<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>powiśle &amp;mdash; Pańska Skórka</title>
    <link>https://paper.wf/panskaskorka/tag:powiśle</link>
    <description>Archiwum subiektywnego bloga o Warszawie</description>
    <pubDate>Tue, 26 May 2026 16:25:09 +0000</pubDate>
    <item>
      <title>IDZIE NOWE, CZYLI RZECZ O ALPAGACH, DUCHACH I POWIŚLU</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/idzie-nowe-czyli-rzecz-o-alpagach-duchach-i-powislu</link>
      <description>&lt;![CDATA[idzienowe&#xA;&#xA;Maciek Organiściak&#xA;&#xA;21 listopada 2013&#xA;&#xA;Idzie nowe&#xA;&#xA;Wychowałem się w dzielnicy historycznej. Historycznie robotniczej, proletariackiej i biednej. Kiedyś byli tu flisacy, spławiający sól i inne dobra do Stolicy. byli robotnicy, biedota (opisana w “Lalce” B.Prusa), bandyci i apasze. Po zmroku niewiele było tu miejsc których nie należałoby unikać. Alkohol zawsze lał się tu równie wartko jak krew, nieustannie, jak woda w Wiśle, w której starorzeczu, u podnóża skarpy wiślanej leży Powiśle. Powiśle może nie zawsze przypominało do końca to z Matysiaków, ale na pewno nigdy nie było martwą pustynią apartamentowców i loftów. Dzielnica ta przekształca się coraz bardziej i zmienia swój charakter, wraz z każdym apartamentowcem, ogrodzonym szczelnie niczym twierdza, wraz z każdym mieszkaniem, odsprzedanym przez pośrednika za wielkie pieniądze.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;gierymski&#xA;Aleksander Gierymski – Przystań na Solcu (1883)&#xA;&#xA;Wychowując się na Powiślu, od dziecka miałem możliwość spotykania i obserwowania  amatorów trunków wyskokowych.Nigdy nie patrzyłem na nich z odrazą, ani zalęknieniem. W tej chwili to wymierający gatunek, świadectwo historii tego miejsca. Postanowiłem ocalić te barwne postaci od całkowitego zapomnienia i zostawić po nich chociaż drobny trop w internecie.  Wszystkie postaci są prawdziwe, albo były…&#xA;&#xA;Duchy&#xA;&#xA;Eja – Nazywałem go tak, gdyż z daleka było go słychać, choćby był ulicę dalej, jak krzyczał ochrypłym, wręcz skwierczącym głosem – “EJA!”. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że nie był to nieartykułowany odgłos postalkoholowej euforii. Eja, tak naprawdę krzyczał “Legia!”. Kiedyś Eja podszedł do mnie, gdy byłem na spacerze z psem, miał szampański nastrój. Wyciągnął malutkiego pluszowego dalmatyńczyka zza pazuchy mówiąc: “Ja też mam pieska! Hau! Hau!”. Nawet nie wiem kiedy echa radosnych okrzyków Eji zamilkły.&#xA;&#xA;Bokser – Człowiek o smutnych oczach, zawsze w znoszonym beżowym garniturze, zawsze w  wyprasowanej koszuli, uczesany, nos złamany, źle zrośnięty. Ponoć kiedyś boksował, stąd kryptonim. Lokalny patriota. Wielbiciel muzyki. Ulicznych grajków traktował z wielkim szacunkiem. Szczególnie wzruszała go harmonia. Widziałem łzy szczerego wzruszenia w jego smutnych oczach.&#xA;&#xA;Chudy – Był chudy. Na jego chudej twarzy rozgościły się wąsy, wielkie, tuż pod nosem który musiał być złamany tyle razy że prawie przykleił się do policzka. Chudy, oprócz tego, że był chudy, był przede wszystkim rozmowny, a może trafniej – był gawędziarzem. Oprócz ulubionych historii miłosnych awantaży (ulubionych przez niego, a nie mnie, były niestety pełne pikantnych szczegółów), opowiadał także historie bardzo osobiste. Jego ojciec sprał go gdy Chudy mając około lat szesnastu, wytarł kawałkiem cegły spodnie (nowiutkie Odry!), tak było modnie.&#xA;Siedział łącznie 13 lat. Nienawidził “czerwonych pająków” (komunistów). Twierdził że na Powiślu rządzi mafia. Dał mi długopis z herbem Legii.&#xA;Chudy kumplował się z Chabrem i Andrzejem, ale o nich za chwilę.&#xA;&#xA;Andrzej – Andrzej, wysoki facet z siwą brodą o zimnym spojrzeniu “spode łba”, raczej małomówny. Smutna sprawa, na przestrzeni kilku lat widać było jak pikuje ku ziemi, jak się marnuje. Jego życiową partnerką była Brejkdensówa (o której za chwile). Ponoć lubił techno. Tak przynajmniej mówił Chudy (opisywany wyżej). Chudy mówił mu ponoć wielokrotnie, żeby Andrzej nie chodził z discmanem po pijaku. Andrzej bardzo lubił Techno, ukradli mu discmana, jakieś łachudry.&#xA;&#xA;Brejkdensówa – Nazwana tak, przeze mnie i mojego kumpla z dzieciństwa, ponieważ dziwnie chodziła. Była wysoka, ruda i waleczna, niczym Powiślańska Boudika. Potrafiła stać pod oknem Andrzeja godzinami (mieszkał na parterze), krzycząc “Andrzej!”. Była to skomplikowana relacja, ale uczucie mocne, jakby żywcem wyjęte z ulicznych ballad miłosnych (najbardziej znanych w wykonaniu Grzesiuka).&#xA;&#xA;Chaber – Nie, nie miał niebieskiego nosa. Tak na niego mówili wszyscy. Czasami sympatyczny, czasami mrukliwy i gburowaty (szczególnie jak ktoś go nie rozumiał). Urodził się i zmarł w tej samej kamienicy, w międzyczasie wracając do niej wielokrotnie po ucieczkach z ośrodka opieki społecznej. Ponoć kiedyś po piwnicy goniły go tygrysy. Zapamiętam go w fioletowej czapce z daszkiem, uśmiechniętego.&#xA;&#xA;Sprężyna – Sprężyną nazwałem na potrzeby artykułu Pana, który był zawsze bardzo wyprężony – klata do przodu, ręce na boki. Pamiętam, że Sprężyna zniknął na kilka lat. Spotkałem go w ciemnej uliczce, mając pewnie ze 14 lat, wracając do domu. “Siemasz, świński cycku, właśnie wyszedłem z kryminału, jestem stąd, poratuj.” Poratowałem. Od tamtej pory Sprężyna zawsze zagaduje, wita się, jest koleżeński, do tego stopnia że ostatnio proponował mi pracę, chciał nauczyć mnie kłaść kafelki. Ponoć wyglądałem jakbym był zabiedzony.&#xA;&#xA;Tuptuś – Nie śpieszył się, dreptał, tuptał. Człowiek o sympatycznym acz bezzębnym obliczu, z czapką założoną na wzór tej frygijskiej (smerfowej). Mimo braku pośpiechu, być może dla wygody, najczęściej wypowiadane przez niego słowo “Paprosa?” było w zasadzie połączeniem dwóch – poproszę i papierosa.&#xA;&#xA;Niestety, nie wiem jakie są dalsze losy tych postaci, kilka lat temu wyprowadziłem się na Żoliborz. Mam nadzieję, że życie ich zbytnio nie poniewiera.&#xA;&#xA;Smak alpagi&#xA;&#xA;Aby przygotować się należycie do pisania na ten temat oraz wprowadzić do organizmu bajkowy nastrój (jak ponoć powiedział Jan Himilsbach, również związany z Powiślem), postanowiłem poszukać wielce popularnej przez ostatnie dziesięciolecia ambrozji każdego ulicznego smakosza – alpagi. Nie było to łatwe zadanie. W większości sklepów jako tanie wino funkcjonuje teraz Sophia lub Fresco, zajmują one te najniższe ledwo widoczne półki na których kiedyś stały dumnie jabole. Poszukiwania prawdziwej alpagi udały się w trzecim sklepie (w poprzednich proponowano mi wyżej wymienioną Sophię). Był to połowiczny sukces. Z pewną nieśmiałością  nabyłem bowiem “Napój alkoholowy na bazie piwa o smaku wiśniowym” (900ml, 9%, 5PLN). Mimo tak gorszącej nazwy, smak jakby znajomy, chociaż “smak” to chyba za dużo powiedziane bo był to mdło-słodki melanż z dodatkiem aromatu wiśniowego i migdałowego.&#xA;&#xA;alpaga&#xA;Nie jestem specjalistą, ale zdaje się że tak właśnie powinna smakować alpaga.&#xA;&#xA;Moje myśli przy każdym łyku błądziły pośród znajomych Powiślańskich zakamarków i nawiedzających je duchów minionej epoki. Te duchy blakną.&#xA;Nowe Powiśle jest bezpieczniejsze, otwierają się nowe sklepy, knajpki, restauracje, ale chyba jest mniej „swojskie” i rodzinne. Niestety taka kolej rzeczy mnie nie dziwi, oddalamy się od siebie i odgradzamy, w skali mikro, jak i skali makro. Na zdrowie ferajna!&#xA;&#xA;alpaga2&#xA;&#xA;PS. Ponieważ wiele osób pytało mnie dlaczego Sprężyna powiedział do mnie per “świński cycku”, wyjaśniam: Zasięgnąłem kiedyś języka, tak podobno zwraca się do osób młodych.&#xA;&#xA;#elegancko #powiśle&#xA;&#xA;aut. #maciekorganiściak&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/jWzVa09jOpha/Et0adwc80P2VqOj3xxvYN9U1P4YSQJIfbcbAlfoV.jpg" alt="idzienowe"></p>

