względnie młodzi i względnie aktywni ludzie, przenoszą się z rodzinnej miejscowości do (powiedzmy) metropolii, aby złapać życie za przysłowiowe imponderabilia i osiągnąć sukces. Znów jest sen o Nowym Jorku, ale tym razem w wersji “od pucybuta do milionera”.&#xA;&#xA;Niby wszystko brzmi dość prawdopodobnie, a na pewno w kontekście Miłości na Bogato. Czy jednak oddaje rzeczywistości sprawiedliwość?&#xA;Przedstawia przyjezdnych jako schizoidalne ciamajdy, zagubione, bezwolne wobec biegu wydarzeń.&#xA;Stanowi to jednak wyraźny kontrast do założenia że oglądamy ludzi przebojowych i zdeterminowanych.&#xA;&#xA;senowa&#xA;&#xA;Ekipa z Warszawy&#xA;&#xA;MTV – kiedyś muzyczna telewizja, dziś trudno powiedzieć, ale najlepiej to to nie wygląda.&#xA;Po dość (powiedzmy sobie szczerze, z ręką na sercu, państwo realizatorzy) nieudanych polskich wersjach programów MTV, czas na kolejną próbę. Warsaw shore! Było Jersey shore, Geordie shore i The Valleys. Teraz czas na Warszawę i nasze własne Warsaw Shore!&#xA;&#xA;Jeśli wersja polska miałaby być wierna życiu, powinniśmy zobaczyć przynajmniej jednego prawdziwego dresiarza, przypuszczalnie noszącego imię dumnego słowiańskiego woja np. Dennis. Tymczasem prawdziwy dresiarz ustąpi miejsca najprawdziwszemu, autentycznemu, polskiemu niczym chleb, sól i buraki cukrowe – guido – odrodnemu potomkowi włoskich imigrantów przybywających na statkach w okolice Nowego Jorku…&#xA;&#xA;senowa&#xA;&#xA;Pobudka&#xA;&#xA;Wszystkie trzy seriale łączy to, że bohaterowie mieszkają w Warszawie, ale są przyjezdni oraz to, że mimo podszywania się pod reality-show, nie pokazują prawdziwej Warszawy.&#xA;Warszawa zasługuje na obraz bardziej zbliżony do rzeczywistości, razem ze swoimi dobrymi i złymi stronami. Według młodych, aktywnych i ambitnych twórców powyższych seriali najwyraźniej niekoniecznie.&#xA;Tak infantylne i trywialne potraktowanie tematu jest szkodliwe. Cierpi na tym wizerunek miasta. Utrwalane są mity, pogłębiające podziały polskiego społeczeństwa.&#xA;Sen o Nowym Jorku może być piękny, ale ja wolę Sen o Warszawie. Nie wiem po co widzowi produkt warszawsko-podobny, kiedy Stolica jest miastem naprawdę różnorodnym i pełnym swojego własnego kolorytu, choć może gorzej komponuje się w kadrze.&#xA;&#xA;frajersko&#xA;&#xA;aut. #maciekorganiściak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/rnMv7wvOr5Mt/dAbWdLtrusKDbAlLbkUIYgdguI6rMZa6dvyxgz2e.jpg" alt="senowa1"></p>

<p>Maciek Organiściak</p>

<p>9 października 2013</p>

<p>Na początku był Okił. Okił Khamidov. Na jego “Świecie według Kiepskich” zerwało boki pół Polski. Kilka lat temu okazało się: mamy kryzys. Okił Khamidov kryzysu się nie przestraszył. Wprowadził pod polskie strzechy pierwowzór wszystkich niskobudżetowych seriali z amatorami zamiast aktorów, udający reality show, a jednak oparty na scenariuszu – powstało “Dlaczego Ja?”. To było istne trzęsienie ziemi. Powstało wiele klonów programu, zarówno w Polsacie jak i na innych komercyjnych kanałach. Niewiele osób wie że to właśnie Khamidov dał nam“mięsnego jeża”! Dzięki Okił!</p>



<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/EXz8KT3W4Xaf/aUyrsOO7IFSwQtXRiS5EmLHsZmqfcZXAU7HZ9YV9.jpg" alt="senowa2"></p>

<p>Dzisiaj, ponoć, kryzysu już nie ma. Możemy powoli przestać kurczowo trzymać się portfeli i pogrążyć w utęsknionej rozrzutności. Widać to w telewizji, widać też w Warszawie. Dokańczane są zawieszone na czas kryzysu inwestycje. Mamy Liebeskinda. Warszawa znów może zacząć śnić o Nowym Jorku.</p>

<p><strong>Marcela jedzie do Warszawy</strong></p>

<p>Marcela pochodzi z Wałcza. Lubi kochać i być kochaną, uwielbia luksus. Jej facetem jest przystojny Jan – zadbany, ale męski. Marcela jest bohaterką “Miłości na bogato”. Serialu, wywołującego wśród internautów palpitacje serca, święte oburzenie oraz prześmiewczy rechot.</p>

<p>Jaki obraz Warszawy i Warszawiaków prezentuje? Otóż: Ludzie w Warszawie są ponoć bogaci. Bajońsko. Ponoć mamy prestiżowe posady i równie prestiżowe pensje. W Warszawie jest łatwiej. Znajdziesz tu pracę w wymarzonym zawodzie! Jesteśmy salonowymi lwami oraz rekinami finansjery. Warszawa to nowe osiedla, pełne betonowych klocków, lśniące wieżowce, Nowy Świat i Złote Tarasy. Miejsc, które naprawdę w Warszawie ocierają się o luksus i hajlajf w serialu nie ma. Nie ma także kamienic, ani babć-kwiaciarek. Nie ma korków. Jest fasada. Jest picie szampana rano. Jest jeżdżenie kabrioletem (w naszej strefie klimatycznej to więcej niż szpan).</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/uibopvnSlxww/QpHkV4tha4MuPtZ345wVnuRsI9aq0SRke5eNJVlF.webp" alt="senowa">
<em>Warty zapamiętania cytat: “Warszawa to miasto predyspozycji”</em></p>

<p><strong>Wawa, Wawka, Wawunia, Waweczka</strong></p>

<p>Młodzi i aktywni ludzie nie mieszkają w Warszawie. Mieszkają w Wawie. Już nie ma Warszawy, wszędzie jest Wawka. Wawa Non Stop. Pan spiker reklamując ów serial obiecywał że w programie zobaczę prawdziwego “słoika”. Chętnie – pomyślałem – jeszcze nigdy nie widziałem słoika!</p>

<p>Wawa Non Stop oferuje nam wizję odmienną od tej ukazanej w “Miłości na bogato”. Względnie młodzi i względnie aktywni ludzie, przenoszą się z rodzinnej miejscowości do (powiedzmy) metropolii, aby złapać życie za przysłowiowe imponderabilia i osiągnąć sukces. Znów jest sen o Nowym Jorku, ale tym razem w wersji “od pucybuta do milionera”.</p>

<p>Niby wszystko brzmi dość prawdopodobnie, a na pewno w kontekście Miłości na Bogato. Czy jednak oddaje rzeczywistości sprawiedliwość?
Przedstawia przyjezdnych jako schizoidalne ciamajdy, zagubione, bezwolne wobec biegu wydarzeń.
Stanowi to jednak wyraźny kontrast do założenia że oglądamy ludzi przebojowych i zdeterminowanych.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/qbyu5Cwoqhqu/xbFO1kLEIBQEmfZ7OBxFzH8MyYRx6DWGL7v8bSNE.webp" alt="senowa"></p>

<p><strong>Ekipa z Warszawy</strong></p>

<p>MTV – kiedyś muzyczna telewizja, dziś trudno powiedzieć, ale najlepiej to to nie wygląda.
Po dość (powiedzmy sobie szczerze, z ręką na sercu, państwo realizatorzy) nieudanych polskich wersjach programów MTV, czas na kolejną próbę. Warsaw shore! Było Jersey shore, Geordie shore i The Valleys. Teraz czas na Warszawę i nasze własne Warsaw Shore!</p>

<p>Jeśli wersja polska miałaby być wierna życiu, powinniśmy zobaczyć przynajmniej jednego prawdziwego dresiarza, przypuszczalnie noszącego imię dumnego słowiańskiego woja np. Dennis. Tymczasem prawdziwy dresiarz ustąpi miejsca najprawdziwszemu, autentycznemu, polskiemu niczym chleb, sól i buraki cukrowe – guido – odrodnemu potomkowi włoskich imigrantów przybywających na statkach w okolice Nowego Jorku…</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/nI7wOBWnNE5i/Ay90wwJGOYjOYXHXQGOzedcr7eqXG8FcxvMlymUl.webp" alt="senowa"></p>

<p><strong>Pobudka</strong></p>

<p>Wszystkie trzy seriale łączy to, że bohaterowie mieszkają w Warszawie, ale są przyjezdni oraz to, że mimo podszywania się pod reality-show, nie pokazują prawdziwej Warszawy.
Warszawa zasługuje na obraz bardziej zbliżony do rzeczywistości, razem ze swoimi dobrymi i złymi stronami. Według młodych, aktywnych i ambitnych twórców powyższych seriali najwyraźniej niekoniecznie.
Tak infantylne i trywialne potraktowanie tematu jest szkodliwe. Cierpi na tym wizerunek miasta. Utrwalane są mity, pogłębiające podziały polskiego społeczeństwa.
Sen o Nowym Jorku może być piękny, ale ja wolę Sen o Warszawie. Nie wiem po co widzowi produkt warszawsko-podobny, kiedy Stolica jest miastem naprawdę różnorodnym i pełnym swojego własnego kolorytu, choć może gorzej komponuje się w kadrze.</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/sen-o-warszawie</guid>
      <pubDate>Thu, 23 Feb 2023 08:39:00 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>JAĆWING, HIPSTER CZY WARSZAWKA?</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/jacwing-hipster-czy-warszawka</link>
      <description>&lt;![CDATA[ray bany&#xA;&#xA;Maciek Organiściak&#xA;&#xA;23 sierpnia 2013&#xA;&#xA;Słowo hipster jest prawdopodobnie najbardziej wyekspolatowanym przez media słowem ostatnich 5 lat. &#34;Hipster to&#34; i &#34;hipster tamto&#34;. Jedno wiemy na pewno - hipster to (pokrótce) osoba dążąca do indywidualizmu za wszelką cenę, ocierająca się przez to czasem o śmieszność (właśnie napisałem najlepszą definicję hipstera ever!). Hipster to słowo klucz, używane przez szacowne periodyki, aby sprawić wrażenie, że się doskonale orientują, że wręcz są takimi hipsterami w oceanie publicystyki.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Aby samemu nie stać się ofiarą własnej krytyki, zamienię w dalszej części słowo „hipster” na “Jaćwing” (taki bałtycki lud).&#xA;&#xA;Dumni Jaćwingowie&#xA;&#xA;Jaki jest Jaćwing? Jadźwing nie chce być posądzony o bycie Jaćwingiem, dlatego właśnie jest Jaćwingiem. Im bardziej Jaćwing protestuje przed określaniem go mianem Jaćwinga, tym bardziej tym Jaćwingiem jest. Jeśli Jaćwing chce wyrazić pogardę dla nie-Jaćwinga określa go mianem... Jaćwinga. Jaćwing lubi miejsca, gdzie otaczają go inni Jaćwingowie, tam zazwyczaj usłyszy muzykę, którą już słyszał, ale już nie słucha.&#xA;&#xA;Jaćwingowie to dumny lud, w bardzo dużej ilości spotykany w Warszawie. Kto nie zna choć jednego Jaćwinga? Kto choć raz nie poczuł się choć trochę Jaćwingiem?&#xA;&#xA;Są dobre strony bycia Jaćwingiem, poczucie elitaryzmu, ale zarazem egalitaryzmu - możesz założyć co chcesz i zachowywać się jak chcesz, nikt cię palcem nie wytknie (no chyba, że te buty naprawdę nie pasują do tej torby). Jaćwingowie trochę przepłacają, ale mimo wszystko potrafią się bawić - imprezy w opuszczonych mieszkaniach i inne naprawdę kreatywne i fajne sposoby spędzania wolnego czasu nieszablonowo. Częstą sytuacją jest, że nie-Jaćwingowie, tylko (na potrzeby artykułu nazwijmy ich) Hugenoci, chodzący do klubów typu Capitol, określają się SAMI mianem Jaćwinga, popełniając tym samym dyskredytujący ich błąd.&#xA;&#xA;Czy jest coś złego w dążeniu do bycia oryginalnym? Myślę, że nie. A przesada jest rzeczą ludzką. Może to pretensjonalne, ale za to jaka frajda! Chodźmy do galerii, pijmy wino ze średniej półki, przekomarzajmy się ze światem.&#xA;&#xA;Nie generalizujmy, jest sporo rzeczy, których od Jaćwingów możemy się nauczyć.&#xA;&#xA;Piekielna Warszawka&#xA;&#xA;W Warszawie funkcjonuje podobno również enigmatyczne środowisko zwane “warszawką” (modne słowo klucz w mediach tuż przez hipsterami… tfu! Jaćwingami!).&#xA;&#xA;Niby jest, a niby go nie ma. Nie wiadomo kto jest “warszawką”, a kto nie. Podobno są to zamożni ludzie, chodzący na wystawne bankiety. Podobno opływają w luksusy, raczą się najlepszymi szampanami i noszą drogie zegarki, ale tak jak nikt otwarcie nie jest Jaćwingiem, tak kogoś, kto przyznałby afiliację z tzw. “warszawką”, można ze świecą szukać. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że to mityczne (a może nawet mitologiczne) środowisko zbiera gromy z całej Polski, podobno jego przedstawiciele obnoszą się ze swym obrzydliwym bogactwem i są snobami. Często z “warszawką” są łączeni celebryci, aktorzy, biznesmeni, ale jeśli ktoś był kiedykolwiek na którymś z ich spędów, wie że ów blichtr jest fasadowy. Zaliczyć “ściankę”, obskoczyć fotografów, raczyć się szwedzkim stołem (za darmo!). Nie bywając na tychże branżowych imprezkach, na pierwszy rzut oka widać, że są to wydarzenia czysto promocyjne, dla “bywaczy”, wcinających łapczywie koreczki ze śledziem. Celebryckie środowisko chętnie podgląda Jaćwingów i panujące wśród nich trendy, w tym samym momencie, pragnąc uchodzić za ową “warszawkę”. To towarzystwo wzajemnej adoracji nie ma raczej nic wspólnego z celebrującą swój status materialny i życiowy, pogrążoną w wystawnym hedonizmie, mityczną “warszawką”.&#xA;&#xA;Czy “warszawka” jest mitem? Czy ktoś jest w stanie powiedzieć z podniesionym czołem że jest z “warszawki”?&#xA;&#xA;A Ty? Kim jesteś?&#xA;&#xA;elegancko&#xA;&#xA;aut. #maciekorganiściak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/NvuiOTyy8eSy/w48MzbrZAwMkne6IewDZeGOxVfh8nI2D8NgwNmmc.jpg" alt="ray bany"></p>