<p>Maciek Organiściak</p>

<p>21 listopada 2013</p>

<p><strong>Idzie nowe</strong></p>

<p>Wychowałem się w dzielnicy historycznej. Historycznie robotniczej, proletariackiej i biednej. Kiedyś byli tu flisacy, spławiający sól i inne dobra do Stolicy. byli robotnicy, biedota (opisana w “Lalce” B.Prusa), bandyci i apasze. Po zmroku niewiele było tu miejsc których nie należałoby unikać. Alkohol zawsze lał się tu równie wartko jak krew, nieustannie, jak woda w Wiśle, w której starorzeczu, u podnóża skarpy wiślanej leży Powiśle. Powiśle może nie zawsze przypominało do końca to z Matysiaków, ale na pewno nigdy nie było martwą pustynią apartamentowców i loftów. Dzielnica ta przekształca się coraz bardziej i zmienia swój charakter, wraz z każdym apartamentowcem, ogrodzonym szczelnie niczym twierdza, wraz z każdym mieszkaniem, odsprzedanym przez pośrednika za wielkie pieniądze.</p>



<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/Q3v8KpZ4A3Ts/XfDyF96KXmda1gcbcdueKaTgPnTJktwGhtFM9rNe.webp" alt="gierymski">
<em>Aleksander Gierymski – Przystań na Solcu (1883)</em></p>

<p>Wychowując się na Powiślu, od dziecka miałem możliwość spotykania i obserwowania  amatorów trunków wyskokowych.Nigdy nie patrzyłem na nich z odrazą, ani zalęknieniem. W tej chwili to wymierający gatunek, świadectwo historii tego miejsca. Postanowiłem ocalić te barwne postaci od całkowitego zapomnienia i zostawić po nich chociaż drobny trop w internecie.  Wszystkie postaci są prawdziwe, albo były…</p>

<p><strong>Duchy</strong></p>

<p><strong>Eja</strong> – Nazywałem go tak, gdyż z daleka było go słychać, choćby był ulicę dalej, jak krzyczał ochrypłym, wręcz skwierczącym głosem – “EJA!”. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że nie był to nieartykułowany odgłos postalkoholowej euforii. Eja, tak naprawdę krzyczał “Legia!”. Kiedyś Eja podszedł do mnie, gdy byłem na spacerze z psem, miał szampański nastrój. Wyciągnął malutkiego pluszowego dalmatyńczyka zza pazuchy mówiąc: “Ja też mam pieska! Hau! Hau!”. Nawet nie wiem kiedy echa radosnych okrzyków Eji zamilkły.</p>

<p><strong>Bokser</strong> – Człowiek o smutnych oczach, zawsze w znoszonym beżowym garniturze, zawsze w  wyprasowanej koszuli, uczesany, nos złamany, źle zrośnięty. Ponoć kiedyś boksował, stąd kryptonim. Lokalny patriota. Wielbiciel muzyki. Ulicznych grajków traktował z wielkim szacunkiem. Szczególnie wzruszała go harmonia. Widziałem łzy szczerego wzruszenia w jego smutnych oczach.</p>

<p><strong>Chudy</strong> – Był chudy. Na jego chudej twarzy rozgościły się wąsy, wielkie, tuż pod nosem który musiał być złamany tyle razy że prawie przykleił się do policzka. Chudy, oprócz tego, że był chudy, był przede wszystkim rozmowny, a może trafniej – był gawędziarzem. Oprócz ulubionych historii miłosnych awantaży (ulubionych przez niego, a nie mnie, były niestety pełne pikantnych szczegółów), opowiadał także historie bardzo osobiste. Jego ojciec sprał go gdy Chudy mając około lat szesnastu, wytarł kawałkiem cegły spodnie (nowiutkie Odry!), tak było modnie.
Siedział łącznie 13 lat. Nienawidził “czerwonych pająków” (komunistów). Twierdził że na Powiślu rządzi mafia. Dał mi długopis z herbem Legii.
Chudy kumplował się z Chabrem i Andrzejem, ale o nich za chwilę.</p>

<p><strong>Andrzej</strong> – Andrzej, wysoki facet z siwą brodą o zimnym spojrzeniu “spode łba”, raczej małomówny. Smutna sprawa, na przestrzeni kilku lat widać było jak pikuje ku ziemi, jak się marnuje. Jego życiową partnerką była Brejkdensówa (o której za chwile). Ponoć lubił techno. Tak przynajmniej mówił Chudy (opisywany wyżej). Chudy mówił mu ponoć wielokrotnie, żeby Andrzej nie chodził z discmanem po pijaku. Andrzej bardzo lubił Techno, ukradli mu discmana, jakieś łachudry.</p>