<p>Maciek Organiściak</p>

<p>23 sierpnia 2013</p>

<p>Słowo hipster jest prawdopodobnie najbardziej wyekspolatowanym przez media słowem ostatnich 5 lat. “Hipster to” i “hipster tamto”. Jedno wiemy na pewno – hipster to (pokrótce) osoba dążąca do indywidualizmu za wszelką cenę, ocierająca się przez to czasem o śmieszność (właśnie napisałem najlepszą definicję hipstera ever!). Hipster to słowo klucz, używane przez szacowne periodyki, aby sprawić wrażenie, że się doskonale orientują, że wręcz są takimi hipsterami w oceanie publicystyki.</p>



<p>Aby samemu nie stać się ofiarą własnej krytyki, zamienię w dalszej części słowo „hipster” na “Jaćwing” (taki bałtycki lud).</p>

<p><strong>Dumni Jaćwingowie</strong></p>

<p>Jaki jest Jaćwing? Jadźwing nie chce być posądzony o bycie Jaćwingiem, dlatego właśnie jest Jaćwingiem. Im bardziej Jaćwing protestuje przed określaniem go mianem Jaćwinga, tym bardziej tym Jaćwingiem jest. Jeśli Jaćwing chce wyrazić pogardę dla nie-Jaćwinga określa go mianem... Jaćwinga. Jaćwing lubi miejsca, gdzie otaczają go inni Jaćwingowie, tam zazwyczaj usłyszy muzykę, którą już słyszał, ale już nie słucha.</p>

<p>Jaćwingowie to dumny lud, w bardzo dużej ilości spotykany w Warszawie. Kto nie zna choć jednego Jaćwinga? Kto choć raz nie poczuł się choć trochę Jaćwingiem?</p>

<p>Są dobre strony bycia Jaćwingiem, poczucie elitaryzmu, ale zarazem egalitaryzmu – możesz założyć co chcesz i zachowywać się jak chcesz, nikt cię palcem nie wytknie (no chyba, że te buty naprawdę nie pasują do tej torby). Jaćwingowie trochę przepłacają, ale mimo wszystko potrafią się bawić – imprezy w opuszczonych mieszkaniach i inne naprawdę kreatywne i fajne sposoby spędzania wolnego czasu nieszablonowo. Częstą sytuacją jest, że nie-Jaćwingowie, tylko (na potrzeby artykułu nazwijmy ich) Hugenoci, chodzący do klubów typu Capitol, określają się SAMI mianem Jaćwinga, popełniając tym samym dyskredytujący ich błąd.</p>

<p>Czy jest coś złego w dążeniu do bycia oryginalnym? Myślę, że nie. A przesada jest rzeczą ludzką. Może to pretensjonalne, ale za to jaka frajda! Chodźmy do galerii, pijmy wino ze średniej półki, przekomarzajmy się ze światem.</p>

<p>Nie generalizujmy, jest sporo rzeczy, których od Jaćwingów możemy się nauczyć.</p>

<p><strong>Piekielna Warszawka</strong></p>

<p>W Warszawie funkcjonuje podobno również enigmatyczne środowisko zwane “warszawką” (modne słowo klucz w mediach tuż przez hipsterami… tfu! Jaćwingami!).</p>