<p><strong>Brejkdensówa</strong> – Nazwana tak, przeze mnie i mojego kumpla z dzieciństwa, ponieważ dziwnie chodziła. Była wysoka, ruda i waleczna, niczym Powiślańska Boudika. Potrafiła stać pod oknem Andrzeja godzinami (mieszkał na parterze), krzycząc “Andrzej!”. Była to skomplikowana relacja, ale uczucie mocne, jakby żywcem wyjęte z ulicznych ballad miłosnych (najbardziej znanych w wykonaniu Grzesiuka).</p>

<p><strong>Chaber</strong> – Nie, nie miał niebieskiego nosa. Tak na niego mówili wszyscy. Czasami sympatyczny, czasami mrukliwy i gburowaty (szczególnie jak ktoś go nie rozumiał). Urodził się i zmarł w tej samej kamienicy, w międzyczasie wracając do niej wielokrotnie po ucieczkach z ośrodka opieki społecznej. Ponoć kiedyś po piwnicy goniły go tygrysy. Zapamiętam go w fioletowej czapce z daszkiem, uśmiechniętego.</p>

<p><strong>Sprężyna</strong> – Sprężyną nazwałem na potrzeby artykułu Pana, który był zawsze bardzo wyprężony – klata do przodu, ręce na boki. Pamiętam, że Sprężyna zniknął na kilka lat. Spotkałem go w ciemnej uliczce, mając pewnie ze 14 lat, wracając do domu. “Siemasz, świński cycku, właśnie wyszedłem z kryminału, jestem stąd, poratuj.” Poratowałem. Od tamtej pory Sprężyna zawsze zagaduje, wita się, jest koleżeński, do tego stopnia że ostatnio proponował mi pracę, chciał nauczyć mnie kłaść kafelki. Ponoć wyglądałem jakbym był zabiedzony.</p>

<p><strong>Tuptuś</strong> – Nie śpieszył się, dreptał, tuptał. Człowiek o sympatycznym acz bezzębnym obliczu, z czapką założoną na wzór tej frygijskiej (smerfowej). Mimo braku pośpiechu, być może dla wygody, najczęściej wypowiadane przez niego słowo “Paprosa?” było w zasadzie połączeniem dwóch – poproszę i papierosa.</p>

<p>Niestety, nie wiem jakie są dalsze losy tych postaci, kilka lat temu wyprowadziłem się na Żoliborz. Mam nadzieję, że życie ich zbytnio nie poniewiera.</p>

<p><strong>Smak alpagi</strong></p>

<p>Aby przygotować się należycie do pisania na ten temat oraz wprowadzić do organizmu bajkowy nastrój (jak ponoć powiedział Jan Himilsbach, również związany z Powiślem), postanowiłem poszukać wielce popularnej przez ostatnie dziesięciolecia ambrozji każdego ulicznego smakosza – alpagi. Nie było to łatwe zadanie. W większości sklepów jako tanie wino funkcjonuje teraz Sophia lub Fresco, zajmują one te najniższe ledwo widoczne półki na których kiedyś stały dumnie jabole. Poszukiwania prawdziwej alpagi udały się w trzecim sklepie (w poprzednich proponowano mi wyżej wymienioną Sophię). Był to połowiczny sukces. Z pewną nieśmiałością  nabyłem bowiem “Napój alkoholowy na bazie piwa o smaku wiśniowym” (900ml, 9%, 5PLN). Mimo tak gorszącej nazwy, smak jakby znajomy, chociaż “smak” to chyba za dużo powiedziane bo był to mdło-słodki melanż z dodatkiem aromatu wiśniowego i migdałowego.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/g6EmQMFXekTm/6iliOq9kQTUv2JH2FFSAFaeGIlfi3Wyq2jc27dtH.webp" alt="alpaga">
<em>Nie jestem specjalistą, ale zdaje się że tak właśnie powinna smakować alpaga.</em></p>

<p>Moje myśli przy każdym łyku błądziły pośród znajomych Powiślańskich zakamarków i nawiedzających je duchów minionej epoki. Te duchy blakną.
Nowe Powiśle jest bezpieczniejsze, otwierają się nowe sklepy, knajpki, restauracje, ale chyba jest mniej „swojskie” i rodzinne. Niestety taka kolej rzeczy mnie nie dziwi, oddalamy się od siebie i odgradzamy, w skali mikro, jak i skali makro. Na zdrowie ferajna!</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/42a8ecf32-5a8865/Z9sSHFURkZ4I/kFT9dZhHIQ7xmO13CffPBgl4o1yBTkDoYZfvW2gX.webp" alt="alpaga2"></p>

<p>PS. Ponieważ wiele osób pytało mnie dlaczego Sprężyna powiedział do mnie per “świński cycku”, wyjaśniam: Zasięgnąłem kiedyś języka, tak podobno zwraca się do osób młodych.</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:powi%C5%9Ble" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">powiśle</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/idzie-nowe-czyli-rzecz-o-alpagach-duchach-i-powislu</guid>
      <pubDate>Mon, 06 Mar 2023 10:27:51 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>JADŁODAJNIA - PAMIĘTAMY</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/jadlodajnia-pamietamy</link>
      <description>&lt;![CDATA[jadłodajnia&#xA;&#xA;Filip Jaremko&#xA;&#xA;5 listopada 2013&#xA;&#xA;Jadłodajnia Filozoficzna. Niektórym, zwłaszcza młodszym wiekiem ta nazwa nie mówi zapewne nic. Inni kojarzą ją z zagłębiem klubowym, które świetnie prosperowało kiedyś przy ulicy Dobrej, tuż obok BUW-u. Są też jednak i tacy, dla których to coś więcej niż klub. Sam zaliczam się do tej grupy. Dla mnie, jak i dla wielu moich przyjaciół było to miejsce, w którym nie tylko pierwszy raz upajałem się alkoholem, świetną muzyką i niesamowitą atmosferą. Było to miejsce, które ukształtowało w jakimś stopniu – poprzez znakomitych djów, promotorów i trzymającego nad tym wszystkim pieczę menadżera oraz właściciela – mój muzyczny gust, estetykę, również późniejsze wybory zawodowe.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Jadłodajnia Filozoficzna spłonęła dokładnie 4 lata temu. Był to poniekąd epilog dla całego zagłębia klubowego przy Dobrej, które swego czasu przyciągało młodych ludzi z całej Warszawy.&#xA;&#xA;jadłodajnia&#xA;&#xA;Cztery różne miejscówki ze zróżnicowaną ofertą muzyczną i kulturalną były chyba najbarwniejszym przykładem subkulturowej różnorodności i jednocześnie łączącej je symbiozy, jaką można było zaobserwować w Warszawie od kiedy pamiętam.&#xA;&#xA;Punki i oiowcy bawiący się w bezpośrednim sąsiedztwie rastafarian i indie/emo młodzieży. Zwyczajni, niczym niewyróżniający się studenci tuż obok ludzi tak alternatywnych w swoich muzyczno-odzieżowych wyborach, że wręcz niemożliwych do sklasyfikowania… Co więcej, grupy i podgrupy stale przenikały się, niemalże niemożliwe było spędzenie tam nawet krótkiego czasu tak, by nikogo nowego nie poznać. Sam wyniosłem stamtąd kilka przypadkowych znajomości, które przerodziły się w trwałe przyjaźnie po dzień dzisiejszy.&#xA;&#xA;  Powoli obserwowałem upadek tego pięknego miejsca. Pierwszy padł „Czarny Lew”. Potem zatonęła osławiona „Aurora”.&#xA;&#xA;Powoli obserwowałem upadek tego pięknego miejsca. Pierwszy padł „Czarny Lew”, ponoć z powodu nieopłacalności (choć nie pamiętam sytuacji, żeby ten klub nie był pełen ludzi). Potem zatonęła osławiona „Aurora”. Próba podniesienia opuszczonego przez właściciela wraku przez muzycznych zajawkowiczów zakończyła się fiaskiem. Miasto miało co do tego terenu już inne plany.&#xA;&#xA;jadłodajnia&#xA;fot. Maciej Jakobielski&#xA;&#xA;Gdy dowiedziałem się o spłonięciu Jadłodajni, nie poczułem wiele. Byłem już wtedy w grupie „starej gwardii”, narzekającej na nowe, „studenciarskie” i dresiarskie towarzystwo, coraz większą degrengoladę infrastrukturalną klubu, w który nikt – świadomy rychłego zamknięcia z powodu planowanej w tym miejscu inwestycji – nie chciał pompować pieniędzy. Zabawne wydało mi się, że spędziłem tam akurat ostatni wieczór przed pożarem. Dopiero po dłuższym czasie dotarło do mnie, jak wiele straciłem…&#xA;&#xA;jadłodajnia&#xA;fot. pitaparty.blogspot.com&#xA;&#xA;Z okazji 4 rocznicy zniknięcia Jadłodajni Filozoficznej z kulturalnej mapy Warszawy, publikujemy wywiad z byłym właścicielem klubu, Maciejem Wysockim. Sprawa tej miejscówki powróciła na tapetę przy okazji pojawienia się pod koniec czerwca na facebook’u eventu „Chcemy przywrócenia „Jadłodajni Filozoficznej”. Akcję zainspirowały wydarzenia związane z „Cafe Kulturalną”, kiedy to w czerwcu tego roku, w wyniku osobistej interwencji prezydent miasta, popularny lokal pozostał w rękach dotychczasowych najemców, mimo wcześniejszych planów ich wyrzucenia.&#xA;&#xA;Wywiad został przeprowadzony we wrześniu tego roku.&#xA;&#xA;– W środę (12 września – przyp.red.) byłeś na spotkaniu z wiceprezydentem miasta. Było to kolejne spotkanie ws Jadłodajni Filozoficznej…&#xA;&#xA;– Tych spotkań, w ciągu czterech lat, były już dziesiątki.&#xA;&#xA;– Czy widać jakieś światełko w tunelu? Jak rozumiem, chcielibyście reaktywować miejsce pod tą samą nazwą?&#xA;&#xA;– Z grubsza rzecz biorąc tak. Ale to nie jest takie pewne. Chciałbym, by to nowe miejsce, zarówno pod względem organizacji przestrzeni, wielkości lokalu, jak i samej działalności, to było trochę co innego, jakaś szersza formuła.&#xA;&#xA;– Mógłbyś rozwinąć ten temat? Pytam właśnie o reaktywowanie klubu pod tą samą nazwą dlatego, że Twój post wywołał dość ożywioną dyskusję wśród ludzi, związanych z dawną Jadłodajnią. I pojawiły się głosy zarówno entuzjastyczne,wspierające tę inicjatywę, jak i takie, które krytykują pomysł „odkopywania trupa”…&#xA;&#xA;– Nazwa nazwą, ale tak naprawdę chodzi o pewien styl działania i zakres programowy. Jeżeli chodzi o styl, to wydaje mi się, że w znacznej mierze aktualnie istniejące kluby nie są w stanie naszego stylu „podrobić”. Jeśli chodzi o nazwę, to tak naprawdę nie jest ona najważniejsza. Faktem jest, że ją opatentowałem, ale niekoniecznie po to, żeby robić z niej przyszły użytek. Natomiast nie chciałbym, żeby ktokolwiek inny pod tą nazwę się podszywał. Skądinąd jakieś ekipy zaprzyjaźnione robiły niedawno imprezy na Placu Zabaw i trochę przesadziły z tytułem eventu…&#xA;&#xA;– Wróćmy do tematu rozszerzonej formuły działalności. Jak wyobrażałbyś sobie to miejsce, gdyby zostało ono przywrócone?&#xA;&#xA;– Ja mam pewne pomysły, te pomysły zresztą cały czas ewoluują. Na początku lat 80-tych, w Wiedniu, brałem udział w tworzeniu niezależnego centrum kultury. W Warszawie takiego miejsca nie było, nie ma i – jak widać – chyba nie będzie w najbliższym czasie. Ja nawet nie widzę w stolicy środowiska, które byłoby tym zainteresowane…chyba że gdzieś tam potajemnie jakieś osoby się spotykają i o tym rozmawiają, działają w tym kierunku. Pomysł, który zgłosiłem władzom Warszawy jeszcze w 2006 czy 2007 roku cały czas nie został zrealizowany. Była to idea, koncepcja związana z pewnym konkretnym miejscem – arkadami mostu Poniatowskiego. Zresztą o tej lokalizacji była teraz mowa na spotkaniu z prezydentem Olszewskim, no i sprawa oczywiście w dalszym ciągu jest aktualna, tyle że miasto słabo daje radę. To jest jednak Polska…&#xA;&#xA;– Cała ta dyskusja o powrocie Jadłodajni pojawiła się ponownie w sferze publicznej po osobistej interwencji prezydent Hanny Gronkiewicz – Waltz przeciwko zamknięciu „Kulturalnej”. To wtedy doszliście do wniosku, że skoro wywarcie publicznej presji na władze miasta może skutkować natychmiastowym działaniem…&#xA;&#xA;– …to dlaczego ja się muszę, że tak powiem, turlać cztery lata ze swoją sprawą…&#xA;&#xA;– Czy tamten precedens jakoś wpłynął na przyspieszenie Twojej sprawy?