<p>Niby jest, a niby go nie ma. Nie wiadomo kto jest “warszawką”, a kto nie. Podobno są to zamożni ludzie, chodzący na wystawne bankiety. Podobno opływają w luksusy, raczą się najlepszymi szampanami i noszą drogie zegarki, ale tak jak nikt otwarcie nie jest Jaćwingiem, tak kogoś, kto przyznałby afiliację z tzw. “warszawką”, można ze świecą szukać. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że to mityczne (a może nawet mitologiczne) środowisko zbiera gromy z całej Polski, podobno jego przedstawiciele obnoszą się ze swym obrzydliwym bogactwem i są snobami. Często z “warszawką” są łączeni celebryci, aktorzy, biznesmeni, ale jeśli ktoś był kiedykolwiek na którymś z ich spędów, wie że ów blichtr jest fasadowy. Zaliczyć “ściankę”, obskoczyć fotografów, raczyć się szwedzkim stołem (za darmo!). Nie bywając na tychże branżowych imprezkach, na pierwszy rzut oka widać, że są to wydarzenia czysto promocyjne, dla “bywaczy”, wcinających łapczywie koreczki ze śledziem. Celebryckie środowisko chętnie podgląda Jaćwingów i panujące wśród nich trendy, w tym samym momencie, pragnąc uchodzić za ową “warszawkę”. To towarzystwo wzajemnej adoracji nie ma raczej nic wspólnego z celebrującą swój status materialny i życiowy, pogrążoną w wystawnym hedonizmie, mityczną “warszawką”.</p>

<p>Czy “warszawka” jest mitem? Czy ktoś jest w stanie powiedzieć z podniesionym czołem że jest z “warszawki”?</p>

<p>A Ty? Kim jesteś?</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/jacwing-hipster-czy-warszawka</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 15:50:34 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>ZAGINIONY DEWELOPER</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/zaginiony-deweloper</link>
      <description>&lt;![CDATA[widok z maps&#xA;&#xA;Maciek Organiściak&#xA;&#xA;20 sierpnia 2013&#xA;&#xA;Parowozownia, koszary obok Łazienek, Koszyki(niby mają je wybudować do 2015 roku) i wiele innych przykładów na to, jak deweloper działa na granicy prawa oraz na to, jak bezradni wobec tego są urzędnicy. Chciałoby się rzec - klasyka. Nie zaskakuje więc, że kolejny raz, w wątpliwych okolicznościach znika z pejzażu Warszawy walor deficytowy - budynek ponad 100-letni.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Willa przy ulicy Zajęczej 4 na Warszawskim Powiślu, została wybudowana w 1904 r., jako budynek mieszkalny dla pracowników pobliskiej elektrowni. W ostatni &#34;długi weekend&#34; zamieniono ją w gruz. Willa była wpisana do ewidencji zabytków, a nadzór budowlany nie wyraził zgody na wyburzenie - została więc wyburzona nielegalnie. Ratusz zgłosił sprawę do prokuratury, ale willi już nie ma. Jak zwykle - rychło w czas.&#xA;&#xA;https://goo.gl/maps/nvYutNj3qPKxGtYy7&#xA;&#xA;Kto zburzył willę? Nie wiadomo. Nie, naprawdę. Nie wiadomo. Wiadomo, że przetarg na kupno budynku wygrała firma Prudential Sp. z o.o. (brytyjska firma ubezpieczeniowa o tej samej nazwie twierdzi, że nie ma z tym nic wspólnego). Reporter tvnwarszawa.pl, Lech Marcinczak, udał się w miejsce, podane jako siedziba spółki (Kazimierzowska 11/1) Jak się okazuje: “To wygląda na normalne mieszkanie, w którym na dodatek trwa remont. Nie ma tabliczki informującej o takiej firmie”.&#xA;&#xA;Tajemnicza firma jest jak na razie nieuchwytna. W mediach pojawiła się też nazwa &#34;Frank Rupplin&#34;, ale kto tak naprawdę stoi za nielegalnym wyburzeniem? Czy burmistrz Śródmieścia wie, kto bezprawnie niszczy nieruchomości w jego dzielnicy? Czy Urząd miasta w ogóle sprawdza, komu sprzedaje zabytkowe budynki? Mamy prawo żądać przykładnego ukarania tajemniczego &#34;dewelopera&#34;. Mamy prawo żądać skuteczniejszego nadzoru.&#xA;&#xA;Powinienem się zdenerwować. Jednak jest we mnie niespodziewanie nikły pokład złości. Czuję rezygnację. Skrajną bezsilność. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego czuję się tak, jak się czuję. Podzieliłem swoje odczucia na przestrzeni czasu. Podejrzewam, że większość osób zamieszkałych w Warszawie ma podobne odczucia.&#xA;&#xA;Otóż:&#xA;&#xA;Zdziwienie - reakcja zupełnie naturalna. Otoczenie się zmienia. Zadajemy sobie podstawowe pytanie: “dlaczego?”&#xA;Osłupienie - Przecieramy oczy. Zaczynamy uświadamiać sobie, że gdzieś na naszych podwórkach, ulicach, zaułkach, trwa walka. Miasto vs deweloperzy. Te dwie strony zazwyczaj nie uwzględniają naszego zdania, a raczej nawet go nie znają, nie są nim zainteresowane.&#xA;Irytacja - Zadajemy sobie pytanie: “Czy oni mogą tak robić?”. Na razie nie znamy odpowiedzi, ale wewnętrzne poczucie sprawiedliwości podpowiada: &#34;nie, oni nie mogą tak robić&#34;.&#xA;Złość - Okazuje się że “oni mogą tak robić”. Nikt im nie zabroni na czas, nie złapie za rękę, czy kilof. Kary są mało dotkliwe, czasami nawet nie są respektowane, a zwykle nie da się już nic zrobić (jak np. w przypadku praskiej parowozowni).&#xA;Rezygnacja - Nie jesteśmy w stanie tego zatrzymać. Nasza złość nic nie zmienia. Obawiam się, że po tym etapie może już nic nie nastąpić. Dlatego proponuję kolejny.&#xA;Działanie! - Kiedy największa złość mija, nadchodzi czas na działanie i determinację.&#xA;&#xA;Warszawa to miasto, które na dobrą sprawę wciąż odbudowuje się po drugiej wojnie światowej, miasto, które dalej jest niedookreślone w swej urbanistycznej formie, mimo wielu dekad i prób uporządkowania. Ta dekada zostawi po sobie nowoczesne, grodzone osiedla nad samą Wisłą.&#xA;&#xA;Nie chciałbym, aby ten tekst brzmiał jak suchy moralitet, sobie mam również do zarzucenia zaniechanie i bierność. Czas na zmianę naszego myślenia o przestrzeni publicznej, która (co oczywiste) ma służyć przede wszystkim jej użytkownikom -mieszkańcom miasta. I my, jako mieszkańcy, jesteśmy za tę przestrzeń współodpowiedzialni. Czas, by deweloperzy i urzędnicy poczuli nasz oddech na swoich plecach, by poczuli, że ich bacznie obserwujemy.&#xA;&#xA;W niedalekim czasie Pańska Skórka poruszy temat przetargów, procedur, polityki ochrony zabytków. Będziemy liczyli na waszą pomoc, aby nasze przesłanie odbiło się szerokim echem i dotarło, do kogo trzeba. Ale o tym niebawem.&#xA;&#xA;Przeczytaj więcej:&#xA;http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,14462428,Jeslidzisweekendtomamyrozbiorkezabytku_Dlaczego.html&#xA;http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,stuletnia-willa-zburzona-nielegalnie,95796.html&#xA;&#xA;frajersko&#xA;&#xA;aut. #maciekorganiściak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/byLFMAQrxRf9/Vm0lLQOTMEqnQJi8AIxI3uljjSzSpneC5dQErWH1.png" alt="widok z maps"></p>