&#xA;&#xA;– Myślę, że tak. Doszły mnie głosy, że pewne treści, które umieściłem w liście otwartym (vide: https://www.facebook.com/events/535469976490437/), pewne pomysły i uwagi – zapewne także pod wrażeniem groźby odwołania Pani Prezydent w nadchodzącym referendum – zaczęły być wdrażane w życie. Ostatnio zlikwidowano Biuro Promocji Miasta, które już od samego początku jego działalności i ogromnych pieniędzy, którymi dysponowało, uważałem za skandal. Dziesiątki milionów złotych szły w powietrze na podstawie widzimisię jakiejś Pani, która może i z reklamą miała coś wspólnego, ale nic więcej. Ja pracowałem w reklamie w latach 90-tych i doskonale wiem, że pomysły związane z reklamą wcale nie przekładają się tak prosto na pomysły, związane z promocją miasta, czy w ogóle z promocją kultury, animacją. To było całkowite fiasko działań biura promocji miasta, jak i biura kultury, absolutne fiasko na obu tych polach. Ale niestety powiedziałbym więcej – to też jest fiasko tych środowisk, które brały udział w spotkaniach zespołu konsultacyjnego przy biurze kultury. Ja chodziłem na te spotkania i widziałem, że ci ludzie nie mają żadnego nowoczesnego pomysłu na to miasto.&#xA;&#xA;– Czy to były osoby, działające aktywnie w kulturze w sposób oddolny, również właściciele klubów?&#xA;&#xA;– Organizatorzy, animatorzy, szefowie i działacze z różnych NGO-sów, stowarzyszeń i fundacji. Jedynym właścicielem klubu, który się tam pojawiał, był Grzesiek Lewandowski (były właściciel klubu Chłodna 25, obecnie właściciel Baru Studio). On potem odniósł pewien sukces w tym środowisku, czego efektem było powstanie dokumentu „Program Rozwoju Kultury w Warszawie do 2020 roku”. Ten dokument jednak również oceniam jako bardzo słaby. Przede wszystkim nie rozlicza w ogóle wcześniejszych działań na tym polu, a po drugie jest zwykłą kosmetyką, nie proponuje żadnych zmian systemowych.&#xA;&#xA;– Opowiedz teraz proszę o tym, jak to się wszystko zaczęło. Jadłodajnia spłonęła 5 listopada 2009 roku. Już wcześniej dość długo słyszeliśmy pogłoski, że na tym terenie ma wkrótce powstać jakaś inwestycja…&#xA;&#xA;– To nie tylko pogłoski, ja dostałem oficjalne pismo od miasta w tej sprawie.&#xA;&#xA;– Jakie więc były Wasze dalsze kroki po pożarze?&#xA;&#xA;– Ja, wiedząc o tym, że i tak będziemy musieli się stamtąd wyprowadzić, jak i znając deklaracje ratusza o pomocy w znalezieniu nowej lokalizacji, zdecydowałem, że nie ma sensu inwestować pieniędzy w coś,co i tak skazane jest na niebyt. Pomyślałem, że lepiej zainwestować w miejsce, które będziemy mieć teoretycznie na stałe.&#xA;&#xA;– I pojawił się pomysł lokalizacji na Nowym Zjeździe…&#xA;&#xA;– To była propozycja burmistrza Bartelskiego! Pojawiła się zresztą dosyć szybko…&#xA;&#xA;– Czyli miasto wyraziło chęć współpracy po pożarze?&#xA;&#xA;– Tak naprawdę, w jakiejś mierze cały czas chce współpracować. Tylko niestety styl tej współpracy przez te cztery lata był i jest wysoce niezadowalający.&#xA;&#xA;– A więc burmistrz Bartelski proponuje Nowy Zjazd i…&#xA;&#xA;– …i ja zacząłem działać w tym kierunku. Zacząłem załatwiać wszystkie potrzebne zezwolenia, dokumenty. No i na samym końcu pojawiło się stołeczne biuro gospodarowania nieruchomościami, które powiedziało „nie”. Odwoływałem się do Rady Warszawy, która w ogóle się na ten temat nie wypowiedziała, do prezydent Warszawy, w której imieniu spotkał się ze mną wiceprezydent Olszewski w lutym, czy marcu tego roku. Trwało to wszystko ponad dwa lata, a skończyło się tak, że w maju burmistrz Bartelski stwierdził, że sprawa na tym etapie jest zakończona.&#xA;&#xA;– A z jakiego powodu właściwie biuro gospodarowania nieruchomościami powiedziało „nie”?&#xA;&#xA;– Znaleźli jakieś powody formalne.&#xA;&#xA;– Chodziło o to, żeby storpedować ten projekt?&#xA;&#xA;– Ja bym tak daleko nie sięgał. To jest raczej powszechna – i to nie tylko w Warszawie, wydaje mi się, że w całej Polsce – ogólna niemoc. Brak intensywnego zainteresowania urzędników nie tylko sprawami formalnymi, ale też społecznymi. Ja jestem tylko jednym z przykładów tego stanu rzeczy.&#xA;&#xA;–  Jeśli nie Nowy Zjazd – to co?&#xA;&#xA;– Moje ustalenia z prezydentem Olszewskim są takie, co zresztą znalazło wyraz w poście na Facebooku, że jeśli znajdę jakiś inny lokal w mieście, który będzie mi odpowiadał, to mogę go od miasta dostać.&#xA;&#xA;– Ale na razie takiego miejsca nie znalazłeś?&#xA;&#xA;– Dlatego rzuciłem na Facebooku takie zawołanie w stylu Gierka „Pomożecie?”. Niech wszyscy zainteresowani też szukają i jak ktoś coś znajdzie i zaproponuje, to ja mogę to zrobić, po prostu. Dostosowałem się tym odzewem do stylu rządzących, więc jest to jednocześnie apel ironiczny.&#xA;&#xA;– Sam nie działasz w tym kierunku, żeby znaleźć coś na własną rękę?&#xA;&#xA;– Ja już przecież tych lokalizacji znalazłem ze cztery w ciągu ostatnich czterech lat. I z żadną nie dało rady. To jest taki polski, chocholi taniec.&#xA;&#xA;– Dziękuję za rozmowę.&#xA;&#xA;Rozmawiał: Filip Jaremko&#xA;&#xA;jadłodajnia&#xA;fot.pitaparty.blogspot.com&#xA;Na zdjęciu autor tekstu na barkach Sekretarza Redakcji w trakcie wyczerpującego śledztwa dziennikarskiego&#xA;&#xA;Po więcej  zdjęć i wspomnień zajrzyjcie na nasz fanpage:&#xA;&#xA;https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;type=3&#xA;&#xA;div class=&#34;fb-post&#34; data-href=&#34;https://www.facebook.com/media/set/?vanity=PanskaSkorka&amp;amp;set=a.414234645368726&amp;amp;tn=%2CO&#34; data-width=&#34;500&#34; data-show-text=&#34;true&#34;blockquote cite=&#34;https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;amp;type=3&#34; class=&#34;fb-xfbml-parse-ignore&#34;pWszystkie zdjęcia pochodzą z bloga pitaparty.blogspot.com. Fotografie pochodzą z okresu 07.2008 - 10.2009. Jadło.../pOpublikowany przez a href=&#34;https://facebook.com/PanskaSkorka&#34;Pańska Skórka/a&amp;nbsp;a href=&#34;https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;amp;type=3&#34;Środa, 6 listopada 2013/a/blockquote/div&#xA;&#xA;#elegancko #powiśle&#xA;&#xA;aut. #filipjaremko&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/k2PC4fBalBWS/Bu6koSfNsc4GjmU651TA7UepaVILq95LIX0THBMG.jpg" alt="jadłodajnia"></p>

<p>Filip Jaremko</p>

<p>5 listopada 2013</p>

<p>Jadłodajnia Filozoficzna. Niektórym, zwłaszcza młodszym wiekiem ta nazwa nie mówi zapewne nic. Inni kojarzą ją z zagłębiem klubowym, które świetnie prosperowało kiedyś przy ulicy Dobrej, tuż obok BUW-u. Są też jednak i tacy, dla których to coś więcej niż klub. Sam zaliczam się do tej grupy. Dla mnie, jak i dla wielu moich przyjaciół było to miejsce, w którym nie tylko pierwszy raz upajałem się alkoholem, świetną muzyką i niesamowitą atmosferą. Było to miejsce, które ukształtowało w jakimś stopniu – poprzez znakomitych djów, promotorów i trzymającego nad tym wszystkim pieczę menadżera oraz właściciela – mój muzyczny gust, estetykę, również późniejsze wybory zawodowe.</p>



<p>Jadłodajnia Filozoficzna spłonęła dokładnie 4 lata temu. Był to poniekąd epilog dla całego zagłębia klubowego przy Dobrej, które swego czasu przyciągało młodych ludzi z całej Warszawy.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/UiJDJ3mNcame/exSmsWbhyluwZ4oSkyHPqRYtobRR1CNiWuzNRj4n.webp" alt="jadłodajnia"></p>

<p>Cztery różne miejscówki ze zróżnicowaną ofertą muzyczną i kulturalną były chyba najbarwniejszym przykładem subkulturowej różnorodności i jednocześnie łączącej je symbiozy, jaką można było zaobserwować w Warszawie od kiedy pamiętam.</p>

<p>Punki i oiowcy bawiący się w bezpośrednim sąsiedztwie rastafarian i indie/emo młodzieży. Zwyczajni, niczym niewyróżniający się studenci tuż obok ludzi tak alternatywnych w swoich muzyczno-odzieżowych wyborach, że wręcz niemożliwych do sklasyfikowania… Co więcej, grupy i podgrupy stale przenikały się, niemalże niemożliwe było spędzenie tam nawet krótkiego czasu tak, by nikogo nowego nie poznać. Sam wyniosłem stamtąd kilka przypadkowych znajomości, które przerodziły się w trwałe przyjaźnie po dzień dzisiejszy.</p>

<blockquote><p>Powoli obserwowałem upadek tego pięknego miejsca. Pierwszy padł „Czarny Lew”. Potem zatonęła osławiona „Aurora”.</p></blockquote>

<p>Powoli obserwowałem upadek tego pięknego miejsca. Pierwszy padł „Czarny Lew”, ponoć z powodu nieopłacalności (choć nie pamiętam sytuacji, żeby ten klub nie był pełen ludzi). Potem zatonęła osławiona „Aurora”. Próba podniesienia opuszczonego przez właściciela wraku przez muzycznych zajawkowiczów zakończyła się fiaskiem. Miasto miało co do tego terenu już inne plany.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/2zrb0ForKwhj/7rQHzTuOuOnaOo83P1e1p1sZfY5iWRZKk6NVYRN0.webp" alt="jadłodajnia">
<em>fot. Maciej Jakobielski</em></p>

<p>Gdy dowiedziałem się o spłonięciu Jadłodajni, nie poczułem wiele. Byłem już wtedy w grupie „starej gwardii”, narzekającej na nowe, „studenciarskie” i dresiarskie towarzystwo, coraz większą degrengoladę infrastrukturalną klubu, w który nikt – świadomy rychłego zamknięcia z powodu planowanej w tym miejscu inwestycji – nie chciał pompować pieniędzy. Zabawne wydało mi się, że spędziłem tam akurat ostatni wieczór przed pożarem. Dopiero po dłuższym czasie dotarło do mnie, jak wiele straciłem…</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/ohWo2b6EToPc/WCgJhWaVqv9hG1bTwIYn0NN10SmxEyR8hDTLxqzY.webp" alt="jadłodajnia">
<em>fot. pitaparty.blogspot.com</em></p>

<p>Z okazji 4 rocznicy zniknięcia Jadłodajni Filozoficznej z kulturalnej mapy Warszawy, publikujemy wywiad z byłym właścicielem klubu, Maciejem Wysockim. Sprawa tej miejscówki powróciła na tapetę przy okazji pojawienia się pod koniec czerwca na facebook’u eventu „Chcemy przywrócenia „Jadłodajni Filozoficznej”. Akcję zainspirowały wydarzenia związane z „Cafe Kulturalną”, kiedy to w czerwcu tego roku, w wyniku osobistej interwencji prezydent miasta, popularny lokal pozostał w rękach dotychczasowych najemców, mimo wcześniejszych planów ich wyrzucenia.</p>

<p>Wywiad został przeprowadzony we wrześniu tego roku.</p>

<p><strong>– W środę (12 września – przyp.red.) byłeś na spotkaniu z wiceprezydentem miasta. Było to kolejne spotkanie ws Jadłodajni Filozoficznej…</strong></p>

<p>– Tych spotkań, w ciągu czterech lat, były już dziesiątki.</p>

<p><strong>– Czy widać jakieś światełko w tunelu? Jak rozumiem, chcielibyście reaktywować miejsce pod tą samą nazwą?</strong></p>

<p>– Z grubsza rzecz biorąc tak. Ale to nie jest takie pewne. Chciałbym, by to nowe miejsce, zarówno pod względem organizacji przestrzeni, wielkości lokalu, jak i samej działalności, to było trochę co innego, jakaś szersza formuła.</p>

<p><strong>– Mógłbyś rozwinąć ten temat? Pytam właśnie o reaktywowanie klubu pod tą samą nazwą dlatego, że Twój post wywołał dość ożywioną dyskusję wśród ludzi, związanych z dawną Jadłodajnią. I pojawiły się głosy zarówno entuzjastyczne,wspierające tę inicjatywę, jak i takie, które krytykują pomysł „odkopywania trupa”…</strong></p>

<p>– Nazwa nazwą, ale tak naprawdę chodzi o pewien styl działania i zakres programowy. Jeżeli chodzi o styl, to wydaje mi się, że w znacznej mierze aktualnie istniejące kluby nie są w stanie naszego stylu „podrobić”. Jeśli chodzi o nazwę, to tak naprawdę nie jest ona najważniejsza. Faktem jest, że ją opatentowałem, ale niekoniecznie po to, żeby robić z niej przyszły użytek. Natomiast nie chciałbym, żeby ktokolwiek inny pod tą nazwę się podszywał. Skądinąd jakieś ekipy zaprzyjaźnione robiły niedawno imprezy na Placu Zabaw i trochę przesadziły z tytułem eventu…</p>

<p><strong>– Wróćmy do tematu rozszerzonej formuły działalności. Jak wyobrażałbyś sobie to miejsce, gdyby zostało ono przywrócone?</strong></p>