<p>Maciek Organiściak</p>

<p>20 sierpnia 2013</p>

<p>Parowozownia, koszary obok Łazienek, Koszyki(niby mają je wybudować do 2015 roku) i wiele innych przykładów na to, jak deweloper działa na granicy prawa oraz na to, jak bezradni wobec tego są urzędnicy. Chciałoby się rzec – klasyka. Nie zaskakuje więc, że kolejny raz, w wątpliwych okolicznościach znika z pejzażu Warszawy walor deficytowy – budynek ponad 100-letni.</p>



<p>Willa przy ulicy Zajęczej 4 na Warszawskim Powiślu, została wybudowana w 1904 r., jako budynek mieszkalny dla pracowników pobliskiej elektrowni. W ostatni “długi weekend” zamieniono ją w gruz. Willa była wpisana do ewidencji zabytków, a nadzór budowlany nie wyraził zgody na wyburzenie – została więc wyburzona nielegalnie. Ratusz zgłosił sprawę do prokuratury, ale willi już nie ma. Jak zwykle – rychło w czas.</p>

<p><a href="https://goo.gl/maps/nvYutNj3qPKxGtYy7" rel="nofollow">https://goo.gl/maps/nvYutNj3qPKxGtYy7</a></p>

<p>Kto zburzył willę? Nie wiadomo. Nie, naprawdę. Nie wiadomo. Wiadomo, że przetarg na kupno budynku wygrała firma Prudential Sp. z o.o. (brytyjska firma ubezpieczeniowa o tej samej nazwie twierdzi, że nie ma z tym nic wspólnego). Reporter tvnwarszawa.pl, Lech Marcinczak, udał się w miejsce, podane jako siedziba spółki (Kazimierzowska 11/1) Jak się okazuje: “To wygląda na normalne mieszkanie, w którym na dodatek trwa remont. Nie ma tabliczki informującej o takiej firmie”.</p>

<p>Tajemnicza firma jest jak na razie nieuchwytna. W mediach pojawiła się też nazwa “Frank Rupplin”, ale kto tak naprawdę stoi za nielegalnym wyburzeniem? Czy burmistrz Śródmieścia wie, kto bezprawnie niszczy nieruchomości w jego dzielnicy? Czy Urząd miasta w ogóle sprawdza, komu sprzedaje zabytkowe budynki? Mamy prawo żądać przykładnego ukarania tajemniczego “dewelopera”. Mamy prawo żądać skuteczniejszego nadzoru.</p>

<p>Powinienem się zdenerwować. Jednak jest we mnie niespodziewanie nikły pokład złości. Czuję rezygnację. Skrajną bezsilność. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego czuję się tak, jak się czuję. Podzieliłem swoje odczucia na przestrzeni czasu. Podejrzewam, że większość osób zamieszkałych w Warszawie ma podobne odczucia.</p>

<p>Otóż:</p>
<ol><li>Zdziwienie - reakcja zupełnie naturalna. Otoczenie się zmienia. Zadajemy sobie podstawowe pytanie: “dlaczego?”</li>
<li>Osłupienie - Przecieramy oczy. Zaczynamy uświadamiać sobie, że gdzieś na naszych podwórkach, ulicach, zaułkach, trwa walka. Miasto vs deweloperzy. Te dwie strony zazwyczaj nie uwzględniają naszego zdania, a raczej nawet go nie znają, nie są nim zainteresowane.</li>
<li>Irytacja – Zadajemy sobie pytanie: “Czy oni mogą tak robić?”. Na razie nie znamy odpowiedzi, ale wewnętrzne poczucie sprawiedliwości podpowiada: “nie, oni nie mogą tak robić”.</li>
<li>Złość – Okazuje się że “oni mogą tak robić”. Nikt im nie zabroni na czas, nie złapie za rękę, czy kilof. Kary są mało dotkliwe, czasami nawet nie są respektowane, a zwykle nie da się już nic zrobić (jak np. w przypadku praskiej parowozowni).</li>
<li>Rezygnacja - Nie jesteśmy w stanie tego zatrzymać. Nasza złość nic nie zmienia. Obawiam się, że po tym etapie może już nic nie nastąpić. Dlatego proponuję kolejny.</li>
<li>Działanie! - Kiedy największa złość mija, nadchodzi czas na działanie i determinację.</li></ol>

<p>Warszawa to miasto, które na dobrą sprawę wciąż odbudowuje się po drugiej wojnie światowej, miasto, które dalej jest niedookreślone w swej urbanistycznej formie, mimo wielu dekad i prób uporządkowania. Ta dekada zostawi po sobie nowoczesne, grodzone osiedla nad samą Wisłą.</p>

<p>Nie chciałbym, aby ten tekst brzmiał jak suchy moralitet, sobie mam również do zarzucenia zaniechanie i bierność. Czas na zmianę naszego myślenia o przestrzeni publicznej, która (co oczywiste) ma służyć przede wszystkim jej użytkownikom -mieszkańcom miasta. I my, jako mieszkańcy, jesteśmy za tę przestrzeń współodpowiedzialni. Czas, by deweloperzy i urzędnicy poczuli nasz oddech na swoich plecach, by poczuli, że ich bacznie obserwujemy.</p>

<p>W niedalekim czasie Pańska Skórka poruszy temat przetargów, procedur, polityki ochrony zabytków. Będziemy liczyli na waszą pomoc, aby nasze przesłanie odbiło się szerokim echem i dotarło, do kogo trzeba. Ale o tym niebawem.</p>

<p>Przeczytaj więcej:
<a href="http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,14462428,Jesli_dzis_weekend__to_mamy_rozbiorke_zabytku__Dlaczego_.html" rel="nofollow">http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,14462428,Jesli_dzis_weekend__to_mamy_rozbiorke_zabytku__Dlaczego_.html</a>
<a href="http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,stuletnia-willa-zburzona-nielegalnie,95796.html" rel="nofollow">http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,stuletnia-willa-zburzona-nielegalnie,95796.html</a></p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/zaginiony-deweloper</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 15:46:36 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>GORĄCZKA DISCO POLO NA BIELANACH</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/goraczka-disco-polo-na-bielanach</link>
      <description>&lt;![CDATA[plakat imprezy&#xA;&#xA;Maciek Organiściak&#xA;&#xA;14 sierpnia 2013&#xA;&#xA;Lato, robi się ciepło i sympatycznie. Warszawiacy zaczynają wychodzić ze swoich dusznych mieszkań, rozsuwają ciężkie zasłony, żeby wpuścić trochę słońca lub zasuwają żaluzje, żeby ich nie raziło. Dla tych mieszkających w domach zaczyna się sezon ogródkowy, dla tych posiadających działki – działkowy, a dla pozostałych będzie to czas nurzania się w miejskiej zieleni. Lato to również czas imprez plenerowych, często współorganizowane przez dzielnicowe urzędy. W tym roku bielański ratusz zaproponował nam imprezę pod jakże dźwięcznym tytułem – „Gorączka Bielańskiej Soboty”. Oprócz niewątpliwie słusznej idei promowania sportu i aktywnego stylu życia pomyślano także o części rozrywkowej. Gwiazdami wieczoru były zespoły nurtu disco polo.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Gwiazdy wieczoru&#xA;&#xA;Jako pierwszy zagrał legendarny w niektórych kręgach zespół Milano. Co prawda „muzycy” nie pochodzą z malowniczej stolicy Lombardii, tylko z Polski, ale w ich twórczości wyraźne są echa italo-disco, więc tak jakby się zgadza. Czy ich swawolnego hitu “Bara Bara” podniesie przyrost naturalny w Warszawie? Podobno grają z playbacku, ale i tak trzymam kciuki!&#xA;&#xA;Kolejny wystąpił gigant poetycko-sentymentalnego disco-polo – Bayer Full. Uspokoił emocje, wprowadził w nastrój zadumy, usatysfakcjonował wszystkich melomanów. Wyśpiewane aksamitnym głosem poetyckie słowa prawdziwego opus magnum zespołu –  “Wszyscy Polacy to jedna rodzina” przypomniały nam o wartości wspólnoty. Chłopcy z Boys zachęcali nas wszystkich do wzmożonej aktywności fizycznej (radosnego pląsania) selekcją hitów ze swojej imponującej dyskografii (około 30 pozycji), pobudzając perystaltykę jelit gawiedzi, wypełnionej po same małżowiny uszne piwem i kiełbasą z grilla. Piwo krzepi umysł, kiełbasa syci ciało, disco-polo łechce duszę – wszystko się zgadza. Na końcu pokaz sztucznych ogni, nawet z największego twardziela wydusi romantyczne odruchy wraz z maleńką łezką zachwytu.&#xA;&#xA;Warszawa to nie Berlin&#xA;&#xA;Ok, Warszawa to nie kolejny Berlin. Tam i tak są sami Niemcy, Rosjanie i Turcy (tyle naszych narodowych fobii naraz!). Najwyraźniej nie chcemy kolejnego Berlina (dużego ośrodka skupiającego dużą część życia kulturalnego Niemiec) w Warszawie. Chcemy igrzysk, łatwych i tanich rozwiązań, chcemy wypełnić pustkę po prawdziwej muzyce ludowej kiełbasą przyprószoną brokatem, zgasić iskrę ciekawości litrami piwa z plastikowego kubeczka, by potem odbyć jeden dwuminutowy stosunek przerywany i uciec w sen, kojący sen, wybrukowany kostką Bauma. Gdyby tylko złote zęby mogły to zgryźć…&#xA;&#xA;Banał. Kicz tak mówią o niej właśnie ci&#xA;Którzy chcą z kompleksów się wyleczyć swych&#xA;Jeśli więc nie chcesz słuchać naszych płyt&#xA;Szanuj tych dla których być to nie jest wstyd&#xA;&#xA;Niejednokrotnie słyszałem głosy że disco-polo porusza słowiańską strunę naszej duszy, że to są melodie i tematyka żywcem przeniesione z muzyki wiejskiej, że disco polo jest niejako kontynuacją muzyki ludowej. Otóż nie. Disco-polo istnieje po to, aby tę nostalgię i sentyment spieniężyć. 1 kwietnia 2013 odbył się na Bielanach “Mazurkowy Poniedziałek”. Wystąpiła tam Orkiestra Dęta ze Zdziłowic, Kapela Tarnowskich oraz Kwartet Jana Smoczyńskiego. Jedna z niewielu okazji, żeby usłyszeć w Warszawie prawdziwą kapele weselną. Podejrzewam, że nie było tam kilkunastu tysięcy osób (taka jest szacowana spodziewana ilość osób na „Gorączce Bielańskiej Nocy”), rzekomych wielbicieli polskiego folku. Disco-polo stało się więc krzywym zwierciadłem muzyki ludowej, niestabilnym amalgamatem braku wstydu i nieudolnej próby naśladowania trendów panujących w muzyce rozrywkowej obecnie na świecie.&#xA;&#xA;Mało kto bez wahania przyzna że&#xA;Fanem jest i polskiej muzy słuchać chce&#xA;Jednak gdy na imprezie buja się&#xA;Polski bit wymiata, rządzi królem jest&#xA;&#xA;Za jakie grzechy?&#xA;&#xA;Powiedzmy sobie kilka rzeczy szczerze. O jakości imprezy nie świadczy ilość profesorów PAN na widowni, ani hipsterów, ani jakie napoje i jedzenie jest tam serwowane. O jakości imprezy, oprócz tak oczywistych spraw jak nagłośnienie i organizacja,  stanowią wykonawcy i ich poziom. Nie można winić do końca Urzędu Dzielnicy Bielany, mimo że naturalnym wydaje się że powinien pełnić rolę animatora kultury, jednak najzwyczajniej odpowiadają na zapotrzebowanie, zaspokajając je. Kogo zatem można winić? Nas. Odbiorców. Za nasze grzechy wobec kultury. Za lenistwo, brak uczestnictwa, za brak aktywności.&#xA;&#xA;screenshot&#xA;&#xA;Gorączka Bielańskiej Soboty ma promować aktywny styl życia, czyli innymi słowy zdrowie. Gorączka to jednak zazwyczaj objaw infekcji. Jedyne co można i trzeba robić, to partycypować w wydarzeniach kulturalnych, koniec wymówek. Może ktoś zauważy, że warto w Warszawie promować rzeczy ambitniejsze. A tego samego dnia dzieje się sporo. Chociażby Piknik Naukowy Polskiego Radia i Centrum Nauki Kopernik na Stadionie Narodowym lub Piknik Kulturalny Gazety Wyborczej. Jest z czego wybierać, więc wybierajmy, mimo że muzyka disco-polo ponoć “Zawsze wygrywa”. Bądźmy dobrej myśli, może jednak nie zawsze...&#xA;&#xA;Razem&#xA;Bo nasza muzyka&#xA;W prostocie niezwykła&#xA;Do serca przenika&#xA;Wolna od nieczystych kłamstw&#xA;Zawsze wygrywa&#xA;Bo nasza muzyka&#xA;Emocji dotyka&#xA;Jej czas nie przemija&#xA;Chociaż wciąż spychana w kąt&#xA;Zawsze wygrywa&#xA;&#xA;W artykule wykorzystano fragmenty tekstu Nasza Muzyka (sł. Agnieszka Czerwińska, muz. Jerzy Szuj)&#xA;&#xA;Przeczytaj więcej:&#xA;&#xA;http://kultura.bielany.waw.pl/page/index.php?str=654&amp;id=4238&#xA;http://mrot.pl/wszystkie-aktualnosci/274-piknik-2013-goraczka-bielanskiej-soboty&#xA;&#xA;#frajersko #bielany&#xA;&#xA;aut. #maciekorganiściak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/jZkq6D1vtoJO/IFrwPzEL6Qs78PCrTs57ia0ShprwKLL31WDksF76.png" alt="plakat imprezy"></p>