<p>– Ja mam pewne pomysły, te pomysły zresztą cały czas ewoluują. Na początku lat 80-tych, w Wiedniu, brałem udział w tworzeniu niezależnego centrum kultury. W Warszawie takiego miejsca nie było, nie ma i – jak widać – chyba nie będzie w najbliższym czasie. Ja nawet nie widzę w stolicy środowiska, które byłoby tym zainteresowane…chyba że gdzieś tam potajemnie jakieś osoby się spotykają i o tym rozmawiają, działają w tym kierunku. Pomysł, który zgłosiłem władzom Warszawy jeszcze w 2006 czy 2007 roku cały czas nie został zrealizowany. Była to idea, koncepcja związana z pewnym konkretnym miejscem – arkadami mostu Poniatowskiego. Zresztą o tej lokalizacji była teraz mowa na spotkaniu z prezydentem Olszewskim, no i sprawa oczywiście w dalszym ciągu jest aktualna, tyle że miasto słabo daje radę. To jest jednak Polska…</p>

<p><strong>– Cała ta dyskusja o powrocie Jadłodajni pojawiła się ponownie w sferze publicznej po osobistej interwencji prezydent Hanny Gronkiewicz – Waltz przeciwko zamknięciu „Kulturalnej”. To wtedy doszliście do wniosku, że skoro wywarcie publicznej presji na władze miasta może skutkować natychmiastowym działaniem…</strong></p>

<p>– …to dlaczego ja się muszę, że tak powiem, turlać cztery lata ze swoją sprawą…</p>

<p><strong>– Czy tamten precedens jakoś wpłynął na przyspieszenie Twojej sprawy?</strong></p>

<p>– Myślę, że tak. Doszły mnie głosy, że pewne treści, które umieściłem w liście otwartym (vide: <a href="https://www.facebook.com/events/535469976490437/" rel="nofollow">https://www.facebook.com/events/535469976490437/</a>), pewne pomysły i uwagi – zapewne także pod wrażeniem groźby odwołania Pani Prezydent w nadchodzącym referendum – zaczęły być wdrażane w życie. Ostatnio zlikwidowano Biuro Promocji Miasta, które już od samego początku jego działalności i ogromnych pieniędzy, którymi dysponowało, uważałem za skandal. Dziesiątki milionów złotych szły w powietrze na podstawie widzimisię jakiejś Pani, która może i z reklamą miała coś wspólnego, ale nic więcej. Ja pracowałem w reklamie w latach 90-tych i doskonale wiem, że pomysły związane z reklamą wcale nie przekładają się tak prosto na pomysły, związane z promocją miasta, czy w ogóle z promocją kultury, animacją. To było całkowite fiasko działań biura promocji miasta, jak i biura kultury, absolutne fiasko na obu tych polach. Ale niestety powiedziałbym więcej – to też jest fiasko tych środowisk, które brały udział w spotkaniach zespołu konsultacyjnego przy biurze kultury. Ja chodziłem na te spotkania i widziałem, że ci ludzie nie mają żadnego nowoczesnego pomysłu na to miasto.</p>

<p><strong>– Czy to były osoby, działające aktywnie w kulturze w sposób oddolny, również właściciele klubów?</strong></p>

<p>– Organizatorzy, animatorzy, szefowie i działacze z różnych NGO-sów, stowarzyszeń i fundacji. Jedynym właścicielem klubu, który się tam pojawiał, był Grzesiek Lewandowski (były właściciel klubu Chłodna 25, obecnie właściciel Baru Studio). On potem odniósł pewien sukces w tym środowisku, czego efektem było powstanie dokumentu „Program Rozwoju Kultury w Warszawie do 2020 roku”. Ten dokument jednak również oceniam jako bardzo słaby. Przede wszystkim nie rozlicza w ogóle wcześniejszych działań na tym polu, a po drugie jest zwykłą kosmetyką, nie proponuje żadnych zmian systemowych.</p>

<p><strong>– Opowiedz teraz proszę o tym, jak to się wszystko zaczęło. Jadłodajnia spłonęła 5 listopada 2009 roku. Już wcześniej dość długo słyszeliśmy pogłoski, że na tym terenie ma wkrótce powstać jakaś inwestycja…</strong></p>

<p>– To nie tylko pogłoski, ja dostałem oficjalne pismo od miasta w tej sprawie.</p>

<p><strong>– Jakie więc były Wasze dalsze kroki po pożarze?</strong></p>

<p>– Ja, wiedząc o tym, że i tak będziemy musieli się stamtąd wyprowadzić, jak i znając deklaracje ratusza o pomocy w znalezieniu nowej lokalizacji, zdecydowałem, że nie ma sensu inwestować pieniędzy w coś,co i tak skazane jest na niebyt. Pomyślałem, że lepiej zainwestować w miejsce, które będziemy mieć teoretycznie na stałe.</p>

<p><strong>– I pojawił się pomysł lokalizacji na Nowym Zjeździe…</strong></p>

<p>– To była propozycja burmistrza Bartelskiego! Pojawiła się zresztą dosyć szybko…</p>

<p><strong>– Czyli miasto wyraziło chęć współpracy po pożarze?</strong></p>

<p>– Tak naprawdę, w jakiejś mierze cały czas chce współpracować. Tylko niestety styl tej współpracy przez te cztery lata był i jest wysoce niezadowalający.</p>

<p><strong>– A więc burmistrz Bartelski proponuje Nowy Zjazd i…</strong></p>

<p>– …i ja zacząłem działać w tym kierunku. Zacząłem załatwiać wszystkie potrzebne zezwolenia, dokumenty. No i na samym końcu pojawiło się stołeczne biuro gospodarowania nieruchomościami, które powiedziało „nie”. Odwoływałem się do Rady Warszawy, która w ogóle się na ten temat nie wypowiedziała, do prezydent Warszawy, w której imieniu spotkał się ze mną wiceprezydent Olszewski w lutym, czy marcu tego roku. Trwało to wszystko ponad dwa lata, a skończyło się tak, że w maju burmistrz Bartelski stwierdził, że sprawa na tym etapie jest zakończona.</p>

<p><strong>– A z jakiego powodu właściwie biuro gospodarowania nieruchomościami powiedziało „nie”?</strong></p>

<p>– Znaleźli jakieś powody formalne.</p>

<p><strong>– Chodziło o to, żeby storpedować ten projekt?</strong></p>

<p>– Ja bym tak daleko nie sięgał. To jest raczej powszechna – i to nie tylko w Warszawie, wydaje mi się, że w całej Polsce – ogólna niemoc. Brak intensywnego zainteresowania urzędników nie tylko sprawami formalnymi, ale też społecznymi. Ja jestem tylko jednym z przykładów tego stanu rzeczy.</p>

<p><strong>–  Jeśli nie Nowy Zjazd – to co?</strong></p>

<p>– Moje ustalenia z prezydentem Olszewskim są takie, co zresztą znalazło wyraz w poście na Facebooku, że jeśli znajdę jakiś inny lokal w mieście, który będzie mi odpowiadał, to mogę go od miasta dostać.</p>

<p><strong>– Ale na razie takiego miejsca nie znalazłeś?</strong></p>

<p>– Dlatego rzuciłem na Facebooku takie zawołanie w stylu Gierka „Pomożecie?”. Niech wszyscy zainteresowani też szukają i jak ktoś coś znajdzie i zaproponuje, to ja mogę to zrobić, po prostu. Dostosowałem się tym odzewem do stylu rządzących, więc jest to jednocześnie apel ironiczny.</p>