<p>Maciek Organiściak</p>

<p>14 sierpnia 2013</p>

<p>Lato, robi się ciepło i sympatycznie. Warszawiacy zaczynają wychodzić ze swoich dusznych mieszkań, rozsuwają ciężkie zasłony, żeby wpuścić trochę słońca lub zasuwają żaluzje, żeby ich nie raziło. Dla tych mieszkających w domach zaczyna się sezon ogródkowy, dla tych posiadających działki – działkowy, a dla pozostałych będzie to czas nurzania się w miejskiej zieleni. Lato to również czas imprez plenerowych, często współorganizowane przez dzielnicowe urzędy. W tym roku bielański ratusz zaproponował nam imprezę pod jakże dźwięcznym tytułem – „Gorączka Bielańskiej Soboty”. Oprócz niewątpliwie słusznej idei promowania sportu i aktywnego stylu życia pomyślano także o części rozrywkowej. Gwiazdami wieczoru były zespoły nurtu disco polo.</p>



<p><strong>Gwiazdy wieczoru</strong></p>

<p>Jako pierwszy zagrał legendarny w niektórych kręgach zespół Milano. Co prawda „muzycy” nie pochodzą z malowniczej stolicy Lombardii, tylko z Polski, ale w ich twórczości wyraźne są echa italo-disco, więc tak jakby się zgadza. Czy ich swawolnego hitu “Bara Bara” podniesie przyrost naturalny w Warszawie? Podobno grają z playbacku, ale i tak trzymam kciuki!</p>

<p>Kolejny wystąpił gigant poetycko-sentymentalnego disco-polo – Bayer Full. Uspokoił emocje, wprowadził w nastrój zadumy, usatysfakcjonował wszystkich melomanów. Wyśpiewane aksamitnym głosem poetyckie słowa prawdziwego opus magnum zespołu –  “Wszyscy Polacy to jedna rodzina” przypomniały nam o wartości wspólnoty. Chłopcy z Boys zachęcali nas wszystkich do wzmożonej aktywności fizycznej (radosnego pląsania) selekcją hitów ze swojej imponującej dyskografii (około 30 pozycji), pobudzając perystaltykę jelit gawiedzi, wypełnionej po same małżowiny uszne piwem i kiełbasą z grilla. Piwo krzepi umysł, kiełbasa syci ciało, disco-polo łechce duszę – wszystko się zgadza. Na końcu pokaz sztucznych ogni, nawet z największego twardziela wydusi romantyczne odruchy wraz z maleńką łezką zachwytu.</p>

<p><strong>Warszawa to nie Berlin</strong></p>

<p>Ok, Warszawa to nie kolejny Berlin. Tam i tak są sami Niemcy, Rosjanie i Turcy (tyle naszych narodowych fobii naraz!). Najwyraźniej nie chcemy kolejnego Berlina (dużego ośrodka skupiającego dużą część życia kulturalnego Niemiec) w Warszawie. Chcemy igrzysk, łatwych i tanich rozwiązań, chcemy wypełnić pustkę po prawdziwej muzyce ludowej kiełbasą przyprószoną brokatem, zgasić iskrę ciekawości litrami piwa z plastikowego kubeczka, by potem odbyć jeden dwuminutowy stosunek przerywany i uciec w sen, kojący sen, wybrukowany kostką Bauma. Gdyby tylko złote zęby mogły to zgryźć…</p>

<p><em>Banał. Kicz tak mówią o niej właśnie ci</em>
<em>Którzy chcą z kompleksów się wyleczyć swych</em>
<em>Jeśli więc nie chcesz słuchać naszych płyt</em>
<em>Szanuj tych dla których być to nie jest wstyd</em></p>

<p>Niejednokrotnie słyszałem głosy że disco-polo porusza słowiańską strunę naszej duszy, że to są melodie i tematyka żywcem przeniesione z muzyki wiejskiej, że disco polo jest niejako kontynuacją muzyki ludowej. Otóż nie. Disco-polo istnieje po to, aby tę nostalgię i sentyment spieniężyć. 1 kwietnia 2013 odbył się na Bielanach “Mazurkowy Poniedziałek”. Wystąpiła tam Orkiestra Dęta ze Zdziłowic, Kapela Tarnowskich oraz Kwartet Jana Smoczyńskiego. Jedna z niewielu okazji, żeby usłyszeć w Warszawie prawdziwą kapele weselną. Podejrzewam, że nie było tam kilkunastu tysięcy osób (taka jest szacowana spodziewana ilość osób na „Gorączce Bielańskiej Nocy”), rzekomych wielbicieli polskiego folku. Disco-polo stało się więc krzywym zwierciadłem muzyki ludowej, niestabilnym amalgamatem braku wstydu i nieudolnej próby naśladowania trendów panujących w muzyce rozrywkowej obecnie na świecie.</p>

<p><em>Mało kto bez wahania przyzna że</em>
<em>Fanem jest i polskiej muzy słuchać chce</em>
<em>Jednak gdy na imprezie buja się</em>
<em>Polski bit wymiata, rządzi królem jest</em></p>

<p><strong>Za jakie grzechy?</strong></p>

<p>Powiedzmy sobie kilka rzeczy szczerze. O jakości imprezy nie świadczy ilość profesorów PAN na widowni, ani hipsterów, ani jakie napoje i jedzenie jest tam serwowane. O jakości imprezy, oprócz tak oczywistych spraw jak nagłośnienie i organizacja,  stanowią wykonawcy i ich poziom. Nie można winić do końca Urzędu Dzielnicy Bielany, mimo że naturalnym wydaje się że powinien pełnić rolę animatora kultury, jednak najzwyczajniej odpowiadają na zapotrzebowanie, zaspokajając je. Kogo zatem można winić? Nas. Odbiorców. Za nasze grzechy wobec kultury. Za lenistwo, brak uczestnictwa, za brak aktywności.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/uK5Luexmuac3/SEuYJhRrMvs1DWuZWGKtQwp6HVSGyZF9j4Nw7ANC.png" alt="screenshot"></p>

<p>Gorączka Bielańskiej Soboty ma promować aktywny styl życia, czyli innymi słowy zdrowie. Gorączka to jednak zazwyczaj objaw infekcji. Jedyne co można i trzeba robić, to partycypować w wydarzeniach kulturalnych, koniec wymówek. Może ktoś zauważy, że warto w Warszawie promować rzeczy ambitniejsze. A tego samego dnia dzieje się sporo. Chociażby Piknik Naukowy Polskiego Radia i Centrum Nauki Kopernik na Stadionie Narodowym lub Piknik Kulturalny Gazety Wyborczej. Jest z czego wybierać, więc wybierajmy, mimo że muzyka disco-polo ponoć “Zawsze wygrywa”. Bądźmy dobrej myśli, może jednak nie zawsze...</p>

<p><em>Razem</em>
<em>Bo nasza muzyka</em>
<em>W prostocie niezwykła</em>
<em>Do serca przenika</em>
<em>Wolna od nieczystych kłamstw</em>
<em>Zawsze wygrywa</em>
<em>Bo nasza muzyka</em>
<em>Emocji dotyka</em>
<em>Jej czas nie przemija</em>
<em>Chociaż wciąż spychana w kąt</em>
<em>Zawsze wygrywa</em></p>

<p>W artykule wykorzystano fragmenty tekstu Nasza Muzyka (sł. Agnieszka Czerwińska, muz. Jerzy Szuj)</p>

<p>Przeczytaj więcej:</p>

<p><a href="http://kultura.bielany.waw.pl/page/index.php?str=654&amp;id=4238" rel="nofollow">http://kultura.bielany.waw.pl/page/index.php?str=654&amp;id=4238</a>
<a href="http://mrot.pl/wszystkie-aktualnosci/274-piknik-2013-goraczka-bielanskiej-soboty" rel="nofollow">http://mrot.pl/wszystkie-aktualnosci/274-piknik-2013-goraczka-bielanskiej-soboty</a></p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:bielany" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">bielany</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/goraczka-disco-polo-na-bielanach</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 15:27:42 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>WSTĘP</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</link>
      <description>&lt;![CDATA[logo Pańskiej Skórki&#xA;&#xA;Pańska Skórka&#xA;&#xA;13 sierpnia 2013&#xA;&#xA;Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe - z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. &#xA;&#xA;Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. &#xA;&#xA;A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji - redakcja@panskaskorka.com&#xA;&#xA;Życzcie nam powodzenia!&#xA;&#xA;elegancko&#xA;&#xA;aut. #pańskaskórka&#xA;&#xA;-- &#xA;&#xA;Informacje o archiwum&#xA;&#xA;Zbiór tagów do nawigacji po blogu:&#xA;#elegancko #frajersko #bielany #śródmieście #muranów #grochów #powiśle #ursynów&#xA;&#xA;Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:&#xA;#maciekorganiściak #drkunalski #adambarański #romualdbrudke #pannameluzyna #paulinagorzkowska #andrzejjędrzejczak #adamkaliszewski #piotrwbartoszek #filipjaremko #pańskaskórka&#xA;&#xA;Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii &#34;pańska kulturka&#34;, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka). Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/Y37QKw8SA9QU/XFbDTaHzDsvoABYjt4JSMieuczktfl4AFo0z1A42.png" alt="logo Pańskiej Skórki"></p>

<p>Pańska Skórka</p>

<p>13 sierpnia 2013</p>

<p>Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.</p>



<p>Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe – z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. </p>

<p>Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. </p>

<p>A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji – redakcja@panskaskorka.com</p>

<p>Życzcie nam powodzenia!</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>—</p>

<p><strong>Informacje o archiwum</strong></p>

<p>Zbiór tagów do nawigacji po blogu:
<a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:bielany" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">bielany</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:muran%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">muranów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:groch%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">grochów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:powi%C5%9Ble" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">powiśle</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:ursyn%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">ursynów</span></a></p>

<p>Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:
<a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adambara%C5%84ski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adambarański</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:romualdbrudke" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">romualdbrudke</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pannameluzyna" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pannameluzyna</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:paulinagorzkowska" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">paulinagorzkowska</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:piotrwbartoszek" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">piotrwbartoszek</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:filipjaremko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">filipjaremko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. <strong>Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii “pańska kulturka”, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka).</strong> Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.</p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 15:19:29 +0000</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>