<p><strong>– Sam nie działasz w tym kierunku, żeby znaleźć coś na własną rękę?</strong></p>

<p>– Ja już przecież tych lokalizacji znalazłem ze cztery w ciągu ostatnich czterech lat. I z żadną nie dało rady. To jest taki polski, chocholi taniec.</p>

<p><strong>– Dziękuję za rozmowę.</strong></p>

<p>Rozmawiał: Filip Jaremko</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/ho546VrAOWm9/wmCv24uZsr5TttoKhgOuFBPcWpRfHMmpVpr8yVqj.webp" alt="jadłodajnia">
<em>fot.pitaparty.blogspot.com</em>
Na zdjęciu autor tekstu na barkach Sekretarza Redakcji w trakcie wyczerpującego śledztwa dziennikarskiego</p>

<p>Po więcej  zdjęć i wspomnień zajrzyjcie na nasz fanpage:</p>

<p><a href="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;type=3" rel="nofollow">https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;type=3</a></p>

<div class="fb-post"><blockquote cite="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;type=3" class="fb-xfbml-parse-ignore"><p>Wszystkie zdjęcia pochodzą z bloga pitaparty.blogspot.com. Fotografie pochodzą z okresu 07.2008 - 10.2009. Jadło...</p>Opublikowany przez <a href="https://facebook.com/PanskaSkorka" rel="nofollow">Pańska Skórka</a> <a href="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414234645368726&amp;type=3" rel="nofollow">Środa, 6 listopada 2013</a></blockquote></div>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:powi%C5%9Ble" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">powiśle</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:filipjaremko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">filipjaremko</span></a></p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/jadlodajnia-pamietamy</guid>
      <pubDate>Mon, 27 Feb 2023 14:19:26 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>WSTĘP</title>
      <link>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</link>
      <description>&lt;![CDATA[logo Pańskiej Skórki&#xA;&#xA;Pańska Skórka&#xA;&#xA;13 sierpnia 2013&#xA;&#xA;Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe - z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. &#xA;&#xA;Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. &#xA;&#xA;A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji - redakcja@panskaskorka.com&#xA;&#xA;Życzcie nam powodzenia!&#xA;&#xA;elegancko&#xA;&#xA;aut. #pańskaskórka&#xA;&#xA;-- &#xA;&#xA;Informacje o archiwum&#xA;&#xA;Zbiór tagów do nawigacji po blogu:&#xA;#elegancko #frajersko #bielany #śródmieście #muranów #grochów #powiśle #ursynów&#xA;&#xA;Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:&#xA;#maciekorganiściak #drkunalski #adambarański #romualdbrudke #pannameluzyna #paulinagorzkowska #andrzejjędrzejczak #adamkaliszewski #piotrwbartoszek #filipjaremko #pańskaskórka&#xA;&#xA;Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii &#34;pańska kulturka&#34;, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka). Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.&#xA;&#xA;-- &#xD;&#xA;to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021&#xD;&#xA;nadal działamy w social mediach :)&#xD;&#xA;&#xD;&#xA;indeks tagów i autorów znajdziesz tutaj.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/0fca8ea69-e1c06b/Y37QKw8SA9QU/XFbDTaHzDsvoABYjt4JSMieuczktfl4AFo0z1A42.png" alt="logo Pańskiej Skórki"></p>

<p>Pańska Skórka</p>

<p>13 sierpnia 2013</p>

<p>Pańska skórka. Biało-różowy słodki cukierek, kojarzący się większości warszawiaków z ponurym Świętem Zmarłych. Co jest w nim tak wyjątkowego? Niektórzy uważają, że to jedyny kulinarny specjał, któremu można przypisać iście warszawski rodowód.</p>



<p>Naszym celem jest tworzenie produktu równie mocno zakorzenionego w Warszawie i równie unikatowego, co pańska skórka. Jesteśmy mieszkańcami tego miasta, wywodzimy się z różnych dzielnic i środowisk, mamy różne poglądy i zamiłowania. Nie chcemy tworzyć kolejnej platformy typowo newsowej, mamy osobisty stosunek do Warszawy i zamierzamy odważnie to artykułować. Nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną, jakąkolwiek fundacją, firmą czy organizacją pozarządową. Nie zamierzamy się w związku z tym z kimkolwiek cackać. Co jest dobre, będziemy należycie chwalić, co złe – z całą surowością ganić. Chcemy śledzić i ujawniać. Wierzymy w to, że każdy z nas ma prawo do miasta. </p>

<p>Mamy jednak nadzieję, że nasza inicjatywa nie ograniczy się tylko do słów, ale z czasem przejdziemy do czynów i z Waszą pomocą będziemy potrafili w istotny sposób wpływać na rozwój stolicy. </p>

<p>A! I jeszcze jedno! Jeśli czyta to ktoś zainteresowany współpracą z PS, zapraszamy do korespondencji – redakcja@panskaskorka.com</p>

<p>Życzcie nam powodzenia!</p>

<p><a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a></p>

<p>aut. <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>—</p>

<p><strong>Informacje o archiwum</strong></p>

<p>Zbiór tagów do nawigacji po blogu:
<a href="/panskaskorka/tag:elegancko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">elegancko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:frajersko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">frajersko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:bielany" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">bielany</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:%C5%9Br%C3%B3dmie%C5%9Bcie" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">śródmieście</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:muran%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">muranów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:groch%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">grochów</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:powi%C5%9Ble" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">powiśle</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:ursyn%C3%B3w" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">ursynów</span></a></p>

<p>Zbiór tagów autorów do wyszukiwania postów:
<a href="/panskaskorka/tag:maciekorgani%C5%9Bciak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">maciekorganiściak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:drkunalski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">drkunalski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adambara%C5%84ski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adambarański</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:romualdbrudke" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">romualdbrudke</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pannameluzyna" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pannameluzyna</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:paulinagorzkowska" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">paulinagorzkowska</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:andrzejj%C4%99drzejczak" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">andrzejjędrzejczak</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:adamkaliszewski" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">adamkaliszewski</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:piotrwbartoszek" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">piotrwbartoszek</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:filipjaremko" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">filipjaremko</span></a> <a href="/panskaskorka/tag:pa%C5%84skask%C3%B3rka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">pańskaskórka</span></a></p>

<p>Archiwum obejmuje merytoryczne wpisy autorskie, które ukazały się na blogu Pańska Skórka w czasie jego aktywnego funkcjonowania. <strong>Nie obejmuje: wpisów gościnnych, wpisów konkursowych, zapowiedzi wydarzeń/patronatów, serii “pańska kulturka”, recenzji gastronomicznych (Smaczna Skórka).</strong> Jeśli poszukujesz tekstu, który nie znalazł się w tym archiwum, a wiesz o jego istnieniu (bo np. jesteś jego autorką/autorem), skontaktuj się z nami bezpośrednio.</p>

<p>—
to jest archiwum bloga Pańska Skórka, aktywnego w latach 2013-2021
nadal działamy w social mediach :)</p>

<p>indeks tagów i autorów znajdziesz <a href="https://paper.wf/panskaskorka/wstep" rel="nofollow">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://paper.wf/panskaskorka/wstep</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2023 15:19:29 +0000</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>